Koronowani krytycy hierarchii

koronawirus

PCH24. PL w kwestii promocji odruchów fundamentalistycznych

Nie tylko przykrymi są wypowiedzi Krystiana Kratiuka, „mecenasa” konserwatyzmu katolickiego w odsłonie tropiciela dekompozycji Kościoła katolickiego na wielu frontach, a także sympatyka lub nawet postulatora wprowadzenia monarchii w Polsce (na jakiej drodze, samo-ustąpienia prezydenta?) –  lecz są to wypowiedzi dalece oburzające. Skupię się tutaj tylko na jego szczujni z okresu wprowadzania obostrzeń w związku z początkiem pandemii koronawirusa.

https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html

„Gdy Mateusz Morawiecki zostawał szefem polskiego rządu, deklarował, że chce chrystianizować Europę. A do historii przejdzie jako ten, który zabronił Polakom pójść do kościoła w Wielkanoc. Ale polityk to polityk – co jednak powiedzieć o postawie prymasa?”

Tak brzmi nagłówek wypowiedzi Krystiana Kratiuka, natomiast kończy się wyjątkowo dosadnie:

Wszak kiedy jeszcze dwa tygodnie wcześniej wolno było wejść do kościoła właśnie pięćdziesięciu osobom, w niedzielnych Mszach brało udział ledwie kilkanaście czy dwadzieścia kilka osób – i wcale nie były to osoby starsze czy w podeszłym wieku, ale katolicy pragnący Mszy i Komunii. Bo jest ich nieco więcej (również właśnie wśród młodych) niż pięcioro na parafię. Było ich niewielu dzięki czemu i tak zachowywali między sobą nie dwumetrowe, ale i dziesięciometrowe odstępy! Ale teraz, w Wielkanoc, te osoby już do kościoła nie wejdą.

 

Podziękujmy za to premierowi. I prymasowi.

Skąd zatem uzasadnienie z ust Kratiuka dla odmawiania prawa do bezpieczeństwa osobom starszym, które żyją w społeczeństwie i polegają szczególnie na pracy ludzi młodych? Skoro epidemia roznosi się kropelkowo – bo jak by inaczej – to dlaczego dochodzi do skażeń w DPS-ach, szpitalach, domach osób samotnych?
Jakże tak można… izolować we własnej świadomości osoby starsze, że im nic się nie stanie, a młodzi wcale i nigdy nie zaniosą im wirusa? Skąd ta wiara i pewność? Wydawać by się mogło, że od praktykowania wiary w sposób mechanicystyczny, daleki od posłuszeństwa z synowskim oddaniem!

To kpina z Eucharystii. Eucharystia zawiera w sobie Ofiarę Syna Bożego w doskonałym posłuszeństwie Bogu Ojcu. W Kościele władzę sprawują biskupi, nie zaś wierni świeccy. Poświęcanie na „ołtarzu” własnej religijności obowiązku troski w pierwszym rzędzie o bezpieczeństwo i przeżycie trudnego czasu przez osoby starsze, tworzy zarzewie  buntowniczej rewolucji w duszpasterstwach. A dzieje się to w buńczucznym geście „przybijania” na „drzwiach” Kościoła swoich prywatnych tez i przez publiczne „dowalenie” Prymasowi.

Element szerszego nieposłuszeństwa

Tu i ówdzie, pod jedną fałszywą przesłanką, a mianowicie wierności tradycji pisanej przez duże T, ten sam „duch Lutra” w odsłonie sedewakantyzmu, odmawia poddania się pasterskiej dyscyplinie wobec legalnie wybranych następców Apostołów. Podobnie i w postawie Kratiuka brak jednego z kryterium sensus fidei jako dziecięcej ufności w prawdę o Opatrzności Bożej, wymagającej od wiernego heroicznego często zaufania, poddawanego próbom wynikającym z Bożego dopuszczenia. Po stronie reprezentowanej przez ostracyzm pana Kratiuka, przejawia się wyłącznie nieustanna „reanimacja” i „resuscytacja” Kościoła w agonii, jak gdzie indziej autor wyżej wspomnianego tekstu próbuje określać obecny, czy niedaleki stan dwutysiącletniej instytucji.

Sprzyjające środowisko dla rewolucyjnych idei

Takiej zapaleńczej misji wyzywania na pojedynki najwyższych Hierarchów Kościoła i przypadkom sekundowania atakującym w Pasterzy, wtórują stanowiska osób publicznych. Jedną z  cytowanych wypowiedzi w artykule Kratiuka są słowa mecenasa Jerzego Kwaśniewskiego, utyskującego na paniczne reakcje władz. Tak jakby wyłącznie brak konkordancji systemu prawnego w obliczu nowej ustawy o przeciwdziałaniu epidemii, nie przystawał do pogodzenia żelaznej logiki prawa rzymskiego z tą samą logiką… prawa kanonicznego. Jednak podchwycona w ramach konwenansu wystawiania żagli po cudzy wiatr wypowiedź mecenasa, staje się pretekstem do dalszych tego typu wybiegów w przestrzeni medialnej.

Ci sami, którzy wołali do tej pory o zaprzestanie na arenie prawa działań, które wymierzone są w najsłabsze jednostki społeczeństwa – jak starcy, chorzy, niepełnosprawni, samotni, nienarodzeni, itd. – ci sami w jednej chwili oczekują od władz państwowych równego traktowania w dostępie do usług i dóbr, i o zgrozo: do wymuszenia możliwości uczestniczenia w „gwarantowanych” im przez wiarę praktykach religijnych, według ich własnych kryteriów bezpieczeństwa. Takim chwytem, a raczej petycją o zniesienie obostrzeń na czas Triduum Paschalnego zabłysnęła fundacja Życie i Rodzina. Kuriozalne w możliwych skutkach przedsięwzięcie fundacji Kai Godek godziło przecież w naszą solidarność społeczną z najuboższymi, a także księżmi, chcącymi również przetrwać w najlepszej kondycji trudny czas, by móc przygotować się lepiej do wyzwań stojących przed duszpasterstwem w dramatycznych warunkach.

Jak bardzo złudne jest dążenie za wszelką cenę do otwarcia kościołów i ślepe zapatrzenie w wyimaginowane normy sanitarne, pisane z księżyca… Co niektórzy odwołują się dziś nawet do naśladowania męczenników, przywołując do porządku „niewiernych”, by szli na Eucharystię godząc się na ewentualną śmierć swoją (o bliskich trochę szafują oszczędnie….), na śmierć w obliczu przeheroicznej „próby” wiary. Próbą wiary chcą nas teraz teraz właśnie skonfundować tacy Kratiukowie i jakże zacni „tradycyjni” klerykałowie, wprowadzając istotny dysonans poznawczy w dziedzinie moralności chrześcijańskiej z zakresu miłości bliźniego i stosowania V przykazania w praktyce. A na dodatek, snując intrygę derogacji prawa kościelnego („podziękujmy za to (…) prymasowi”) i państwowego na rzecz nieograniczonej wolności nie sumienia, ale „wyznawania”.

Nie wystarczy jednak publiczny cynizm „proroków” Kościoła walczącego… z: modernizmem, masonami, progresistami, i resztą świata. Trzeba wg nich podważyć po równo poczynania: legalnej władzy w tym kraju oraz przy okazji zbesztać Prymasa, skoro bez przyłbicy „dogaduje się” z władzami (zamiast naśladować np. nieskalany w ich mniemaniu wzór Prymasa Wyszyńskiego z gestem słów: NON POSSUMUS!). Za co to wszystko? Za wypowiadanie niewygodnej dla tradycjonalistycznej „egzegezy” narracji.

Brońmy naszych Pasterzy!

A ja staję tutaj w obronie księdza Prymasa! Poniższe Jego słowa są całkowicie zrozumiałe dla osób wiedzących, że Kościół katolicki (powszechny), to nie „ja i moja rodzina” (z wypartym szkodzeniem sobie i bliskim), lecz także i społeczności osób starszych, schorowanych, samotnych i często polegających właśnie na sposób dziecięctwa Królestwa Bożego – na zaleceniach i opiece bezpośredniej Kościoła:

ks. abp. Wojciech Polak, Prymas Polski
abp. Wojciech Polak

Łamanie zakazów podczas epidemii jest naruszaniem piątego przykazania, w którym jesteśmy obowiązani dbać i strzec życia innych i własnego. 

Tempus fugit…

Czas weryfikuje, że Kościół polski się nie mylił. Bieżące doniesienia o zakażeniach DPS-ów, o spieszących z pomocą siostrach zakonnych i innych duchownych w liczbie 3000 (ta liczba wciąż rośnie), o wielu zachorowaniach wśród polskich księży i biskupów, zakonnic, to wszystko jest obrazem rosnącej wszak skali epidemii.

A niestety, bezczelne wpisywanie przez Pańskich fanów na hejt-listę nie któregoś z polskich biskupów, ale samego Prymasa Panie Krystianie, to jest owoc pańskiej bieżącej działalności… choć na pozór dalej pod „patronatem” św. Michała Archanioła (protektora Kościoła Świętego).

„qui vos audit me audit et qui vos spernit me spernit qui autem me spernit spernit eum qui me misit” Lk 10:16 (VUL)

Na koniec… spieszę z odpowiedzią – jako ten głos, który i tak być może odfiltruje Pan jako odosobniony i niewart uwzględnienia – na Pana pytanie-donos:

 Ilu Polaków – zastraszonych restrykcjami czy też przestraszonych wirusem – rzeczywiście poszłoby do kościołów w Wielkanoc, wiedząc że może w nich być nie do pięciu ale do pięćdziesięciu osób?

Odpowiadam zatem – w mega skali poszedł Pan na łatwiznę. To nie wymaga wiele intelektu, by odnaleźć odpowiedź naturalną – żaden katolik wiernie słuchający Pasterzy, choćby tylko przez minimum posłuchu względem ich kompetencji oraz władzy pasterskiej – żaden by nie wziął udziału w Eucharystii.

 

Korona Brauna

Kolejni sympatycy wprowadzenia monarchii. Tym razem jako…

Więcej o podpuszczce ideologicznej formacji Grzegorza Brauna tutaj:

Partia Korona Grzegorza Brauna – więcej plusów ujemnych…

oraz tutaj:

Konfederacja Gietrzwałdzka – szczyt katolickiej nauki społecznej? Polemika.

 

Piotr
-czuwajcie.pl

O. Augustyn Pelanowski przepowiedział pandemię koronawirusa

UWAGA.

Poniższej cytowany film „Proroctwo” był opublikowany jeszcze zanim o. Augustyn Pelanowski dopuścił się karygodnej postawy wobec Kościoła Świętego i swojego zakonu oo. Paulinów. Stąd poniższy materiał niech pozostanie tutaj jako materiał pod rozwagę. Módlmy się za o. Augustyna, który obecnie błądzi. Oświadczenie zakonu paulińskiego znajdziecie tutaj:

W związku z propagowanymi przez o. Augustyna Pelanowskiego poglądami stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej oraz szacunkiem należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi, Zakon św. Pawła I Pustelnika (Paulini) oświadcza, iż zdecydowanie odcina się od prywatnych poglądów wyżej wymienionego kapłana.

Jednocześnie zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze.

Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zamętu i zgorszenia, jakie w dusze wiernych wprowadzić może indywidualna działalność o. Pelanowskiego. Jednocześnie informujemy, że już wcześniej podjęte zostały kroki przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

W duchu braterstwa trwamy w modlitwie za o. Augustyna.

o. Paweł Przygodzki

Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów

Częstochowa – Jasna Góra, 30 listopada 2019 r.

 


 

W wywiadzie dla powstającego filmu „Proroctwo” z początku 2017 roku Ojciec Augustyn Pelanowski OSSPE dał wyraz nadchodzącym czasom. Minęły dokładnie trzy lata, a mamy do czynienia z wypełnieniem poniższych słów:

https://youtu.be/770B_px7xtI

„Na modlitwie, Pan mi pokazał, że dojdzie do oczyszczenia, przez ogień, wodę, nie wiem co mi chciał przez to powiedzieć. Naiwnością byłoby myśleć, że będzie tak, jak jest i że trzeba sobie odłożyć kwotę na starość. Jeszcze raz powiem, że współczuję bardzo ludziom, którzy sobie odłożyli miliony i miliardy w bankach. Ci, najwięcej stracą. Najubożsi przetrwają. I rodziny. Co wcale nie deprecjonuje osób samotnie żyjących, tylko np. tych którzy niszczą rodzinę. Życie samotne jest równie piękne jak w rodzinie. Nie rodziny, w sensie np. ojciec, matka plus jedno dziecko, tylko rodziny są otwarte na życie – to mi pokazał. Które się nie boją żyć. Dlatego, że tacy ludzie są bardzo… Nie umiem tego nazwać, jak mi to pokazał… Że ci ludzie są wytrwali. Nie poddają się śmierci, dlatego, że będzie pandemia, także rozpaczy. Jeśli ktoś żyje w komforcie, nie wytrzyma tego. Obrazowo, mógłbym to tak powiedzieć: ludzie będą szukali miejsca na cmentarzu, żeby tam żyć, żeby się tam ukryć. Przed życiem.”

 

Proroctwo jeszcze nie do końca wypełnione

Czyż nie wypełnia się to wszystko na naszych oczach? Czyż o. Augustyn Pelanowski nie mówi o wydarzeniach z jakimi mamy do czynienia? Ależ tak, lecz… Słowa o tym, że będą osoby, które nie wytrzymają samej kwestii pozbawienia komfortu, jeszcze się nie wypełniły. To, co u nas się zaczyna, to dopiero początek. Biedni – przywykli do skromnego stylu życia – im nie grozi psychiczne załamanie. Widmo recesji uderzy po kieszeniach gromadzących oszczędności w bankach. To wszystko ma nadejść dopiero. Zanim to, próbie poddawane będą nasze relacje rodzinne, ale i wytrwałość. Nie jest łatwo przebywać w domu bez kontaktu z otoczeniem.  Do tego brak opieki medycznej, pozbawienie pacjentów leczenia ratującego ich życie… To są okoliczności sprzyjające do życia „na cmentarzu”, jako odskoczni od problemów, z jakimi ludzie przyjdą się zmagać.

 

 

Koronawirusowe zapalenie wiary

Koronawirusowe zapalenie wiary

Doniesienia o chorobie i epidemii śledzę nieustannie od początku stycznia 2020 roku, kiedy to Twitter zaczął podpowiadać coraz częściej w statystykach tagów najczęściej komentowany wątek. Tytułem wstępu: nie chcę urażać nikogo bezpośrednimi krytycznymi ocenami, lecz mało jest publicystów, którzy chętnie wyrażają jednoznaczne opinie.

koronawirus
koronawirus to również choroba duszy

Tak, to jest kara Boża.

Nie dam jednoznacznej odpowiedzi tutaj. Od stycznia wydawało mi się, że Chińczycy w rozwoju technologicznym pogubili się. To zaś, co ich spotkało jest efektem wielu zaniedbań na gruncie duchowym. Przypomnijmy, tuż przed epidemią w Państwie Środka, rozgorzały prześladowania Kościoła katolickiego. Nic nie znaczył dla decydentów nawet gest Stolicy Apostolskiej wobec kościoła patriotycznego. Chciano wyrżnąć w pień resztówkę ukrytych katolików… To nie jest główny motyw, wszak aborcja  w tym kraju zbiera największe żniwo przez politykę jednego dziecka. Rzeź pogania rzeź, krwawy mord i wyzysk… Do tego azjatycka mentalność i komunistyczny reżim, który w sposób niebywały kontroluje swych obywateli. Znane są mi relacje internetowe o roli sztucznej inteligencji w inwigilacji na masową skalę.

Nie, to nie jest kara Boża.

Jednak czy słuszne jest stawianie zarzutów co do ilości czynów niegodziwych wobec tak licznego kraju?
Myślę, że wielu z nas mylnie uważa, że im więcej ludzi, tym Pan Bóg nie jest w stanie nami pokierować i dać wszystkim szansę nawrócenia. Dlatego myślę, że nawet bez drastycznej kary jak epidemia, Pan Bóg potrafi okazać ludziom drogę nawrócenia. Tylko do jakiego stopnia człowiek wie, ile Pan Bóg może dłużej powstrzymywać człowieka przed losem, który sam wybiera?
Los człowieka oczami osoby bez wiary jest chaosem, który kontrolują najsilniejsi. Według nich tracą czas bierni w nadziei, że brak działania w końcu będzie ich siłą. W przemocowej walce zaś udaje się przeżyć nielicznym.

A zatem, „karą Bożą” może być co najwyżej to, że ludzie nie zwrócili się do Boga o pomoc. Jest też niesprawiedliwy osąd ludzi, o którym wspomina Apokalipsa, gdzie ludzie mimo zesłanej kary jeszcze bardziej bluźnili Bogu. Brak podstaw do stwierdzenia, że człowiek jest temu wszystkiemu winien, że nie dał posłuchu wierze? Już sam fatalny stan i kondycja człowieka jest dla niego karą w wielu przypadkach. I to największą, bo żył dotąd w przekonaniu, że żył dobrze. Był dobrym człowiekiem nawet, a wielu nie ma takich zasług dla społeczeństwa jak ten/ta dotknięty/a słabością niesłusznie…

Chorzy na nudę?

Dyspensa od braku udziału w Eucharystii niedzielnej nie wystarczy. Ludzie dalej podróżują, przemieszczają się. Są tak ogarnięci dotychczasowymi nawykami, że działają one teraz na nich i na innych zabójczo. Przyglądam się właśnie autu pozostawionemu pod moim blokiem (na mazurach – 20 zachorowań) – rejestracja wskazuje na Kalisz – jedno z największych skupisk zachorowań w Polsce- na granicy województw łódzkiego (91) i wielkopolskiego (31), gdzie w mazowieckim na ten moment (21 marca) jest wykrytych 127 przypadków zachorowań.

Choroba śmiertelna duszy

Koronawirus to już nie tylko choroba ciała. To także choroba duszy, umysłu, serca. Co ich obchodzą przesądy i zabobony, jeżdżą tu i tam, nowe auto, pieniądz w garści, nic ich nie gryzie, ani nie szczypie. Tak właśnie wygląda brak solidarności w trudnym czasie. Tak wygląda nieodpowiedzialność ludzka. I w ten sposób koronawirus zabija duszę już nie ofiar cielesnych, ale roznosicieli i ludzi nie chcących żyć w społeczeństwie z jego ograniczeniami i restrykcjami. Pieniądz zrywa wszelkie bariery – tak ich nauczono z przekazu telewizyjnego. Teraz ta sama telewizja próbuje usadzić ich w domach… przed „home video”, VOD, itd. Świat i jego migawki uchwycone na filmach, a mówiące o zwycięstwie konsumpcji nad biedą i poniżeniem, to kroplówka dla ich serc. Dla ludzi niegdyś ogarniętych manią zysku, dziś to samo jest ślepym zaułkiem niezrealizowanych obietnic tego świata. Stąd bezmyślność i „wszystko mi jedno” jako recepta na ból umarłej duszy…

Lekarstwo, które się ogranicza

To Eucharystia i żywa obecność Boga w Najświętszym Sakramencie. Nie należy jednak wątpić z powodu ograniczeń w dostępie do Eucharystii. Dobro społeczne wymaga poświęceń choćby znoszenia izolacji i dbania przez to szczególnie o najstarszych i najsłabszych.

 

Piotr

 

antykoncepcja – milcząco przyzwalamy na ludobójstwo

Przesłanie, którego nie chcą zrozumieć – antykoncepcja to aborcja

Jako społeczeństwo niestety. Ale czy Ty, internauto, matko, ojcze, mężu, żono, albo osobo wrogo nastawiona do zakładania rodziny – czy masz świadomość wyrządzanej krzywdy i niegodziwości?

Mam ogromny wyrzut do mas katolików, którzy powinni upomnieć się o los niewinnych dzieci. Masa z nich jest ekskomunikowana godząc się na aborcję, ją pochwalając, nawet o tym nie wiedząc. Kuleje świadomość, że aborcja to nie tylko wyrywanie z ciała kobiety rozwijającego się dziecka, ale to już metoda walki by poronienie miało miejsce tuż po poczęciu.

A co z tymi, którzy winni stać w duszpasterstwach na straży nie tylko czystości obyczajów, ale prawdy o otaczającym świecie?

Wyrzut wobec katolików

Z definicji antykoncepcja hormonalna nią nie jest, co udowadniam na stronie https://atakuje.pl. Mimo wszystko odwiedzający tę stronę nie czują się wezwani do propagowania odważnych ocen moralnych tam wygłoszonych. Jak ma się propagować coś, co nie trafia do świadomości wierzących? Czy niewierząca osoba jest w ogóle zdolna do pogłębionej refleksji nad zbrodniczym prawem i praktykami? Prawo zbrodnicze obowiązuje w Polsce, lecz większości to nie interesuje. Są zdeprawowani moralnie, zepsuci ci, którzy głosują na PiS i wszystkie formacje na lewo od nich. Godzą ich rękami w fundament cywilizacji łacińskiej – prawo do życia i ochronę bezbronnych. Żaden leniwy ksiądz ani pasterz, którzy raz na kilka lat coś powiedzą wbrew status quo , żadna taka osoba nie powtarza „w porę i nie w porę” (2 Tm 4,2), bez ustanku. Bo sprawy przyziemne i troska o byt doczesny przesłaniają im perspektywy moralne, które cierpią niebyt w przestrzeni publicznej.

antykoncepcja to aborcja
atakuje.pl

Smutne moje refleksje po 2 miesiącach propagowania w Sieci tej inicjatywy, jak to ją nazwałem – ATAKUJE. Akronim wiele znaczy, bo nie tylko temat aborcji farmakologicznej powinien być piętnowany, ale sam brak walki o życie jako pierwszy temat homilii, z którym kapłan winien iść do wiernych. Bierzmowany zaś jako żołnierz Chrystusa, winien brać udział w życiu społecznym, posłany do innych, walcząc o prawdę.

Troska o nasz los wieczny

Bójcie się Boga! Bez naprawy podstaw upadłej mentalności ufundowanej zgniłymi kompromisami, wasze ogryzione po śmierci przez robactwo kości przy powszechnym zmartwychwstaniu obloką się znowu w ciało, lecz tym razem robak wasz nie umrze i ogień trawiący was nie zagaśnie (Mk 9,43) .

piekło
piekło

Vincent Lambert w agonii – triumf cywilizacji śmierci

Od 2 lipca w agonii pozostaje człowiek, Vincent Lambert. Skazano go na śmierć głodową. Ile będzie takich scen za 5-10 lat, kiedy nikt nie upomni się o chorych i opuszczonych starców i kaleki? Hitleryzm  zatacza dziejowe koło. Oto eugenicy biją triumfy.

Opuszczony przez rodzinę Vincent niechybnie umrze.

Komentarz jaki znalazłem w internecie oddaje dramatyzm, ale czy zupełnie?

Dynia  09 lip, 16:43
Straszne… Choruję m. in. na dystrofię Ullricha, poruszam się na wózku i słabo widzę. Bardzo boję się o swoją przyszłość, że ktoś też postanowi zagłodzić mnie w majestacie prawa, nie pytając mnie o zdanie ani moich bliskich. Rodzice chcieli się przecież opiekować człowiekiem, a tutaj sąd im tego zabrania. Żal żyć w takim świecie. Nawet zwierzęta się usypia, a nie głodzi na śmierć.
Teraz kolej na zdrowych, których państwo nie ma za co wyżywić – oby nie. Nie pozwól Panie Boże by źli ludzie zwyciężali nad dobrymi!
———–
Komentarze w sieci do tego okrucieństwa:

Msza Trydencka w Gietrzwałdzie

W programie dnia pokutnego w Gietrzwałdzie 01.07.2019 o godzinie 16:00 została odprawiona Msza Święta w nadzwyczajnej formie Rytu Rzymskiego.

Byłem uczestnikiem tej formy Mszy Świętej drugi raz w życiu. Za pierwszym razem wyszedłem w jej trakcie, nie mogąc odnaleźć się w tej modlitwie. Jednak teraz, w miniony poniedziałek, przeżyłem Tę Eucharystię w całości.

Msza Święta cudowna i majestatyczna, czułem że szacunek do Eucharystii jest w każdym geście tej liturgii, w Jej porządku, harmonii, tym co stanowi pauzy, milczenie, śpiew po łacinie. To naprawdę tak wygląda. W ten sposób łatwiej zagłębić się w modlitwę. Nikt nie rozprasza, nie przerywa. Wszyscy wpatrzeni są w jeden punkt – w ołtarz, do którego kapłan zwrócony jest twarzą, a tyłem do wiernych.
Wiele piękna i szacunku należnego Eucharystii, tej Tajemnicy..
Jednak oczywiście: skutki dla duszy są te same, tu nie mam wątpliwości. Choć z innego pułapu wchodzi się na szczyt, Szczytem Eucharystii jest Ta sama Ofiara Jezusa Chrystusa.

 

Partia Korona Grzegorza Brauna – więcej plusów ujemnych…

Partia Korona Grzegorza Brauna – zaczynem przewrotu społecznego?

Od lipca 2019 mamy nową partię, założoną przez Grzegorza Brauna-  Konfederacja Korony Polskiej (w skrócie Korona).

Co najważniejsze to wartości, z jakimi idzie ta partia. Lecz czy są to wartości czysto katolickie w zgodzie z duchem i nauczaniem Kościoła katolickiego?

Plusy dodatnie:

  • pro life (lecz bez Kai Godek od sierpnia 2019), obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci
  • ochrona rodziny przed zagrożeniami (lgbt, demoralizacja, wyzysk fiskalny, itp.)
  • współpraca świeckich i duchownych fundamentem stosunków państwo-Kościół
  • transformacja ustrojowa i rozbrat z państwem opresyjnym
  • stop niecywilizowanym, narzuconym roszczeniom majątkowym

Plusy ujemne:

  • rozdrobnienie i konieczność wchodzenia w „koalicję koalicji”: Konfederacja z Korwinami i całą tłuszczą arogantów
  • poszanowanie przez formację zasad demokracji i innych „idiokracji”
  • nieświadomy elektorat, brak przygotowanego gruntu, wieloletniej pracy organicznej
  • brak systematyzacji ideologicznej, nieostre pojęcia i hasła
  • cicha nadzieja na zaangażowanie kleru

Dopiski z 13/02/2020:

  • konsekwentna polityka historyczna i buńczuczna polityka wolty kopernikańskiej wobec dawnych i obecnych mocarstw politycznych, a brak osadzenia we współczesnych realiach rynków kapitału, brak lobbingu na rzecz polskich interesów z „wrogimi” państwami, umacnianie antagonizmów narodowościowych
  • dążenie do pełnej militaryzacji kraju zamiast odbudowy gospodarki i przemysłu ciężkiego
  • „bratanie się” z PiS przez gesty „miłosierdzia” (poniżej relacja)

Minusy dodatnie

  • Nieszablonowość i bezwzględna walka z poprawnością polityczną, a przy tym (co smutne i trwoży) brak wyważonego języka wobec wyborców z nawykami i nałogami oraz przeszłością jako zwolenników wielkich ugrupowań
  • Poleganie na ekscentrykach z kręgu Konfederacji i używanie przez Brauna wobec nich sloganów: „czcigodni współkoalicjanci” – nie uważam ich za czci godnych, po prostu są graczami w jednej drużynie

Minusy ujemne:

  • brak tworzenia oddolnych struktur, skupienie wokół Warszawy i Gdańska
  • postulaty wprowadzenia kary śmierci – niezgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego – polecam swój artykuł, na który p. Braun i ekpipa nie raczyli odpowiedzieć: https://czuwajcie.pl/konfederacja-gietrzwaldzka-polemika/
  • izolacja na każdym gruncie od wyborców (nie odpowiedzieli wcale na mój email w kwestii mojego zainteresowania formami współpracy),
  • przejawy fundamentalizmu (podział na modernistów i tradycjonalistów)
  • prowokowanie marzeń o przewrocie politycznym z udziałem wojska

Od sierpnia 2019 – bez wsparcia przez Kaję Godek. Tłuszcza intelektualistów niejednoznacznie wypowiadała się na temat całkowitego zakazu aborcji.

Moja ocena – odradzam!


Moje relacje dotyczące powyższego wpisu:

 

 

Strona o duchowej walce

niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Stronę dedykuję Matce Najświętszej pod wezwaniem Guadalupe. Ave Maria!

Każdy tytuł w menu jest odnośnikiem do osobnej strony, także główne działy mają swoje treści. Zapraszam do owocnej lektury całej strony.