Koronowani krytycy hierarchii

PCH24. PL w kwestii promocji odruchów fundamentalistycznych

Nie tylko przykrymi są wypowiedzi Krystiana Kratiuka, „mecenasa” konserwatyzmu katolickiego w odsłonie tropiciela dekompozycji Kościoła katolickiego na wielu frontach, a także sympatyka lub nawet postulatora wprowadzenia monarchii w Polsce (na jakiej drodze, samo-ustąpienia prezydenta?) –  lecz są to wypowiedzi dalece oburzające. Skupię się tutaj tylko na jego szczujni z okresu wprowadzania obostrzeń w związku z początkiem pandemii koronawirusa.

https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html

„Gdy Mateusz Morawiecki zostawał szefem polskiego rządu, deklarował, że chce chrystianizować Europę. A do historii przejdzie jako ten, który zabronił Polakom pójść do kościoła w Wielkanoc. Ale polityk to polityk – co jednak powiedzieć o postawie prymasa?”

Tak brzmi nagłówek wypowiedzi Krystiana Kratiuka, natomiast kończy się wyjątkowo dosadnie:

Wszak kiedy jeszcze dwa tygodnie wcześniej wolno było wejść do kościoła właśnie pięćdziesięciu osobom, w niedzielnych Mszach brało udział ledwie kilkanaście czy dwadzieścia kilka osób – i wcale nie były to osoby starsze czy w podeszłym wieku, ale katolicy pragnący Mszy i Komunii. Bo jest ich nieco więcej (również właśnie wśród młodych) niż pięcioro na parafię. Było ich niewielu dzięki czemu i tak zachowywali między sobą nie dwumetrowe, ale i dziesięciometrowe odstępy! Ale teraz, w Wielkanoc, te osoby już do kościoła nie wejdą.

 

Podziękujmy za to premierowi. I prymasowi.

Skąd zatem uzasadnienie z ust Kratiuka dla odmawiania prawa do bezpieczeństwa osobom starszym, które żyją w społeczeństwie i polegają szczególnie na pracy ludzi młodych? Skoro epidemia roznosi się kropelkowo – bo jak by inaczej – to dlaczego dochodzi do skażeń w DPS-ach, szpitalach, domach osób samotnych?
Jakże tak można… izolować we własnej świadomości osoby starsze, że im nic się nie stanie, a młodzi wcale i nigdy nie zaniosą im wirusa? Skąd ta wiara i pewność? Wydawać by się mogło, że od praktykowania wiary w sposób mechanicystyczny, daleki od posłuszeństwa z synowskim oddaniem!

To kpina z Eucharystii. Eucharystia zawiera w sobie Ofiarę Syna Bożego w doskonałym posłuszeństwie Bogu Ojcu. W Kościele władzę sprawują biskupi, nie zaś wierni świeccy. Poświęcanie na „ołtarzu” własnej religijności obowiązku troski w pierwszym rzędzie o bezpieczeństwo i przeżycie trudnego czasu przez osoby starsze, tworzy zarzewie  buntowniczej rewolucji w duszpasterstwach. A dzieje się to w buńczucznym geście „przybijania” na „drzwiach” Kościoła swoich prywatnych tez i przez publiczne „dowalenie” Prymasowi.

Element szerszego nieposłuszeństwa

Tu i ówdzie, pod jedną fałszywą przesłanką, a mianowicie wierności tradycji pisanej przez duże T, ten sam „duch Lutra” w odsłonie sedewakantyzmu, odmawia poddania się pasterskiej dyscyplinie wobec legalnie wybranych następców Apostołów. Podobnie i w postawie Kratiuka brak jednego z kryterium sensus fidei jako dziecięcej ufności w prawdę o Opatrzności Bożej, wymagającej od wiernego heroicznego często zaufania, poddawanego próbom wynikającym z Bożego dopuszczenia. Po stronie reprezentowanej przez ostracyzm pana Kratiuka, przejawia się wyłącznie nieustanna „reanimacja” i „resuscytacja” Kościoła w agonii, jak gdzie indziej autor wyżej wspomnianego tekstu próbuje określać obecny, czy niedaleki stan dwutysiącletniej instytucji.

Sprzyjające środowisko dla rewolucyjnych idei

Takiej zapaleńczej misji wyzywania na pojedynki najwyższych Hierarchów Kościoła i przypadkom sekundowania atakującym w Pasterzy, wtórują stanowiska osób publicznych. Jedną z  cytowanych wypowiedzi w artykule Kratiuka są słowa mecenasa Jerzego Kwaśniewskiego, utyskującego na paniczne reakcje władz. Tak jakby wyłącznie brak konkordancji systemu prawnego w obliczu nowej ustawy o przeciwdziałaniu epidemii, nie przystawał do pogodzenia żelaznej logiki prawa rzymskiego z tą samą logiką… prawa kanonicznego. Jednak podchwycona w ramach konwenansu wystawiania żagli po cudzy wiatr wypowiedź mecenasa, staje się pretekstem do dalszych tego typu wybiegów w przestrzeni medialnej.

Ci sami, którzy wołali do tej pory o zaprzestanie na arenie prawa działań, które wymierzone są w najsłabsze jednostki społeczeństwa – jak starcy, chorzy, niepełnosprawni, samotni, nienarodzeni, itd. – ci sami w jednej chwili oczekują od władz państwowych równego traktowania w dostępie do usług i dóbr, i o zgrozo: do wymuszenia możliwości uczestniczenia w „gwarantowanych” im przez wiarę praktykach religijnych, według ich własnych kryteriów bezpieczeństwa. Takim chwytem, a raczej petycją o zniesienie obostrzeń na czas Triduum Paschalnego zabłysnęła fundacja Życie i Rodzina. Kuriozalne w możliwych skutkach przedsięwzięcie fundacji Kai Godek godziło przecież w naszą solidarność społeczną z najuboższymi, a także księżmi, chcącymi również przetrwać w najlepszej kondycji trudny czas, by móc przygotować się lepiej do wyzwań stojących przed duszpasterstwem w dramatycznych warunkach.

Jak bardzo złudne jest dążenie za wszelką cenę do otwarcia kościołów i ślepe zapatrzenie w wyimaginowane normy sanitarne, pisane z księżyca… Co niektórzy odwołują się dziś nawet do naśladowania męczenników, przywołując do porządku „niewiernych”, by szli na Eucharystię godząc się na ewentualną śmierć swoją (o bliskich trochę szafują oszczędnie….), na śmierć w obliczu przeheroicznej „próby” wiary. Próbą wiary chcą nas teraz teraz właśnie skonfundować tacy Kratiukowie i jakże zacni „tradycyjni” klerykałowie, wprowadzając istotny dysonans poznawczy w dziedzinie moralności chrześcijańskiej z zakresu miłości bliźniego i stosowania V przykazania w praktyce. A na dodatek, snując intrygę derogacji prawa kościelnego („podziękujmy za to (…) prymasowi”) i państwowego na rzecz nieograniczonej wolności nie sumienia, ale „wyznawania”.

Nie wystarczy jednak publiczny cynizm „proroków” Kościoła walczącego… z: modernizmem, masonami, progresistami, i resztą świata. Trzeba wg nich podważyć po równo poczynania: legalnej władzy w tym kraju oraz przy okazji zbesztać Prymasa, skoro bez przyłbicy „dogaduje się” z władzami (zamiast naśladować np. nieskalany w ich mniemaniu wzór Prymasa Wyszyńskiego z gestem słów: NON POSSUMUS!). Za co to wszystko? Za wypowiadanie niewygodnej dla tradycjonalistycznej „egzegezy” narracji.

Brońmy naszych Pasterzy!

A ja staję tutaj w obronie księdza Prymasa! Poniższe Jego słowa są całkowicie zrozumiałe dla osób wiedzących, że Kościół katolicki (powszechny), to nie „ja i moja rodzina” (z wypartym szkodzeniem sobie i bliskim), lecz także i społeczności osób starszych, schorowanych, samotnych i często polegających właśnie na sposób dziecięctwa Królestwa Bożego – na zaleceniach i opiece bezpośredniej Kościoła:

ks. abp. Wojciech Polak, Prymas Polski
abp. Wojciech Polak

Łamanie zakazów podczas epidemii jest naruszaniem piątego przykazania, w którym jesteśmy obowiązani dbać i strzec życia innych i własnego. 

Tempus fugit…

Czas weryfikuje, że Kościół polski się nie mylił. Bieżące doniesienia o zakażeniach DPS-ów, o spieszących z pomocą siostrach zakonnych i innych duchownych w liczbie 3000 (ta liczba wciąż rośnie), o wielu zachorowaniach wśród polskich księży i biskupów, zakonnic, to wszystko jest obrazem rosnącej wszak skali epidemii.

A niestety, bezczelne wpisywanie przez Pańskich fanów na hejt-listę nie któregoś z polskich biskupów, ale samego Prymasa Panie Krystianie, to jest owoc pańskiej bieżącej działalności… choć na pozór dalej pod „patronatem” św. Michała Archanioła (protektora Kościoła Świętego).

„qui vos audit me audit et qui vos spernit me spernit qui autem me spernit spernit eum qui me misit” Lk 10:16 (VUL)

Na koniec… spieszę z odpowiedzią – jako ten głos, który i tak być może odfiltruje Pan jako odosobniony i niewart uwzględnienia – na Pana pytanie-donos:

 Ilu Polaków – zastraszonych restrykcjami czy też przestraszonych wirusem – rzeczywiście poszłoby do kościołów w Wielkanoc, wiedząc że może w nich być nie do pięciu ale do pięćdziesięciu osób?

Odpowiadam zatem – w mega skali poszedł Pan na łatwiznę. To nie wymaga wiele intelektu, by odnaleźć odpowiedź naturalną – żaden katolik wiernie słuchający Pasterzy, choćby tylko przez minimum posłuchu względem ich kompetencji oraz władzy pasterskiej – żaden by nie wziął udziału w Eucharystii.

 

Korona Brauna

Kolejni sympatycy wprowadzenia monarchii. Tym razem jako…

Więcej o podpuszczce ideologicznej formacji Grzegorza Brauna tutaj:

Partia Korona Grzegorza Brauna – więcej plusów ujemnych…

oraz tutaj:

Konfederacja Gietrzwałdzka – szczyt katolickiej nauki społecznej? Polemika.

 

Piotr
-czuwajcie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *