Solo Dio basta, tylko gdy słuchamy Kościoła

Episkopat zaleca ostrożność wobec inicjatyw fundacji Solo Dios Basta

Od razu zaznaczę, że nie będę w pełni obiektywny. Nie śledzę inicjatyw, które uważam za szkodliwe lub zbędne i nie chcę marnować czasu na ich analizowanie. Wpis ten jest jednak moją refleksją nad tym, czego przez omijanie z daleka uniknąłem.

Sprawdzian wiary. Próba posłuszeństwa.

Jeśli Panowie M. Bodasiński i L. Dokowicz nie odwołają zapowiadanych na przełom roku 2020 i 2021 inicjatyw, będą w trudnej sytuacji na przyszłość. Pokora przez zaniechanie włożonej już pracy i poddanie się woli Kościoła, będą testem, z jakiego ducha pochodzi cała ich inspiracja.

Ale oni wzywają do różańca, który jest egzorcyzmem…

Tak, jednak diabeł może promować pozorne dobro, by zniszczyć inne ugruntowane, zgodnie z tym jak pisał św. Szarbel:

Próbuje cię powstrzymać, kiedy po­winieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się.

Zatem każdą inicjatywę powinni oceniać powołani do tego przedstawiciele Kościoła, czyli biskupi. Bez posłuszeństwa w Kościele nie ma kultu Bożego, ani łask, ani dobrych owoców.

Ale gdyby nie oni, to mało kto by się modlił w ogóle, nie widzisz co się dzieje w Kościele?

A mi się zdaje, że właśnie zaburzenie domyślnych i zgodnych z kalendarzem liturgicznym praktyk religijnych jest niewłaściwe. Tworzenie w wiernych przeświadczenia, że powinni w danym miejscu zintensyfikować swe siły, jest niebezpieczne. Dlatego, że:

  • towarzyszą temu emocje i łączy się pewne postawy emocjonalne z wiarą lub jej brakiem,
  • oczekuje się efektu od Boga przez poniesiony trud i całą oprawę,
  • konkurencyjne inicjatywy do zatwierdzonych praktyk w Kościele sprawiają wrażenie, że Kościół nie ma w całym roku liturgicznym idealnie rozłożonego zaangażowania wiernych w praktyki pobożnościowe, a nowatorstwo ma te braki wypełnić,
  • wytężony wysiłek bez przygotowania to jak bieg na 100 metrów po zejściu z kanapy – długo po tym nie wrócisz do standardowej praktyki modlitewnej, bo padniesz z wycieńczenia na długie godziny, dni, a może i miesiące – znam takie przypadki z życia, gdy standardowe praktyki po gwałtownym podjęciu się cięższych praktyk, zaniknęły i się nie odrodziły!

Bardzo zatem przestrzegam i uczulam, że nie wszystkie inicjatywy są właśnie organizowane po Bożemu, ze względu na czas i miejsce, ze względu na brak posłusznego oczekiwania na zatwierdzenie przez Biskupów.

Kto dzisiaj patrzy na religijne książki, czy mają Imprimatur?! To samo niestety dzieje się z aktywnościami podejmowanymi na własną rękę w Kościele, a mowa o praktykach pobożnościowo-pastoralnych, z głoszeniem i przepowiadaniem Słowa Bożego. Do tej działalności szczególnie wymagane jest zatwierdzenie przez Kościół.

Ale Wielka Pokuta to było wydarzenie zatwierdzone…

Nie słyszałem o tym, żeby było. W 2016 roku, ogłoszonym jako Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, panowie tą inicjatywą zdają się kompromitować ogłoszoną przez Papieża Franciszka inicjatywę, ponieważ mówiąc o Wielkiej pokucie według nich:

nie można prosić Pana Boga o miłosierdzie, nie uznając przedtem swojej grzeszności, nie padając na kolana. Że to jest pierwszy krok we wszelkim dialogu z Panem Bogiem.

(źródło: https://youtu.be/zNsLJr0dqOk – ostrzegam przed słuchaniem ich, bo mówią sugestywnym językiem nie wiedząc, że błądzą…)

 

Więcej w komunikacie Rady Stałej KEP i artykule Gościa Niedzielnego:

https://www.gosc.pl/doc/6657737.Rada-Stala-KEP-o-dzialaniach-Fundacji-Solo-Dios-Basta

Poniższy artykuł, chociaż z deon.pl , polecam, jest bardzo merytoryczny, przeczytałem go po napisaniu powyższego wpisu, więc powyżej wyrażam osobiste przekonania:

https://deon.pl/kosciol/komentarze/jakie-bledy-popelniaja-bodasinski-i-dokowicz-,834302

(źródło grafiki wiodącej: youtube – https://youtu.be/zNsLJr0dqOk)