Jak Wy to widzicie – świadectwa wiary

Ta strona będzie zawierać Wasze świadectwa. Opowiedzcie o swoim nawróceniu, drodze do Boga, o tym wszystkim jak Pan ukazał Wam Siebie, abyście chcieli pójść za Nim, jak Bóg czyni cuda (począwszy od tych najdrobniejszych), jak wyciąga z grzechu i zła.


  1. Świadectwo Pasozyta: „…bawiło mnie rysowanie pentagramów”
  2. Świadectwo Majki: „Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?” (Ps 116,12)
  3. Świadectwo Przeszyma
  4. Świadectwo Marty
  5. Świadectwo Leszka
  6. Świadectwo Przemo
  7. Majka: „Kim dla mnie jest Bóg?”

Świadectwo Pasozyta: „…bawilo mnie rysowanie pentagramów”

Dzisiaj po wpisaniu w wyszukiwarce slowa szatan ukazala mi sie Twoja witryna… Jeszcze dwie godziny temu (czyli przed przeczytaniem calej zawartosci strony) podchodzilem do tego tematu inaczej. Smialem sie ze wszystkiego, bawilo mnie rysowanie pentagramow oraz mowienie ze szatan to moj pan (pewnie myslisz, ze jestem kolejnym wyznawca szatana, ale to chyba taki „sposob” na zwrocenie na siebie uwagi), lecz po przeczytaniu calej zawartosci Twojej witryny i zapoznaniu się z Twoimi doswiadczeniami zmienilem zdanie. Wczesniej myslalem nawet nad tym, aby przestać chodzić na religie!! Dzieki Twojej stronie przejrzalem na oczy!! Juz wiecej nie pomysle o odejsciu z katechezy. (…)

[Od redakcji: o godzinie, o której wysyłał list ów człowiek, w moim domu miałem nadzwyczajną awanturę (szkoda nawet wspominać szczegółów), która zaczeła się dokładnie (no, może z dokładnością do kilku minut…) w chwili, gdy człowiek ten wysłał list do mnie z powyższymi słowami…]

Świadectwo Majki: „Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?” (Ps 116,12)

Jezus niesamowicie się o mnie troszczy… Przekonałam się o tym bardzo mocno w czasie wakacji. Już wcześniej planowałam wyjazd na rekolekcje lub któryś z kursów Szkoły Nowej Ewangelizacji. Za radą kapłana zdecydowałam się na pierwszy tydzień „Ćwiczeń duchownych” św. Ignacego Loyoli, prowadzonych przez o. Józefa Kozłowskiego SJ w Wolborzu. Po pewnym czasie zaczęłam mieć wątpliwości, czy rzeczywiście powinnam tam pojechać. Na szczęście Bóg przemawiał do mnie przez różne wydarzenia, posłużył się też kilkoma ludźmi, którzy zachęcali mnie do wyjazdu i do ufności w moc Pana.
Dojechałam do Wolborza w nastroju raczej mało radosnym i bez większego entuzjazmu spoglądałam na plan dnia – medytacje, jutrznia, konferencja, Eucharystia, adoracja, rozmowa z kierownikiem duchowym… „Panie Jezu, nie za dużo tego?…” – pytałam. Okazało się jednak, że Pan przygotował dla mnie w tym czasie coś szczególnego…
W czasie kolejnych medytacji odkryłam wiele rzeczy. Ponownie doświadczyłam Bożej miłości, zrodziło się też we mnie pragnienie głębszej modlitwy. Nie poznawałam siebie – pięć minut po zakończeniu wieczornej adoracji biegłam z powrotem do kaplicy lub oratorium, by na rozmowie z Panem spędzić jeszcze „chwilkę”. Ta „chwilka” rosła zazwyczaj do dwóch, trzech kwadransów…
Największą jednak łaską, jaką otrzymałam od Jezusa, było wewnętrzne uzdowienie. Bóg pokazał mi prawdę o mnie samej. Dostrzegłam to wszystko, co tak bardzo mnie od Niego oddalało, a do czego nigdy wcześniej bym się nie przyznała – ani przed sobą, ani przed Jezusem. Tym razem było inaczej. Uświadomiłam sobie swoją grzeszność i to, jak bardzo zostałam zraniona przez moją niewierność wobec Boga. Zrodziło się we mnie pragnienie uzdrowienia – zapragnęłam nowego życia…
Bóg nie pozostał głuchy na moją prośbę. Choć trudno było mi przygotować się do spowiedzi, z Jego pomocą stało się to możliwe. Rachunek sumienia, nad którym spędziłam dosłownie godziny, moje grzechy zapisane na kilku stronach drobnym maczkiem, łaska dostrzeżenia okropności moich grzechów, każdego grzechu i bardzo mocne pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa, z Jezusem… A potem długa spowiedź i niezwykłe uczucie pokoju i szczęścia, gdy usłyszałam: „Pan odpuścił Tobie grzechy, idź w pokoju”. Nie tylko odpuścił mi grzechy, ale także uzdrowił mnie z moich wewnętrznych zranień. Stałam się nowym człowiekiem.
„Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20) Z tą świadomością budze się każdego poranka. Przepełnia mnie wdzięczność za ten wielki dar, który otrzymałam od Jezusa zupełnie za darmo – nowe życie. Wróciłam już do domu, do moich codziennych spraw i obowiązków, lecz teraz podchodzę do wszystkiego inaczej. Słyszę z ust moich przyjaciół, że się zmieniłam … Tak, Bóg mnie zmienił. Widze teraz moją słabość i mam świadomość tego, że wszystko jest Jego łaską. Pamiętam o tym, że Bóg jest Ojcem nas wszystkich – i mnie, i moich przyjaciół, i nielubianego wcześniej sąsiada, i tych, którzy czasem mnie krzywdzą. Zmienił się mój stosunek do innch ludzi, do moich codziennych obowiązków, do modlitwy, spowiedzi, Eucharystii – i do siebie. Dla mnie to najprawdziwszy cud, za który dziękuję Bogu cały czas… „Uchronił bowiem moje zycie od śmierci, moje oczy – od łez, moje nogi – od upadku.” (Ps 116,8)
Chwała Panu!
Majka

Świadectwo Przeszyma

Boże, dzięki, że jeszcze są tacy ludzie.
Tak, BÓG ZWYCIĘŻYŁ SZATANA!!!
Nie bójmy się więc, że zły panuje.

Świadectwo Marty

Bóg jest najważniejszy!!!! nawracajcie się na cheścijaństwo póki czas!

Świadectwo Leszka

Mówią:
W Czasach Ostatecznych będzie tak trudno zachować katolicyzm jakby ktos chciał wejść na pionową ścianę z lodu.
Dlatego mależy się modlić by Bóg Ojciec i Syn Jego Jezus dopomógł nam w tej próbie.

Świadectwo Przemo

Ja z głębokości wołam do Ciebie Panie zgubiony wielokrotnie Ciebie szukam, marny proch,a zwiem się człowiekiem

Majka: „Kim dla mnie jest Bóg?”

Nie wiem, kim jesteś, nie wiem jak się nazywasz, gdzie mieszkasz, jakie masz poglądy na życie. Wiem jedno – to, że czytasz teraz te słowa, nie jest dziełem przypadku, bo przypadki nie istnieją. Wszystko ma swój cel – także te parę słów, które Bóg chce Ci teraz przekazać.

MIŁOŚĆ BOŻA
Miłość. Wszyscy doświadczamy jej w różnym stopniu od innych ludzi. A czy zastanawiałeś się kiedyś nad jej źródłem? Czy wiesz, że jest Ktoś, kto kocha Cię bardziej niż Ty siebie samego? Tak, to jest cudowna prawda! Jest Ktoś, kto kocha Cię niewyobrażalnie mocno, bez granic, bez względu na to, jak bardzo jesteś poraniony przez grzech. Tym kimś może być tylko ten, który jest Miłością – jest Nim Bóg.

Może Ci się wydawać, że to duża przesada, by Ty jesteś człowiekiem – i grzeszysz – a Bóg…może jest gdzieś tam daleko nad chmurami…
A jednak On jest przy Tobie niezależnie od Twoich o Nim wyobrażeń i kocha Cię nie dlatego, że jesteś dobry, ale dlatego, że to On jest nieskończenie dobry! On zna Ciebie najlepiej – jest Twoim najlepszym Ojcem. Dlatego przed Nim możesz być sobą, nie musisz udawać kogoś innego, lepszego, bardziej doskonałego. Bóg kocha Cię takiego, jakim jesteś. Jesteś Jego radością, Jego ukochanym dzieckiem – pomimo Twoich grzechów On nie może przestać Cię kochać. „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość Moja nie odstąpi od ciebie”(Iz 54,10) – te słowa mówi Tobie każdego dnia.

GRZECH
Nie oszukujmy się – wszyscy jesteśmy grzesznikami. Od czasu, gdy Adam i Ewa zerwali przyjaźń z Bogiem, jesteśmy grzesznikami – ale nie dlatego, że popełniamy grzech, lecz dlatego, że…jesteśmy grzesznikami. Grzeszność to nasza choroba.
Dlaczego grzeszymy? Ojcem grzechu jest szatan. I znowu nie można się oszukiwać – on jest od nas sprytniejszy, a my o własnych siłach nie możemy go pokonać. Cuda czyni tylko Bóg. Szatan wmawia nam, że Bóg nie chce naszego dobra, a my jesteśmy w stanie sami osiągnąć szczęście. Z chwilą, gdy zaczynamy choć mały dialog ze złem, przestajemy ufać Bogu – a zło ma dostęp do naszego serca. Popełniamy grzech, a on nie pozwala nam doświadczać Bożej miłości. Działa jak parasol – zatrzymuje na sobie spływającą na nas miłość Boga i sprawia, że nie możemy jej odczuć.
Oprócz tego istnieje jeszcze jedna konsekwencja grzechu – jak mówi Pismo Święte : zapłatą za grzech jest śmierć…

ZBAWIENIE
Czy więc jesteśmy już skazani na śmierć? Czy nie ma dla nas szansy? Czy Bóg, który jest Miłością może pozwolić na to, aby Jego dzieci umarły na wieki? Bóg dał nam szansę – zesłał na świat Jezusa Chrystusa. Imię „Jezus” znaczy:”Jahwe zbawia” – Bóg dał sposób, aby mój i Twój grzech został zmazany. Jezus umarł na krzyżu – za mnie i za Ciebie, abyśmy mieli życie, i to życie wieczne! Jak przejś od grzechu do łaski? Wystarczy przyjąć zbawienie. Bóg zawsze przygarnie Ciebie, nie patrząc ilość Twoich grzechów. Warunek jest jeden – muszisz uznać swój grzech. Jeśli zaufasz Bogu i przyznasz się do tego, że potrzebujesz uzdrowienia, On cię uzdrowi – bo jest najlepszym Lekarzem. On otworzył Ci bramę do nieba – ale tylko od Ciebie zależy, czy skorzystasz z tej sznsy. Bóg jest dżentelmenem, nie zmusza nikogo do przyjmowania Jego darów i nie uszczęśliwi Cię na siłę…

Co stanie się, jeśli przyjmiesz Jego zbawienie? Będziesz usprawiedliwiony przed Bogiem. Szatan, widząc Twój grzech powie Bogu, że zapłatą za grzech jest śmierć i że powinieneś umrzeć. Ale Bóg odpowie wtedy, że owszem, zapłatą za grzech jest śmierć, ale Ty nie musisz umierać, bo umarł za Ciebie Jezus Chrystus. On dał Ci nowe życie On dał Ci godność dziecka Bożego- za darmo. Dzięki Niemu jesteś wolny od grzechu!

WIARA – NAWRÓCENIE
Uczyń dziś ten krok – uwierz w to, że masz nowe życie w darze od Jezusa i odwróc się od swoich grzechów. Wejdź na drogę, którą On Tobie przygotował – porzuć życie w grzechu, nawróć się i zyskaj życie wieczne. Wystarczy Twoja decyzja i ufność Bogu…

JEZUS JEST PANEM
Tylko Jezus jest Panem. On jest jedynym wyjściem z sytuacji, z których nie ma wyjścia. Jeśli Twoje życie wydaje się Tobie właśnie takim – oddaj je Jezusowi. On potrafi je przemienić. On jest Bogiem, więc może uczynić cud również w Twoim życiu. Wystarczy, że Mu zaufasz i wyznasz, że On jest Twoim Panem i osobistym Zbawicielem. On jest Bogiem i Człowiekiem jednocześnie, więc najlepiej rozumie Twoje ludzkie cierpienia, strach, zranienia, załamania… Ale On potrafi nadać temu wszystkiemu sens.
Dzisiaj Jezus „stoi u drzwi i kołacze”. Czy usłyszysz Jego głos? Czy otworzysz Mu swoje serce? Jeśli tak, Jezus sam będzie Cię prowadził i strzegł – a trudno o lepszego Przyjaciela i Przewodnika. Zaufaj Mu – nie zawiedziesz się na wieki.

DUCH ŚWIĘTY
Religia chrześcijańska jest religią radości. Dlaczego? Bo Jezus cały czas jest z nami i daje nam swojego Świętego Ducha. To Duch Święty jest w nas sprawcą wszystkiego – uzdalnie do miłości, modlitwy, radości, służby, dawania świadectwa. On jest naszym światłem w ciemności, On jest Pocieszycielem- jest największym darem Boga.
Jeśli chcesz, możesz otrzymać moc Ducha Świętego. Musisz tylko poprosić Go o to, aby przyszedł, otworzyć Mu swoje serce. Aby otrzymać to światło, musisz przyznać , że żyjesz w ciemności, że sam nie jesteś w stanie żyć tak, jak chce tego Bóg. Wystarczy Twoje pragnienie – otrzymasz Ducha Świętego. Otrzymasz Go tyle, ile potrzebujesz i tyle, ile będziesz Go pragnąć. Więc poproś dziś Boga o ten najcenniejszy dar, który sprawia, że jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami.

WSPÓLNOTA
Pomoc Ducha Swiętego to jeszcze nie wszystko. Od zawsze chrześcijanie tworzyli wspólnotę. Łączyło ich i łaczy nas nadal to, że jesteśmy dziećmi jednego Boga, że możemy wielbić Jezusa w Jego Świętym Duchu. Wspólnota umacnia, podrzymuje tych, którzy są słabsi w wierze, służy modlitwą wstawienniczą…

Taką wspólnotą jest Kościół. Właśnie w tej wspólnocie Bóg złożył niezwykłe dary, które mają pomagać nam w osiągnięcu zbawienia. Są nimi sakramenty.Spójrz, jak wielkim skarbem jest Eucharystia, w której Jezus przychodzi i umacnia nas, uzdalnie do życia miłością. A nawet jeśli coś w tym życiu nie wyjdzie, mamy nadal szansę – Bóg pragnie dawać nam swoje przebaczenie i zanurzać nas w oceanie swojego Miłosierdzia w sakramencie spowiedzi. Jezus stale jest z nami – kocha nas, więc nie może zostawić nas samych.
On czeka dziś na Twoją odpowiedź. Możesz żyć tak, jak dyktuje Ci to egoizm i własna wygoda, ale nie znajdziesz tam prawdy, bo ma ją tylko Jezus. On dziś chce dać Ci nowe życie. Czy przyjmiesz Jego zaproszenie?…

1P 5, 8-9 Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!