Faryzeizm wg świętych mistrzów życia duchowego

pharisee pointing

https://gloria.tv/article/fdJdM5GRQewo3oyzNoLtMAZLT

Święci mistrzowie życia duchowego pouczają nas wszystkich o niezwykle przebiegłym postępowaniu diabła zwodzącego „pobożnych” katolików.
Według nauczania wielu świętych mistyków oraz mistrzów życia duchowego, taktyka szatana wobec duszy pobożnej polega głównie na odwróceniu jej uwagi od własnych grzechów i skierowanie na grzechy innych ludzi, które zły duch ukazuje w sposób wyolbrzymiony (jakby przez szkło powiększające).

Diabeł wmawia pobożnym katolikom, że nie muszą się nawracać lecz powinni nawracać wszystkich dookoła, zwłaszcza duchownych. W dodatku ten przebiegły oszust roznieca w „pobożnych” zbytnią gorliwość.

W ten sposób doprowadza dusze do bigoterii i dewocji, przez co niezwykle skutecznie ośmiesza wiarę katolicką oraz zniechęca wszystkich poszukujących do Kościoła. Najstraszniejszy jest jednak skutek dobrowolnego trwania w takim zaślepieniu duchowym

św. Tomasz z Akwinu, Doktor Kościoła.

«Zgryźliwi starcy to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana» Św. Tomasz z Akwinu

stThomasAquinas

Gdy taka „pobożna” dusza, pełna ukrytej pychy, wad i grzechów – których w sobie nie dostrzega – upomina nieustannie wszystkich wokoło i poucza ich, piętnuje i wzywa do nawrócenia, wówczas diabeł śmieje się do rozpuku, ponieważ jego cel został osiągnięty. Nikt z nas nie jest wolny od takich podstępów diabła.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Święta Teresa z Lisieux
Saint Therese of Lisieux unknown artist public domain

Nawet św. Teresa od Dzieciątka Jezus przyznała, że szatan przedstawiał jej przed oczy wady i błędy innych sióstr. Oczywiście ta Wielka Święta natychmiast rozpoznała podstęp złego ducha:

«Kiedy chcę spotęgować w sobie tę miłość, a szatan usiłuje podsunąć mi przed oczy duszy błędy tej lub tamtej siostry, dla mnie mniej sympatycznej, spieszę, by wynaleźć jej cnoty i dobre pragnienia; mówię sobie, że zobaczyłam tylko jeden jej upadek, a może odniosła ona wiele zwycięstw, które przez pokorę ukryła i że to, co zdaje się być błędem, może ze względu na intencje być aktem cnoty».

Święty Jan od Krzyża,

Św. Jan od Krzyża
Św. Jan od Krzyża

Doktor Kościoła poucza nas i przestrzega:

«Ponieważ początkujący czują się pełnymi zapału i gorliwości w rzeczach duchowych i ćwiczeniach pobożnych, z tej pomyślności (z powodu ich niedoskonałości) rodzi się pewien rodzaj ukrytej pychy, skutkiem której zaczynają oni nabierać niejakiego zadowolenia z samych siebie i z swoich uczynków, mimo iż prawdą jest, że rzeczy święte same z siebie rodzą pokorę. (…)

Gdy zaś napotykają u nich inny rodzaj pobożności niż ich własny, potępiają ich w swoim sercu, a nawet i zewnętrznie w słowach. Stają się wtedy podobni do owego faryzeusza, który chełpił się przed Bogiem ze swych czynów i pogardzał celnikiem (Łk 18, 11-12)» (Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 2, 1).

«Zresztą i szatan roznieca w początkujących zbytnią gorliwość i chęć wykonywania takich uczynków, aby w nich rozbudzić pychę i zarozumiałość. Zdaje sobie bowiem dobrze sprawę, że wszystkie cnoty i dobre uczynki, jakie te dusze wypełniają, nie tylko nie przynoszą im żadnego pożytku, lecz raczej obracają się w wadę. (…) Potępiają więc wszystkich przy każdej sposobności słowami i czynami, widząc źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzegając belki w swym własnym (Mt 7, 3). Przecedzają cudzego komara, a połykają swego wielbłąda (Mt 23, 24)»(Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 2, 2).

«Niektóre osoby popadają w inny rodzaj gniewu duchowego, mianowicie unoszą się gniewem i niespokojną żarliwością na widok cudzych wad. Zwracają wtedy uwagi drugim i w uniesieniu udzielają im ostrej nagany, jak gdyby byli panami cnoty»(Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 5, 2).


Patrz także:

„Walczyli z demonami” – codziennie poili matkę wodą święconą, i pytali ją, czy wyrzeka się szatana

oraz:

Przerażająca „pobożność” katolickich fanatyków – „grupa modlitewna” z Bydgoszczy

a także: Fanatyczka religijna zabiła własne dziecko

Warto przeczytać również ten artykuł, mimo że nie dotyczy katolików, lecz sekty: Zatłukli syna, bo nie chciał się spowiadać

Książki o walce duchowej – fragmenty

sword and word

Fragmenty

„Być jak Hiob” – ks. Michał Olszewski SCJ

s.9 „Dzisiaj próbuje się zniekształcić obraz człowieka po to, by obudzić lęk przed Bogiem. By człowiek XXI wieku bał się dopuścić Boga do swojego życia. Dzisiaj ludzie często myślą, że jak dopuszczą Boga do swojego życia, to im się stanie krzywda, że Bóg im coś zabierze, ukradnie, że im ograniczy wolność. Światu chodzi właśnie o to, by wprowadzić w serca ludzkie lęk przed Bogiem. A robi się to bardzo sprytnie, zniekształcając Jego obraz.”

s.12 „Chrystus przyszedł na świat, oddał za nas życie i zostawił nam Eucharystię. Nie ma nigdzie na świecie drugiego takiego miejsca, gdzie Chrystus przychodziłby na słowa człowieka wyświęconego na kapłana. Kilka słów, a Bóg przychodzi na ołtarz pod postacią chleba i wina. Eucharystia jest najważniejsza w życiu chrześcijanina – to z niej ma wypływać wszystko: uwielbienie Boga, modlitwa, pełnienie Jego woli. (…) Używajcie mocy Sakramentów: „Na mocy Chrztu Świętego precz ode mnie szatanie”, „Na mocy Eucharystii, którą przyjmuję, Panie, obdarz mnie zdrowiem”.

s.17-20 „Uczestniczymy w tej walce duchowej, która rozgrywa się w kosmosie, i bardzo mocno to odczuwamy. W Apokalipsie jest takie zdanie: „Nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem”. (…) Szatan nienawidzi człowieka. Szatan pragnie człowieka zniszczyć. To jest przedziwne, że nawet o ludziach opętanych, którzy zostali zniewoleni przez szatana, podpisali jakieś pakty, złożyli mu obietnice, bo szatan im obiecał to czy tamto, on zawsze wypowiada się z pogardą. On nie ma żadnego szacunku dla człowieka. Zły duch nienawidzi człowieka za to, że człowiek jest dzieckiem Boga. Wszyscy w tej walce duchowej uczestniczymy. Jeśli ktoś nie doświadcza i nie ma poczucia walki duchowej, to powinien się zastanowić, czy nie jest na terenie wroga”.
Dziadek opowiadał mi, że jak zaborcy przychodzili do domu, żeby wykraść świnie czy krowy dla wojska, zabrać jedzenie, to jeżeli się nie stawiało oporu, to zabierali i wychodzili. A jeśli się powiedziało „nie” , to można było dostać kulkę w głowę. Podobnie jest w naszym życiu duchowym. Jak zły przychodzi i przez różne sztuczki – na przykład styl życia, modę, która panuje w świecie – wykrada z twojego życia po kolei wszystko i nie stawiasz oporu, tylko żyjesz z klapkami na oczach, to nie będziesz czuć walki duchowej. Ale jak się nie zgodzisz na jakieś zło w twoim życiu, to wtedy zaczną się problemy. Wtedy odczujesz, że w kosmosie nadal trwa walka duchowa między dobrem a złem.
Walka ta ma dzisiaj kilka wymiarów. Po pierwsze, rozgrywa się ona w przestrzeni ludzkiego serca, w którym Szatan działa w normalny sposób, czyli pokusą do złego. Ta pokusa może pochodzić z trzech źródeł. Pierwsze źródło pokusy to bodźce zewnętrzne – to, co nas otacza, informacje, które przychodzą do nas z zewnątrz. (…)
Drugie źródło pokusy to nasze wnętrze – nasza skłonność do grzechu, pamięć o grzechach. (…)
Trzecim źródłem pokusy jest zły duch, który może w bezpośredni sposób na nas działać i kusić nas do złego. Może też wykorzystywać dwa źródła, o których mówiłem wcześniej.
Bezpośrednia pokusa od złego ducha różni się od dwóch pozostałych tym, że przychodzi nagle, nie wiadomo skąd. Dziwimy się, skąd w ogóle w nas taka myśl. Jest bardzo intensywna, ale kiedy stawimy jej opór, dosyć szybko odchodzi. Święci ojcowie mówią, że trzeba walczyć na zasadzie przeciwności. Jeśli nęka mnie pokusa, by nienawidzić – wzbudzam w sobie uczucia miłości. Pojawia się we mnie zazdrość, to wzbudzam w sobie przeciwieństwo – uczucie wdzięczności. W ten sposób, kontrując, możemy tę pokusę zwalczyć. Co do dwóch pozostałych źródeł, to trzeba albo zmienić miejsce, albo zacząć myśleć o czymś innym.
Walka duchowa rozgrywa się też w społeczeństwie – przez różnego rodzaju ruchy, ideologie, organizacje, na pozór, wydawałoby się, utworzone dla jego dobra.(…)
[wypędzanie złych duchów wegetarianizmu:] Trzymałem figurkę Matki Bożej z Guadalupe i powiedziałem: „Pod rozkazami Matki Najświętszej macie jeść ten salceson”. Zaczęły jeść, w końcu mówią: „Nie wytrzymamy tego”, i wyszły. Tego nas w seminarium nie uczą, żeby salcesonem wyganiać złe duchy, ale praktyka pokazuje, że właśnie przeciwieństwami trzeba walczyć.

[jeszcze bardzo wiele innych, zaskakujących przykładów niesie za sobą powyższa lektura, polecam wszystkim sceptykom i niewierzącym]


TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY  – Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

Kto znajdzie Maryję, ten znajdzie żywot
50.
(…)
Wreszcie Maryja musi stać się straszną jak wojsko uszykowane (Pnp 6,3) przeciw szatanowi i sprzymierzeńcom jego, zwłaszcza w owych czasach ostatnich, kiedy to szatan wiedząc dobrze, iż pozostaje mu już tylko mało czasu (Ap 12, 12), o wiele mniej czasu niż dawniej, by zgubić dusze, codziennie podwajać będzie swe zakusy i ataki. Niebawem wznieci on okrutne prześladowania i pocznie straszne zastawiać zasadzki na wierne sługi i prawdziwe dzieci Maryi, których daleko trudniej mu pokonać niż innych.

„Położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą”

51. Do tych właśnie ostatnich i okrutnych prześladowań szatana, które wzmagać się będą z dnia na dzień aż do zapanowania antychrysta, odnosi się głownie owa pierwsza i słynna przepowiednia i owo przekleństwo, które Bóg w ziemskim raju rzucił na węża. Warto je tu wytłumaczyć na chwałę Najświętszej Dziewicy, ku zbawieniu Jej dzieci i zawstydzeniu szatana.
Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą, i między nasieniem twoim, a nasieniem jej: Ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej (Rdz 3, 15).

Najgroźniejsza nieprzyjaciółka szatana

52. Raz jeden tylko Bóg położył tę nieprzyjaźń, ale nieprzyjaźń nieprzejednaną, która trwać będzie i wzrastać aż do końca. To nieprzyjaźń między Maryją, czcigodną Bogarodzicą, a szatanem, między dziećmi i sługami Najświętszej Panny a dziećmi i wspólnikami Lucyfera. Najgroźniejszą nieprzyjaciółką, jaką Bóg przeciwstawił szatanowi, jest Maryja. Jego święta Matka. Już w raju ziemskim tchnął Bóg w Nią, choć wówczas istniała Ona tylko w Jego myśli, tyle nienawiści do tego przeklętego nieprzyjaciela Boga, tyle przemyślności w ujawnianiu złośliwości tego odwiecznego węża, tyle mocy ku zwyciężeniu, zdeptaniu i zmiażdżeniu tego pysznego bezbożnika, iż boi się on Jej nie tylko więcej niż wszystkich aniołów i ludzi, ale poniekąd więcej niż samego Boga. Nie znaczy to jakoby gniew, nienawiść i potęga Boga nie były nieskończenie większe niż u Najświętszej Dziewicy, gdyż doskonałości Maryi są przecież ograniczone. Należy to raczej tym tłumaczyć, że po pierwsze, szatan będąc pysznym, nieskończenie więcej cierpi na tym, że zostaje zwyciężony i ukarany przez małą i pokorną służebnicę Pańską, której pokora upokarza go bardziej niż potęga Boża. Po drugie, ponieważ Bóg dał Maryi tak wielką władzę nad szatanami, że, jak często sami zmuszeni byli wyznać ustami opętanych, obawiają się więcej jednego Jej westchnienia za jakąś duszą, niż modlitw wszystkich świętych, i jednej Jej groźby, niż wszystkich innych mąk.

Dzięki doskonałej wierności Maryi

53. Co Lucyfer stracił przez pychę, Maryja zyskała przez pokorę. Co Ewa przez nieposłuszeństwo skazała na zgubę i potępienie, Maryja uratowała przez posłuszeństwo. Będąc posłuszna wężowi, Ewa zatraciła siebie i wszystkie swe dzieci, wydając je na pastwę szatana. Maryja przez swą doskonałą wierność Bogu ocaliła siebie wraz ze wszystkimi swymi dziećmi i sługami, które poświęciła Majestatowi Bożemu (św. Ireneusz).

Pokorna Maryja zawsze odnosić będzie zwycięstwa

54. Bóg położył nie tylko jedną nieprzyjaźń, ale wiele, nie tylko pomiędzy Maryją i szatanem, ale pomiędzy potomstwem Najświętszej Dziewicy, a potomstwem szatana. To znaczy, iż Bóg położył nieprzyjaźń i wewnętrzną odrazę między prawdziwymi dziećmi i sługami Najświętszej Panny a dziećmi i niewolnikami szatana. Nie miłują się oni wzajemnie i nie ma między nimi żadnej łączności wewnętrznej. Dzieci Beliala, niewolnicy szatana, miłośnicy świata – na jedno to bowiem wychodzi – prześladują dotąd i w przyszłości prześladować będą bardziej niż kiedykolwiek wszystkich, co należą do Najświętszej Dziewicy, podobnie jak ongiś Kain prześladował brata swego Abla, a Ezaw brata swego Jakuba, oni bowiem wyobrażają potępionych i wybranych. Ale pokorna Maryja zawsze odnosić będzie nad pysznym szatanem zwycięstwa i to tak świetne, iż wreszcie zetrze głowę, siedlisko pychy. Zawsze uda Jej się wytropić jego wężową złośliwość, rozładować jego grymasy piekielne, rozwiać jego zamysły diabelskie, i aż do końca wieków zabezpieczać swe wierne sługi przed uchwytem jego okrutnych łap.
Ale moc Maryi nad wszystkimi szatanami rozbłyśnie przede wszystkim w czasach ostatecznych, kiedy to szatan czyhać będzie na Jej piętę, czyli na Jej pokorne sługi i wierne dzieci, które Ona wzbudzi do walki z nim. W oczach świata będą oni mali i biedni, poniżeni, prześladowani i uciskani, jak pięta w stosunku do innych członków ciała. Ale w zamian za to będą oni bogaci w łaski Boże, które im Maryja rozdawać będzie obficie, będą wielcy i wzniośli w świętości przed Bogiem, wyniesieni ponad wszelkie stworzenie, pomocą Bożą wspierani, iż piętą swej pokory wespół z Maryją zmiażdżą głowę szatana i staną się sprawcami tryumfu Chrystusa.


Tomas a Kempis – O naśladowaniu Chrystusa

Rozdz. III

1. Szczęśliwy, kogo prawda sama o sobie poucza, nie poprzez przepływające głosy i obrazy, lecz przez istotę rzeczy. Myśl i uczucie często nas zwodzą i ukazują rzeczywistość niepełnie. Na cóż to całe drążenie zagadek i niejasności, kiedy na Sądzie nikt nas nie oskarży o to, żeśmy czegoś nie rozumieli? Jakże to niemądre, że zaniedbujemy rzeczy ważne i konieczne, a pociągają nas zgubne i błahe. Mamy oczy, a nie widzimy.

2. Po cóż nam się kłopotać o podziały i rozróżnienia? Ten, do kogo przemawia przedwieczne Słowo, uwalnia się od wszelkich zawiłości. Wszystko pochodzi od jednego Słowa i wszystko mówi o jednym: to jest właśnie początek, który do nas przemawia. Bez niego nikt nic nie zrozumie i właściwie nie pojmie. Ten, dla którego wszystko stanowi jedno i wszystko sprowadza się do jednego i kto dostrzega, że wszystko zawiera się w jednym, potrafi być w sobie niezłomny i trwać spokojnie w Bogu. O Prawdo, Boże, racz zjednoczyć mnie z sobą w miłości nieodmiennej. Jakże często mierzi mnie wiele z tego, co czytam i słyszę: w Tobie jest wszystko, czego chcę i pragnę. Niech umilkną mędrcy, niech ucichnie przed Tobą każde stworzenie; Ty jeden mów do mnie.

Kreskówki – ani dla dzieci, ani dla dorosłych

bajki

Ochrona dzieci przed zagrożeniami dla ich wiary

To przede wszystkim zapewnienie im kontaktu z Panem Jezusem. Chrystus w Ewangelii głosi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” (Mk 10,14). Nie tylko mówi przez to, że dzieci są uprzywilejowane w kontakcie z Nim, ale wzywa rodziców do szczególnej odpowiedzialności za ich wychowanie w duchu wiary i wzrastanie na drodze życia Ewangelią.

Diabeł zaś mówi ze wstrętem o dzieciach przez ludzi opętanych: „bachory”. Jeśli to prawda, że zły duch tak nienawidzi dzieci, to będzie je chciał wdeptać w ziemię, uczynić z nich niewolników i zniszczyć ich obraz Boży. Diabeł jest ojcem kłamstwa, a zatem przez małpowanie Pana Boga dąży do posiadania własnego potomstwa.

Rodzice, którzy to czytacie:

Baczcie na zachowanie niewinności dziecięcej Waszych pociech, wystawionej pod obstrzał ze strony pop kultury. W każdym markecie dostaniecie nachalne propozycje lalek z różowego plastiku z wymyślnymi kreacjami ubranek, zabawek fantastycznych i upiornych, a wszystko pod markami najbardziej znanymi na świecie. Nie chcę ich tu wymieniać, ale mam na myśli przede wszystkim koncern okultystyczno-pedofilski, którego logo zawiera w sobie trzy szóstki.

Nie trzeba się długo rozglądać, że dominuje jeden nurt, który realizuje misję seksualizacji dzieci oraz wprowadzania ich w świat demonów począwszy od kołyski. Przez niewinne zabawki. Niewinne czytanki do poduszki. Przez ubranka z niewinnymi postaciami z kreskówek. Przez niewinne…. Zaś pomiędzy wierszami przemycane jest to, co jest winne. Waszej uwagi zaś winne jest to, aby katolickie wychowanie dziecka nie napotykało przeszkód w postaci każdej formy bałwochwalstwa, magii, okultyzmu i hedonizmu.

I nie muszę nawet przywoływać kto, co gdzie i kiedy. Wystarczy otworzyć oczy. Zobaczycie wtedy (obyście przejrzeli… – tak jak ja na przykład miałem) na przykład swój dom nawiedzony przez koszmary dziecka, przez niekończące się awantury, przez dziwny wstręt do praktyk religijnych, przez odrazę do pobożności… Wszystko przez niewinne z pozoru, a okultystyczne przedmioty, praktyki, przyzwyczajenia, ignorancję, wygodę. A wszystko to w cieniu realizacji pragnienia „ustatkowania się” i cieszenia zgromadzonym majątkiem wraz z wychowaniem dzieci, aby kulturę tego świata chłonęły.

Powyższe to nie analiza Waszych wyborów, czy decyzji, lecz próba oddania sytuacji, w której znajdują się tysiące rodzin. Pośród nich zamiast życia duchowego kwitnie materializm, który jest zanętą satanizmu, uprawianego przez wpływowych ludzi na serio przez magię, czary i zabobony.

Będąc u najczystszego źródła jakim jest Wiara, nie raz za naszym przyzwoleniem wybieramy inne źródła pod pozorem „elementów dobra”, a jak tylko co złego jawić się zaczyna nam w świadomości, przymykamy na to oczy, by jednym duszkiem przechylić w kierunku ust dziecka puchar obrzydliwości… Świat duchowy nie zna takich kompromisów. Chrystus w Ewangelii, a także Święty Paweł nazywają rzecz po imieniu: „odrobina kwasu zakwasza całe ciasto” (1 Kor 5,6). Dlatego też to, co należy do świata duchowego funkcjonuje na swoich prawach i nie zależy od „dobrej woli” pobłażliwych na przejawu bałwochwalstwa ludzi. Okropiony materializmem, okultyzmem i magią świat wartości, przenika zaś do dzieci pod przykrywką:

  • niewinnej rozrywki
  • modnych ubrań, przedmiotów, muzyki, bajek, filmów, zachowań
  • upodobania w rzeczach, które są markowe i popularne
  • trwania w konsumpcyjnym nastawieniu i uporze
  • „ja w życiu tego nie miała(e)m, to dziecku nie będę żałować”
  • „jeśli z tego korzystają wszyscy, to musi być to dobre”

Brońmy dzieci i młodzież przed demoralizacją – ks. Sławomir Kostrzewa

https://gloria.tv/text/NpVNY6x2R7br4mdHSjU9qYHGJ

Od autora: ks. Sławomir nazywa te zjawiska po imieniu i podaje ich źródła, lecz postawa samego kapłana jest nazbyt okrojona i ogołocona z tego, co powinien przekazywać w zamian, by wypełnić brak po tym, do czego wyzbycia się wzywa.

Metody obrony przed szatanem

Imago Mundi 66692 755x491 1

Nasza obrona

Wynaleziono wiele sposobów do obrony i walki ze złem. Sama zaś obrona jak i środki bywają nowoczesne, opracowywane przez ludzi mądrych i wykształconych. A skutki? Ledwie jedno zło zmniejszy się choć trochę, wyrasta inne. I tak bez końca. Ewangelia mówi o istnieniu szatana, ale w ostatnich czasach prawie przestało się o nim mówić. Być może uznano, że nie wypada wspominać o szatanie, bo kojarzy nam się jakieś zacofanie i prymitywne straszenie ludzi piekłem. Skutki tego są przerażające i będą się pogłębiać.
szatan jest i z nim trzeba walczyć. On toczy bój o serce każdego człowieka. On tam stara się wcisnąć. Chytrze i niepostrzeżenie i jeżeli człowiek nie otworzy całego swojego serca na Miłość, na Dobro, a tylko częściowo, szatan natychmiast usiłuje zawładnąć resztą. Dlatego życie człowieka jest ciągłą walką, obrona zaś wynika z konieczności, a nie tylko lęku przed potępieniem.

Organizacja zaplecza

Do naszego zwycięstwa choć nie w takim stopniu jak modlitwa i pokuta może przyczynić się również broń, do której zaliczamy wiedzę, pracę, organizację, jak również technikę (np. internet), która jest w służbie Kościoła. One wszystkie w przeszłości dobrze przysłużyły się w tej walce, a także i obecnie działają, ażeby zahamować postęp zła w świecie.
Musimy jednak pamiętać, że te wszystkie bronie posiadają również przeciwnicy Kościoła, przy czym ich bronie bywają jeszcze lepsze. Mianowicie: – posiadają jeszcze więcej pieniędzy, które jak wiadomo rządzą światem. Posiadają jeszcze jeden rodzaj broni, który jest przez nas niedoceniony. Chodzi tutaj o ludzi z siłami demonicznymi. Szatan pomaga swoim ludziom, otrzymują oni tzw. charyzmaty diabła. Nasze tylko naturalne środki ograniczają się w walce z szatanem. Z tej przyczyny jest tak bardzo ważne, żebyśmy jako chrześcijanie uświadamiali sobie moc i potęgę modlitwy jako broni duchowej, niczym nie ograniczonej, ani czasem ani przestrzenią, sięgającej poza kosmos i wznoszącej się aż do samego tronu Trójcy Przenajświętszej, a przy tym decydującej o całkowitym zwycięstwie, bez której walka z szatanem jest z góry przegrana.

SAKRAMENTY ŚWIĘTE

Ogromnym wprost i niezastąpionym źródłem światła i mocy duchowej są Sakramenty Święte, wszystkie siedem, a szczególnie Sakrament Pokuty i Najświętszy Sakrament, które prowadzą do najgłębszego zjednoczenia z Bogiem, pod warunkiem ścisłej współpracy z Jego łaską.
Z Bogiem możemy dokonać wszystko, bez Boga staniemy się bezbronną ofiarą szatana. Beze Mnie nic uczynić nie możecie (J 15,5).

MODLITWA

Najprostszą i najskuteczniejszą bronią jest modlitwa, posty, umartwienia (pokuta) oraz praktykowanie cnót chrześcijańskich. Nasza modlitwa zapewnia nam nie tylko stały dopływ łaski, ale i pomoc w walce. Jedno i drugie jest ważne, bo im silniejsi będziemy wewnętrznie, tym łatwiej osiągniemy zwycięstwo. Im bardziej ufna i wytrwała modlitwa tym większa jest pomoc z Góry, tym pewniejsze jest zwycięstwo.

Kto się nie modli, ten jest „zwierzęciem albo szatanem” powiedziała jedna z największych mistyczek świata, wielka święta i doktor Kościoła Św. Teresa z Avila. Modlitwa jest największym przywilejem, a nie ciężarem. To wielki zaszczyt myśleć i rozmawiać z Bogiem. Tylko przez modlitwę coraz lepiej poznajemy Boga i Jego wolę oraz uzyskujemy moc do jej wypełnienia. Człowiek, który się nie modli padnie w końcu ofiarą najniższych pożądliwości i najgorszych skłonności oraz wszelkich pokus szatańskich, siejąc dookoła zgorszenie i odrazę. Jeśli się nie opamięta w porę, może nieodwracalnie utwierdzić się w złu skazując siebie na wieczne potępienie.

Do głównych zadań, które wybrani przez Chrystusa uczniowie otrzymali, należało wypędzanie szatana.
„Wróciło 72 z radością i oznajmili: „Panie, przez wzgląd na Twoje Imię, nawet złe duchy nam się poddają”. Na to im odpowiedział: „Widziałem szatana spadającego z nieba, jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpać po wężach i skorpionach i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi”.(Łk 10, 17-19).
To polecenie Chrystusa nie przedawniło się, gdyż walka przeciw szatanowi jest życiową koniecznością Kościoła. Piekło próbuje stale zwyciężyć go. „Otóż i Ja powiadam ci: „Ty jesteś Piotr (czyli skała) i na tej skale zbuduję Kościół Mój, a bramy piekielne nie przemogą go!” (Mat 16,18). To zlecenie Chrystusa stałoby się nieaktualne dopiero wtedy, gdyby nie było szatana. W obecnej sytuacji trzeba przyznać, że piekło działa z szaloną energią i przy pomocy nowoczesnych środków usiłuje zdobyć świat.

Także i tutaj mamy dowody z historii. Tak długo jak Mojżesz modlił się, trzymając ręce wzniesione do Boga – Izrael zwyciężał. Bitwa morska pod Lepanto została wygrana dzięki modlitwie Różańcowej. Uproszono likwidację okupacji sowieckiej w naszej Ojczyźnie. W Brazylii wyszły kobiety z różańcem na ulicę i wymodliły zmianę ustroju.

RÓŻANIEC

Bardzo silną bronią okazuje się w tej walce umiłowana modlitwa Matki Najświętszej, to jest „Różaniec„. Przy jego pomocy dokonało się wiele zwycięstw nad piekłem i jego pomocnikami. Szatan okropnie lęka się Różańca. „Zabierz ten łańcuch” odzywa się przez usta opętanego, któremu został nałożony Różaniec Św. Modlitwa różańcowa działa szatanowi na nerwy, ponieważ w ten sposób odczuwa potęgę Królowej Różańca Świętego.

EGZORCYZM PRYWATNY

Bardzo skutecznym środkiem obrony przeciw szatanowi są – egzorcyzmy Leona XIII. Dla tego wielkiego i mądrego Papieża świadomość straszliwego działania szatana na Ziemi była pewnością. Doznał On objawienia, po którym ułożył mały egzorcyzm („Święty Michale Archaniele…”), który może służyć nie tylko kapłanom ale i wiernym. W każdym razie istnieje dostateczna ilość dowodów na to, że modlitwa Leona XIII jest bardzo skuteczna. W bawarskiej prowincji Zgromadzenia Karmelitów Bosych już od roku 1935 do 1946 w każdym z klasztorów codziennie zbiorowo odmawiano egzorcyzmy Leona XIII. W czasie panowania Hitlera, pewnego dnia w Altotning zjawiło się Gestapo, które chciało aresztować O. Prowincjała, podejrzanego o przestępstwo dewizowe. Wszyscy ojcowie zamknięci w chórze odprawiali egzorcyzmy. Nadspodziewanie Gestapo przyjęło łagodną postawę i wyrażono życzenie obejrzenia celi Brata Konrada (kandydata na ołtarze).

SAKRAMENTALIA

Sakramentalia, np. błogosławieństwo chorego, błogosławieństwo rodziców dzieciom, małżonków sobie nawzajem. One nie mają mocy Sakramentów, ale w walce z szatanem mają do spełnienia swoje własne ważne zadanie. Tu należy jeszcze wyszczególnić: Imię Jezusa, Krzyż Święty, Różaniec Święty, wodę święconą, różne poświęcone medaliki i szkaplerze. Z im większą wiarą korzystamy z sakramentaliów tym większe łaski otrzymujemy.

  • Imię Jezusa: przed Nim mają się zgiąć wszystkie kolana w niebie i na ziemi i pod ziemią (Flp 2,9). Szczególnie umierającym zaleca się usilnie jak najczęściej wymawiać Imię Jezusa, choćby nawet cicho w sercu. Jak często moglibyśmy i wtedy jak jesteśmy zdolni to umiłowane Imię wymawiać i szczególnie wszystko czynić w Imię Jezusa, ale świadomiej niż to się czyni obecnie i zawsze z uczuciem czci i miłości.
  • Krzyż był ołtarzem, na którym Jezus Chrystus dokonał Swej ofiary dla naszego zbawienia. Dlatego Krzyż jest znakiem Jego zwycięstwa nad szatanem. Wszędzie tam gdzie wyrósł Krzyż, musiał ustąpić szatan. Także w pokuszeniu i walce, zostaje moc szatana zwyciężona przez Krzyż; w tej chwili, gdy przeciwstawiamy szatanowi Krucyfiks, lub wykonany znak krzyża na sobie, lub nad innymi ludźmi.
  • Woda święcona – jest skuteczną obroną nie tylko przez wiarę osoby używającej, czego świadectwo daje nam św. Teresa z Avila. Była niezwykle wierną zwyczajowi użycia wody święconej i wdrażała to również swoim Siostrom zakonnym. Pisze na ten temat: „Często doświadczałam, że nie ma skuteczniejszego środka ażeby przepędzić złe duchy i uniemożliwić im powrót – nad wodę święconą. Przed krzyżem uciekają wprawdzie, ale znów powracają. Widocznie woda święcona posiada wielką moc. Wtedy, gdy ją używam odczuwam nadzwyczajną pociechę wewnętrzną. To nie jest żadne urojenie; ja w szczególniejszy sposób zwracałam na to uwagę i stwierdzam, jak ważnym jest wszystko, co Kościół Święty nakazuje i cieszy mnie, gdy widzę, że słowa błogosławieństwa wypowiadane przez kapłana nad wodą udzielają jej tak wielkiej mocy”. (Życie str. 296).
  • Szczególne łaski i obronę przeciwko szatanowi można uzyskać przez noszenie Szkaplerza Karmelitańskiego, medalików, szczególnie Medalika Św. Benedykta i Cudownego Medalika Niepokalanego Poczęcia Maryi, objawionego przez samą Matkę Najświętszą Św. Katarzynie Laboure w 1830 r. w Paryżu.

Przywileje Szkaplerza Karmelitańskiego:

  • Kto umrze odziany(a) Szkaplerzem świętym, nie zostanie potępiony.
  • Noszący(a) Szkaplerz jako czciciel(ka), Matki Bożej zapewnia sobie Jej opiekę co do duszy i ciała w tym życiu i szczególną pomoc w godzinie śmierci.
  • Każdy(a), kto pobożnie nosi Szkaplerz i zachowuje czystość według stanu, zostanie wybawiony(a) z czyśćca w pierwszą sobotę po swej śmierci.
  • Ci, którzy należą do bractwa Szkaplerznego są duchowo złączeni z Zakonem Karmelitańskim i mają udział w jego duchowych dobrach za życia i po śmierci, a więc we Mszach Św., Komuniach Św., umartwieniach, modlitwach, postach itp.

Stolica Apostolska zaliczyła Szkaplerz do Sakramentaliów. Swą władzą potwierdziła przywileje Szkaplerza, opierając ich skuteczność na modlitwach całego Kościoła. Szkaplerz, obok Różańca, stał się jednym z podstawowych nabożeństw maryjnych. Obecnie nabożeństwo szkaplerzne znane jest nie tylko w Europie, lecz na całym świecie. Warto przypomnieć, że Papież Polak, Jan Paweł II, od lat dziecięcych nosi Szkaplerz Święty.
Każdy, kto zna niebezpieczeństwo stale grożące ze strony szatana, nie powinien lekceważyć podanych tu środków obronnych i rezygnować z ich opieki, którą tak łatwo można uzyskać posługując się tymi środkami.

Medalik św. Benedykta

Bardzo ważnym medalikiem jest medalik św. Benedykta, zwanym też Krzyżem św. Benedykta.
Moc Krzyża św. jest historyczną prawdą, a zarazem dogmatem naszej religii. Ponieważ do znaku tego zbyt rzadko się uciekamy, dlatego żadnej pomocy nie doznajemy i musimy sobie słabej wierze winę przypisać. Zasadzkami dookoła jesteśmy otoczeni, ustawiczne niebezpieczeństwo grozi naszej duszy i ciału, idźmy więc za przykładem pierwszych chrześcijan, uzbrajając się znakiem krzyża, niech się on znajduje w miastach, wsiach, domach i na publicznych miejscach, na piersi naszej i w sercu.

Cudowne skutki używania medalu św. Benedykta:

cielesne uzdrowienia, duchowne łaski, prędkie nawrócenia, obrona przeciw zasadzkom złego ducha, obrona w niebezpieczeństwach, różne cudowne skutki jakie doznają domowe zwierzęta.

Znaczenie liter na medalu św. Benedykta.
Litery znajdujące się między ramionami krzyża CSPB oznaczają: „Krzyż św. Benedykta”. Na pniu Krzyża znajdujemy litery CSSML, te oznaczają: „Krzyż św. Niech mi przyświeca”. Na poprzecznych ramionach widzimy litery N.D.S.M.D. wyrażają one: „Zły duch niechaj nie ma nade mną władzy”.
W łacińskim języku pierwsze dwa wiersze tworzą pentametr, czyli pięciostopniowy wiersz. W języku polskim można je w ten sposób oddać:

Krzyż święty niechaj zawsze mi przyświeca,
Szatan zaś, złych myśli niech nigdy nie wznieca.

Dookoła medalu znajduje się dłuższy napis, który przedstawia św. Imię Jezusa Chrystusa, wyrażone w monogramie: IHS. Wiara i codzienne doświadczenie dostatecznie pouczają nas o wszechmocy tego Imienia.
Po prawej stronie medalu wypisane są dookoła litery: V.R.S.N.M.Q.L.I.V.B. , te tworzą dwa wiersze:

„Ustąp szatanie ! nie prowadź do złego, zgubnym jest to do czego namawiasz, raczej sam zażyj tę truciznę”.

W polskim języku można by to oddać w następujący sposób:

Szatanie ustąp, proszę
Twych porad ja nie znoszę,
Chcesz mnie w grzech wprowadzić,
Spróbuj sam trucizny zażyć.

Zdania wyżej przytoczone pochodzą z ust św. Benedykta. Te w pierwszym wierszu wypowiedział doznając silnej pokusy w czasie pobytu na pustyni w grocie niedaleko Subiaco, a czyniąc Krzyż przy wymawianiu tych słów, zwyciężył szatana! Zaś wiersze poniżej się znajdujące wypowiedział w chwili, gdy nieprzyjaciele jego podali mu napój zatruty i gdy nad takowym uczyniwszy znak zbawienia wykrył zamach zbrodniczy, naczynie bowiem zawierające truciznę, po wypowiedzeniu przytoczonych słów zaraz pękło.
Każdy chrześcijanin winien te słowa zapamiętać i nieraz gdy doznaje jakiejkolwiek pokusy, takowe wymawiać.
Moc znaku Krzyża św. Jest tak wielką i straszną dla szatana, że stanowi niedostępną tarczę, poza którą możemy się całkiem czuć bezpieczni.

Co o medaliku mówi Kościół?

Aprobata Kościoła wydana w Rzymie w r. 1857. Jest faktem, że używanie tego medalu-Krzyża i pośrednictwo św. Benedykta wyjedna u Boga wiele łask. Medal św. Benedykta jest skutecznym w następujących razach:

1. niweczy zabobony i czartowskie wpływy
2. oddala czarowników
3. zwierzęta tknięte zarazą lub oczarowane, uzdrawia
4. broni człowieka przed czartem
5. nawraca grzeszników, często już na śmiertelnym łożu będących.

Nadto medal św. Benedykta i w tych razach okazał się skutecznym:

1. niweczy siłę trucizny
2. oddala zarazę
3. przywraca zdrowie, szczególnie cierpiącym na kamienie, bóle w boku, plucie krwią
4. matkom rodzącym zapewnia szczęśliwy poród
5. przeciw piorunom
6. przeciw nawałnicom
7. wreszcie, co jest najważniejszym, medal ten chroni człowieka od pokus, szczególniej zachowuje naszą cnotę i czystość na ciele i duszy.

Skuteczny sposób używania medalu św. Benedykta:

1. Medal należy nosić na szyi, przy sobie
2. W razie epidemii, zaraźliwych chorób zawieszamy go na ścianach i drzwiach domu a podczas zarazy na bydło zawieszać na ścianach stajni, obór i innych pomieszczeń dla zwierząt.
3. Przy budowie domów, kościołów itp. medal wmurowuje się w fundamenty.
4. Przeciw robactwu na polach, w ogrodach, sądach medal zakopuje się w ziemię
5. W domostwach gdzie jest studnia umieszcza się poświęcony medal w studni, wrzuca go do wody, woda pita z niej daje zdrowie dla ludzi i zwierząt.

a) w przypadkach niedomogów trawienia, wątroby, żołądka, braku apetytu wypić szklankę (potrzymać kilka sekund)
b) w czasie choroby, kontuzji, ran, wrzodów przykładać medal na zbolałe miejsca, kłaść na niegojące się rany między opatrunkiem.

Formuły zawarte na medalu należy nauczyć się na pamięć i w odpowiednich sytuacjach wypowiadać:

I. Krzyż Święty niechaj zawsze mi przyświeca,
Szatan zaś, złych myśli niech nigdy nie wznieca.

Tę formułę wypowiadamy, kiedy zły duch chce nas oddać pod jarzmo, jest ona tamą przed tym jarzmem.

II. Szatanie ustąp, proszę
Twych porad ja nie znoszę,
Chcesz mnie w grzech wprowadzić,
Spróbuj sam truciznę zażyć.

Tę formułę wypowiadamy w każdym przypadku doznania jakichkolwiek pokus, czyniąc przy tym kciukiem mały znak Krzyża w okolicach splotu słonecznego (plexus solaris).
Jeżeli ktoś zapomniał formuły w jakimś momencie, to ma dwie możliwości zabezpieczenia się:
1. wypowiedzieć :„Vade retro satana” i zrobić znak krzyża w okolicy splotu słonecznego.
2. wypowiedzieć imię św. Benedykta ze słowami: broń mnie i zrobić znak krzyża jak poprzednio.

Poniżej awers i rewers medalika Św. Benedykta w dwóch wersjach:
1. wersja pierwotna

2. druga wersja gdzie zamiast monogramu IHS jest napis PAX

Przy postaci świętego:
Crux sancti Patris Benedicti – Krzyż świętego Ojca Benedykta.
Na obrzeżu medalika:
Elus in obitu nostro praesentia muniamur – Niech Jego obecność nas broni w godzinę śmierci.

C S P B – Crux sancti Patris Benedicti – Krzyż świętego Ojca Benedykta
C S S M L – Crux sancta sit mihi lux – Krzyż święty niech mi będzie światłem.
N D S M D – Non draco sit mihi dux – Niech szatan nie będzie mi przewodnikiem.

Na obrzeżu medalika:
V R S N S M V – Vade retro satana non suade mihi vana – Idź precz szatanie, nie nakłaniaj mnie do złego.
S M Q L I V B – Sunt mala quae libas, ipse venea bibas – Złe rzeczy czynisz, sam pij swoją truciznę.

Modlitwa do św. Benedykta o dobrą śmierć

Umiłowany przez Boga Benedykt, przyjąwszy ciało i Krew Pana, stojąc w kościele wsparty na rękach uczniów, podniósł ręce ku niebu i wśród słów modlitwy wydał ostatnie tchnienie.
+ Ukazałeś się pełen chwały w obliczu Pana.
+ A Pan Cię ozdobił dostojeństwem i blaskiem.
Boże, Ty udzieliłeś świętemu Benedyktowi wielkich łask w godzinie śmierci, spraw, prosimy Cię, aby u kresu naszego życia obronił nas swoim wstawiennictwem od zasadzek szatana. Przez Chrystusa, Pana naszego, Amen. Święty Ojcze Benedykcie, módl się za nami.


Przedmioty okultystyczne udające sakramentalia

Niby już o tym było głośno, ale warto mieć na uwadze, ponieważ przedmioty i symbole mogą być narzędziem piekła w świecie materialnym – sam doświadczyłem tego, jak „złe” przedmioty – dodatkowo jeśli człowiek nie jest w łasce uświęcającej – odciągają od myślenia o Panu Bogu, od modlitwy. Niestety, do sakramentaliów nie można zaliczyć bluźnierczego w symbolikę krucyfiksu – chociaż wierzę w moc błogosławieństwa kapłana, tutaj egzorcysta mówi o innego rodzaju modlitwie, koniecznej do zwalczenia skutków szatańskiego rytuału.
 

Nasze zwycięstwo

Jest nim potężna pomoc Matki Najświętszej i świętych Aniołów! Szatan nie jest sam. Pod jego rozkazami działa dużo złych duchów, jak również jego ludzkie narzędzia. Wobec takiego zagrożenia byłoby nierozsądne rezygnować z pomocy nieba! W porównaniu do zastępów bezbożnych znajdujemy się w mniejszości.
Tutaj jednak jesteśmy w korzystniejszej sytuacji ze względu na ilość naszych pomocników. Jak dobrze wiemy, przeważająca ilość aniołów pozostała wierna Bogu. Także pod względem sił mamy przewagę, gdyż Matka Najświętsza jest władczynią, której nawet złe duchy muszą słuchać. Ta przewaga duchowa wiąże się również ze św. Archaniołem Michałem i jego aniołami.
Oni byli zwycięzcami w pierwszej walce duchów. Cześć dla Matki Najśw. i świętych Aniołów, prośby o ich pomoc, zaufanie do nich są dla chrześcijanina koniecznością duchową, oddajmy im tę cześć, która im się należy – i dziękujmy za ich pomoc w naszej walce życiowej o zachowanie wiary! Szczególnie prośmy codziennie o opiekę naszego Anioła Stróża.
Cały kierunek naszego życia mamy powierzyć Jezusowi Chrystusowi! Chrystus jest przywódcą w tej walce, zwycięzcą na Kalwarii, Sędzią dnia ostatecznego. Syn Boży sam pomaga nam. Jak małym jest w stosunku do Niego szatan! Chrystus sam jest Stworzycielem, a szatan jest stworzeniem. Wszystko stało się przez Jezusa Chrystusa. Szatan nawet na mgnienie oka nie mógłby zachować swej mocy, gdyby Chrystus na to nie przyzwolił. Chrystus jest samym życiem.
Szatan jest wprawdzie „księciem tego świata”, ale świata, który zginie. Także i szatan ma tylko przyporządkowane miejsce w zbawczym Planie Boga. Chrystus swoich nigdy nie opuści, jest zawsze przy nas, udziela nam potrzebnych sił. Wszystko możemy w Tym, który nas umacnia, jeśli tylko tego pragniemy.
Przy tym nie chodzi tu tylko o braterstwo w walce, ale o braterstwo wiernych, lecz przede wszystkim o braterstwo miłujących. „Kto zna przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca Mego a Ja będę go miłował i objawię mu Siebie” (J 14,21).
„Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać przykazania Moje. Ja zaś będę prosił Ojca a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy” (J 14,15).
„Przyjdziemy do niego i mieszkanie u Niego uczynimy” (J 14,23).
Święci przeżyli miłość Boga, Chrystus uszczęśliwia nas bardziej niż mógłby to uczynić najlepszy przyjaciel. Przy czym posiadamy miłość Boga nie tylko na ziemi ale i na całą wieczność.
Podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus powiedział: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś byli ze Mną, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę Moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata” (J 17,24).
I jeszcze zapewnia swoich: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,3).
Czym jest w rzeczywistości nieskończona wspaniałość i miłość Boga w Trójcy Świętej Jedynego – możemy tylko przeczuwać. Być dziećmi Ojca Niebieskiego, braćmi i siostrami Syna Bożego złączonymi z Nim przez miłość Ducha Świętego – to są prawdy o niewyczerpanej głębi – Królestwo Chrystusa i królestwo Lucyfera istnieją nie tylko tu na ziemi, ale również i w wieczności. Jest wieczne niebo i jest wieczne piekło. Można zaprzeczać istnieniu obydwóch – ale nie można ich usunąć. Tak jak słońce od samego rana ukazuje się na niebie, by oświetlić twoje mieszkanie, jeśli tylko otworzysz okna – tak i Bóg, Strażnik Izraela nie drzemie i nie śpi, lecz wstępuje do opróżnionej duszy i napełnia ją nadprzyrodzonymi dobrami”. (św. Jan od Krzyża „Żywy Płomień” str. 101).

Kto jest naszym największym nieprzyjacielem?

Nieprzyjacielem nie są letni chrześcijanie, którzy osłabiają własną zdolność walki, nie samowolni teologowie, którzy dostarczają nieprzyjaciołom Kościoła broń, nie ateiści, którzy walczą przeciw Bogu.
Żaden z nich nie jest nieprzyjacielem, oni są tylko ofiarami. Oni jako najbiedniejsi potrzebują naszej pomocy, jako bracia i siostry są tej pomocy godni. Prawdziwym nieprzyjacielem, odwiecznym wrogiem ludzkości jest szatan. Ten fakt zobowiązuje każdego z nas do zastanowienia i uświadomienia sobie powagi położenia. Tylko w „jedności” będziemy silni! Nie walczmy jedni przeciw drugim, tylko razem przeciw naszemu wspólnemu niebezpieczeństwu i okrutnemu nieprzyjacielowi szatanowi!
Kto jako chrześcijanin ma możność wniknięcia w otchłanie nowoczesnej egzystencji, kto widzi moc siedmiu demonów, które do umówionego domu powracają i swoje praktyki szatańskie uprawiają, ten wie, że dziś na nowo powstaje konieczność większego zaangażowania duchownych w celu sprawowania egzorcyzmów. Dobrze się składa, że obecnie w każdej Diecezji w Polsce jest miejsce dla co najmniej kilku egzorcystów.

Pan Wszechmogący – Któż jak Bóg!

Nieskończonym Źródłem dobra jest Bóg Wszechmogący. On to czyni prawdziwe dobro, bo jest On Prawdą Nieskalaną i, niezmąconą żadną ciemnością, Światłością. W Nim tkwią skarby wszelkiej zdolności i umiejętności, męstwa, rady, rozumu, bojaźni Bożej, roztropności, czystości i najdoskonalszej miłości.
Bóg, stwarzając świat z nicości, uznał stworzenie za dobre. Niech będzie błogosławiona Mądrość i Wspaniałomyślność Stwórcy! Niech każde stworzenie śpiewa Jemu pieśń pochwalną na wieki! Jak wielkie są dzieła Pana!? Jakże my jesteśmy cenni w Jego oczach?
On to stwarzając nas na Swój obraz i podobieństwo, udzielił zarazem łask rozlicznych ku naszemu szczęściu. Co jednak się okazało? Człowiek nadużył swojej wolności, daru darmo otrzymanego. Posłuchał kusiciela przeklętego i zapragnął dorównać Bogu. Nie ma nikogo ponad Boga i żadnego prawa ponad Jego Prawo. Sprawiedliwym wyrokiem była śmierć.
Bóg jednak w swojej niezgłębionej miłości, nie pozostał obojętny na los zranionego grzechem człowieka. Obiecał ostateczny triumf Prawdy i życie dzięki łasce Krwi Baranka, który zstąpić miał z Nieba i umrzeć miał obarczony będąc naszymi winami.
Chrystus zwyciężył śmierć, szatana i świat na Krzyżu. On to chce dziś obdarzyć łaską zbawienia każdego zbłąkanego syna Ewy, aby każdy miał życie „i to życie w obfitości”.
Każdy z nas ma szansę na zbawienie. Drogę wskazał nam już Jezus Chrystus. To nie prawda zatem, że zło zawsze zwycięża. Każdy, kto uwierzył Jezusowi, razem z Nim zwycięża nad złem i dzięki Jego Miłosierdziu może przyjąć godność dziecka Bożego! Dobro triumfuje w duszy bojaźliwej wobec Pana i otwartej na Jego słowa. Prośmy zatem Boga, aby utrzymał nas w Swej łasce dającej zbawienie przez całe nasze życie, abyśmy mogli uczestniczyć w wiecznej Uczcie Miłości, w szczęśliwości Bożej na zawsze.

Dodatkowe materiały

Sakramentalia

Znaczenie sakramentaliów (błogosławieństw) w naszym życiu

Zdarza się dość często, że stawiamy pytanie: po co biskup lub ksiądz błogosławi (jak mówimy: poświęca), np. nowy sklep, supermarket, fragment nowej drogi, pojazdy, instalację oświetlającą nasze kościoły, bank, szkołę, bibliotekę lub nawet oczyszczalnię ścieków? Nieraz wręcz mamy z tego powodu pretensje do naszego duchowieństwa. Jak mamy na to patrzeć? Odpowiedź na nasze wątpliwości możemy znaleźć w soborowej Konstytucji o Liturgii, gdzie czytamy, że sakramentalia (błogosławieństwa) „uświęcają różne okoliczności życia, – prawie każde wydarzenie życia odpowiednio usposobionych wiernych zostaje uświęcone – niemal każde godziwe użycie rzeczy materialnych może zostać skierowane do uświęcenia człowieka i uwielbienia Boga” (KL 60-61). Jeszcze więcej pouczenia na ten temat znajdujemy w księdze Obrzędy błogosławieństw, t. I – II, Katowice 1994. Otóż sam Bóg ponad wszystko błogosławiony jest źródłem i początkiem wszelkiego błogosławieństwa. Pismo Święte, jak i liturgia podkreślają, że tylko Bóg jest dobry i to On wszystko dobrze uczynił, aby swoje stworzenia napełnić błogosławieństwami. Czynił tak również po upadku człowieka, okazując w ten sposób swoje miłosierdzie. Gdy spełniły się proroctwa i nadeszła pełnia czasów Ojciec przysłał nam swojego Syna i przez Niego udzielił ludziom wszelkiego duchowego błogosławieństwa (Ga 4,4; Ef 1,3). Chrystus, nasz Bóg, uwolnił ludzkość od potępienia i obdarzył nas swoją łaską. Zbawiciel jest największym błogosławieństwem Ojca dla nas. On błogosławił braciom i siostrom, szczególnie maluczkim (Mk 10, 16) i kierował do Ojca modlitwę błogosławieństwa, tzn. Boga uwielbiał, wysławiał i dziękował Mu. Jezus wstąpiwszy do nieba zesłał od Ojca Ducha Świętego, abyśmy umocnieni Jego mocą wychwalali Boga Ojca, „dziękowali Mu i wypełniając uczynki miłosierdzia zasłużyli na przyjęcie nas do grona błogosławionych w niebie. (OB 1-3). Bóg, jak uczy Kościół, od którego pochodzi każde błogosławieństwo, pozwolił w historii zbawienia, aby ludzie, szczególnie zaś patriarchowie, królowie, kapłani, lewici i rodzicie wysławiali i błogosławili Jego imię oraz „obdarowywali w Jego imieniu innych ludzi Boskimi błogosławieństwami i sprowadzali je na rzeczy stworzone” także (OB 6). „Błogosławieństwa odnoszą się przede wszystkim do Boga, którego wielkość i dobroć wysławiają. Ponieważ zaś udzielają Bożych dobrodziejstw, odnoszą się także do ludzi, którymi Bóg rządzi i opiekuje się w swojej opatrzności. Zwracają się również do rzeczy stworzonych, których obfitością i różnorodnością Bóg błogosławi człowiekowi” (OB 7). Kościół podejmuje czyny Chrystusa („uczestniczy w kielichu błogosławieństwa”), w liturgii, jak i w sakramentaliach uwielbia i wysławia Boga, także wyprasza Boże dary, błogosławieństwo ludziom, również rzeczom. Staje się w ten sposób Kościół błogosławieństwem dla świata.Konkretnie więc w danym obrzędzie, np. błogosławienia (poświęcenia) sklepu pragniemy najpierw błogosławić Boga (błogosławić, łacińskie: benedicere, czyli dobrze mówić, w tym wypadku o Bogu), tzn. uwielbiać Go i wysławiać oraz dziękować za błogosławiony obiekt, że został on zbudowany, że ludzie będą mogli tu mieć pracę, że tu będziemy mogli zaopatrywać się w potrzebne nam artykuły. Jednocześnie zawarta w tym błogosławieństwie jest prośba o Boże błogosławieństwo dla właścicieli, dla ich pracowników; prośba o uczciwą pracę, chociażby o to, aby nikt nie był tu krzywdzony – ani pracujący, ani też kupujący. Przy błogosławieniu np. pojazdów i ich kierowców także uwielbiamy i wysławiamy dobrego Boga, dziękujemy Mu, ale też prosimy o dobre z nich korzystanie, o szczęśliwą jazdę; o to, abyśmy siebie i nikogo nie skrzywdzili w wyniku wypadku drogowego. Podczas błogosławienia pokarmów na stół wielkanocny błogosławimy Boga, jak wyżej wspomniano, ale prosimy też, aby chleb i inne potrawy służyły nam w codziennym życiu; abyśmy jedli po to, by żyć, a nie żyli, aby jeść. Otaczające nas rzeczy i stworzenia nieraz nam zagrażają: ogień, woda, powietrze, dzikie zwierzęta, bakterie (boimy się wąglika), różne choroby, dlatego prosimy Boga o pomoc poprzez sakramentalia. Błogosławimy wodę i chleb w dzień św. Agaty (5 lutego), aby przez te znaki, za wstawiennictwem Patronki, byliśmy wolni od klęski pożaru. We wspomnienie św. Błażeja (3 lutego), patrona od chorób gardła, poświęcamy świece i otrzymujemy błogosławieństwo, w którym zawarte jest błaganie o nasze zdrowie (gardło i inne choroby). Bywa i tak, że źle korzystamy z tego, co posiadamy; nasze dobra mogą nas w pewien sposób zniewolić. Błogosławieństwa przypominają, że człowiek jest panem rzeczy, a nie odwrotnie. One mają mu służyć w dobrym celu, a nie człowiek, ich właściciel – im. Dlatego też w dawnym rytuale wileńskim (Agenda z 1499 roku) znalazło się błogosławieństwo lustra i prośba, aby jego właściciel umiejętnie z niego korzystał. Możemy domyśleć się, aby zbytnio sobie się nie przyglądał, nie wpadł w samouwielbienie, nie marnował czasu. Także w dawnym obrzędzie błogosławienia stajni (obory) była prośba w intencji gospodarza, aby ten przez swoje nierozumne postępowanie nie stał się podobny do wołu i osła, które przebywają w tym budynku. Rzeczy, przedmioty nas otaczające zawierają w sobie Bożą myśl, bo od Niego pochodzą. Można w nich znaleźć ślady dobrego Boga, one przypominają Boga. Kochającemu człowiekowi wszystko, co ma związek z ukochaną osobą, jest bardzo drogie i cenne. Człowiek religijny poprzez te rzeczy, przedmioty zbliża się do Boga. Poświęcony krzyż przypomina nam wielką miłość Chrystusa do nas i to wszystko, co z tym znakiem jest związane. Błogosławiony kamień węgielny mówi, że na Bogu, na Chrystusie wszystko powinno się opierać jak na fundamencie. Błogosławiona łódź przypomina prawdę, że płyniemy do portu wieczności, że taką również łodzią Piotrową jest nasz Kościół. Błogosławieństwo światła wskazuje, że to Jezus jest naszą światłością, przynosi jasność i ciepło, czyli poznanie i miłość; poświęcany popiół przypomina o Chrystusie, który jest naszym sędzią, o przygodności ludzkiego życia tu na ziemi; błogosławieństwo wody jest wspomnieniem naszego chrztu i tej prawdy, że Chrystus obmywa nas z grzechu. Błogosławiony na Wielkanoc chleb wskazuje na Zmartwychwstałego i uwielbionego Pana, który w Eucharystii jest naszym żywym chlebem (W. Schenk).Wypada nam patrzeć na sakramentalia (błogosławieństwa) jako na dar Bożej miłości i dobroci. Nie wolno ich traktować jako znaki magiczne. Niektórzy używali chleba św. Agaty przy przemycie. Miał chronić tych ludzi i ich towar od ognia, tzn. w tym wypadku od celnika. Błogosławieństwa celebrowane z wiarą i tak przyjmowane będą zawsze wyrazem naszej miłości do Boga, ale też życzliwości względem ludzi, którym tych błogosławieństw udzielamy.

Ks. Stanisław Hołodok
( https://archibial.pl/czas/nr139/art/sakr.htm )

Opętanie

hpop

Opętanie

*Franciscan Marytown Press „szatan i egzorcyzm”, wyjątki.

Opętanie jest całkowicie inne od obsesji, polega na tym, że diabeł wchodzi w człowieka i mieszka w nim, używając jego ciała jako instrumentu dla swoich diabelskich celów i działa poprzez członki ciała opętanego. W wypadku opętania ofiara nie ma żadnej woli w czynnościach, które wykonuje. Nie chce mówić tego co mówi, często nie byłaby sama w stanie mówić językami, które wypowiadają jej usta, nie mogłaby znać faktów, które wyjawia w czasie opętania, ani również tajemnic czy odległych wydarzeń. Czasami fakt opętania można odkryć tylko po dokładnym zbadaniu. Często ofiara nie jest świadoma swojego stanu.
Opętanie nie zawsze oznacza, że ofiara musi być wielkim grzesznikiem, albo że weszła w jakieś prywatne układy z diabłem. Bóg dopuszcza czasami wypadek opętania dla wykazania swojej mocy, albo jako przestrogę dla grzeszników. W Ewangelii mamy siedem przykładów ludzi opętanych, z których Chrystus wyrzucił diabła.
Kiedy wszyscy narzekamy na przykry i niski stan moralny naszego narodu i otwarcie przyznajemy panowanie grzechu, bardzo niechętnie uświadamiamy sobie jego przyczynę. Doskonale widzimy zły owoc lecz oślepliśmy, by dostrzec drzewo, na którym zły owoc dojrzewa. Czy nie jest to zastanawiające, że tak często nie potrafimy uznać, że diabeł jest inspiratorem zła? Ta ślepota oznacza zwycięstwo dla wroga zbawienia. Wiele dusz prowadziłoby świętsze życie, gdyby rozpoznały, że diabeł jest przyczyną i źródłem grzechu: a grzesznicy nie byliby tak dumni ze swoich wad, gdyby wiedzieli, że idą za szatanem, rzeczywistym bytem, a nie tylko niejasną enigmą istniejącą jedynie w ludzkiej fantazji.
Kościół przyjmuje wpływ diabła i stosuje środki zaradcze w formie wielorakich egzorcyzmów i poświęceń. Lecz, niestety, są ludzie wykształceni, nawet pomiędzy duchowieństwem, którzy po latach doświadczeń nigdy nie ujrzeli drzewa zła, nigdy nie dostrzegli sprawcy wszelkiego zła, i którzy mówią, że nigdy nie widzieli osoby poddanej wpływowi diabła. Widzą oni grzeszników umierających bez spowiedzi, mają w swoich parafiach grzeszników, którzy żyją w grzechu od wielu lat, i którzy twierdzą, że są sami odpowiedzialni za swoje czyny i że są ich jedynymi sprawcami. Stanowisko takie nie jest w zgodzie z duchem i Magisterium Kościoła.
Ślepota taka jest godna pożałowania. Generał, który widząc trupy swoich żołnierzy zabitych podczas akcji, nadal twierdziłby, że nie było tam nieprzyjaciela, zostałby odwołany ze swojego stanowiska z powodu głupoty. Chrystus zamierzał, by Jego kapłani prowadzili dusze do nieba, a kiedy zauważą, że wiele dusz bywa zamordowanych dla wieczności, powinni powstać do czynu i walki przeciw wrogowi Boga, który to wszystko sprawia.
Pokażcie duszom chrześcijańskim diabła takim, jaki on naprawdę jest, a jego brzydota nie pociągnie ich. Ukryjcie diabła, a z niewiedzy pójdą za nim. Diabeł ukrywał się zbyt długo, nie z winy Kościoła lecz tych, którzy mają zbyt małą, lub nie mają żadnej wiary w życie nadprzyrodzone. Moc diabła maleje z chwilą, kiedy odkryte zostają jego zamiary. Nie oznacza to oczywiście, że większość wypadków głupoty czy epilepsji jest powodowana obecnością szatana, lecz tylko, że wiele wypadków tego typu, jak również innych zaburzeń fizjologicznych czy umysłowych jest dziełem szatana (Job 2,4-6). Należy zauważyć, że w zapisach Pisma Świętego choroby cielesne są odróżniane od działań złego ducha. Nasz Zbawiciel leczył schorzenia oraz przynosił ulgę uciśnionym przez diabła. Współczesne przekonanie, że cielesne choroby były w owym czasie mylone z wypadkami opętania, jest zupełnie bez podstaw.
„W niektórych wypadkach istnieją dowody, że choroba cielesna była rzeczywiście wewnętrznie związana z działaniem złych duchów. Ślady choroby znikały, z chwilą wymówienia przez Chrystusa słów wypędzenia. W niektórych wypadkach Chrystus zmuszał szatanów do złożenia oświadczenia kim oni byli”. (Raupert J. Godfrey, K.S.G., Christ and the Powers of Darkness, str. 11).
15 sierpnia 1972 r. Papież Paweł VI w liście Apostolskim Motu Proprio, zreformował rytuał pierwszej tonzury, mniejszych święceń i subdiakonatu. Od tego czasu, mniejsze święcenia mają nazywać się „urzędami”, ponieważ ściśle biorąc, nie są one częścią Sakramentu Święceń i można je powierzyć ludziom świeckim. Posługa egzorcysty, podobnie jak inne urzędy poświęcające się pracy nad jałmużną, nie przyjęła się powszechnie jako urząd w Kościele Łacińskim, ale może wyodrębnić się jako taki w poszczególnych regionach, jeżeli Konferencje Biskupie uznają za konieczną czy użyteczną z jakichś szczególnych powodów. W każdym razie, posługę tę może biskup powierzyć kapłanom, diakonom lub innym osobom bez ustanawiania go jako urzędu (L. Osservatore Romano, wyd. ang. 9/21, s. 9).

Czy diabeł może rzeczywiście opętać człowieka?

Diabeł nie może maltretować ciała człowieka z zewnątrz (obsesja) ani działać przez niego w nim (posesja, opętanie) bez pozwolenia Bożego. Bóg czasami pozwala na to, aby ukarać tych, którzy kroczą zbyt blisko świata duchów, uprawiając czarną magię, różdżkarstwo, czary, magnetyzm, okultyzm, hipnotyzm, czy przepowiadanie przyszłości, i co przeważa w świecie dzisiejszym, spirytyzm. Dobrowolnie zaangażować się w jedną z powyższych praktyk albo z ciekawości, albo z pragnienia posiadania tajemnic czasu, to otworzyć drzwi dla szatana.

Przyczyny opętania (posesji)

Często zadaje się pytanie: „co jest przyczyną opętania”, lecz nie ma pełnej odpowiedzi na nie, ponieważ jedne z przyczyn są znane, inne zaś są nieznane. Ogólne przekonanie, że przyczyną opętania jest uparte trwanie w grzechu, może być prawdziwe odnośnie pewnych przypadków, ale niesłuszne odnośnie innych przypadków. Znane są wypadki opętania nawet u ludzi świątobliwych i pobożnych. Oto kilka przykładów przyczyn opętania.

Przepowiadacze przyszłości i tym podobni

Zdarzają się częste wypadki opętania wśród ludzi, którzy poszukują informacji u przepowiadaczy przyszłości lub z wirujących stolików, czy też u spirytystów. Poszukują oni mądrości nie u Boga, lecz w zakazanych źródłach. Stąd nic dziwnego, że stają się ofiarami szatana, który często dla podtrzymania ich w błędzie, „oświeca ich pozorem prawdy”, bardziej niż tego oczekują. Bóg narzekał kiedyś na Ochoziasza, króla Izraela: „Czyż nie ma Boga w Izraelu, że idziesz po prawdę do Belzebuba, boga Akkronu”. Niektórzy spirytyści dokonują pozornych uleczeń modlitwą, ale potem osoby uleczone ponoszą inne cierpienia dniem i nocą. Diabeł każe im ciężko zapłacić za oddane usługi.

Czary

Czary (magiczne napoje lub proszki) podawane w pożywieniu lub napoju, mogą powodować opętanie. Diabeł ma swoje sługi, zwykłe czarownice i szarlatanów, którzy przygotowują te diabelskie substancje, dzięki którym jest zdolny wejść do ciała ludzkiego czy zwierzęcego. W ten sposób nawet niewinne istoty mogą stać się ofiarami. Poświęcenie pokarmu czy napoju łamie czar i unieszkodliwia go. Z tego powodu Kościół poświęca wszystko, wyrzuca z nich diabła i poświęca je celom, dla których zostały stworzone. Niewidzialne dobrodziejstwa poświęcenia będą w pełni znane dopiero w wieczności.

Przekleństwa

Przekleństwo rzucone przez osoby z autorytetem (zwłaszcza rodziców na ich dzieci) może czasami spowodować opętanie. Niektóre dzieci stały się ofiarami diabła bezpośrednio po tym, jak ich rodzice ofiarowali je szatanowi nawet przed przyjściem na świat. W życiu świętych z kolei spotykamy przypadki, że niektóre dzieci były ofiarowane Bogu zanim przyszły na świat. Taka praktyka jest godną pochwały i każda matka chrześcijańska powinna ją stosować.

Bezpośrednie wezwanie

Gdyby jakaś osoba bezpośrednio oddała się złemu, opętanie przez diabła jest prawie że pewne. Bóg jest sprawiedliwy nawet w swojej relacji do szatana, a ponieważ szanuje wolny wybór stworzenia w sytuacji, kiedy ktoś wybiera go za Pana, pozwoli złym duchom wziąć w posiadanie tych, którzy sami mu się oddają.

Z Boskiego przyzwolenia

Dla większej chwały Boga i dla większego tryumfu nad Swymi wrogami, Bóg czasami pozwala, by diabeł wziął w posiadanie zupełnie niewinnych ludzi. Są to tak zwane „Ofiary dusz”, które ofiarowują siebie Bogu, by znosić wszelkie możliwe cierpienia i tortury w tym celu, aby zbawić grzeszników. W takich wypadkach nie ma mowy o żadnej winie, o sprawiedliwej odpłacie czy karze za popełnione winy; Bóg przyzwala na opętanie w tym celu, aby osłabić potęgę piekła (przez egzorcyzm) i by oddano cześć Bogu.

Jak można rozpoznać kto jest opętany?

Rzymski rytuał wymienia trzy główne znaki opętania: mówienie nieznanymi językami lub rozumienie ich, kiedy ktoś ich używa, ujawnianie ukrytych lub odległych faktów, wykazywanie siły nieproporcjonalnie wielkiej do wieku ofiary i okoliczności opętania. Znaki te nie są jedyne, ponieważ Rytuał mówi: „te znaki i inne podobne, kiedy zdarzają się w wielkiej ilości są niezawodnym wskaźnikiem opętania. Jest jednak możliwe, że opętaniu nie będą towarzyszyć żadne z wymienionych powyżej znaków. Diabeł może nie być zainteresowany wykazaniem swej obecności, mówieniem nieznanymi językami lub odkryciem swojej tożsamości innymi cudownymi znakami. Jego moc leży, jak u łodzi podwodnej, w możliwości ukrycia i uderzenia znienacka.
Z drugiej strony jest niemożliwe, aby diabeł nie zdradził swojej obecności jakimiś znakami. Jeżeli jest w osobie, będzie działał. Wywrze swoje panowanie nad ciałem tyranią i torturami. Może ukryć niektóre ze znaków swojej obecności, ale nie zdoła tego zrobić ze wszystkimi.
We wszystkich wypadkach opętania są dowody na istnienie dwu osobowości – ofiary i przebywającego w niej ducha. Osoba fizyczna narzeka na wpływ obcego i na pogwałcenie własnej wolności. Wskazuje, w jaki sposób jest zmuszona działać przez to „coś wewnątrz niej”, nawet wbrew jej własnym przekonaniom i woli. Opętany będzie chciał jeść, to coś zatrzyma go, będzie chciał się modlić to druga osobowość przeszkodzi mu. Osoby takie nie tracą zupełnie głowy, wiedzą co im dolega, są świadome obecności w niej obcej inteligentnej siły, która utrudnia im wolne działanie. Potrzebują pomocy, a pomocy tej udzielić im mogą tylko ci, których trosce powierzone są ich dusze. Jest to obowiązkiem duchowieństwa, aby ofiary opętania diabelskiego otrzymały dobrodziejstwo sakramentaliów ustanowionych przez Kościół dla tych celów. Byłoby okrutne i niesprawiedliwe odesłać ofiary diabła bez udzielenia im pomocy.

Władze szatana

BÓG NIE ZABRANIA ZŁYM DUCHOM CZYNIĆ ŹLE, LECZ I Z TEGO ZŁA PRAGNIE WYPROWADZIĆ DOBRO

Przeglądając jeszcze raz to, co Maryja mówi w swoich orędziach o szatanie można byłoby sporządzić długą listę. Mówi nam, że szatan jest silny, że jest bardzo czynny, zawsze czyhający, ma nad nami przewagę jeśli o pomoc nie zwrócimy się do Jezusa Chrystusa, Który pokonał szatana. szatan chce zniszczyć Plany Boże, unicestwić zamiary Maryi, chce zająć pierwsze miejsce w życiu, odebrać radość… Maryja mówi nam też, że chwała Boża jawi się w jego klęsce, że zwalcza się go modlitwą, zwycięża się go różańcem, że pokonuje się go modlitwą i postem.
Maryja mówi nam też wiele innych rzeczy. Lecz to, co jest uwydatnione to generalna zasada: Bóg obdarzył człowieka wolną wolą i pozwala mu działać. Potem da każdemu według jego dzieła. Tymczasem czeka tak, jak to jest doskonale przekazane w przypowieści o zbożu i kąkolu. Dlatego dopuszcza, by działał szatan, by działali aniołowie, by dobrzy i źli dokonywali swoich dzieł. Dlaczego nie przeklął Hitlera czy Stalina? Dlaczego dopuszcza żeby przemoc gnębiła słabego? Dlaczego nie wkracza by bronić prześladowanego niewinnie? Bóg czeka. On, który chce tylko dobra, życia, szczęścia, zdrowia, dopuszcza zło pochodzące od grzechu, do sprzeciwienia się Mu, do dania dowodów miłości Jemu Samemu. Jest to również konieczne dla naszego uświęcenia (jako że jesteśmy grzechem skażeni) i okazja wynagrodzenia Bogu za grzechy swoje i innych. Cierpienie moralne i fizyczne jest doskonałą okazją do naśladowania Jezusa, w niesieniu krzyża i złożeniu z siebie żywej ofiary całopalnej, aby w zjednoczeniu z Ofiarą Chrystusa ratować inne dusze, a siebie doskonalić w cnotach. Jest też jednak prawdą, że w niezbadany sposób Bóg ze zła wyprowadza dobro, dlatego Bóg pozostawia wolną rękę prześladowcom (czekając na ich nawrócenie), a wywyższa męczenników.
Pismo Święte nazywa błogosławionym „męża, który wytrwa w pokusie” (Jk l, 12) i podobnie błogosławionym nazywa człowieka „który mógł grzeszyć, a nie zgrzeszył, uczynić źle, a nie uczynił” (Syr 31,10). Dlatego na sądzie ostatecznym triumfować będzie wolność dobrze wykorzystana, a karana wolność źle użyta.
Tymczasem Bóg dopuszcza by szatani działali. Ich zwykłym działaniem jest kuszenie. Widzieliśmy jak Bóg wyprowadza z niego dobro.
A teraz przyglądnijmy się w jakich działaniach nadzwyczajnych szatan posiada moc, choć to tylko pojedyncze przypadki oddziaływania ku naszej zgubie. Streszczone są one w sposób systematyczny w pięciu punktach:
l. Zakłócenia zewnętrzne. – Demon może być przyczyną cierpień zewnętrznych (czyli pozostając na zewnątrz osoby dotkniętej), nawet bardzo poważnych. Było to przypadłością wielu Świętych: Św. Pawła od Krzyża, Proboszcza z Ars, św. Ojca Pio… Chodzi o uderzenia, biczowanie, ciosy zadawane w różne części ciała. Czasami ofiara była rzucana o ziemię lub o ściany, zrzucana ze schodów. Są to przypadki rzadkie, które zdarzały się nie tylko świętym. Jeżeli chodzi o lżejsze przypadki, to były i są różne osoby, które cierpiały i cierpią na podobne ataki.
2. Diabelskie opętanie. – Jest to zakłócenie poważniejsze i występuje, gdy demon umiejscawia się w ciele ludzkim i zmusza go do powiedzenia lub zrobienia rzeczy, za które dana osoba nie może być odpowiedzialna, a często nawet nie byłaby zdolna tego uczynić. To w takich przypadkach sprawdzają się takie bardziej widoczne zjawiska, jak mówienie językami, które były całkowicie nieznane ofierze, demonstrowanie nadludzkiej siły, znajomość wydarzeń odległych i utajonych. Ewangelia przedstawia nam typowy przykład tego w opętanym Gergezeńczyku i przedstawia nam także wiele innych przykładów. Przypadki opętania mogą być bardzo różne, czasami z objawami widocznymi, a czasem nie. Byłoby błędem (który wielu popełnia) przykładać tu jakiś szablon. [Pamiętajmy, że szatan posiada przerażającą inteligencję i potrafi dostosować swoje działania do zastanych w człowieku schematów myślenia i wartościowania.]
3. Dręczenie diabelskie. – Chodzi o mniejsze zaburzenia, które nie zawierają opętania. Np. Hiob był dotknięty na zdrowiu, w uczuciach, w dobrach materialnych, ale nie był opętany. Egzorcyści mają do czynienia częściej z przypadkami gnębienia niż opętania z osobami dotkniętymi na zdrowiu (z bólami opornymi na wszelkie lekarstwa, przy których lekarze pozostają bezradni), w uczuciach, w dobrach czy pracy, z występowaniem dziwnych zjawisk u samej osoby lub w rzeczach, które do niej należą. Niemniej jednak nie występuje opętanie diabelskie.
4. Obsesja diabelska – Również w tych przypadkach ból występuje w różnych formach. Dominują myśli obsesyjne, nie do przezwyciężenia, do tego stopnia, że prowadzą do rozpaczy i do samobójstwa. W tych przypadkach bardziej niż w innych egzorcysta musi być bardzo uważny, by nie pomieszać działania demona z chorobami psychicznymi czy zjawiskami parapsychologicznymi [które mimo to najczęściej są wynikiem działania szatana]. Trzeba jednak, aby taką samą wagę i ostrożność wykazywali lekarze psychiatrzy co jest rzeczą bardzo rzadką!
5. Gnębienie, ataki diabelskie. – W tym przypadku demon nie działa na człowieka, lecz na domy, przedmioty, zwierzęta. Te formy diabelskiego działania też są możliwe, choć są rzadkie i ich diagnozowanie wymaga dużego doświadczenia, ponieważ bardzo łatwo można dać się zwieść, zasugerować, doprowadzić się do manii ciężko przezwyciężalnych.

Jak zwalczyć diabła?

Środkami do walki z diabłem we wszystkich jego objawach są:
l) dobra sakramentalna spowiedź, 2) przyjęcie Komunii Świętej i przyjęcie odpustu zupełnego przez spełnienie dodatkowych warunków, 3) gorąca modlitwa i post, 4) użycie sakramentaliów, relikwii, a zwłaszcza święconej wody, ale i wody ze źródełka np. z Gietrzwałdu 5) egzorcyzmy.
Jeżeli chodzi o ten ostatni środek Kościół ostrzega, aby używać go roztropnie tylko przez duchownych i tylko za zgodą Ordynariusza, lub biskupa lokalnego, lub duchownego, który posiada podobne uprawnienia, zwłaszcza, jeżeli egzorcyzmy mają odbyć się uroczyście.
Jeżeli wspomnimy, że diabeł stracił swoją chwałę w niebie poprzez pychę, w chwili odmowy oddania czci ludzkiej naturze Chrystusa, którą Bóg Wcielony miał przyjąć, zrozumiemy jak nisko upokorzył Bóg szatana, nawet do tego stopnia, że zmusił go do bycia posłusznym rozkazom ludzi, działających w Imię Chrystusa.

Moc egzorcyzmu

Niech nikt nie myśli, że wypadki opętania przez złego ducha są tak nieliczne, że trzeba wracać do czasów Chrystusa, aby spotkać jeden. Nie ma miasta, nie ma nawet jednej parafii, w której nie byłoby wypadku opętania. Nie jest to nierozważne stwierdzenie bez przemyślenia, czy rozważenia, lecz jest to stwierdzenie oparte na osobistym doświadczeniu. „Odkryłem tyle wypadków opętania, że nie mógłbym się z nimi uporać nawet gdybym pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę, dzień w dzień cały rok.” (o. Dominik Szymański O.F.M. Conv. dr. teologii i prawa).
Złe duchy częściej nawet wchodzą w ciała zwierząt. Również rzeczy nieożywione czy przedmioty używane do grzesznych celów mogą zostać „opętane” przez demona. „Nawiedzony” stolik wirujący będzie udzielał odpowiedzi, jeżeli się go jednak poświęci, zamilknie. Szatan przywłaszcza sobie w posiadanie miejsca i przedmioty, użyte do grzechu, ponieważ przez grzech zostały mu poświęcone, podobnie jak przez poświęcenie, miejsca i rzeczy są konsekrowane Bogu. Z tego wniosek, że częste poświęcanie miejsc ma dobre strony.
Kościół doradza, aby poświęcać domy wiernych przynajmniej raz w roku. Tak jak stan łaski traci się przez grzech, tak użycie przedmiotów dla celów grzesznych pozbawia ich stanu poświęcenia, a popełnienie grzechu w jakimś miejscu pozbawia to miejsce stanu poświęcenia.
Z tego względu Kościół stosuje praktykę ponownego poświęcenia kościołów czy cmentarzy, jeżeli została w nich popełniona zbrodnia.
W życiorysie Św. Franciszka Salezego czytamy, że pewnego razu egzorcyzmował heretyków zanim rozpoczął kazanie, ponieważ uważał, że wszyscy heretycy są w pewnym stopniu podlegli dominacji diabła, który jest ojcem kłamstwa. Działanie tego świętego miało nadzwyczajne skutki. Siedemdziesięciu dwu heretyków nawróciło się.
Święty Franciszek znał kraj, przez który miał przechodzić. Kiedy bowiem był w szkole w college w Annecy, p. De Boisy zmuszony był opuścić zamek w Sales i przebywać przez pewien czas w Brens w Chablais. Z tej okazji podczas wakacji Franciszek zapoznał się z tamtejszym środowiskiem i wiedza ta teraz bardzo mu się przydała.
Skoro tylko podróżni przekroczyli strumień Chandouze, który oddziela społeczność Juvigny od St. Cergues, i tworzy granicę Chablais, zatrzymali się przy nim na krótką modlitwę. Najpierw pozdrowili Anioła Stróża tej prowincji, następnie zwracając myśl do Boga wszechrzeczy, błagali go, aby raczył wypędzić z tej ziemi wszystkie złe duchy i by pobłogosławił pracę, której jego słudzy mieli się poświęcić.
„Charles Auguste opowiada nam, że ich przełożony i jego towarzysze mieli zwyczaj recytowania egzorcyzmów kiedykolwiek wzywano ich do dysput z kalwinistami, a zwłaszcza z ich ministrami. Św. Franciszek zwykł bowiem mówić, że wszyscy heretycy, a zwłaszcza ci, którzy nauczają, są opanowani lub opętani przez diabła i z tego względu jest dobrze odmówić nad nimi egzorcyzm zanim przystąpi się do dysputy.

Dla grup modlitewnych

Św. Ignacy pisze z Antiochii: „Starajcie się często gromadzić, by dzięki czynić Bogu i wysławiać Go, gdy zbieracie się w tym celu, moc szatana słabnie, a jego złośliwość wali się wobec waszej jednolitej wiary” (Ef l3,18). Idąc na zgromadzenie braci, wyznaj swoje grzechy. Nie udawaj się na modlitwę z nieczystym sumieniem. Oto droga życia.


Przykłady opętań

Przypadek opętania Robbiego Mannheima

Robbie Mannheim wiódł życie przeciętnego amerykańskiego 14-latka do momentu śmierci jego cioci Harriet. Zrozpaczony chłopiec postanowił skontaktować się ze zmarlą w trakcie seansu spirytystycznego – wspólnie z ciotką, jeszcze za jej życia, często wywoływali duchy. Wkrótce potem dziwne odgłosy dało się słyszeć w domu, gdzie mieszkał Robbie, a sam chłopiec zmienił się nie do poznania – zaczął okropnie przeklinać, a na jego ciele można było znaleźć ślady samoistnie powstałych ran. Rodzice chłopca zabrali go do psychiatry, który jednak orzekł, że Robbie jest zdrowy na ciele i umyśle. Rodzice nabrali więc przekonania, że ich syn został opętany przez diabła. Podobnego zdania był pewien ksiądz, który postanowił oczyscić duszę chłopca. W trakcie egzorcyzmu, odprawionego w miejscowym szpitalu, kiedy duchowny spiewał „uchroń nas od zła”, Robbie wyzwolił się z pasów bezpieczeństwa i zaczął na oślep uderzać wyrwaną z łóżka sprężyną. Rany, jakie zadał on w ten sposób na ramieniu księdza, wymagały ponad stu szwów.

PRZYSIĘGA MILCZENIA

To tylko fragment czteromiesięcznej gehenny, jaką zaczął przeżywać w kwietniu 1949 roku chłopiec, którego prawdziwe imię miało pod przysięgą pozostać utrzymane w tajemnicy. Jego rodzina mieszkała na przedmieściach Waszyngtonu. Informacja na temat egzorcyzmu ukazała się w Washington Post 20 sierpnia 1949 r., po tym, jak przeciek na temat rytuału spowodował ukazanie się artykułu na jego temat w The Catholic Review. Historia ta zainspirowała Williama Petera Blatty, w tym czasie studenta na uniwersytecie w Georgetown, do napisania bestsellera zatytułowanego Egzorcysta. Blatty skontaktował się z ojcem Williamem Bowdernem, jednym z księży zaangażowanych w egzorcyzmy. Jednak duchowny odmówił ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących sprawy, ponieważ obiecał rodzinie dochować tajemnicy. Jednak Bowdern w czasie przeprowadzania egzorcyzmów prowadził dziennik, którego kopia trafiła w 1986 roku w ręce pisarza Thomasa Allena. Stało się to dzięki pośrednictwu ojca Waltera Hollorana, kolejnego duchownego, który pomagał wypędzić diabła z duszy Robbiego. W ten sposób Allen dowiedział się, jak w ciągu miesiąca grupa jezuitów przeprowadziła serię egzorcyzmów w domu krewnych chłopca i lokalnym szpitalu w St.Louis w Missouri, modląc się i kropiąc ciało opętanego święconą wodą. Objawy opętania pojawiły się nocą, kiedy Robbie wpadł w szał, niszczył wszystko dookoła siebie, opluwał księży i obrzucał ich wyzwiskami. O wschodzie słońca chłopiec uspokajał się. Rany, które pojawiły się na jego ciele, wyglądały jak cięcia od cierni, a strużki krwi układały się w napisy, takie jak PIEKŁO (HELL) czy ZLO (EVIL).

WALKA Z DIABŁEM

Niemal przez cały czas księża modlili się po łacinie. Uważali, że w ten sposób można wezwać Chrystusa, który stawi czoła diabłu. W wielkanocny poniedziałek 1949 roku – po 24 nocach egzorcyzmów – Robbie otworzył oczy i powiedział: „odszedł”. Lekarze, którzy zapoznali się z przypadkiem Robbiego uważają, że przyczyna dziwnego zachowania chłopca mogło być jedno z niżej wymienionych zaburzeń psychicznych:

automatyzm – stan objawiający się mechanicznymi, nie wypływającymi z woli działaniami, towarzyszący pewnym formom schizofrenii

syndrom Gillesa de la Tourette – w czasie którego cierpiący wydają z siebie niekontrolowane krzyki, chrząknięcia, używają także, wbrew własnej woli, wulgarnego języka

natręctwo – objawiające się przymusowym przeżywaniem pewnych myśli czy emocji lub wykonywaniem określonych czynności, często niemających związku z daną sytuacją, z pewną świadomością ich absurdalności.

Jednak lekarze, którzy zbadali chłopca, nie stwierdzili u niego żadnego z powyższych zaburzeń. Allenowi udało się dotrzeć do Robbiego, obecnie 50-letniego mężczyzny, który ma własne dzieci. Zdaniem pisarza, Robbie był „niewinną ofiarą przerażającej, niepojętej siły, której kulturowe i psychiczne korzenie sięgają głębiej niż chrześcijaństwo”. Ojciec Gabriele Amorth jest jednym z niewielu egzorcystów, którzy otwarcie mówią o swoich praktykach. Ten mieszkający w Rzymie ksiądz twierdzi, że w swoim życiu odprawił 50 000 egzorcyzmów, jednak tylko 84 z nich uznał za prawdziwe przypadki opętania. Za oczywiste oznaki faktycznego opętania uważa on nienaturalnie dużą siłę ofiary, posługiwanie się obcymi, nie znanymi jej językami oraz znajomości ukrytych szczegółów z życia innych ludzi.

Autor nieznany

Kulty sataniczne w ocenie Kościoła

holysee

Bp. Angelo Scola

L’Osservatore Romano 11(197) 1997


Dziedzictwem epoki nowożytnej, która była świadkiem jeśli nie całkowitej klęski, to w każdym razie drastycznego ograniczenia roszczeń racjonalizmu, jest niespodziewana eksplozja sacrum. Sekularyzacja miała zredukować treść chrześcijańskiego orędzia do kategorii „doczesnych”, „niereligijnych”. W rzeczywistości jednak mnożą się dziś najróżniejsze formy sacrum, które można by określić jako „naturalistyczne”, ponieważ znajdują one odpowiedź na potrzebę religii w pewnej koncepcji natury (kosmosu i człowieka), która podobnie jak w erze przedchrześcijańskiej znów postrzegana jest jako boska sama w sobie (theia physis). Bóstwa i demony zaludniają przestrzeń tego nowego, irracjonalnego politeizmu, który rozpowszechnia się paradoksalnie dzięki niezwykłym środkom dostarczanym przez naukę i technikę.

Nie wierzyć w Boga nie znaczy nie wierzyć w nic, ale znaczy wierzyć we wszystko. Ta znana intuicja Chestertona trafnie opisuje sytuację wielu współczesnych. Ludzie, którzy porzucili wiarę chrześcijańską i których rozczarowały roszczenia oświeceniowego rozumu, odkrywają, że są bezbronni wobec rzeczywistości. Nie potrafią się uwolnić od lęku i od głębokiej samotności w obliczu świata i czasu. Aby nad nim zapanować, zwracają się ku magii, która pozwala jakoby zyskać przychylność tajemnych mocy, i nie cofają się nawet przed przymierzem z mocami zła.

W konsekwencji mnożą się praktyki magiczne i nie brak chrześcijan, którzy należą do grup satanicznych uprawiających kult jawnie sprzeczny z wiarą katolicką. W obliczu takiego stanu rzeczy Kościół, a zwłaszcza jego pasterze, winni w sposób jednoznaczny ocenić te zjawiska. Mogą to uczynić przez ponowne głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad szatanem, nad grzechem i śmiercią.

Aby ukazać w pełnym świetle stanowisko Kościoła i jego nauczanie na temat kultów satanicznych, a zarazem podkreślić ich szkodliwość oraz niemożliwość pogodzenia ich z naturą wiary i moralności chrześcijańskiej, omówimy tu następujące zagadnienia: 1. nowość kultu chrześcijańskiego; 2. rzeczywistość szatana i jego podstępne ataki na człowieka; 3. kulty sataniczne w ocenie Kościoła; 4. możliwe konsekwencje udziału w obrzędach satanicznych.

1. Nowość kultu chrześcijańskiego

„A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej” (Rz 12, 1). Kult chrześcijański, dzieło Chrystusa Kapłana, do którego zostaje włączony człowiek, ma charakter bardzo szczególny, odróżniający go wyraźnie od wszelkich innych form kultu. Nie może zostać sprowadzony do samego obrzędu czy pobożnej praktyki. Wielbienie Boga, którego szczytem jest sprawowanie sakramentów, dokonuje się bowiem w pełni tylko przez oddanie własnego życia w ofierze miłej Ojcu.

Na czym opiera się oryginalność chrześcijańskiego kultu? Na wydarzeniu Jezusa Chrystusa. „Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami. Wyniesiony na prawice Boga, otrzymał od Ojca obietnicę Ducha Świętego i zesłał Go, jak to sami widzicie i słyszycie. (…) Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2, 32-34. 36). Przed wszystkimi wiekami Ojciec postanowił w sposób wolny i bezinteresowny dać ludziom udział w swoim boskim życiu, upodobniając ich do Jezusa Chrystusa za sprawą Ducha Świętego. Aby spełnić ten zamysł zbawienia, obdarzył istnieniem wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne, wśród nich zaś człowieka, stworzonego na Jego obraz i podobieństwo i powołanego do życia nadprzyrodzonego. Grzech Adama nie zmienił tego „pierwotnego zamysłu”, ale objawił jego charakter odkupieńczy. Odwieczny Syn Boży wcielił się i przez misterium paschalne (śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie i zesłanie Ducha Świętego) dokonał dzieła usprawiedliwienia. Ogarnia ono ludzi wszystkich czasów poprzez Kościół sprawujący siedem sakramentów. Usprawiedliwienie, zgodnie ze znanym ujęciem nowotestamentowym, rodzi synów w Synu: „Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: 'Abba, Ojcze!’ Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami” (Rz 8, 14-17). Sakrament chrztu, ze swej natury skierowany ku Eucharystii, dokonuje w chrześcijaninie tego nadprzyrodzonego odrodzenia i wprowadza go w nowe życie w Chrystusie, czyniąc go zdolnym do czynów zasługujących.

Moc i piękno dzieła Chrystusa objawiają się bowiem, niejako w sposób widzialny, w nowym życiu ochrzczonego, ukształtowanym przede wszystkim przez trzy cnoty teologalne: wiarę, nadzieję i miłość. Trwanie w Jezusie Chrystusie przez posłuszeństwo wiary, czynną praktykę miłości do Boga i bliźniego oraz nadzieję na to, że Boże miłosierdzie udzieli nam pełni życia wiecznego, którego zadatkiem jest już obecne życie – wszystko to występuje w życiu świętych, szczególnych wyrazicieli egzystencjalnej nowości przyniesionej przez Chrystusa na świat. Życie chrześcijanina (en Christoi) samo w sobie jest nowym kultem, zaś w aktach kultu w ścisłym sensie znajduje swój najwyższy wyraz. Sobór Watykański II, mówiąc o sprawowaniu liturgii, przywołuje nauczanie Pisma Świętego i Tradycji na ten temat: „Każdy obchód liturgiczny, jako dzieło Chrystusa-Kapłana i Jego Ciała, czyli Kościoła, jest czynnością w najwyższym stopniu świętą, a żadna inna czynność Kościoła nie dorównuje jej skuteczności z tego samego tytułu i w tym samym stopniu” (Sacrosanctum Concilium, 7). Akt kultu bowiem, który chrześcijanin może skierować wyłącznie ku Bogu, ma zasadniczo formę „Odpowiedzi” na bezinteresowną inicjatywę Ojca, podjętą w Chrystusie za sprawą Ducha Świętego. Są w nim zaangażowane wszystkie trzy cnoty teologalne, które z kolei ogarniają wszystkie konstytutywne wymiary osoby.

2. Rzeczywistość szatana i jego podstępne ataki na człowieka

W nakreślonych tu ramach można mówić poważnie i bez popadania w przesadę o kultach satanicznych – tym zatrutym drzewie, które rośnie na terenie skażonym przez magię. Przede wszystkim nie należy zapominać, że Kościół z jednej strony ganił zawsze nadmierną łatwowierność w tej materii, potępiając stanowczo wszelkie formy przesądów, obsesyjne doszukiwanie się obecności szatana i demonów oraz różne obrzędy i formy magicznego kontaktowania się z nimi, z drugiej strony jednak mądrze przestrzegał przed czysto racjonalistycznym podejściem do tych zjawisk, które prowadzi do utożsamiania ich wyłącznie z zaburzeniami psychicznymi. W ciągu stuleci Kościół przyjmował tu zawsze postawę zrównoważoną, podyktowaną przez wiarę.

Jak pisze św. Jan Chryzostom, „z pewnością nie jest nam miło mówić wam o diable, jednakże temat ten może się stać punktem wyjścia dla nauki, która będzie wam bardzo przydatna” (De diabolo tentatore, homilia II, 1).

Dwadzieścia lat temu w dysputach teologicznych nierzadko można się było spotkać z negacją istnienia diabła i realności jego działania przeciw człowiekowi, do tego stopnia, że papież Paweł VI uznał za konieczne przypomnienie nauki Kościoła na ten temat podczas audiencji generalnej 15 listopada 1972 r.: „Zło nie jest jedynie brakiem, ale jest aktywną siłą, istotą żywą, duchową, zdeprawowaną i deprawującą. Straszliwą rzeczywistością. Tajemniczą i groźną. Wychodzi poza ramy nauczania biblijnego i kościelnego ten, kto nie chce uznać istnienia tej rzeczywistości, albo kto czyni z niej samoistną zasadę, nie mającą jak wszystkie inne stworzenia początku w Bogu; albo też kto widzi w niej jedynie pseudorzeczywistość, czysto pojęciowe i wyimaginowane uosobienie nieznanych przyczyn naszych nieszczęść”. Te słowa przypominają niezmienne nauczanie Magisterium Kościoła (w. V-VI: DS, 286, 291, 325, 457-463; w. XIII: DS, 797; w. XV-XVI: DS, 1349, 1511; w. XVII: DS, 2192, 2241, 2243-2245, 2251; w. XX: DS, 3514), zwłaszcza zaś nauczanie Soboru Laterańskiego IV z 1215 r., którego treść została bardzo wnikliwie przeanalizowana w dokumencie Les formes multiples de la superstition, opublikowanym przez Kongregacje Nauki Wiary (26 czerwca 1975 r.). W wypowiedzi przeciw albigensom i katarom Sobór Laterański IV stwierdza: „Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z natury, ale uczyniły się złymi. Następnie człowiek zgrzeszył za poduszczeniem diabła” (DS, 800). Jan Paweł II w cyklu katechez o stworzeniu (9 i 30 lipca, 13 sierpnia 1986 r.) przypomina te samą doktrynę, a Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza jednoznacznie: „Do wyboru nieposłuszeństwa skłonił naszych pierwszych rodziców uwodzicielski głos przeciwstawiający się Bogu. Ten głos przez zazdrość sprowadza na nich śmierć. Pismo Święte i Tradycja Kościoła widzą w tej istocie upadłego anioła, nazywanego szatanem lub diabłem. Kościół naucza, że był on najpierw dobrym aniołem stworzonym przez Boga. (…) 'Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z natury, ale uczyniły się złymi'” (n. 391). Nie wolno zatem negować rzeczywistego istnienia istoty stworzonej przez Boga. Musimy jednak zauważyć, że Katechizm, w ślad za całą Tradycją Kościoła, mówi o diable w kontekście historii zbawienia, stworzenia i grzechu pierworodnego. Przyjęcie takiej perspektywy podcina korzenie wszelkim formom dualizmu, który stawia na jednej płaszczyźnie szatana i Boga. Historia zbawienia nie jest zmaganiem się dwóch równorzędnych sił – miłosiernego Boga i ojca kłamstwa. Jej przebieg został w całości określony przez wszechmoc Ojca, który posłał swego Syna, aby „zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3, 8). Istnieje tylko jedna zasada bytu i dlatego tylko jedna strona może zwyciężyć: całe dzieło szatana jest od samego początku naznaczone piętnem klęski. „Moc szatana nie jest jednak nieskończona. Jest on tylko stworzeniem; jest mocny, ponieważ jest czystym duchem, ale jednak stworzeniem: nie może przeszkodzić w budowaniu Królestwa Bożego. Chociaż szatan działa w świecie przez nienawiść do Boga i Jego Królestwa w Jezusie Chrystusie, a jego działanie powoduje wielkie szkody – natury duchowej, a pośrednio nawet natury fizycznej – dla każdego człowieka i społeczeństwa, działanie to jest dopuszczone przez Opatrzność Bożą, która z mocą i zarazem łagodnością kieruje historią człowieka i świata. Dopuszczenie przez Boga działania szatana jest wielką tajemnicą, ale 'wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra’ (por. Rz 8, 28)” (KKK, 395).

Chociaż szatan jest skazany na klęskę, jest nieustannym zagrożeniem dla dzieci Bożych, ponieważ zwycięstwo Chrystusa ma się objawić nieodwołalnie dopiero w Jego Paruzji. Ten kto od początku nazywany jest zabójcą (por. J 8, 44), wciąż na nowo zastawia sidła na chrześcijan, aby oddalili się od swego Odkupiciela. „Byłby to niebezpieczny błąd, gdybyśmy uznali, że wynik dziejów jest już przesądzony, i postępowali tak, jak gdyby odkupienie odniosło już wszystkie swoje skutki i jakby nie trzeba już było prowadzić walki, o której mówi Nowy Testament i mistrzowie życia duchowego” (Les formes multiples de la superstition, dz. cyt.). Nieodłącznym wymiarem życia chrześcijańskiego jest walka, która nikomu nie zostaje oszczędzona. Św. Augustyn mówi o dwóch miastach wzajemnie się zwalczających, zaś św. Ignacy Loyola, wielki mistrz życia duchowego, pozostawił nam w Ćwiczeniach duchownych słynne rozważanie o dwóch sztandarach, które bardzo obrazowo opisuje walkę chrześcijanina. Zbawienie człowieka nie może przecież dokonać się automatycznie, ponieważ musi uwzględniać jego wolność. Gdyby tak nie było, bylibyśmy zmuszeni uznać je za czynnik zewnętrzny, „niestosowny” dla naszej natury osobowej, której charakterystyczną cechą jest właśnie wolność. Jednakże doświadczenie ograniczonej wolności wiąże się także – w stato viatoris – z możliwością popełnienia błędu, co na skutek grzechu prowadzić może nawet do buntu przeciw najwyższemu Dobru. Człowiek, korzystając z wolności, może wybrać jakieś dobro skończone, traktując je jako Dobro absolutne. Właśnie w kontekście ograniczonej i zranionej natury ludzkiej można mówić o działaniu złego ducha, o jego pokusach i zasadzkach.

3. Kulty sataniczne w ocenie Kościoła

Działanie szatana polega zwykle na nakłanianiu nas do grzechu, który jest zawinionym przez człowieka zagubieniem wolności. Sobór Watykański II tak naświetla tę sytuację: „Człowiek bowiem, wglądając w swoje serce dostrzega, że jest skłonny także do złego i pogrążony w wielorakim złu, które nie może pochodzić od dobrego Stwórcy. Wzbraniając się często uznać Boga za swój początek, burzy należyty stosunek do swego celu ostatecznego, a także całe swoje uporządkowane nastawienie czy to w stosunku do siebie samego, czy do innych ludzi i wszystkich rzeczy stworzonych. Dlatego człowiek jest wewnętrznie rozdarty. Z tego też powodu całe życie ludzi, czy to jednostkowe, czy zbiorowe, przedstawia się jako walka, i to walka dramatyczna między dobrem i złem, między światłem i ciemnością” (Gaudium et spes, 13).

Przechodząc teraz do omówienia samego zjawiska kultów satanicznych warto pamiętać, jak różnorodne bywają okoliczności, które mogą skłonić człowieka do uprawiania takich praktyk, a także jak wiele form i odmian przybierają te praktyki w zależności od różnych nurtów, z których się wywodzą. Nie brakuje dzisiaj, także w środowisku katolickim, literatury, która stara się możliwie jak najpełniej opisać to zjawisko. Naszym celem jest jedynie przypomnienie, w jaki sposób Kościół ocenia kulty sataniczne z punktu widzenia swojej wiary i moralności.

Pismo Święte, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie, przypomina nieustannie o niegodziwości kultów szatana. Głównym motywem tego biblijnego potępienia jest świadomość, że kulty oznaczają odrzucenie jedynego i prawdziwego Boga, gdyż podważają Jego panowanie nad swoim ludem: „Ja, Pan, tylko Ja istnieję i poza Mną nie ma żadnego zbawcy” (Iz 43, 11). Zawierając przymierze z ludem Izraela Bóg napominał go: „Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał. Nie będziecie oddawali czci bogom obcym, spomiędzy bogów okolicznych narodów, bo Pan, Bóg twój, który jest u ciebie, jest Bogiem zazdrosnym, by się nie rozpalił na ciebie gniew Pana, Boga twego, i nie zmiótł cię z powierzchni ziemi. Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego, jak wystawialiście Go na próbę w Massa” (Pwt 6, 13-16). Historia zbawienia ustanawia bardzo szczególną relację między Izraelem a Bogiem, który objawił się jako prawdziwy Bóg, jedyny zdolny wyzwolić i zbawić człowieka.

Potępienie starotestamentowe obowiązuje także w Nowym Testamencie. Na samym początku misji Jezusa zostaje wręcz potwierdzone z całą mocą: „ldź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4, 10). Walka Jezusa z szatanem i grzechem, dokonane przezeń uzdrowienia i cudy, Jego śmierć i zmartwychwstanie uwalniają człowieka od władzy demonów, od zła i śmierci. Pisma apostolskie stanowczo potwierdzają potępienie praktyk czarodziejskich: „Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą” (Ga 5, 19-21).

Nauczanie Ojców Kościoła, zwłaszcza z pierwszych stuleci chrześcijaństwa, kiedy kulty magiczne i sataniczne były bardzo rozpowszechnione, jest jednomyślne. Możemy przypomnieć tutaj słowa Tertuliana: „O astrologach, czarownikach, szarlatanach wszelkiego pokroju nie warto nawet mówić. Mimo to niedawno pewien astrolog, który podaje się za chrześcijanina, miał czelność wygłosić pochwałę swojego zawodu! (…) Astrologia i magia to ohydne wymysły złych duchów” (De idolatria, IX, 1); również u św. Cyryla Jerozolimskiego czytamy: „Niektórzy pozwolili sobie zuchwale wzgardzić stwórcą raju, czczą zaś węża i smoka – wizerunki tego, kto sprawił, że człowiek został z raju wygnany” (VI Katecheza chrzcielna, 10).

We wszystkich epokach dziejów chrześcijaństwa osąd Kościoła na temat kultów satanicznych pozostał nie zmieniony. Kulty sataniczne należą do kategorii praktyk bałwochwalczych, ponieważ przypisują Bożą moc i cechy komuś, kto nie jest Bogiem, ale „wrogiem rodzaju ludzkiego”. Są to zatem praktyki zrywające całkowicie komunię z Bogiem, ponieważ oznaczają dobrowolne opowiedzenie się człowieka po stronie szatana, a nie po stronie jedynego Boga. Mamy tu do czynienia z grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu prawa Bożego (por. KKK, 2110 nn.). Głoszenie odkupieńczej mocy Odkupiciela, stanowiące istotną treść apostolskiego kerygmatu, zostaje zastąpione przez „techniki” i „rytuały”, które rzekomo pozwalają człowiekowi zapewnić sobie i innym opiekę szatana. Katechizm Kościoła Katolickiego tak o tym mówi: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do szatana lub do demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnienia zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu” (n. 2116).

Jest jeszcze jeden aspekt kultów satanicznych, którego nie możemy pominąć. W światopoglądzie ludzi, którzy praktykują kulty sataniczne, zapewne nietrudno byłoby dopatrzyć się manichejskiej wizji rzeczywistości, choć może oni sami nie są tego świadomi. Przypisywanie bowiem szatanowi tego, co jest wyłącznym przymiotem Bożym, oznacza – przynajmniej w praktyce – oparcie wizji świata i historii na fundamencie dwóch zasad, które wzajemnie się zwalczają i starają się pozyskać czcicieli. Nie ma nic bardziej obcego wierze katolickiej niż tego rodzaju manicheizm. Wielokrotne wypowiedzi Magisterium Kościoła (wystarczy wymienić tu polemikę z gnostycyzmem, a w średniowieczu z katarami i albigensami) zawsze przypominały, że diabeł jest istotą stworzoną, a źródłem zła jest jego wola i wolność ludzi.

Niemniej uprawianie praktyk satanicznych świadczy nie tylko o braku wiary. Uwłaczają one głęboko także chrześcijańskiej nadziei, ponieważ kto dopuszcza się takich czynów, zawierza swój doczesny los i zbawienie wieczne złym mocom zamiast Bogu. Nie zapominajmy też, że kto oddaje cześć szatanowi, działa przeciw miłości, ponieważ oddaje się w służbę jego dzieła niszczenia: wystarczy pomyśleć o deprawacji moralnej, jaka towarzyszy zwykle kultowi szatana. Właśnie dlatego, że jest to kult, ogarnia on całego człowieka i jego chrześcijańską tożsamość, opartą na cnotach teologalnych. Nie mamy tu zatem do czynienia ze zwykłą słabością ludzkiej natury, ale z dobrowolnym i radykalnym wystąpieniem przeciw Bogu, które w aspekcie obiektywnym trzeba uznać za grzech śmiertelny.

Warto tu też przypomnieć – nie wchodząc w kompetencje kanonistów – że integralną część obrzędów satanicznych stanowi często świętokradztwo (zwłaszcza bezczeszczenie Eucharystii). Trzeba zatem przestrzec, że „kto postacie konsekrowane porzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej” (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1367). Również to uświadamia nam niegodziwość podobnych praktyk. Nie wynika stąd jednak, że winni nie mogą uzyskać przebaczenia, jeśli spełnią określone warunki.

4. Możliwe konsekwencje praktykowania kultów satanicznych

Przynależność do sekt i uprawianie kultów satanicznych czyni człowieka coraz bardziej bezbronnym wobec szatana. Choć wiara pozwala nam trwać w przekonaniu, że diabeł nie może decydować o wiecznym zbawieniu człowieka, jeżeli ten ostatni mu na to nie pozwoli, nie możemy twierdzić, że wolność (zwłaszcza wolność człowieka w stanie grzechu) jest wszechmocna w obliczu podstępów szatana. Im bardziej człowiek angażuje się w takie praktyki, tym bardziej staje się słaby i bezbronny.

W tym znaczeniu można przypuszczać, że członkowie sekt satanicznych łatwiej mogą paść ofiarą takich zjawisk jak „zły urok”, „nękanie przez diabła”, „opętanie przez złe duchy”. Nie można bowiem wykluczyć, że praktyka „rzucania uroku” wiąże się w jakiś sposób z kontaktami ze światem złych duchów – i vice versa (por. Konferencja Episkopatu Toskanii, W sprawie magii i demonologii. Nota duszpasterska, 1 czerwca 1994 r., 13).

Innej natury są nadzwyczajne działania szatana przeciw człowiekowi, dopuszczane przez Boga z powodów Jemu tylko znanych. Spośród nich możemy tu wymienić: zaburzenia fizyczne lub zewnętrzne (wystarczy przypomnieć doświadczenia wielu świętych); lokalne „nawiedzenia” domów, przedmiotów lub zwierząt; indywidualne przypadki opętania, które pogrążają ofiarę w stanach rozpaczy; nękanie przez diabła, objawiające się przez zaburzenia i choroby, które prowadzą nawet do utraty świadomości i skłaniają do popełniania czynów lub wypowiadania słów pełnych nienawiści do Boga, do Jezusa i Jego Ewangelii, do Maryi i świętych; i wreszcie – opętanie przez diabła, które jest zjawiskiem najgroźniejszym, w tym przypadku bowiem diabeł przejmuje władzę nad ciałem człowieka i posługuje się nim, ofiara zaś nie jest w stanie się temu oprzeć (por. Konferencja Episkopatu Toskanii, dz. cyt., 14). Wszystkie te zjawiska, jakkolwiek tajemnicze, nie mogą być traktowane wyłącznie jako przejawy pewnej patologii, tak jakby były jedynie formami rozdwojenia jaźni albo histerii. Doświadczenie Kościoła wskazuje na realną możliwość wystąpienia takich zjawisk.

W takich przypadkach – jeśli istnieje oczywiście pewność obecności szatana – Kościół święty stosuje egzorcyzmy. Tę kościelną praktykę przypomina nam Katechizm: „Egzorcyzmy mają na celu wypędzenie złych duchów lub uwolnienie od ich demonicznego wpływu mocą duchowej władzy, jaką Jezus powierzył Kościołowi. Czymś zupełnie innym jest choroba, zwłaszcza psychiczna, której leczenie wymaga wiedzy medycznej. Przed podjęciem egzorcyzmów należy więc upewnić się, że istotnie chodzi o obecność złego, a nie o chorobę” (n. 1673). Istotą tego sakramentalium, zastrzeżonego dla biskupa lub dla kapłanów specjalnie przez niego wyznaczonych, jest potwierdzenie zwycięstwa Zmartwychwstałego nad szatanem i nad jego panowaniem (KPK, 1172).

Obok egzorcyzmów nowa księga liturgiczna Kościoła przewiduje także obrzędy błogosławienia, które ukazują w pełnym blasku zbawienie dokonane przez Zmartwychwstałego, obecne teraz w dziejach jako nowa zasada przemieniająca życie człowieka i kosmosu. Są one stosowane, aby nieść pociechę i pomoc wiernym, zwłaszcza kiedy nie ma pewności, że podlegają oni działaniu szatana. Błogosławieństwa stanowią zatem normalną część modlitwy chrześcijańskiej wspólnoty.

Nie zapominajmy jednak, że najlepszą bronią przeciw podstępom szatana jest życie chrześcijańskie w swojej „codzienności”: wierna przynależność do społeczności kościelnej, częste przystępowanie do sakramentów (zwłaszcza pokuty i Eucharystii), modlitwa, czynne miłosierdzie i radosne świadectwo wobec innych. Takie są najważniejsze praktyki, które pozwalają chrześcijaninowi w pełni otworzyć serce na Zmartwychwstałego, aby się do Niego upodobnić. Są to widzialne znaki miłosierdzia, jakie Bóg okazuje swojemu ludowi, i mają moc odkupić skruszonego człowieka z wszelkiego grzechu.

Aby zapobiec działaniu złego, który prowadzi człowieka do utraty nadziei na zbawienie, Ojciec nie odmawia nigdy przebaczenia, jeśli człowiek prosi o nie szczerym sercem. Im bardziej chrześcijańska wspólnota jest wierna swojej misji ewangelizacyjnej, tym mniej chrześcijanie muszą się obawiać złych duchów. Mogą w pełni zawierzyć swoją wolność Temu, który zwyciężył szatana. Kto odkrył Jezusa Chrystusa, nie potrzebuje szukać zbawienia gdzie indziej. On jest jedynym i prawdziwym Odkupicielem człowieka i świata.

Bp Angelo Scola
Emerytowany ordynariusz
Grosseto, rektor Papieskiego
Uniwersytetu Laterańskiego

Czym jest zło?

czymjestzlo

Definicja filozoficzna

Śp. o. prof. Mieczysław Albert Maria Krąpiec podaje w Powszechnej Encyklopedii Filozofii dość dokładny opis zła począwszy od wyjściowej definicji:

Mieczysław Albert Maria Krąpiec
śp. Mieczysław Albert Maria Krąpiec – fot.: http://ptta.pl/pliki/wspomnienie_8maja_foto.jpg

„brak należnego dobra w bytowaniu i działaniu”
(za: http://www.ptta.pl/pef/pdf/z/zlo.pdf  )

Ojciec profesor podaje również charakterystyczne parametry badawcze, które umożliwiają przyjrzenie się temu zjawisku na konkretnej płaszczyźnie:
-RELIGIJNE WYJAŚNIANIE ZŁA
-FILOZOFICZNE TŁUMACZENIA ZŁA
-PRZEJAWY ZŁA
-PRZYCZYNY ZŁA
Każdy zadaje sobie to pytanie  w kontekście, dlaczego Bóg dopuszcza zło?
Gdyby wiara nie dawała na to odpowiedzi, byłaby trudniejsza. A jednak:
  • zło to konsekwencja niewłaściwego spożytkowania daru wolnej woli
  • zło nie przekreśla nigdy dobra i miłości, bo nie ma nad nimi władzy
  • złem jest nieuporządkowane dążenie do realizacji szczęścia wbrew porządkowi Bożemu
  • nie ma takiego zła, z którego Bóg wyciągnąć by nie mógł wielkiego dobra
  • zło zuchwale czynione zamyka możliwość skorzystania z łaski nawrócenia.

Walka ze złem

Frontem i miejscem boju jest serce człowieka. O decyzję woli toczy się walka.
Są 3 sfery nieprawości, które próbują duszę omotać:
CIAŁO – pobłażanie instynktom, samouwielbienie, egoizm
ŚWIAT – zaszczyty, pycha, władza, osądy, obłuda…
SZATAN – podszepty, bożki, zafałszowanie religijne, herezje, schizmy.

Gdy nie walczysz, już poległeś.

Odczuwanie pokus i stawianie im oporu to wyraz zdrowia duszy.

CIAŁO

Gdy panuje hedonizm

Naprawdę boleję nad tym, że są ludzi nie uznający godności bycia człowiekiem, stworzonym na Boży obraz i podobieństwo. Że są ludzie nie wiedzący, że szatan nie jest niczyim wymysłem, lecz naprawdę istnieje. Nie wiem, jak można gloryfikować swój egoizm w ten sposób, jak czynią to przede wszystkim ateiści i sataniści. Na czym opiera się świadome ignorowanie ograniczonych ram własnego życia, przede wszystkim czasowych ram?

Pułapka egoizmu

Oszustwo takie, jakiego dopuszczają się ludzie niewierzący w Boga, wystawiający Go na próbę, przeciwne jest wierze Bogu, nadziei w Bogu i miłości do Boga. To pułapka ludzi zatwardziałych w myśl „podporządkowania sobie” Boga, a co za tym idzie? Chcą, by Bóg na ich żądanie objawił im się osobiście, aby uwierzyli. By Bóg zgładził natychmiast całe zło na świecie, by uwierzyli w miłość Boga (samemu nie chcąc wpierw się zmienić na dobre). Chcą od Boga tego, by wszystko szło im w życiu łatwo, by życie było lekkie, z furą pieniędzy i w dostatku. Można się zatem zapytać: czy uznając moc Bożą udają tylko, że dobro się im należy, czy użalają się na swoją słabość, gdy nie chcą oprzeć się na Bogu? Są to postawione żądania, wręcz ultimatum wobec Boga: „Albo, o Boże, spełniasz moje prośby, albo nie wierzę w Ciebie”.

Zarzuty, czyli „osądzanie” swego Stwórcy

Jaki więc sens mają zarzuty wszystkich niewierzących, którzy w podobny sposób chcą dojść do wiary? Otóż mówię: niech oni sami spróbują dostrzec swój egoizm – sidła w które wpadli.
Wnioski? Razem z zarzutami i żądaniami wobec Boga, idzie automatycznie nieufność wobec Najwyższego (a nawet posądzenie Go o tyranię i chęć pastwienia się nad człowiekiem).

Iz 29, 15 Biada tym, którzy się kryją przed Panem, aby zataić swe zamysły, których czyny osnute są cieniem i którzy mówią: Kto nas zobaczy i kto nas pozna? 16 O co za przewrotność! Czyż może być garncarz na równi z gliną stawiany? Czyż może mówić dzieło o swym twórcy: Nie uczynił mnie, i garnek rzec o tym, co go ulepił: Nie ma rozumu?

Takie niestety bluźniercze myśli wychodzą z serc nieczystych, a roszczących sobie prawo do indywidualnej doskonałości. Dla takiego perfekcjonizmu nie można nawet sprecyzować granic, lecz kresem tego śmierć.

Moralność jako wymóg istnienia wolności

Rzecz zatem sprowadza się do błędu, którego genezą jest uznanie siebie samego za jedynego prawodawcę i twórcę moralności. Człowiek, który dopuszcza się takiego przewartościowania, nie patrzy wcale na swoją kondycję. Nie jest świadomy walki, która rozgrywa się o nasze dusze ani swej wewnętrznej destrukcji. Jej owocem jest walka z moralnością jako dobrze rozumianym porządkiem, który pozwala na pełne przeżycie swego daru życia.
Bez istnienia moralności, prawa naturalnego, płynąca wcześniej potokami woda (wolność), zaczyna zatapiać pola ludzkiej osobowości. Człowiek nie jest z natury stworzony do nadużywania wolności-popełniania grzechu. Bóg nigdy nikomu nie kazał źle czynić lub czynić dobrze, dając wolną wolę, dając autonomię stworzeniu ludzkiemu.

Człowiek taki nie jest wtedy już wolny, bo jest „zatapiany”. Czyni sobie krzywdę przyjmując to kłamstwo, tą pozorną wolność, bez tam, ni barier. Widać więc taką oto prawdę, że woda (wolność) musi płynąć w korycie rzeki, dlatego nie może być wolności bez prawa. Jednak samo prawo nie czyni jeszcze wolnym – dopiero łaska Boża przychodzi tu z pomocą człowiekowi i przywraca więź z Bogiem. Zamiarem Stwórcy jest też harmonia między duchem, a ciałem – jednak przez grzeszność musimy czuwać, aby to duch zwyciężał.

ŚWIAT

Problem zamknięcia się w sobie jest konsekwencją wypaczenia pojęcia miłości, której iluzją mami dzisiejszy świat. Ta namiastka szczęścia jest zaborcza, pyszna, żądna swego, zazdrosna, wyuzdana, wynaturzona. Owo zamknięcie się powoduje właśnie to zło, które pod pozorami „wolności” czyni z człowieka zwierzę ogarnięte nieokiełznanymi namiętnościami. W takiej beznadziejnej sytuacji postawiony jest człowiek, który pokłada wiarę jedynie we własne siły. Czy można zmienić tę swoją niemoc na własną rękę? Niestety nie tak łatwo. Prościej i pewniej jest ukorzyć się przed Bogiem, który jest Miłością.

Pokora przed mądrością Bożą doskonałym wypełnieniem wolności

Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych – powie Maryja w Magnificat.

Dlaczego mamy korzyć się przed Bogiem? Przede wszystkim dlatego, że On nas stworzył i to z miłości, do której nas wezwał. Dopiero widząc oczyma wiary, jak Bóg kocha człowieka i odpowiadając na tę miłość przylgnięciem sercem, rozumem, duszą ze wszystkich sił, człowiek może dostrzec, że całe dobro pochodzi od Boga. Człowiek, będąc zraniony złem i kalając się nieprawościami (które zgładzić może jedynie Bóg), niegodny jest dobrodziejstw Bożych. Gdy taka pokora będzie praktykowana, życie już nie będzie oszukiwaniem samego siebie.

SZATAN

Tajemnica nieprawości

Dlaczego więc tak łatwo, tonący w odmętach człowiek, często idzie z diabelskiej przekory jeszcze głębiej na dno…? To jest właśnie niewytłumaczalny ludzko czynnik sprawczy. Pismo Święte mówi tu o tajemnicy bezbożności (2 Tes). Tu właśnie pole działania zajmuje pierwiastek zła, gdzie pojawia się bezbożność i egoizm. Tego zła, które pochodzi wprost od szatana.

św. Jan Maria Vianney
św. Jan Maria Vianney
Diabeł kusi tylko te duszektóre chcą uwolnić się z sideł grzechu, oraz te, które żyją w stanie łaski. Wszystkie pozostałe dusze należą do niego”
abp Fulton J. Sheen
abp Fulton J. Sheen

„Szatan zawsze kusi czystych – inni już do niego należą”

https://rachowice.eu/wp-content/uploads/2017/02/Sw-Piotr-215x300.jpg

Święty Piotr Apostoł – fot: https://rachowice.eu/wp-content/uploads/2017/02/Sw-Piotr.jpg

(1 P 5,8) „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.”

św. Paweł VI

św. Paweł VI

„Wychodzi więc poza ramy nauczania biblijnego i kościelnego każdy, który odrzuca istnienie szatana, albo czyni zeń jakąś zasadę zła, która istnieje sama jako byt niestworzony; bądź kto głosi, że szatan jest tylko mitem, wymyśloną i fantastyczną personifikacją nieznanych przyczyn naszych nieszczęść.(…)

Tutaj musimy się dobrze zastanowić, ponieważ chodzi o nasze dusze, o nasze szczęście w wieczności, z którego usiłuje nas szatan obrabować, jeśli się jemu nie sprzeciwiamy”. (Słowa Ojca Świętego Pawła VI wygłoszone w dniu 15 XI 1972)

Konkluzja

Z tego też powodu punktem zwrotnym dla człowieka ogarniętego przez zło jest uświadomienie sobie zależności – od własnego zła i grzechu. Aby stanąć w prawdzie wystarczy szczerość wobec Pana Boga i pokorna prośba o łaskę nawrócenia i zbawienia. Z głębokości wołam do Ciebie, Panie (Ps 130)

Okultyzm i polityka

Medju 300x225 1

Tekst z Naszego Dziennika

W listopadzie 2000 r. przebywał w Polsce prof. Nelson Fragelli, który mówił na antenie Radia Maryja o zagrożeniach cywilizacji chrześcijańskiej ze strony Unii Europejskiej. Profesor Fragelli, z pochodzenia Brazylijczyk, od 20 lat mieszka we Francji. Współpracuje z kilkoma organizacjami o charakterze chrześcijańskim. W czasie jednego ze spotkań padło pytanie: „Jak to jest możliwe, że wybory wygrywają w większości krajów świata ugrupowania lewicowe, podczas gdy większość ludzi nie ma poglądów lewicowych?”. Profesor Fragelli odpowiedział wówczas: „My, jako katolicy, musimy liczyć się z tym, że już na długo przed wyborami odprawiane są rytuały magiczne”. Zapytany, co możemy zrobić, odpowiedział: „Aby temu przeciwdziałać, należy organizować nieustającą modlitwę różańcową i adorację Najświętszego Sakramentu. To jest jedyny skuteczny sposób walki ze złem”.

Obrzędy zła

Podobne stwierdzenie znaleźć można w książce o. Andrea D’Ascanio OFM Cap. „Cywilizacja śmierci – działanie szatana dzisiaj” (Wydawnictwo IEN, Lublin 2000). Autor pisze: „’Rzym – tradycyjne święto pisma 'Cuore’ – w tym roku być może będzie również rozmowa Massimo D’Alemy z magiem Otelmą. Zapowiedział to sam Otelma, który informuje, że w swej nieskończonej wspaniałomyślności zaszczyci wielkim przywilejem swej obecności święto czasopisma 'Cuore’, gdzie swymi uskrzydlonymi słowami doda otuchy doktorowi D’Alemie. Mag zapewnił organizatorów spotkania, że odprawi obrzędy przynoszące pomyślność, między innymi o uzdrowienie chorych, eliminację złego spojrzenia, a przede wszystkim o zwycięstwo swej ulubionej formacji politycznej w zbliżających się wyborach politycznych’.
Skoro mag Otelma zaszczyca organizatorów spotkania 'wielkim przywilejem swej obecności’, to oczywiste, że został oficjalnie zaproszony. A to oznacza, że polityczne losy naszej nieszczęsnej Italii powierzone są 'nieskończonej wspaniałomyślności’ maga Otelmy i jego 'obrzędom sprowadzającym pomyślność’.
Być może niektórzy poczują się nieomal oburzeni z powodu tego co napisałem. Ja natomiast proszę was usilnie, byście bardziej uważali na wasze dzieci, które w dyskotekach żywią się piekłem. Miejcie odwagę powiedzieć im, by się modliły, by przystępowały do Sakramentów Świętych, stanowiących jedyne antidotum na tę piekielną dżumę, która, jeśli nie będziemy szukać schronienia, wejdzie do naszych domów, w nasze dzieci, do naszej duszy. Jedynym antidotum jest Łaska Boga, który jest Życiem, Światłością, Nadzieją, Radością”.
Zwróćmy uwagę na pewną analogię w tych dwóch wypowiedziach ludzi o niezaprzeczalnym autorytecie wiedzy i wiary: obydwaj mówią o „rytuałach magicznych”. Obydwaj mówią o „jedynym antidotum, jakim jest modlitwa”.

Media pod kontrolą

Gwoli wyjaśnienia. Czasopismo „Cuore” jest włoskim odpowiednikiem ukazującego się w naszym kraju tygodnika „Nie” i tym podobnych. Massimo D’Alema, jeden z liderów Komunistycznej Partii Włoskiej, od lat jest członkiem włoskiego parlamentu. Mag Otelma (czytając wspak – Amleto, czyli Hamlet), jest jednym z najpopularniejszych magów w całych Włoszech. Ciągle odwiedza najrozmaitsze programy telewizyjne i programy typu talk show, zwłaszcza w prywatnych kanałach telewizji S. Berlusconiego. Zamieszcza wywiady we wszelkich żurnalach, przepowiada przyszłość itd., itp. Wygląda jak stworzenie nie z tej ziemi, zawsze nosi złote szaty i nakrycia głowy podobne krojem do asyryjskich i egipskich – jak mag, to mag, całą gębą.
Nie jest to zwykła błazenada, sprawy okultyzmu i magii traktowane są we Włoszech z najwyższą powagą, o czym świadczy chociażby fakt, że ponad 12 milionów Włochów korzysta z usług magów, astrologów i wróżbitów, których jest około 150 tys. Niestety, również w Polsce coraz więcej ludzi – mniej lub bardziej świadomie, lub ze zwykłej niewiedzy, z ciekawości czy głupoty – wchodzi w sferę działania szatana. S. Berlusconi, medialny potentat, właściciel trzech kanałów telewizyjnych typu „Polsatu”, wykreowany został przez socjalistów takich jak B. Craxi. Teraz jest premierem Włoch. Kto wie, czy nie za sprawą owych „obrzędów sprowadzających pomyślność”, gdyż kilka lat temu, w wyniku akcji „mani pulite” (czyste ręce) groziło mu więzienie.

Nazizm magiczny

Wracając do prof. Fragellego i przytaczanych przez niego „rytuałów sprowadzających pomyślność”. Ksiądz Andrzej Zwoliński w książce pt. „Tajemne niemoce” (Wyd. Sióstr Loretanek, Warszawa 2000), w rozdziale o okultyzmie, cytuje prace A. Allaud „Początki tajemne nazizmu” i G. Galli „Hitler i nazizm magiczny”. Autorzy ci „twierdzili, że zjawisko hitleryzmu należy tłumaczyć głębokim wpływem swoistej doktryny ezoterycznej, a nie szaleństwem Hitlera. Na procesie przywódców nazistowskich w Norymberdze A. Rosenberg, czołowy ideolog hitlerowski, zeznawał: 'Thule? Ależ wszystko wyszło stamtąd! Pouczenie tajne, któreśmy mogli stamtąd zaczerpnąć, pomogło nam więcej w dojściu do władzy niż dywizje SA i SS. Ludzie, którzy założyli to stowarzyszenie, byli prawdziwymi magami’. Stowarzyszenie Thule to jedno z niezliczonych rozgałęzień masonerii. Jak twierdzi G. Galli: znajdowało się tam po trosze wszystko: gnoza rasistowska, snobizm kierowniczych klas europejskich oddanych kultom ezoterycznym, obecność tajnych służb i potężnych lobby finansowych, łajdacy i prawdziwi magowie okultystyczni. Stowarzyszenie Thule powstało w 1918 r., jako filia masonerii staropruskiej, w szczególności Zakonu Germanów. Przyjęło za symbol swastykę. Wśród 1.500 członków Thule znajdowali się m.in. Hitler, Hess, Himmler, Rosenberg, Frank, Bormann, a więc przywódcy reżimu nazistowskiego. Członkowie Thule założyli w 1919 r. Partię Robotników, która w rok później stała się nazistowską partią Hitlera. Wielki wpływ na dostojników III Rzeszy mieli nieliczni filozofowie i okultyści, a wśród nich D. Eckart i Gwido von List (zm. 1919 r)”.
Dalej jest mowa o tym, że R. Hess wierzył w przeróżne przepowiednie i horoskopy dotyczące jego samego, a także losów jego rodziny i Niemiec. Że Himmler był nekromantą, gdyż „niejednokrotnie przy podejmowaniu decyzji radził się duchów zmarłych szlachciców niemieckich. Sam uważał się za wcielenie średniowiecznego króla Henryka I (Ptasznika). (…) Himmler zachęcał esesmanów do płodzenia dzieci na płytach nagrobnych, przekonany, że w ten sposób duchy zmarłych pokierują w przyszłości esesmańskimi dziećmi. (…) Hitler pod wpływem Eckarta wierzył w tajemny spisek żydowski. (…) Ludobójstwo Żydów – jak twierdzą niektórzy badacze – miało charakter ofiary rytualnej, jakiej domagała się doktryna ezoteryczna wyznawana m.in. przez Hitlera. Według H. Rauscheninga, wysokiego urzędnika hitlerowskiego, przez pewien czas Hitler wierzył, że kontaktuje się z demonami. Lekarz Hitlera, E. Schenck mówił o nim jako o 'żywym trupie, umarłej duszy’.(…) Większość autorów choć nie zaprzecza wpływom okultyzmu na Hitlera i jego najbliższe otoczenie, to jednak najczęściej je lekceważy. Trudno dzisiaj ocenić stopień zależności, jaki istniał między zagładą milionów ludzi i niemal całkowitym zniszczeniem Europy a okultyzmem. Pewne jest natomiast, że w porządek świata na pewien czas wprowadzona została bezsprzecznie demoniczna siła”.
Na zakończenie przytaczam fragment konferencji francuskiego egzorcysty, ks. Chenesseau, autora wielu książek o działaniu szatana: Cytuje on słowa Marty Robin, francuskiej stygmatyczki: „Hitler zawarł pakt z szatanem w 1932 roku. 'Daj mi naród żydowski, a ja dam ci władzę’. Dlatego Hitler ze szczególną zaciekłością atakował Żydów, aby dotrzymać umowy i uzyskać władzę od demona”. Marta Robin powiedziała także: „ten pakt Hitlera z szatanem został zerwany przez Piusa XII 8.12.1942 r.”. Co ciekawe, 8.12.1942 r. nastąpił odwrót wojsk hitlerowskich podczas bitwy pod Stalingradem. „Ciekawa jest ta zgodność słów Marty Robin z faktami historycznymi” – podkreśla ks. Chenesseau.

Naszą siłą modlitwa

Polska znów znalazła się w obliczu zatrważającej potęgi, choć na zewnątrz pozornie nie dzieje się nic złego. Musimy modlić się o nowy „Cud nad Wisłą”. Zaufajmy Bogu i Jego Miłosierdziu. Tylko pozornie nie mamy wpływu na wielkie wydarzenia. Naszą siłą jest modlitwa. Tylko człowiek, który się modli – tak mówi o. Jozo – jest ważny dla swojego kraju.
Prośmy o wstawiennictwo sługę Bożego kard. S. Wyszyńskiego, św. siostrę Faustynę, św. Stanisława, św. Wojciecha – wszystkich patronów Polski i jej Anioła Stróża, wszystkich naszych patronów i Aniołów Stróżów. Odmawiajmy modlitwę – egzorcyzm do św. Michała Archanioła. Odprawmy nowennę do Królowej Polski i do Miłosierdzia Bożego w intencji Ojczyzny, indywidualnie, w parafiach, w rodzinach, w grupach modlitewnych. Poświęćmy się Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. O ile to możliwe, przeprowadźmy uroczystą Intronizację Najświętszego Serca Jezusa w rodzinie, zapraszając do domu kapłana. Odmawiajmy Różaniec, adorujmy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Potrzeba wielkiej modlitwy, w całej Polsce… Zwłaszcza modlitwy dzieci.
Nie zapominajmy, że modlitwa pastuszków z Fatimy uchroniła Portugalię od II wojny światowej. Matka Boża poprosiła dzieci, aby „ofiarowały się Bogu”, aby „umartwiały się” i „odmawiały codziennie Różaniec za nawrócenie grzeszników i za pokój na świecie”. Dzieci przyjęły to zaproszenie, wypowiadając bezwarunkowe „tak”. Anioł, kilka miesięcy wcześniej, przygotował ich do tej misji, udzielając im Pierwszej Komunii Świętej. Dzięki tej trójce dzieci Maryja mogła uchronić Portugalię przed drugą wojną światową i obiecała im, że naród ten nigdy nie utraci daru wiary.
W Gietrzwałdzie na wszystkie pytania dzieci, czy ludzie się nawrócą, czy chorzy odzyskają zdrowie, czy Polska odzyska niepodległość, Matka Boża odpowiadała słowami: „Tak, tylko odmawiajcie Różaniec”. Maryja jest naszą Matką i Królową. Jako Królowa otacza nas wszystkich swą opieką i ma prawo stawiać nam wymagania. O co prosi nas nasza Matka i Królowa? Chce, byśmy odmawiali Różaniec. Pamiętajmy o tym i odpowiedzmy na Jej wezwanie. Jest w Warszawie maleńki kościółek pod wezwaniem św. Stanisława. W nim znajduje się obecnie ważny niegdyś dla Narodu wizerunek Matki Bożej Elekcyjnej. Przenoszony był do specjalnego namiotu na pola elekcyjne i tam podczas zebrań szlachty odprawiano przed nim nowennę. Włączmy się i my w modlitwę do Matki Bożej Elekcyjnej, w tej tak ważnej dla naszej Ojczyzny chwili.

Wanda Kapica


Dodatkowe materiały:

2018:

http://www.fronda.pl/a/czarna-magia-i-okultyzm-w-polityce-ks-prof-pawel-bortkiewicz-dla-frondy,112858.html

Święty Michał Archanioł

sw Michal

Święty Michał Archanioł

I powstała wielka walka na niebie. Michał i jego Anioły zmierzyli się z szatańskimi duchami. (Ap 12,7)

Święty Michał Archanioł
Święty Michał Archanioł

Egzorcyzm prywatny papieża Leona XIII

W związku z różnymi wersjami „Modlitwy do świętego Michała Archanioła” należy pamiętać, że obowiązujący polski tekst tej modlitwy został zatwierdzony przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 26 listopada 1999 r. w Częstochowie, podczas 302. Zebrania Plenarnego, jako część Rytuału Rzymskiego.

Uchwała ta została potwierdzona przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów dekretem z dnia 12 maja 2001 r. (Prot. 59/00/L). Tekst modlitwy opublikowano w: Rytuał Rzymski, Egzorcyzmy i inne modlitwy błagalne, Katowice 2002, s. 102.

SANCTE Michael Archangele, defende nos in proelio, contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae caelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute, in infernum detrude. Amen.ŚWIĘTY Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

  1. Św. Michał, Archanioł Boży.
  2. Poświęć się Św. Michałowi Archaniołowi
  3. Osobiste poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi
  4. Poświęcenie się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi
  5. Założyciel Michalitów
  6. Znamienna relacja
  7. Fragmenty z Orędzi Św. Michała do wybranej duszy

1.
U progu dziejów miało miejsce potężne starcie między dobrem a złem, które opisuje Św. Jan w Apokalipsie. Czytamy tam słowa:
„I nastała wielka walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemogli i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” (Ap. 12,7-9).
I choć według pierwotnego planu ekonomia Boża wyznaczyła Św. Michałowi inną rolę do spełnienia, to jednak wierność i porywające męstwo uczyniły go Heroldem Bożej chwały i wyniosły go na czołowy piedestał godności w miejsce zbuntowanego Lucyfera.
Ze względu na walkę jaką stoczył Św. Michał Archanioł ze smokiem, o której mówi Św. Jan w Księdze Objawień, Św. Michał Archanioł przedstawiany jest na obrazkach w postaci rycerza odzianego w hełm, pancerz, kolczugę, uzbrojony we włócznię, czy dzidę lub miecz, depczący pokonanego szatana-smoka. Ale nie wszystkie obrazy tak go przedstawiają. Istnieją inne, nie mniej liczne, ukazujące Św. Michała w roli rządcy nieba z wagą – symbolem sprawiedliwości w ręce. Waży dobre i złe uczynki duszy, która ma stanąć przed Bogiem, ale jako sługa łagodnego choć sprawiedliwego Sędziego Najwyższego co może uczyni, by tylko spowodować wyrok jak najbardziej łaskawy.
Święci często mówią, że nawet w chwili śmierci Św. Michał może przechylić szalę na naszą korzyść, może osłonić nas skrzydłami i wziąć nas w obronę. Choć teologia ścisła, tłumaczyłaby to może wstawiennictwem Archanioła jeszcze przed zgonem człowieka, to jednak nikt nie zaprzeczy, że zarówno tradycja, jak liturgia kościelna zgodnie głoszą, iż Św. Michał przywodzi dusze na sąd Boży i przedstawia je Najwyższemu Sędziemu z jak największą dla nich przychylnością. We Mszy Św. za zmarłych Kościół Św. błaga, by chorąży Krzyża, Św. Michał wprowadził dusze do wiecznej światłości.
Wiele dusz, nim dojdzie do nieba, musi przejść przez czyściec. Księciem i panem tych dusz oczyszczających się z wszelkiego pyłu grzechowego jest Św. Michał Archanioł. Dobroczynna władza Św. Michała nad duszami czyśćcowymi przejawia się w dwóch kierunkach. Jak Anioł, o którym mowa w Ewangelii, poruszał od czasu do czasu zwierciadlaną taflę sadzawki Betsaidy, by uwolnić kogoś z kalectwa czy choroby, tak Św. Michał porusza ludzkie sumienia i serca zobojętniałe i nieczułe na dotkliwe udręki tych dusz, spragnionych wytchnienia, pokoju i miłości. W stosunku zaś do dusz cierpiących, pociesza je w ponurym więzieniu, że niedługo skończy się ich męka i łagodzi żar ognia.
Gdy do pieca buchającego płomieniami, gdzie znajdowało się trzech młodzieńców babilońskich, zstąpił anioł, „uczynił w nim jakby wiatr rosisty, przewiewający” (Dan. 3,49). Coś podobnego dzieje się w czyśćcu, kiedy tylko Św. Michał zstąpi do niego. Zstępuje zaś, by duszom niektórym zwiastować koniec kary i wprowadzić je w lśniącej szacie niewinności do nieba. Jak aniołów dobrych Św. Michał ocalił, sprowadzając z drogi piekła, na którą wciągnął swych stronników Lucyfer, tak samo nam pomaga w osiągnięciu nieba. Usilnie stara się on o to, by ludzie dobrzy zajęli miejsca zbuntowanych aniołów. Gdy to się stanie, gdy zastępy wybranych posiądą królestwo niebieskie wówczas zwycięstwo Jego będzie pełne, triumf Archanioła nad złem będzie ostateczny. Św. Michał Archanioł jest wzorem dusz dążących do doskonałości, dusz czystych i ofiarnych, zamiłowanych w modlitwie, zatopionych w Bogu. Nie bez znaczenia jest fakt, że właśnie podczas rekolekcji, jakimi Św. Franciszek z Asyżu przygotowywał się do obchodu uroczystości ku czci Św. Michała, otrzymał Biedaczyna Boży, ten wielki czciciel Św. Michała, stygmaty. Z cnót Archanioła najbardziej urzekającą wydaje się cnota pokory. Lucyfer upadł przez pychę. Św. Michał triumfuje dzięki pokorze. Im wyższe dostojeństwo pokornego, tym piękniejszym blaskiem jaśnieje ta cnota. W jednym mgnieniu oka Najpiękniejszy z duchów niebieskich przejrzał całe bogactwo swej natury i łaski dostrzegł dno: nicość z której wywiodła Go wszechmoc i dobroć Boga. Uznał całkowitą zależność swą od Boga i pokłonił się przed Nim głęboko. Hołdem uwielbienia i wdzięczności dla Boga, aktem miłości i głębokiej pokory jest Jego piękne hasło: „Któż jak Bóg!”. Nie lada odwagi potrzeba było ze strony naszego Archanioła, by przeciwstawić się mniemaniu największego, najświatlejszego, najsławniejszego z aniołów, że nie godzi się aniołom korzyć przed człowieczeństwem wcielonego Syna Bożego. Musiał się oprzeć całej nawale duchów zbuntowanych. Musiał skupić przy sobie duchy posłuszne i pokorne jak on sam, pociągnąć za sobą wahających się, bo i tacy niewątpliwie byli. Zadanie to wymagało dzielności, śmiałości, stanowczości, mocy ducha, żarliwości oraz cierpliwości, słowem – odwagi. Otóż wydobywa z siebie całą moc energii, zbiera swoich zwolenników i wydaje bitwę. Bitwę, którą tylko z ogromnym trudem możemy sobie wyobrazić. Bitwę, w jakiej duchy walczą z duchami, bez żadnej broni, bez żadnych słów. Bitwa wydana i wygrana. Lucyfer ze swą hordą zrzucony do przepaści. Michał Archanioł zajmuje jego miejsce. Triumf i chwała.
Św. Paweł mówi o aniołach: „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść ziemię?”. (Hebr. 1,14). I w tej dziedzinie świadczenia usług zarówno jednostkom, jak całym społecznościom, Kościołowi, narodom chrześcijańskim Św. Michał nie dał się nikomu z aniołów wyprzedzić. Wszystkich prześciga swą potęgą, rozmiarami udzielanej pomocy. „Burzyło się morze i drżała ziemia, gdzie Św. Michał zstępował z nieba” – mówi jedna z antyfon. A zstępował i zstępuje wszędzie, gdzie szatan podnosi swój łeb. Jak słońce obejmuje promieniami cały świat, tak każdego ogarnia opieka i skuteczna pomoc Św. Michała. „Michale Archaniele ustanowiłem cię księciem wszystkich dusz, co przyjęte zostaną w niebie” – głosi inna antyfona. Jest to wielki dobroczyńca wszystkich, toteż szczęśliwy każdy, kto się pod Jego skrzydła garnie, bo z Jego pomocą wszystko przetrwa i zwycięży.

Poświęć się Św. Michałowi Archaniołowi

Człowiek nie jest sam. Otacza go świat duchów. Te duchy starają się wpływać na niego i pociągnąć do dobra lub zła zależnie od swej natury. Już w raju był człowiek przedmiotem zainteresowania duchów dobrych i złych. Tak dzieje się nieprzerwanie od początku i tak będzie aż do końca świata. Już w raju dał się Adam oszukać złemu duchowi. Uwierzył w złudę szczęścia, którą mu podszeptywał, a przez to zgubił siebie i swoje potomstwo. Nie usłuchał Pana Boga i nie zachował poleconej mu ze względu na jego szczęście powściągliwości od przynoszącego śmierć owocu. A byłby szczęśliwy on i cały rodzaj ludzki. Dziś także kusi zły duch i poszczególne osoby i całe społeczności, jako „anioł światłości”, jako „przyjaciel człowieka”.
Ale Pan Bóg udziela nam swej pomocy. Św. Michał Archanioł ustawicznie demaskuje kłamstwo szatana. Św. Michał jest istotą w pełni szczęśliwą. To szczęście osiągnął przez oderwanie się od własnego ja, a zanurzenie się w Bogu. On też wskazał i wskazuje wszystkim istotom rozumnym tę jedyną drogę do szczęścia i jest na niej pierwszym przewodnikiem. Wszyscy, którzy poszli za Nim tak aniołowie jak i ludzie stali się szczęśliwymi.
Jeżeli chcesz osiągnąć cel życia i prawdziwe szczęście oddaj się i poświęć potężnemu Archaniołowi, słuchaj go i naśladuj, a On niezawodnie doprowadzi cię do Boga, do nieba, do wiecznego nieskończonego szczęścia. On nie tylko wskaże ci drogę, ale na tej trudnej drodze wspomoże i wzmocni cię jak wzmocnił Chrystusa w Ogrójcu, w czasie Męki i w Jego Drodze Krzyżowej do chwały (nauka Św. Bonawentury). On doprowadzi cię do zwycięstwa.
Wszyscy szukają szczęścia, a przecież niewielu je osiąga, gdyż idą przez życie sami, bez doświadczonych przewodników, zadufani we własne siły i w swój rozum. Dlatego często stają się łupem złych duchów. Św. Michał Archanioł objawiając się świętobliwej siostrze Filomenie klarysce z Valls w Hiszpanii (+ 1868) powiedział: „Szczęśliwy naród, szczęśliwe miasto, szczęśliwa rodzina, szczęśliwy człowiek, którzy mnie się poświęcą – ci bowiem nie zginą”.
Jakie obowiązki zaciągają ci, którzy poświęcą się Św. Michałowi? Przede wszystkim powinni: naśladować Św. Michała: W Jego miłości Boga i Maryi, w Jego pokorze, czystości i męstwie, w Jego gorliwości o chwałę Bożą i zbawienie dusz, w Jego wynagradzaniu Bogu i Maryi za grzechy świata dla uproszenia grzesznikom łaski nawrócenia i o uproszenie łask skutecznych dla dobrych. Ten, który poświęcił się Św. Michałowi stara się codziennie odmawiać Różaniec w intencji wynagradzania Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, za co grzeszników dla uproszenia im łaski nawrócenia, a nadto o ile mu na to warunki pozwalają często przyjmuje Komunię św., szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca w tej samej intencji wynagradzającej i błagalnej. Będzie też wszystkie swoje czyny spełniał dla Boga i zbawienia dusz, (w tej intencji ofiaruje Najświętszym Sercom wszystkie czynności dnia) i prowadził przykładne chrześcijańskie życie. Tym, którzy poświęcili się Św. Michałowi zaleca się najgoręcej zachowanie abstynencji od alkoholu i tytoniu. Poleca się, by czciciele Św. Michała nosili i rozpowszechniali Szkaplerz Karmelitański i Cudowny Medalik, dla zjednania sobie i innym szczególnej opieki Matki Najświętszej. W walce o zbawienie dusz pomocną rzeczą jest posługiwać się koronką do Miłosierdzia Bożego, koronką do Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez. Ponadto poświęceni Św. Michałowi działają: słowem, pismami i wszystkimi dostępnymi im środkami, aby budować Królestwo Boże na ziemi.

Osobiste poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi

Bądź pozdrowiony Św. Michale Archaniele, Wodzu „niezliczonych Zastępów Anielskich” oraz wszystkich ludzi walczących o sprawę Boga i Jego Niepokalanej Matki.
Wpatrzony w Twoją wielką postać i ja chcę walczyć pod Twoim sztandarem przeciw szatanowi, piekłu i grzechowi o królowanie w duszach Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Pragnę oddać się Tobie jak żołnierz swojemu wodzowi, bo Ty znając najlepiej myśli i plany Boże, oświecisz mnie, wesprzesz i poprowadzisz. Przez Ciebie najowocniej będę urzeczywistniał oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Za pośrednictwem mego Anioła Stróża, wszystkich Aniołów i Świętych oddaję Ci ciało i duszę, rozum, pamięć i wolę, moje uczynki, cierpienia i zasługi. Tobie i dla Ciebie poświęcam moje dobra duchowe, umysłowe i materialne. Rozporządzaj mną i wszystkim co do mnie należy, według Twego upodobania. Odtąd chcę wszystko czynić (modlić się, pracować, przyjmować Komunię św.) z Tobą i przez Ciebie dla królowania Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Mocą Bożą, oświeć mój rozum i oczyść moje serce. Przyodziej mnie w Swoje zasługi i cnoty: w miłość ku Bogu i Maryi, w pokorę, czystość, męstwo. Wyjednaj mi wszelkie skuteczne łaski potrzebne do uświęcenia mej duszy i zakrólowania w niej w całej pełni Najświętszych Serc.
Działaj we mnie i przeze mnie. Uczyń mnie użytecznym narzędziem w szerzeniu i umacnianiu Królestwa Bożego na ziemi. Wszystkie dusze, powinny być królestwem Boga, we wszystkich winien On królować, niestety, liczne z nich przez swoje grzechy odeszły od Niego i popadły w nędzny stan niewoli szatańskiej. Szatan mocno w szponach trzyma te swoje biedne ofiary. Same, o własnych siłach, bez pomocy skutecznej łaski Bożej nigdy by z tego stanu (martwoty, śmierci duchowej) nie mogły wyjść i wrócić do Boga. Bóg jednak nie jest zobowiązany dać im tę łaskę (skuteczną), gdyż go obraziły i opuściły dobrowolnie przez grzechy. Taką łaskę można im uprosić u Boga przez wynagrodzenia za nich Jemu oraz Maryi.
Chcę więc za grzeszników wynagradzać i przez praktyki wynagradzające uprosić im łaskę nawrócenia, a w ten sposób przyczynić się do rozszerzenia Królestwa Bożego na ziemi i zapanowania pokoju.
Idąc w Twoje ślady w walce o dusze, o królowanie w nich Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, postanawiam i przyrzekam Ci to Wodzu Bożych Zastępów, że w intencji wynagradzania Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi za grzechy i niewdzięczności swoje i całego świata oraz w intencji uproszenia u Boga i Maryi łaski nawrócenia grzeszników będę:
1. Odmawiać codziennie różaniec wynagradzający (jedna część)
2. Przystępować często, choćby nawet codziennie, do Komunii Świętej i wynagradzającej, a szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca, a przed pierwszym piątkiem miesiąca odprawiać „Godzinę Świętą”.
3. Ofiarować Bogu i Maryi jako wynagrodzenie wszystkie czynności dnia i całego siebie.
4. Zachować wstrzemięźliwość od napojów alkoholowych (wina, piwa, wódki) i od tytoniu.
5. Apostołować słowom (ustnym, drukowanym) i przykładnym życiem chrześcijańskim.

[(Jeżeli komu trudno zdobyć się na całkowite wyrzeczenie się alkoholu, niech złoży przynajmniej obietnicę umiarkowania tzn., że będzie pił niewiele, nie często i nigdy nie upije się. Używanie lekarstw na alkoholu lub małej ilości alkoholu w celach leczniczych nie łamie przyrzeczeń abstynenckich.)]
Dla zapewnienia sobie specjalnej opieki Najświętszej Marii Panny będę nosił i rozpowszechniał Szkaplerz Karmelitański i Cudowny Medalik.
Święty Michale, Zastępy Twoje walczą i zwyciężają „mocą Krwi Baranka” (Obj 12, 11). Będę więc często brać udział we Mszy, ofiarując Ojcu Przedwiecznemu za grzeszników Ciało i Krew Jezusa oraz ponawiać to ofiarowanie odmawiając codziennie jedną z trzech koronek: do Miłosierdzia Bożego, do Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez, dla zaofiarowania Jej zasług.
Będę też starać się o ile warunki mi na to pozwolą (bliskość kościoła, czas): l) odwiedzać Najświętszy Sakrament, 2) odprawiać Drogę Krzyżową, w domu lub kościele, 3) czytać i rozważać codziennie jeden rozdział Nowego Testamentu lub „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis.
Św. Michale za Twoim przykładem przyrzekam Ci czerpać z nabożeństwa do Ducha Świętego miłość i zapał apostolski.
Będę też gorliwie rozgłaszał wielkość Twoją i szerzył nabożeństwo i poświęcenie się Tobie oraz poświęcenie się Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi i wszystkie towarzyszące takiemu poświęceniu praktyki wynagradzające tj. różaniec, Komunię św. wynagradzającą, ofiarowanie czynności dnia, koronki wynagradzające (do Miłosierdzia Bożego, Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez), nabożeństwo do Ducha Świętego, uczestnictwo we Mszy świętej wynagradzającej, trzeźwość i abstynencję od alkoholu i tytoniu, dobrą pracę i dobre, a przede wszystkim religijne książki.
Wykonywanie przy Twej potężnej pomocy i w miarę moich możliwości tych praktyk wynagradzających będzie moją bronią w walce o dusze, o tryumf Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Kościoła. Tą bronią przyrzekam Ci i ślubuję walczyć przez całe moje życie.
Hetmanie Wojsk Niebieskich, Rycerzu „Niewiasty obleczonej w słońce” – Bogarodzicy Matki Kościoła; błagam Cię wspomagaj mnie nieustannie w boju bezkrwawym o najważniejszą sprawę na ziemi, tj. zbawienie dusz i powszechne królowanie Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Spraw, aby „nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”, (Ap 12, 10), a ludzkość wraz z Tobą i Niebianami śpiewała pieśń uwielbienia „Któż jak Bóg!” Amen.

[Po poświęceniu się, ten akt należy odmawiać od czasu do czasu, najlepiej co tydzień lub co miesiąc, np. w pierwsze niedziele lub pierwsze wtorki.]

POŚWIĘCENIE SIĘ ŚW. MICHAŁOWI

O wielki Książe Niebieski, najwierniejszy Stróżu Kościoła, św. Michale Archaniele, oto ja, chociaż bardzo niegodny Twego oblicza, jednak ufny w Twoją dobroć, powodowany potężnym wpływem Twoich modlitw i licznymi Twymi dobrodziejstwami, staję przed Tobą w towarzystwie mego Anioła Stróża i w obecności wszystkich Aniołów niebieskich, których biorę za świadków mego nabożeństwa ku Tobie. Ciebie dziś obieram za mego szczególnego obrońcę i orędownika. Postanawiam sobie mocno czcić Ciebie zawsze i starać się usilnie o Twoją cześć. Bądź przy mnie przez całe moje życie, abym nigdy nie obraził Pana Boga myślą, słowem lub uczynkiem. Broń mnie przeciw wszystkim pokusom szatańskim, głównie tym, które atakują wiarę i czystość, a w godzinie śmierci uproś pokój mej duszy i zaprowadź do ojczyzny wiecznej. Amen.

Poświęcenie się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi

Oprócz indywidualnego, osobistego poświęcenia się Św. Michałowi istnieje jeszcze poświęcenie się różnych społeczności, do których w pierwszym rzędzie zalicza się rodzina. Św. Michał Archanioł powiedział do siostry Filomeny klaryski: „Szczęśliwa rodzina, która mi się poświęci, ta bowiem nie zginie”. Potężny Archanioł otacza więc specjalną opieką taką rodzinę, która Mu się poświęci. Staje się dla niej przewodnikiem i siłą w drodze do szczęścia, do Boga, do nieba. Dlatego gorąco zachęca się rodziny aby jak najliczniej oddawały się w opiekę potężnemu Archaniołowi i żywiły Doń głęboką cześć i gorące nabożeństwo. Rodzina powinna odpowiednio przygotować się do takiego aktu oddania. Najlepszym do tego przygotowaniem jest osobiste poświęcenie się Św. Michałowi poszczególnych członków rodziny. W dniu tym należy przystąpić do Świętych Sakramentów. Przed poświęceniem wypada też postarać się o odpowiedni obraz Św. Michała i przyozdobić go. Przed tym obrazem głowa rodziny – ojciec lub matka – albo ktoś z niej najstarszy odmawia akt oddania się, a inni powtarzają głośno słowa aktu. Po odmówieniu aktu oddania się, należy jeszcze odmówić litanię do Św. Michała i cząstkę różańca. Na tę uroczystość można by, gdyby nie było większych trudności, zaprosić Księdza Proboszcza lub Księdza Wikarego. Akt oddania należy wspólnie odnawiać od czasu do czasu, najlepiej w pierwszą niedzielę miesiąca, pierwsze wtorki lub co niedzielę i w uroczystość Św. Michała Archanioła 29 września. Dobrze by też było zamówić od czasu do czasu Mszę Św. w intencji rozszerzenia czci Św. Michała oraz samemu tę cześć rozszerzać wśród otoczenia, bliskich, przyjaciół, znajomych.

Akt oddania się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi

Bądź pozdrowiony Św. Michale Archaniele, Aniele Stróżu i opiekunie Najświętszej Rodziny Nazaretańskiej i Wodzu Wszystkich Aniołów Stróżów.
Ty wybawiłeś Najświętszą Rodzinę od zagrażających Jej niebezpieczeństw ze strony Heroda. Ty, uratowałeś Dzieciątko Jezus, polecając Józefowi i Maryi uchodzić do Egiptu. A gdy niebezpieczeństwo minęło, znowu skierowałeś ich ku ziemi ojczystej. Czuwaj i nad naszą rodziną, która Ci się powierza i poświęca. Odtąd rządź nami, kieruj i prowadź nas. Ty, który swoją szczególną miłością ku Bogu zapaliłeś rzesze Aniołów i dotąd zapalasz wielką rodzinę dzieci Bożych, połącz całą naszą rodzinę tym samym węzłem miłości Bożej i uczyń ją przez to szczęśliwą w tym i w przyszłym życiu. Ochraniaj i strzeż każdego z nas i całą naszą rodzinę od wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała. Bądź naszym opiekunem, obrońcą, przewodnikiem, naszą siłą, ostoją, zwycięstwem. Powierzając i poświęcając się Tobie ufamy, że przeprowadzisz nas bezpiecznie do Ojczyzny wiecznej, do Jezusa i Maryi.
Rozumiemy, że poświęcić się Tobie, to znaczy być zjednoczony z Tobą i naśladować Ciebie w Twoich cnotach a zwłaszcza w Twojej miłości ku Jezusowi i Maryi, w Twojej gorliwości o Chwałę Bożą i zbawienie dusz. Prosimy Cię, abyś nas oddał i poświęcił Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, abyś nas na wieki z Nimi zjednoczył, tak jak Ty z Nimi jesteś zjednoczony. Z Tobą i przez Ciebie poświęcamy całą naszą rodzinę Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi i z Tobą i przez Ciebie chcemy je kochać, czcić, pocieszać i wynagradzać za tych, którzy nie tylko Ich nie czczą i nie miłują, ale jeszcze słowem i czynem znieważają. Aby więc pocieszyć i wynagradzać Najświętszym Sercom za grzechy nasze i całego świata, a grzesznikom uprosić łaskę nawrócenia, postanawiamy, że będziemy się starać:
l. Codziennie z rana ofiarować Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi wszystkie czynności dnia i siebie samych.
2. Codziennie – o ile będzie można wspólnie odmawiać różaniec wynagradzający (przynajmniej jedną część).
3. Uczestniczyć często, choćby nawet codziennie we Mszy Św. i przyjmować Komunię Św. wynagradzającą, a szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca, a przed pierwszym piątkiem miesiąca odprawiać „Godzinę Świętą”.
4. Wyrugować tak zgubne dla naszych rodzin i całego narodu napoje alkoholowe i tytoń z naszego życia rodzinnego, obyczajowego i towarzyskiego. Nie będziemy więc z okazji uroczystości rodzinnych i przyjęć podawać napojów alkoholowych, ani też ich pić u innych.
5. Pilnie rozszerzać wśród otoczenia, rodzin, słowem (ustnym, drukowanym), i przykładnym życiem – osobiste i rodzinne poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi.
6. Będziemy też starać się o ile warunki nam na to pozwolą: l) odwiedzać Najświętszy Sakrament, 2) odprawiać Drogę krzyżową, (w domu lub kościele), 3) czytać i rozważać codziennie jeden rozdział Nowego Testamentu lub „O naśladowaniu Chrystusa”. Ty, który z Św. Gabrielem i Św. Rafałem nawiedziłeś rodzinę Abrahama i Lota, nawiedź również naszą rodzinę i przynieś nam łaski i błogosławieństwo Boże, tak bardzo nam potrzebne.
Ty, który dałeś pouczenie i światło rodzicom Samsona odnośnie do sposobu wychowania ich syna, bądź i dla nas wychowawcą, opiekunem, światłem i natchnieniem. [Św. Michał polecił rodzicom Samsona, aby syna wychowywali w abstynencji od alkoholu i sami nie pili. To zalecenie tyczy też i rodzin Jemu poświęconych.]
Wodzu Aniołów Stróżów! Poślij nam na pomoc i opiekę Twoich Aniołów, jak to uczyniłeś dla całej rodziny Tobiasza, wysyłając jej ku pomocy Archanioła Rafała.
Ty, który byłeś przewodnikiem do Chrystusa i Jego Kościoła dla całego domu Korneliusza, bądź i dla nas przewodnikiem do Chrystusa i zjednocz nas z Nim na zawsze.
Spraw, abyśmy ożywieni Twoim duchem tu na ziemi i kiedyś w wieczności wielbili naszego Ojca i Stwórcę pieśnią uwielbienia. „Któż jak Bóg!” Amen.

Założyciel Michalitów

Ksiądz BRONISŁAW MARKIEWICZ (1842-1912) był duszpasterzem i wykładowcą teologii pasterskiej w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Kładł nacisk na potrzebę katechizacji. Po wyjeździe do Włoch spotkał się ze Św. Janem Bosko i wiele zaczerpnął z jego myśli. Tu pełnił funkcję wychowawcy, pomagał w duszpasterstwie i wykładał teologię. Po powrocie do Polski zajął się opuszczoną młodzieżą i duszpasterstwem warstw biednych, zaniedbanych pod względem religijnym i społecznym. Był bojownikiem o sprawiedliwość i słuszne prawa, kapłanem o szerokich horyzontach i wyczuciu idących czasów. Głosił to w swoich publikacjach i posłudze słowa. Weryfikował wypowiedzi świątobliwością życia. Podjęte dzieło powierzył założonym w 1897 roku zgromadzeniom zakonnym. Obecnie toczy się w Rzymie jego proces beatyfikacyjny. Sługa Boży oparł oryginalną duchowość na Ewangelii Jezusa Chrystusa, dając słowem i czynem praktyczny wyraz dwom hasłom: „Któż jak Bóg” oraz „Powściągliwość i Praca”. Sam żywił gorące nabożeństwo do Księcia chórów anielskich i szerzył je przez apostolską posługę. „Dziwna rzecz – pisał do Rzymu w 1901 roku do swoich synów duchowych – że dotąd Święty Michał Archanioł jest mało czczony, mimo że w liturgii od wieków odbiera cześć zaraz po Najświętszej Maryi Pannie. Jego cnotami są: pokora, czystość, gorliwość o chwałę Bożą i o dobro dusz ludzkich. Widać, że zbliżyły się czasy Antychrysta i potęg diabelskich, kiedy z wielką mocą wypadnie Kościołowi walczyć pod wodzą Św. Michała i jego Towarzyszy”.

Znamienna relacja

Na kilka lat przed wstąpieniem Leona XIII na Stolicę Apostolską żyła w San Colombo na terenie Hiszpanii karmelitanka bosa S. Filomena. Ta zakonnica, która potem zmarła w opinii świętości, w gorących modlitwach zapytywała Boga, co należy czynić, aby zapewnić triumf Kościoła. Objawił się jej wtedy Św. Michał Archanioł i rzekł trzy razy: „Rozgłaszaj moją wielkość!” Świątobliwa Filomena uświadomiła sobie wtedy niezmierną potęgę i władzę tego Archanioła. Zrozumiała, że spośród duchów niebieskich jest najdoskonalszym i w miłości najwięcej podobnym do samego Pana; że swoich czcicieli szczególną otacza opieką w życiu, przy śmierci i po zgonie; że dla wsparcia Kościoła i naszej wiary należy wzywać przede wszystkim jego pomocy. Zaczęły się bowiem czasy ostateczne i dlatego następca Piusa IX, natchniony przez Ducha Świętego, rozbudzi nabożeństwo do Św. Michała Archanioła, a ludzie zwrócą swe myśli i serce ku temu wodzowi wojsk niebieskich, aby stoczyć z mocami piekła ostateczny bój. Odtąd S. Filomena z polecenia spowiednika nie tylko sama stała się czcicielką Św. Michała Archanioła, ale także zachęcała Karmelitanki i inne zakony do ustawicznego wzywania jego pomocy. Wkrótce potem miała drugie widzenie, które sama tak opisała:
„Ujrzałam Najświętsze Serce Jezusa, napełnione miłością do ludzi, idące przez drogi świata. Utrudzone słaniało się w prawo i lewo, doznając ran z powodu przydrożnych cierni. Z poranionego Serca spływała Krew, użyźniając ziemię. Kiedy to Serce przeszyte na wylot wydało z siebie łaskę i miłość, zbliżyły się do Niego dwie gwiazdy, aby Je podtrzymać. Zrozumiałam, że przecudna gwiazda od prawej strony czyli od strony boleści była to Matka Najświętsza Niepokalana. Drugą gwiazdą równie wspaniałą i jasną od strony miłości był Św. Michał Archanioł. Najświętsze Serce zmieniło się także na gwiazdę, a jej promienie na języki. Chrystus Pan mówił do Matki:
„Fiat, fiat”, „niechaj się stanie to, o co prosisz”. Maryja mówiła do Anioła: „Va, va, va”, „leć, leć, roznoś to, co Syn mi daje”. Św. Michał odpowiadał: „Któż jak Bóg”. W trójkącie gwiazd widziałam obraz Opatrzności, w troistości Osób jednolitość woli. Bo zarówno Maryja chciała wyprosić, jak Chrystus udzielić, a Św. Michał rozdać. Te trzy wole były ze sobą zjednoczone, ta sama miłość łączyła je. Zrozumiałam, że wszystkie łaski dla uratowania Kościoła wyjedna Niepokalana, której stopa zetrze głowę węża, ale, że te wszystkie łaski rozniesie jeden tylko Św. Michał! Więc wzywajcie, wzywajcie tego niezwykle potężnego Hetmana, bo zaczęły się ostateczne czasy!”

(Tę relację podaje za „Kromką Rodzinną” ksiądz Bronisław Markiewicz w swoim miesięczniku „Powściągliwość i Praca” w 1901 r.).

ŚWIĘTY MICHAŁ ARCHANIOŁ
OBROŃCA KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO
Fragmenty z Orędzi do wybranej duszy:

„Przybyłem dziś na polecenie Ojca Przedwiecznego by wam powiedzieć słowa o egzorcyzmie, o mojej osobie i mojej pomocy dla świata. Proszę was, wzywajcie Mnie codziennie i proście o pomoc. Jestem gotów wam pomóc przed złymi duchami, ich napaściami i zasadzkami. Jedną z wielu pomocy jest egzorcyzm, który powinniście odmawiać codziennie, o ile to możliwe rano i wieczorem.
Kiedy odmawiacie egzorcyzm, to wypowiadacie słowa odnoszące się do tajemnicy Krzyża. Ta modlitwa zawiera wszystkie tajemnice wiary chrześcijańskiej. To jest potęga.
Ta modlitwa jest bardzo ważna zwłaszcza teraz, kiedy na ziemi trwa ciężka walka i praktycznie całe piekło wyszło na ziemię. Szatan walczy zawzięcie o każdą duszę… Często używajcie wody święconej. Jest to jeden z największych Sakramentaliów, przed którym uciekają złe duchy.
Dlaczego Kapłani przestali kropić wodą święconą na każdej Mszy świętej? Dlaczego zabraniają odmawiać egzorcyzm jako prywatną modlitwę? W ten sposób dajecie wolną drogę złym duchom. Zwracam się do was jako Obrońca Kościoła Św. – jako ten, który ma stoczyć wielkie i ostateczne walki. Proszę was usilnie, kropcie wodą święconą i odmawiajcie egzorcyzm. To jest potężna broń. To jest moc Prawdy i Miłości Bożej. Nadchodzi godzina decydującej bitwy. Zwycięzcami będą tylko ci, którzy wytrwają w drodze Prawdy i Miłości, którzy pod płaszczem Maryi szukają schronienia i którzy z różańcem w ręku, przez modlitwę zdobywają sobie ochronę ze strony Nieba…”

ŚW. MICHAŁ ARCHANIOŁ MÓWI O BOJAŹNI BOŻEJ
„…Dziecko Ojca i Najwyższego, oblubienico Oblubieńca, ogrodzie Ducha Świętego, owocu Najświętszej Trójcy, czy wiesz, co oznacza bojaźń Boża? To znaczy nienawiść do wszelkiego zła i do tego, co sprzeciwia się Bogu. Bóg jest dobry, czuły, łagodny, miłosierny i miłujący. On jest Prawdą. Zatem niech dusza twoja odczuwa bojaźń Bożą i pozwoli Bogu cię doskonalić. Bojaźń Boża jest początkiem Mądrości, a Mądrość jest udzielana prostym dzieciom, bowiem do tych, którzy są jak dzieci, należy Królestwo Niebieskie. Jeśli więc nie zmienicie waszych serc i nie staniecie się wolni od zła, nigdy nie wejdziecie do Królestwa Bożego. Ach! Czy nie słyszeliście, jak nasz Stworzyciel, Trzykroć Święty, tryumfując nad wszystkim, wylał łzy radości, kiedy nas stworzył? Tak, to ten sam, Bóg, Najwyższy, Wielki Bóg Żyjący, któremu zawdzięczacie życie, On nas stworzył, a przeciw Niemu dziś odwrócił się świat. Jakże ktokolwiek może sądzić, że wymknie się Bożej Sprawiedliwości? Wszystko jest na zawsze ogarnięte spojrzeniem Boga. Zbrodnie oraz zniewagi Jego Świętości przekraczają ciężarem morskie piaski… Jak długo jeszcze musi On oglądać profanowanie Swego Obrazu? Czy człowiek może nie mieć żadnego oparcia i jak długo może tak czynić? Odrzucić Wierną Miłość, to odrzucić Życie. Jednakże Bóg, o którym zapomnieli, nigdy o nich nie zapomniał. Mogę teraz błagać o miłosierdzie dla was wszystkich, szczególnie dla tych spośród was, których serca są najtwardsze. Trzeba ocalić słabych i potrzebujących ze szponów Złego, który knuje upadek ludu Bożego. Przyjdźcie więc! Sprawcie, że ożyją modlitwy adresowane do Mnie, a Ja będę się wstawiał. Przyjdźcie! Przyjdźcie modlić się z duchem zdecydowanym ratować dzieci Boże! Udzielam wam tej przestrogi, lecz nie wszyscy Mnie posłuchają – módlcie się za nich! Proście o Moje wstawiennictwo, a Ja was ochronię i ustrzegę przed złem oraz jego panowaniem. Podobnie jak Niebo wychwala cuda Boga, tak i wy bez przerwy uwielbiajcie Najwyższego, waszego Stwórcę. Któż w Niebiosach może się równać z Wszechmogącym? Kto pomiędzy synami Boga może z Nim współzawodniczyć? Jego tron podobny do słońca woła przede Mną: „Sprawiedliwość!” Raz przemówi Najświętszy, a Słowo Jego spełni się i przez ogień dokona się Sprawiedliwość. A co do tych, których serce podobało się Bogu i którzy do Niego wołali: „Ty jesteś moim Ojcem, moim Bogiem, Skałą mojego zbawienia!” – ci staną się synami pierworodnymi Boga i nie będą musieli się lękać w dniu, w którym On przyjdzie w ogniu. Jahwe zamierza wkrótce przejść pomiędzy wami, poprzez was. Sprawcie, że usłyszę gorliwe modlitwy, a potem zapytajcie siebie: „Co dla mnie oznacza Dzień Pański?” Ktokolwiek knuje zło, pracuje dla własnego upadku. Dlatego mówię wam: przyjdźcie zasiać ziarna pokoju i pojednania, by owoc wasz był miły Wszechmogącemu i by Niebo było waszą nagrodą.
Święty Michał, Archanioł Boży.

Szatan jeszcze istnieje?

hpop

Szatan jeszcze istnieje?

1. O upadku aniołów – fragmenty z książki: „Rzecz o Aniołach” do której materiały zebrał i ułożył O. Melchior Fryszkiewicz, OFM Conv, wyd. Michalineum 1992.

Upadli aniołowie – szatani

Istnienie szatanów nie jest jakimś wymysłem czy tylko przypuszczeniem, ale faktem objawionym przez Boga, a nauka Kościoła świętego o tej prawdzie jest dogmatem. Czy chcemy czy nie, musimy wierzyć w ich istnienie. Kto by odrzucił prawdę o istnieniu złych duchów lub w nią powątpiewał, popadnie w herezję.

Szatan jest naszym największym wrogiem. Nikt jak on nie stara się przeszkodzić nam w zbawieniu duszy. Praca nad tym stanowi jak gdyby jedyny jego cel. Jest krańcowym przeciwieństwem Anioła Stróża: podczas gdy pierwszy pragnie uszczęśliwić człowieka, a Bogu przysporzyć jak najwięcej chwały, drugi usiłuje ściągnąć duszę ludzką w otchłań wiecznego nieszczęścia, a chwałę Stwórcy pomniejszyć.

W pierwszych wiekach żyli heretycy zwani Manichejczykami, którzy nauczali, że szatanów Pan Bóg stworzył. Opierali się m.in. na następujących tekstach Pisma Świętego: „Od początku był on (diabeł) zabójcą i w prawdzie nie wytrwał” (J 8, 44) oraz „Diabeł trwa w grzechu od początku” (J 3, 8). Wystąpił przeciw temu św. Augustyn i wyjaśnił, że Bóg stworzył tylko dobre duchy. Słowa „od początku” należy rozumieć nie tak, że szatan jest zły od początku swego stworzenia, ale że jest taki od początku swego istnienia jako szatana, czyli złego ducha.

Zarówno próba, jak i grzech aniołów nastąpiły zaraz po ich stworzeniu. Jak pierwszym aktem woli dobrych aniołów był akt doskonałej miłości Boga, tak pierwszym aktem woli złych aniołów był akt pychy. Pierwsi zasłużyli sobie na niebo, drudzy na piekło. Nagroda i kara nastąpiły zaraz po próbie. Ojcowie Kościoła i teologowie uczą, że Bóg upadłym aniołom nie dał czasu na pokutę, ale strącił ich do piekła zaraz po grzechu. „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (Łk 10, 18), mówi Chrystus. Błyskawica oznacza tu szybkość z jaką po grzechu nastąpiła kara.

Dlaczego Pan Bóg nie dał upadłym aniołom czasu na odbycie pokuty? Powodów jest wiele. Wina szatana była bez porównania większa od winy grzesznego człowieka, bowiem jako anioł miał rozum i świadomość doskonalsze. Miał pełne poznanie dobra, a wybrał sprzeciw. Chrystus odkupił człowieka, bo jego upadek pochodził ze słabości ciała, a nie odkupił szatana, który od tej słabości jest wolny. Anioł zgrzeszył z własnej winy – człowiek z namowy. Św. Jan Damasceński mówi: „Dlatego diabeł… wszelkiej pokuty był pozbawiony”.

Św. Brygida, której Bóg w objawieniach dał poznać naturę dobrych i złych aniołów, mówi o szatanach: „Upadek ich nie pozostawił żadnej nadziei wybawienia. Nikt ich nie zachęcał do złego, więc nie mogli mieć i Odkupiciela”. Cytuje również taką rozmowę między Panem Jezusem i Lucyferem:

– Dlaczego nie prosisz o miłosierdzie? – powiedział Pan do Lucyfera.
– Wolałbym cierpieć raczej jeszcze więcej, aniżeli błagać Twego przebaczenia lub zgiąć kolano przed Tobą – odpowiedział strącony anioł.

Dlaczego szatani są tak zatwardziali w złym? Teologowie sądzą, że główną przyczyną jest to, iż nie otrzymali od Boga łaski pokuty. Łaski tej nie mają, bo minął już dla nich czas zasługi. Nie było okresu przejściowego od grzechu do kary. Natychmiast po jego popełnieniu znaleźli się w punkcie krańcowym. Zamiast umiłować Boga, który był ich celem, umiłowali siebie i w tej miłości własnej, która jest zarazem nienawiścią do Boga, trwają.

Św. Tomasz twierdzi, że dla anioła pokuta i nawrócenie są wprost niemożliwe, bo nigdy nie odstępuje on od tego co raz wybierze i pokocha. Wynika to z doskonałości jego poznania i rozumu. Kiedy dojdzie do nich wola, jest już integralnie i niewzruszenie z nimi złączona. Anioł nie zna wahań, wycofywania się i powrotów.

Źli aniołowie, jak przed upadkiem, tak i po nim tworzą pewną hierarchię. Gdy zły duch opuści człowieka – mówi Pan Jezus – „bierze z sobą siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam” (Mt 12, 45). Hierarchia złych duchów tworzy się według ich zdolności naturalnych, bo tych przez grzech nie utracili. Demoni niżsi są posłuszni wyższym nie z miłości ku nim ani z zamiłowania do posłuszeństwa, lecz z przewrotności i nienawiści do Boga i ludzi. Ludzie bezbożni, dla wykonania swych przewrotnych planów, łączą się często z silniejszymi od siebie i im się podporządkowują. Tak samo czynią złe duchy, bo to zwiększa ich siłę szkodzenia ludziom i działania na rzecz umniejszania chwały Bożej (św. Tomasz).

Kara, jaka spotkała upadłych aniołów jest podwójna. Jest karą odtrącenia i karą zmysłów. Po dokonaniu grzechu zostali strąceni z nieba, o czym mówi Pan Jezus:
„Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (Łk 10, 18)
– są więc odtrąceni i nie oglądają Boga. Pismo Święte mówi też wyraźnie o tym, że cierpią i karę zmysłów: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom” (Mt 25, 41); „…bowiem Bóg aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał (ich) do ciemnych lochów Tartaru” (2 P 2, 4).

Jest faktem niezaprzeczalnym, że za dopuszczeniem Bożym szatani ukazują się ludziom. Zwykle przybierają kształty zwierząt, z wyjątkiem jagniąt i gołębi; rzadziej przyjmują postać ludzką. Lecz bywa niekiedy, że przemieniają się w aniołów światłości, a nawet w Matkę Boską i Pana Jezusa.

2. Z książki „Szatan największy wróg człowieka”

Jasne postawienie problemu egzystencji szatana oraz niebezpieczeństwa jakie przedstawia on dla każdego człowieka, opisane w ewangeliach, w nauczaniu samego Boga Wcielonego, kontynuowane jest z taką samą bezkompromisowością, mocą i jasnością przez pierwszego następcę Chrystusa, Św. Piotra: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć!”. „Mocni w wierze stańcie przeciwko niemu”. Poddany próbie – zawiódł, pociągnął do buntu przeciw Bogu aniołów, które razem z nim zostały skazane na potępienie. Z ulubieńca Boga stał się szatanem. Pomimo potępienia zachował naturę anioła i związane ze swoim przodującym stanowiskiem wielkie siły duchowe, tak, że stanowi potężną osobowość. Bóg w swoich zamysłach pozwolił mu kusić pierwszych rodziców w raju. Tu była ich próba. Na swoje i nasze nieszczęście również i oni zawiedli w tej próbie. I wtedy Bóg ich nie odrzucił i pozostawił otwartą możliwość nawrócenia. Obiecał im Odkupiciela. Dla całego rodu ludzkiego. Każdy człowiek musi przejść próbę i od niego zależy jak przyjmie łaskę Chrystusa i jak ją wykorzysta, przede wszystkim czy wierzy w Chrystusa, naśladuje Go i w walce życiowej przeciwstawia się szatanowi. Niebezpieczeństwo polega na tym, żeby potęga szatana nie została źle oszacowana.
Szatan nie posiada absolutnej mocy nad nami, gdyż jest całkowicie od Boga zależny, bez Boga rozpłynąłby się natychmiast w nicość. Moc, którą wykonuje nie jest jego mocą, lecz pochodzi od Boga. To jest to samo, co Chrystus powiedział do Piłata: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej z góry nie dano”.(J 19,11).
Któż nie pamięta pełnego głębokiej treści opisu trzykrotnego kuszenia Chrystusa (Mt 4,1-11) przed rozpoczęciem Jego publicznej działalności? A następnie tych epizodów, kiedy to szatan stara się pokrzyżować drogi Boże, jeśli nie stawiamy mu żadnego oporu (por. Mt 12,45)?
I jak nie pamiętać, że Chrystus mówiąc trzykrotnie o szatanie jako swoim wrogu nazywa go „księciem tego świata” (J 12,31; 14,30; 16,11)?
Bardzo wiele fragmentów Nowego Testamentu zwraca uwagę na to, że jego ciążąca obecność przynosi śmiertelne zagrożenie. Św. Paweł nazywa szatana „bogiem tego świata” (2 Kor 4,4) i uprzedza o walce, jaką my chrześcijanie mamy stoczyć nie z jednym szatanem, ale z całym strasznym ich mnóstwem:”Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,11-12).
Różne teksty ewangeliczne wskazują, że nie chodzi o jednego złego ducha, lecz o wiele (Łk 11,21;Mk 5,9) ale jeden jest główny i to jest szatan, co tłumaczy się: nieprzyjaciel wróg. Jest z nim wielu innych – wszystko stworzenia Boskie, ale upadli na skutek buntu i dlatego skazani na wieczne potępienie.
To, dlaczego Bóg niewiernemu, upadłemu aniołowi i niegodnemu sędziemu takiej władzy udzielił, może niejednego bulwersować i wydawać się do końca niezrozumiałe, pewne natomiast jest, że Bóg dopuszczając działanie szatana i często związane z tym cierpienia duchowe i fizyczne czyni to z niezgłębionej miłości do człowieka, chcąc aby jeśli jest to zbuntowany grzesznik wstrząsnąć nim i oświecić jego rozum, abyśmy raz jeszcze dokonali świadomego i dobrowolnego wyboru na całą wieczność (mimo, że po upadku Adama wszyscy zasłużyliśmy na wieczne potępienie), abyśmy również doświadczając zła bardziej pragnęli i pokochali Dobro i Prawdę, Czyli Boga samego, abyśmy również lepiej poznali swoją ułomność, niedoskonałość i słabość a także nędzę i nicość, a w ten sposób uświadomili sobie całkowitą zależność we wszystkim co dobre od Boga, aby całkowicie i bezgranicznie zaufać Jego Miłosierdziu. Chodzi również o to, abyśmy niczego co dobre nie przypisywali sobie, własnym siłom i zdolnościom (gdyż wszystko to otrzymaliśmy bez żadnych zasług od Boga, dla Jego, a nie naszej chwały: -„darmo otrzymaliście darmo dawajcie”, mówi Św. Paweł Apostoł) gdyż to wbiło by nas w pychę i wydawałoby się nam, że szczęście nasze polega na widzialnej wielkości ziemskiej. Cierpienie moralne i fizyczne przyjęte z całkowitym poddaniem się woli Bożej i złączone z ofiarą Chrystusa ma wartość nieskończoną. W ten sposób składamy z siebie wraz z Chrystusem żywą ofiarę Bogu Ojcu jako wynagrodzenie za grzechy własne i bliźnich, mając swój udział w dziele współodkupienia świata, a przy tym oczyszczamy i uświęcamy siebie. Grzechy są tak straszną rzeczą, że aby wykupić się z nich świadomie, każdego dnia złożyć Bogu na wzór Jego Syna żywą ofiarę z siebie, ale żeby była skuteczna musi być złączona z ofiarą Jezusa i trzeba być w stanie łaski uświęcającej (jako ofiarę należy tu rozumieć także: modlitwę, pobożne uczestnictwo we Mszy Św., dobre uczynki itp.). Dlatego szatan najbardziej nienawidzi tych, którzy pokornie i cierpliwie na wzór Chrystusa i Matki Bożej znoszą wszelkie cierpienia duchowe i fizyczne i łączą je z ofiarą Jezusa dla większej chwały Bożej.
Widzimy więc ,że tak jak dla grzeszników cierpienie moralne, duchowe i fizyczne (w tym różne choroby, nagła utrata kogoś bliskiego, czy nagłe kalectwo itp.) jest wielkim darem Miłosierdzia Bożego dla zastanowienia i opamiętania w celu zawrócenia z błędnej drogi, tak dla będących już w stanie łaski uświęcającej może stać się okazją do zasług i doskonaleniu się w cnotach chrześcijańskich.
Także ojciec ziemski gdy wyczerpie wszystkie środki wychowawcze w stosunku do nieposłusznych dzieci, nie zawaha się użyć rózgi i wiadomo, że czyni to z miłości a nie nienawiści, aby tylko sprowadzić swoje dziecko na dobrą drogę.
Przyjęcie cierpienia duchowego czy fizycznego będącego spuścizną grzechu pierworodnego, nie oznacza akceptacji zła, ale wręcz przeciwnie, zło, które nas spotyka mamy pokonać dobrem, nienawiść – miłością, a nie odwrotnie, bo to tylko pomnaża zło. Wielkość czyli świętość człowieka poznajemy po jego zdolności do przebaczania, do której nie jesteśmy zdolni bez łaski Bożej, wysłużonej nam przez Chrystusa na Krzyżu. Obowiązkiem katolika jest również upominanie błądzących, dawanie dobrego przykładu oraz branie w zależności od powołania i stanu w jakim się znajduje aktywnego i czynnego udziału w budowaniu lepszych i sprawiedliwych struktur społeczno-politycznych opartych na miłości Boga i bliźniego.
Trzeba nieustannie pamiętać, że wolności i sprawiedliwości nie zdobywa się raz na zawsze, ale trzeba je nieustannie zdobywać na nowo, gdyż walka dobra ze złem, czyli pokusami ciała i szatana będzie z postanowienia Bożego trwała do końca świata, a naszym zadaniem jest ciągłe dokonywanie wyboru z wszystkimi konsekwencjami na całą wieczność.
Jasnym jest również, że szatan nie może w najmniejszej mierze uczynić ponad to, na co mu Bóg pozwala. Widzimy to u Hioba, że Bóg wytyczył określone granice: „Dobrze, niech będzie w twojej mocy! Życie mu tylko zachowaj” (Hi 2,6). Na ten temat wypowiada się również Doktor Kościoła św. Teresa z Avila. Ona sama przeżywała udręki ze strony szatana: „Nie lękam się zbytnio przeklętego, ponieważ wiem, że bez Woli Bożej nie może się nawet poruszyć!” („Życie” str. 300)
Nasza nauka oparta na prawdach objawionych przez samego Boga, dająca nam absolutną pewność co do istnienia mocy piekielnych, prowadzi nas do postawienia zasadniczego pytania: Czy i jakie są oznaki działalności szatana? Odpowiedź na to pytanie wymaga dużej ostrożności, nawet jeśli ślady działania złego ducha mogą się wydawać niekiedy oczywiste. Możemy natomiast z całą pewnością przyjmować jako zgubne działanie:
1) tam, gdzie negacja Boga jest całkowita, przebiegła i bezsensowna;
2) gdzie utwierdza się kłamstwo totalne i obłudne przeciwko jasnej prawdzie;
3) gdzie miłość jest wygnana przez egoizm okrutny i wyrachowany;
4) gdzie imię Chrystusa jest prześladowane ze świadomością nienawistną i buntowniczą (por. 1 Kor 16,22; 12,3)
5) gdzie duch Ewangelii jest sfałszowany i faktycznie odrzucony;
6) gdzie do głosu dochodzi rozpacz ostateczna itp.

Jest też diagnoza o wiele bardziej rozległa, diagnoza nie pozbawiona dla wszystkich swego dramatycznego znaczenia, której literatura poświęciła też swoje głębokie stronnice (por. np., dzieła Bermansona i studia nad nimi: Ch. Neeller, Litter du siecle I, 397; P. Macchi, II volto del male in Germanos; por też Satan, Etufrd, Carmelit, Desclee de Br. 1948).
Nasuwa się więc następne pytanie: „czy problem szatana jest tylko przedmiotem wiary, czy istnieje tutaj także pewne doświadczenie? Jest jednym i drugim. Bóg objawił nam ten problem, ale istnieje również pewne doświadczenie, każdy gorliwy wierzący w jakiś sposób przeżyje działanie szatana, albo poprzez wewnętrzne pokuszenie lub przez bezpośrednie szatańskie udręki ze strony otoczenia. Istnieje jeszcze bardziej uchwytne doświadczenie. Przeżywa je każdy mistyk, bo tam gdzie Bóg z miłością pochyla się nad duszą może mieć również przystęp szatan. Wystarczy choć częściowo przestudiować historię mistyki, aby się o tym przekonać.
Powołujemy się na dwóch autorytatywnych świadków: są to doktorzy Kościoła Świętego z dziedziny mistyki:
Karmelitanka – św. Teresa z Avila i św.. Jan od Krzyża. Pierwsza jest reformatorką Karmelu, autorką 6 tomów pism mistycznych. We wrześniu 1970 roku Papież Paweł VI ogłosił ją jako pierwszą kobietę Doktorem Kościoła. św. Teresa przeżyła podczas wizji okropność piekła, została tam przeniesiona (Życie 312) podczas świętokradzko odprawianej Mszy Św. przez pewnego kapłana i w związku z jego pogrzebem ujrzała na własne oczy szatana. Była również przez niego dręczona. Pisze o tym w następujących słowach: „Pewnego razu dręczył mnie w ciągu pięciu godzin, strasznymi cierpieniami połączonymi z silnym wewnętrznym i zewnętrznym niepokojem. W pewnej chwili zdawało mi się, że jestem już u kresu sił. Osoby otaczające mnie były przerażone i nie wiedziały co mają czynić. Ja również byłam zupełnie bezradna… W innym wypadku zaatakowały mnie złe duchy, gdy znajdowałam się w chórze. Nie chcąc wzbudzać niepokoju wśród mego otoczenia – oddaliłam się z chóru. Pomimo tego osoby, które znajdowały się w oddaleniu od miejsca mego pobytu, usłyszały silne uderzenia kijem. Ja sama słyszałam obok mnie głosy umawiających się. To były głosy szorstkie, nabrzmiałe złością… Pewnej nocy byłam pewna, że zostanę uduszona. W chwili gdy Siostry kropiły wodą święconą, ujrzałam wielką ilość uciekających piekielnych duchów, które wpadały jak gdyby do otchłani. Złe duchy dręczyły mnie tak często, że wyczerpałabym cierpliwość własną i słuchaczy, gdybym chciała wszystkie fakty opowiedzieć („Życie” 296,298,299). Nie może być mowy o urojeniu, gdyż inni z otoczenia współprzeżywali te fakty.
Nieprzyjaciel dzierżył mnie również myślą, że jak mogłam odważyć się przy moich tak licznych chorobach zamknąć się w domu, znajdującym się w tak beznadziejnym stanie, praktykować surową pokutę, podczas gdy poprzedni klasztor był obszerny, przyjemny i tak dobrze się w nim czułam, mając przy tym tyle przyjaciółek, gdy tymczasem tutejsze siostry mogą mi nie odpowiadać towarzysko.
Przedstawił mi również, że podjęłam się zbyt trudnego zadania i mogę zwątpić i popaść w rozpacz.
Te skrupuły powstały z podpuszczenia złego ducha, ażeby mnie pozbawić spokoju i uniemożliwić przy pomocy wywołanego zamętu wewnętrzną modlitwę i w ten sposób zgubić moją duszę.
Te błędne wyobrażenia przedstawił mi nieprzyjaciel tak żywo przed oczyma, że nie byłam w stanie pomyśleć o czymś innym. Do tego dołączył się smutek, ciemności wewnętrzne, zamroczenie duszy, które nie dadzą się wypowiedzieć („Życie” 358-359).

Św. Teresa nie mówiłaby o tych przeżyciach, gdyby nie obowiązek posłuszeństwa zakonnego. O tyle, o ile pozwalały jej na to siły, starała się ukryć te udręki. W książce pt. „Droga i doświadczenia wewnętrzne św. Teresy z Avila, dla Kościoła Św.”, którą napisał O. Bonifaciusz Gunther znajdzie czytelnik szczegółowy opis tych wydarzeń. Świadectwo Teresy z Avila potwierdza jej brat zakonny św. Jan od Krzyża, który również był dręczony przez szatanów. Pewnego razu brat Franciszek od Apostołów znalazł św. Jana jeszcze bladszego niż zwykle. Na pytanie o przyczynę zmiany w wyglądzie św. Jan odpowiedział: „Byłem tak strasznie dręczony przez szatana, że po prostu nie wiem, w jaki sposób pozostałem jeszcze przy życiu!”.
Tutaj występuje w całej pełni zakłamanie i wyrafinowanie szatana. Jeśli jednak człowiek przeżywa takie napaści, nie poświęca złudzeniom żadnego spojrzenia, gdyż odczuwa tylko ból. Można by przytoczyć mnóstwo świadectw dotyczących przeżyć ze złymi duchami, szczególnie ze strony wiarygodnych, poważnych osobistości: prześladowanie ze strony złego ducha św. Proboszcza z Ars (Winkolhofer, Traktat o szatanie str. 135). Kazanie szatańskie wygłoszone przez opętaną Marię Annę Witenbergerin w dniu 26.IV.1811 r. (Niklaus Wolf von Rippertschwand), czy też słynny wypadek opętania pewnej niewiasty imieniem Magda, leczonej w szpitalu w Trewirze. Opisuje go w swej książce pt. „Opętanie dzisiaj” Rodwyk SJ wydanej przez wydawnictwo Pattloch – Aschaffenburg. Również pełne grozy zażartych ataków i ostrej walki szatana, trwających nieustannie, bez wytchnienia zadających bezwzględne ciosy, należą do najbardziej wstrząsających biografii wielkiego mistyka i stygmatyka włoskiego bł. Ojca Pio („Na drodze do Boga”,Pallotinum, Poznań 1986). A oto jego słowa:
„Była już późna noc: z wielkim hukiem rozpoczęło się natarcie diabelskiego orszaku. Wtedy ukazały się straszliwe, potworne postacie i zaczęły mnie kusić, bym się sprzeniewierzył; uderzały we mnie pięściami w żółtych rękawiczkach. Jednak dzięki łasce Bożej dałem im dobrą odprawę, zdecydowanie się im sprzeciwiłem i odparłem ciosy, wypędzając przeciwników tak, skąd przyszli. Zobaczyłem więc jak w dym obróciły się ich wysiłki, gdy chcieli skoczyć mi na plecy, by powalić mnie na ziemię i pobić dotkliwie. Ponadto rzucali w powietrzu poduszką, krzesłami, książkami, wypowiadając w tym samym czasie straszne okrzyki, słowa wulgarne i sprośne, chcąc doprowadzić mnie do utraty nadziei. Następnej nocy przeżyłem chyba najgorsze doświadczenie. Ten złośliwiec około godziny dziesiątej powalił mnie na łóżko. Aż do piątej nad ranem ciągle mnie atakował i bił. W mojej wyobraźni jawiły się wówczas rozliczne, diabelskie sugestie, myśli pełne rozpaczy, nieufności do Boga. Ale niech będzie uwielbiony Jezus! Obroniłem się jednak przed tym przez zwrócenie się do Jezusa tymi słowami:”Rany Twoje niech mnie bronią”. Właściwie to byłem przekonany, że ta noc będzie ostatnią mego życia na ziemi, a jeślibym nie umarł, to utracę zmysły. Ale niech będzie błogosławiony Jezus, gdyż nic nie dzieje się bez Jego woli. Wreszcie przyszedł Jezus w postaci Dzieciątka, któremu powiedziałem, że chcę pełnić tylko Jego wolę. Pocieszył mnie i pokrzepił po cierpieniach nocy. Och, Boże, jak waliło moje biedne serce, jak płonęło żarem moje oblicze od tego niebiańskiego Dzieciątka!

Należałoby się teraz zapytać, czy można przejść do porządku dziennego nad tymi faktami, a świadków tych wydarzeń potraktować jak oszustów lub oszukanych. Oczywiste staje się, że ci wszyscy, którzy usiłują nam wmówić, że nie ma szatana sami stali się jego nieszczęsnymi ofiarami.