Faryzeizm wg świętych mistrzów życia duchowego

pharisee pointing

https://gloria.tv/article/fdJdM5GRQewo3oyzNoLtMAZLT

Święci mistrzowie życia duchowego pouczają nas wszystkich o niezwykle przebiegłym postępowaniu diabła zwodzącego „pobożnych” katolików.
Według nauczania wielu świętych mistyków oraz mistrzów życia duchowego, taktyka szatana wobec duszy pobożnej polega głównie na odwróceniu jej uwagi od własnych grzechów i skierowanie na grzechy innych ludzi, które zły duch ukazuje w sposób wyolbrzymiony (jakby przez szkło powiększające).

Diabeł wmawia pobożnym katolikom, że nie muszą się nawracać lecz powinni nawracać wszystkich dookoła, zwłaszcza duchownych. W dodatku ten przebiegły oszust roznieca w „pobożnych” zbytnią gorliwość.

W ten sposób doprowadza dusze do bigoterii i dewocji, przez co niezwykle skutecznie ośmiesza wiarę katolicką oraz zniechęca wszystkich poszukujących do Kościoła. Najstraszniejszy jest jednak skutek dobrowolnego trwania w takim zaślepieniu duchowym

św. Tomasz z Akwinu, Doktor Kościoła.

«Zgryźliwi starcy to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana» Św. Tomasz z Akwinu

stThomasAquinas

Gdy taka „pobożna” dusza, pełna ukrytej pychy, wad i grzechów – których w sobie nie dostrzega – upomina nieustannie wszystkich wokoło i poucza ich, piętnuje i wzywa do nawrócenia, wówczas diabeł śmieje się do rozpuku, ponieważ jego cel został osiągnięty. Nikt z nas nie jest wolny od takich podstępów diabła.

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Święta Teresa z Lisieux
Saint Therese of Lisieux unknown artist public domain

Nawet św. Teresa od Dzieciątka Jezus przyznała, że szatan przedstawiał jej przed oczy wady i błędy innych sióstr. Oczywiście ta Wielka Święta natychmiast rozpoznała podstęp złego ducha:

«Kiedy chcę spotęgować w sobie tę miłość, a szatan usiłuje podsunąć mi przed oczy duszy błędy tej lub tamtej siostry, dla mnie mniej sympatycznej, spieszę, by wynaleźć jej cnoty i dobre pragnienia; mówię sobie, że zobaczyłam tylko jeden jej upadek, a może odniosła ona wiele zwycięstw, które przez pokorę ukryła i że to, co zdaje się być błędem, może ze względu na intencje być aktem cnoty».

Święty Jan od Krzyża,

Św. Jan od Krzyża
Św. Jan od Krzyża

Doktor Kościoła poucza nas i przestrzega:

«Ponieważ początkujący czują się pełnymi zapału i gorliwości w rzeczach duchowych i ćwiczeniach pobożnych, z tej pomyślności (z powodu ich niedoskonałości) rodzi się pewien rodzaj ukrytej pychy, skutkiem której zaczynają oni nabierać niejakiego zadowolenia z samych siebie i z swoich uczynków, mimo iż prawdą jest, że rzeczy święte same z siebie rodzą pokorę. (…)

Gdy zaś napotykają u nich inny rodzaj pobożności niż ich własny, potępiają ich w swoim sercu, a nawet i zewnętrznie w słowach. Stają się wtedy podobni do owego faryzeusza, który chełpił się przed Bogiem ze swych czynów i pogardzał celnikiem (Łk 18, 11-12)» (Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 2, 1).

«Zresztą i szatan roznieca w początkujących zbytnią gorliwość i chęć wykonywania takich uczynków, aby w nich rozbudzić pychę i zarozumiałość. Zdaje sobie bowiem dobrze sprawę, że wszystkie cnoty i dobre uczynki, jakie te dusze wypełniają, nie tylko nie przynoszą im żadnego pożytku, lecz raczej obracają się w wadę. (…) Potępiają więc wszystkich przy każdej sposobności słowami i czynami, widząc źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzegając belki w swym własnym (Mt 7, 3). Przecedzają cudzego komara, a połykają swego wielbłąda (Mt 23, 24)»(Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 2, 2).

«Niektóre osoby popadają w inny rodzaj gniewu duchowego, mianowicie unoszą się gniewem i niespokojną żarliwością na widok cudzych wad. Zwracają wtedy uwagi drugim i w uniesieniu udzielają im ostrej nagany, jak gdyby byli panami cnoty»(Noc Ciemna, Księga pierwsza, rozdz. 5, 2).


Patrz także:

„Walczyli z demonami” – codziennie poili matkę wodą święconą, i pytali ją, czy wyrzeka się szatana

oraz:

Przerażająca „pobożność” katolickich fanatyków – „grupa modlitewna” z Bydgoszczy

a także: Fanatyczka religijna zabiła własne dziecko

Warto przeczytać również ten artykuł, mimo że nie dotyczy katolików, lecz sekty: Zatłukli syna, bo nie chciał się spowiadać

Komunia Święta na rękę upodleniem Sacrum

13 05 13 no communion hand1

Komunia Święta na rękę – udany atak szatana na Eucharystię

luca giordano the communion of the apostles
luca giordano the communion of the apostles

W temacie powiedziano już wiele. Sprzeczający się, kto kocha Pana Jezusa bardziej, oburzeni są profesorzy, księża, „odszczepieńcy”-wierni atakujący kler. Gdy u nas w Polsce rozpętała się burza od 2020 roku, krew niemalże tryskała w około. A Chrystus leżał zapomniany i wzgardzony na uboczu, wdeptany w ziemię cicho znosił obelgi i nieskore do nawrócenia serca.

Historyczne bajki

Nikt kto twierdzi, że „pierwsi chrześcijanie” byli za tą obediencją, nie ma racji, ponieważ dawne praktyki zostały zastąpione przez doskonalsze. Odwoływanie się do mglistej przeszłości jest swoistym zerwaniem z wielowiekową tradycją Kościoła. Nie może być jednak prawdziwego kultu bez okazywania czci i szacunku Bogu.

Przykładem najwyższej formy zażyłości Pana Jezusa ze swoimi uczniami było nazwanie Apostołów „dziećmi” podczas Ostatniej Wieczerzy. Do tego też stopnia- nie mam wątpliwości co do tego – owe dzieci Boże karmił nasz Pan z własnej ręki – wprost do ust.

Last Supper Paintings from Giotto to Leonardos Cenacolo
Last Supper Paintings from Giotto to Leonardos Cenacolo

Formy szacunku

Postawa zewnętrzna służy okazywaniu należnej czci. Dowodzi tego, że w naszym człowieczeństwie powinniśmy odnajdować doskonałe formy składania Bogu czci na wzór Jezusa Chrystusa w Jego ziemskim życiu. Jemu też – zarówno jako ziemskiemu, ale i niebiańskiemu Królowi i Władcy – to wszystko przysługuje. Gdyby jedynie świat Go poznał (par. J 1,10), wtedy by i również uznał Jego zwierzchnictwo nad całym stworzeniem i godność królewską. Chrystus nie zaprzecza, że gdyby Królestwo Boże objawiło się w pełni na tym świecie, słudzy Jego biliby się (J 18,36) w sensie dosłownym przede wszystkim dla sprawiedliwej obrony należnej Jemu czci jako Synowi Bożemu,

Postawa wewnętrzna dąży zaś do konkretnego jej wyrazu w postawie zewnętrznej. Działa to w obydwie strony, gdy ścisłe przestrzeganie reguł i postaw zewnętrznych zaprowadza harmonię we wnętrzu i staje się naszym wychowawcą. Na tym zasadzać się ma asceza.

Uzasadnienia i przykłady, wiodące do uznania konieczności składania najwyższej możliwej czci Bogu, wysnuć można chociażby z relacji i obyczajów członków wspólnoty Kościoła, a także z życia rodzinnego.

Względy praktyczne wobec materii Ciała i Krwi Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi

Należy dążyć do najwyższej z możliwych formy zapobiegania utracie cząstek postaci eucharystycznych. A więc Sacrum nie może dotykać dłońmi, chyba że są poświęcone do tej czynności. Dłoń osoby konsekrowanej, choć właściwa z racji łaski, również powinna rozsądkiem badać każdy swój kontakt z Ciałem Pańskim, Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Istnieją normy liturgiczne, które określają jak należy puryfikować dłonie i przedmioty liturgiczne po kontakcie z Ciałem i Krwią Chrystusa – to znaczy obmywać wodą lub winem, aby pozostające drobne cząstki nie były pominięte jako niezauważone.

image 55716M 1
patena ministranta

Podobnie posługa ministranta służącego w czasie Mszy Świętej – szczególnie posługa z pateną jest niezmiernie ważna. Tam, gdzie nie ma ministranta z pateną, tam partykuły Ciała Pańskiego zawsze spadają na ziemię lub na ubranie przyjmującej osoby. Jako ministrant zawsze obserwowałem partykuły Komunii Świętej pozostające na patenie po obrzędach Komunii wiernych. Zdarzało się, że sam wskazywałem księdzu, że na patenie są jeszcze partykuły pomimo, że ich nie dostrzegł w pierwszej chwili!

Apel

Bracie i Siostro, przeciwdziałaj nadużyciom, gdyż w nich jest nie tylko jakiś tam brak pobożności i czci, lecz konkretne poniewieranie Ciała i Krwi Pana Jezusa. Przez Twoją obojętność w innych ludziach odkłada się brak szacunku do Sacrum, do samej osoby Boga w Najświętszym Sakramencie. Za tym Twoim przyzwoleniem idą niezliczone męki naszego Pana, które znosić ma od swoich wiernych. Kolejnym stopniem tej pogardy jest pogarda wobec osób i rzeczy Bogu poświęconych. Wszystko powyższe prowadzi do zachwiania wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa. Domagajmy się od błądzących braci i sióstr poszanowania dla Ofiary Krzyża obecnej w Najświętszym Sakramencie. Dopominajmy się u naszych duszpasterzy powyższego, zwracajmy uwagę i żądajmy by zwracali uwagę na postawy i zachowania niegodne i świętokradzkie.

Solo Dio basta, tylko gdy słuchamy Kościoła

lech dokowicz maciej bodasinski

Episkopat zaleca ostrożność wobec inicjatyw fundacji Solo Dios Basta

Od razu zaznaczę, że nie będę w pełni obiektywny. Nie śledzę inicjatyw, które uważam za szkodliwe lub zbędne i nie chcę marnować czasu na ich analizowanie. Wpis ten jest jednak moją refleksją nad tym, czego przez omijanie z daleka uniknąłem.

Sprawdzian wiary. Próba posłuszeństwa.

Jeśli Panowie M. Bodasiński i L. Dokowicz nie odwołają zapowiadanych na przełom roku 2020 i 2021 inicjatyw, będą w trudnej sytuacji na przyszłość. Pokora przez zaniechanie włożonej już pracy i poddanie się woli Kościoła, będą testem, z jakiego ducha pochodzi cała ich inspiracja.

Ale oni wzywają do różańca, który jest egzorcyzmem…

Tak, jednak diabeł może promować pozorne dobro, by zniszczyć inne ugruntowane, zgodnie z tym jak pisał św. Szarbel:

Próbuje cię powstrzymać, kiedy po­winieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się.

Zatem każdą inicjatywę powinni oceniać powołani do tego przedstawiciele Kościoła, czyli biskupi. Bez posłuszeństwa w Kościele nie ma kultu Bożego, ani łask, ani dobrych owoców.

Ale gdyby nie oni, to mało kto by się modlił w ogóle, nie widzisz co się dzieje w Kościele?

A mi się zdaje, że właśnie zaburzenie domyślnych i zgodnych z kalendarzem liturgicznym praktyk religijnych jest niewłaściwe. Tworzenie w wiernych przeświadczenia, że powinni w danym miejscu zintensyfikować swe siły, jest niebezpieczne. Dlatego, że:

  • towarzyszą temu emocje i łączy się pewne postawy emocjonalne z wiarą lub jej brakiem,
  • oczekuje się efektu od Boga przez poniesiony trud i całą oprawę,
  • konkurencyjne inicjatywy do zatwierdzonych praktyk w Kościele sprawiają wrażenie, że Kościół nie ma w całym roku liturgicznym idealnie rozłożonego zaangażowania wiernych w praktyki pobożnościowe, a nowatorstwo ma te braki wypełnić,
  • wytężony wysiłek bez przygotowania to jak bieg na 100 metrów po zejściu z kanapy – długo po tym nie wrócisz do standardowej praktyki modlitewnej, bo padniesz z wycieńczenia na długie godziny, dni, a może i miesiące – znam takie przypadki z życia, gdy standardowe praktyki po gwałtownym podjęciu się cięższych praktyk, zaniknęły i się nie odrodziły!

Bardzo zatem przestrzegam i uczulam, że nie wszystkie inicjatywy są właśnie organizowane po Bożemu, ze względu na czas i miejsce, ze względu na brak posłusznego oczekiwania na zatwierdzenie przez Biskupów.

Kto dzisiaj patrzy na religijne książki, czy mają Imprimatur?! To samo niestety dzieje się z aktywnościami podejmowanymi na własną rękę w Kościele, a mowa o praktykach pobożnościowo-pastoralnych, z głoszeniem i przepowiadaniem Słowa Bożego. Do tej działalności szczególnie wymagane jest zatwierdzenie przez Kościół.

Ale Wielka Pokuta to było wydarzenie zatwierdzone…

Nie słyszałem o tym, żeby było. W 2016 roku, ogłoszonym jako Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, panowie tą inicjatywą zdają się kompromitować ogłoszoną przez Papieża Franciszka inicjatywę, ponieważ mówiąc o Wielkiej pokucie według nich:

nie można prosić Pana Boga o miłosierdzie, nie uznając przedtem swojej grzeszności, nie padając na kolana. Że to jest pierwszy krok we wszelkim dialogu z Panem Bogiem.

(źródło: https://youtu.be/zNsLJr0dqOk – ostrzegam przed słuchaniem ich, bo mówią sugestywnym językiem nie wiedząc, że błądzą…)

 

Więcej w komunikacie Rady Stałej KEP i artykule Gościa Niedzielnego:

https://www.gosc.pl/doc/6657737.Rada-Stala-KEP-o-dzialaniach-Fundacji-Solo-Dios-Basta

Poniższy artykuł, chociaż z deon.pl , polecam, jest bardzo merytoryczny, przeczytałem go po napisaniu powyższego wpisu, więc powyżej wyrażam osobiste przekonania:

https://deon.pl/kosciol/komentarze/jakie-bledy-popelniaja-bodasinski-i-dokowicz-,834302

(źródło grafiki wiodącej: youtube – https://youtu.be/zNsLJr0dqOk)

Fałszywi charyzmatycy – fałszywi prorocy

falszywiprorocy

Fałszywi charyzmatycy

Są to ludzie, którzy swymi przekonaniami i praktykami działają na emocje i uczucia, by wykrzesać tak zwane „uczucie religijne”. Z niego miałoby powstawać bowiem według nich „życie wiarą”. Kosztem poważnych duchowych i licznych odstępstw od wiary, namawiają swe ofiary do podążania za głosem serca, natchnieniami i objawieniami, których natura odbiega od racjonalnego osądu sumienia. Od długiego już czasu w Kościele przeżywamy inwazję tego typu osób i grup, które tłumaczą naukę Chrystusa na modłę protestanckiej „prosperity Gospel”.

Harris

„Uzdrowiciel”, który w kościołach lat 90 zrobił potężne zamieszanie i niszczył duchowość Polaków. Działając mocą „duchów”, zaszczepiał okultystyczne praktyki, torując drogę demonom do dusz.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/04/30/dopuszczenie-bioenergoterapeuty-clivea-harrisa-do-kosciolow-bylo-wielkim-bledem-i-lekkomyslnoscia-harris-inicjowal-w-okultyzm-miliony-polakow-uzdrawial-za-pomoca-demonow/

Marcin Zieliński

Samozwańczy, fałszywy prorok, zwodzący wielką liczbę osób. Propagator ideologii heretyckich grup protestanckich (Betel Church). Okultysta, gdyż praktykuje swoiste techniki „uzdrowieńcze”. Otwiera ludzi na demoniczny świat pychy i zaszczepia żądzę cudotwórstwa i władzy nad innymi osobami. Jego seanse przypominają występy szamanów. Posługując się demoniczną energią i psychomanipulacją powoduje natychmiastowe omdlenia, doświadczenia gorąca, chichot, drgawki, „przepływy energii”, itp.

Nie mogę wprost oglądać w internecie tego, co ów człowiek wyczynia, bo przeszywa mnie strach. Czuję osobowe zło, jakie emanuje z tych satanistycznych praktyk, które wykonywane są niejako wprost na ołtarzach kościelnych celem ich bezczeszczenia.

Wiem o źródłach tego zła, bo sam doświadczyłem na sobie działania szatańskich „charyzmatów”. Dzięki Bogu i Maryi wyzwoliłem się z tego choć nie w krótkim czasie. Wyzwolenie przyszło za sprawą Matki Najświętszej, która wyrwała mnie i podniosła z głębokiego upadku. To, co robi Marcin Zieliński, to już niestety ugruntowana praktyka, żądna cudów za wszelką cenę. Charyzmaty to według niego możliwe do wyuczenia „techniki”, ponieważ sam się szkolił i zdobywał specjalne „błogosławieństwa” u heretyków. Podobnie i mnie zły próbował przekonać, że kariera pseudo-charyzmatyka jest moim nowym powołaniem, oczywiście z pogwałceniem powołania naturalnego i obowiązków stanu.

Zapraszam po więcej: https://zwiedzeni.pl/

Fałszywi prorocy

Pod tym zagadnieniem kryją się ludzie, którzy w imię Boże przepowiadają Ewangelię, lecz… Przemycają w swoich naukach jawne lub skryte herezje. Herezja jest to nauka sprzeczna z prawdą wiary, zawartą w Ewangelii, Tradycji, dogmatycznym nauczaniu Kościoła. Fałszywy prorok to także osoba, która albo jawnie krytykuje hierarchię kościelną przeciwstawiając się prawdzie objawionej, albo tworzy równoległy system wartości, ukazując jego wyższość. Fałszywy prorok często podważa lub błędnie interpretuje autorytet Papieża i funkcje Kościoła. W ostatecznej fazie zwodzenia fałszywego proroka są owoce, a wśród nich jawne nieposłuszeństwo, uznanie siebie za prawowitego lidera, za czym nierzadko dochodzi do odrzucenia swojego powołania i tłumaczenia go w nowym wymiarze. Dotychczasowi słuchacze fałszywego proroka wdrażają ewolucyjnie jego nowinki i praktykują je, przez co dochodzi do konfrontacji z tymi „złymi”. Fałszywy prorok albo głosi powszechne zbawienie (nieistnienie kary piekła), albo też głosi nieuchronną karę, często uzurpując sobie prawo do osądu, na jakim etapie znajduje się ludzkość.

o. Adam Szustak

Postać nietuzinkowa, a nawet groteskowa. Mocno powołuje się i utrzymuje ścisłe związki z „charyzmatykami” brazylijskimi, z Zielińskim, itp.
Przez pokrętną interpretację wyjątków w prawie lub obyczajach kościelnych podaje swój subiektywny pogląd na sprawę w sposób zaskakujący i budzący sensację, zaciekawienie. Podaje to na sposób dogmatyczny, nie pozostawia u odbiorcy cienia wątpliwości, że jego interpretacja jest słuszna i jedynie godna.

Główne wobec niego zarzuty:

  • nie potępia ponownych związków rozwodników z małżeństw sakramentalnych, a nawet utrzymuje, że Bóg błogosławi takim związkom
  • rehabilituje i nobilituje Judasza jako najodważniejszego z Apostołów, a przy tym zrzuca winę za „kuszenie” do zdrady na Pana Jezusa fałszywie dowodząc, że to Pan Jezus kazał Judaszowi to zrobić, a więc Judasz nie miał wg o. Szustaka winy,
  • przejawia elementarny brak wiedzy na temat antykoncepcji hormonalnej  (o jej skutkach poronnych) oraz wprowadza ruinę w obszarze nauki moralności, poddając w wątpliwość naukę Kościoła w temacie „miękkiej” antykoncepcji – twierdzi, że jest tu możliwość dyskusji wewnątrzkościelnej
  • trwoni czas i majątek swoich sponsorów na wycieczki zagraniczne
  • wzywa do modlitwy za samobójców „żeby Bóg im przebaczył” – nawet kiedy jest już po fakcie i nic prócz żalu denata w ostatnich sekundach życia, nie uchroniłoby go od potępienia
  • lakonicznymi argumentami broni pseudocharyzmatyka Marcina Zielińskiego, piętnując jego merytorycznych przeciwników jako grzeszących ciężko – podpisał się pod listem w obronie Zielińskiego wraz ze sznureczkiem swoich fanów
  • najbardziej religijny film wszechczasów to uwaga: Transformers  – ze względu na bezwstydną scenę na okładce tego filmu nie wrzucę tu jego zajawki – ostrzegam przed szukaniem na własną rękę!
  • nie cierpi nabożeństw, pobożności ludowej, np. gorzkich żali
  • itd.

Dodatkowe info:

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/kanal-langusta-na-palmie-ponad-2-mln-zl-zbiorki-rekord-patronite-pl

Seria filmów na kanale youtube „Działalność Apostolska” (nie popieram tonu tego kanału: „per ty” i „per pan”. To samo względem wulgarnych wtrętów, ale podaję poniższe dopóki ten youtuber jest jednym z niewielu krytyków publicznej działalności o. Szustaka

Apoteoza Judasza

https://www.youtube.com/channel/UCHpkyadjcsWUeWr0BHeaXOA/videos

O filmach chrześcijańskich:

o „Pasji” Mela Gibsona

Artur Ceroński

założyciel sekty „kościół mocy”, zaangażowany w agitowanie pielgrzymów na Jasnej Górze…

Film dla ludzi o mocnych nerwach… (tytuł mylący)….

Ksiądz Augustyn (Piotr) Pelanowski

osobny wpis na blogu:

ks. Augustyn Pelanowski – fałszywe proroctwo

Mały Kamyk

Aktywny na rzecz ustanowienia siebie papieżem. Przyjaźnił się z p. Domańskim z Oławy.

więcej: http://www.bpios.pl/punkt/A1/015a.html 


Głos osób doświadczonych

Toronto blessing to objaw opętania – s. Michaela Pawlik


Moje świadectwo ze spotkania z Marcinem Zielińskim

Poniżej publikuję list do grupy Szkoły Nowej Ewangelizacji w Olsztynie, współodpowiedzialnych za zaproszenie go do jednego z kościołów. List wystosowałem w październiku 2015 roku tuż po moim udziale w spotkaniu z tym fałszywym prorokiem na jednej z jego konferencji. Pisałem to jeszcze mało świadomy kim jest ów zwodziciel, nie było jeszcze o nim za bardzo głośno wtedy. Na moje świadectwo nie udzielił mi nikt odpowiedzi.

24. X. 2015

do: swiadectwa.sneolsztyn

Szczęść Boże,

Nazywam się Piotr i chcę dać takie świadectwo.
(…) rozpocząłem swoje nawrócenie, ponowne i kolejne. Nie ma odtąd dnia bez Mszy Świętej. Wszystko zawierzyłem Bogu, a Bóg wyciąga mnie z gnoju, karmi Swoim Ciałem, przyodziewa szatą zbawienia, podtrzymuje i wspiera w tej drodze oraz prowadzi mnie Najświętsza Dziewica Maryja, której zawierzyłem swoje serce i wylałem je u stóp Jej tronu w Ostrej Bramie podczas pielgrzymki autokarowej do Wilna na początku października.
Pierwszy raz też miałem okazję uczestniczyć w Wieczorze Chwały w tej intencji we wrześniu. Tamto spotkanie ze względu na adorację i modlitwę kapłana (tylko kapłana, bo Wasze modlitwy towarzyszące śpiewom nie pozwalały mi się skupić na adoracji), a później modlitwę wstawienniczą, było dla mnie bardzo owocne. 
W dniu wczorajszym, kiedy uczestnictwem w różańcu rozpocząłem „wieczór Chwały”, miałem dużo mieszanych uczuć (…) Czy po Komunii Świętej muszą być te wstawki nieliturgiczne, te krzyki młodej dziewczyny przez mikrofon „wysławiamy Cię JEZU CHRYSTE, KOCHAMY, TU I TERAZ….” ? Dla mnie to uwielbienie też nie było uwielbieniem. Przychodzę tu z ciężarem w sercu, ludzie wkoło zaczynają machać rękami, kołysać się, entuzjazm jakiego brak chrześcijanom w ich wzajemnych kontaktach, a tu swoboda w ekspresji, której nie potrafiłem przyjąć jako model relacji z Bogiem w tej trudnej dla mnie sytuacji i położeniu.
Po trzecie, konferencja Marcina… Pierwszy raz miałem okazję go zobaczyć, poznać nie próbowałem dokładnie skąd jest i co z nim się stało, ale po tym wszystkim mam wrażenie, że jego postawa to jakiś „ugruntowany neofityzm”. Nie chciałbym tutaj robić antyświadectwa, bo wszystko co szlachetne chciałbym zachować. Jednak człowiekowi świeckiemu, który głosi Ewangelię bez autorytetu Kościoła jakim byłoby posiadanie przez niego sakramentu Święceń, bardzo trudno jest mi zaufać. W innym wypadku bliżej byłoby mi do protestantów
Próbowałem zrozumieć Jego formę przeplatania świadectwa własnych, prywatnych przeżyć z głoszeniem Ewangelii, pod którą tak jakby podciągał to czego doświadcza, jakby w słowach Ewangelii odnajdował wytłumaczenie tego, co z nim i dookoła się dzieje. Nie podobało mi się jego budowanie autorytetu własnej osoby na bazie wewnętrznych oświeceń. Jego osobiste interpretacje wszelkich poruszeń ducha mogą okazać się bardzo zwodnicze, a sam miałem bardzo wiele „duchowych oświeceń” w swoim „pierwszym nawróceniu”, z czym dzięki Bogu rozpocząłem i wygrałem walkę, a wszelkie takie pouczenia odrzucam jako pokusę szatańską w myśl nauki doktora Kościoła, św. Teresy Wielkiej oraz Św. Jana od Krzyża.
Jako samorosły ewangelizator Marcin odnajduje spełnienie w tym, co jest trudne, a co podsuwa mu pod światło jego rozumu, „duchowe oświecenie”… Czy tylko rzeczy trudne są ważne i są wyznaniem wiary, zgadzaniem się na Głos Opatrzności? 
Z kolei znów dlaczego „wiara to ryzyko”, tak mocno podkreślany motyw tej konferencji? Wiara to więcej niż ryzyko, czy pewność, bo wiara to wiedza. Natomiast cuda to tylko „efekt uboczny” dla nawrócenia, jakiego sprawcą jest zawsze Bóg w swoich wierzących i przez swoich wierzących. Nie wolno nam się nad nimi (cudami) zatrzymywać, przywoływać ich i roztrząsać. Czy Pan Jezus kiedykolwiek tak czynił? Pan Jezus zabronił ludziom rozpowiadać o tym co się wydarzyło niemal przy każdym cudzie. Dlatego to „echo cudów” u pana Marcina według mnie wygląda nienaturalnie na tle pełnego obrazu Ewangelii i mocy, z jaką przepowiada Ją Kościół. 
To co powyżej starałem się napisać i tak w sposób delikatny, jednak ujmuje w pewien sposób moje osobiste wrażenie z październikowego „wieczoru Chwały”, który dla mnie zakończył się o godzinie 21-wszej, gdy postanowiłem pojechać do domu. Z wewnętrznym rozbiciem, smutkiem że jestem nic nieznaczącym truchłem, rozbitym i odepchniętym przez Boga, bo takie wrażenie odniosłem po konferencji pana Marcina, który z całą zapalczywością głosi „cuda Boże” w swoim życiu, uleganie natchnieniom bez głoszenia w równym stopniu potrzeby używania rozumu (rozeznanie duchów), którego dopiero przedłużeniem jest wiara. Spokój wewnętrzny odzyskałem dopiero w domu odrzucając w imię Jezusa Chrystusa szatański zamęt jaki powstał w moim sercu. 
Czy prawdziwe i namaszczające do bycia ewangelizatorem są nawrócenia „w stylu św. Pawła”, kiedy przede wszystkim nawrócenie to proces? Obawiam się o pana Marcina i o słuchaczy tych dzieł, które się dokonują tak jakbym obawiał się o słuchaczy uzdrowicieli niechrześcijańskich.
Czy to wyłącznie moje lęki i obawy, więc dlaczego spotkanie z panem Marcinem nie wniosło nic wartościowego do mojego życia oprócz doświadczenia własnej niemocy i pogłębieniu uczuć rozpaczy? Myślę, że osób podzielających moją opinię znalazłoby się więcej, jednak tego wieczora nie przybyli na to spotkanie, bo wolą „klasyczną” Mszę Świętą w kościele i są bardzo ostrożni jeśli chodzi o tego rodzaju działanie, choćby w najlepszej wierze i z modlitwą wspólnotową do Boga, która jest wartością sama w sobie.
Mam dobrą radę dla wszelkich poszukiwaczy „cudów i uzdrowień”: Starajcie się najpierw o królestwo Boże i Jego sprawiedliwość, a to wszystko (co potrzebne do życia) będzie wam dodane.
Z Panem Bogiem,
Piotr

ks. Augustyn Pelanowski – fałszywe proroctwo

pelan

UWAGA – fałszywy prorok!

Na początku 2020 roku na poniższym blogu odniosłem się do filmu dokumentalnego „Proroctwo” i wystąpienia ojca Augustyna Pelanowskiego z 2017 roku. Pisałem o sprawdzeniu się proroctwa o koronawirusie, nie wiedząc jednak jeszcze o tym, że ksiądz Augustyn (Piotr) Pelanowski dopuścił się zgorszenia przez porzucenie kapłaństwa, złamania ślubów zakonnych i opuszczenia zgromadzenia zakonnego oo. Paulinów.  Módlmy się za księdza Augustyna, który obecnie błądzi. W tej sytuacji nie tylko odcinam się od wspierania jego osoby, ale i oceniam szkodliwość każdej formy udzielania jemu poparcia.

„Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,16)

Pośród osób, którzy głoszą pseudo-apokaliptyczne wizje Kościoła lub wprost wygłaszają herezje, najbardziej znane są przypadki byłych zakonników i księży, którzy odchodzą od kapłaństwa. Nic bardziej dziwnego, diabeł nie dobiera osób do destrukcyjnej walki wewnątrz Kościoła z przypadku. Zwiedzeni przez szatana nieposłuszni nauce Kościoła, ani Pasterzom księża przez swoją postawę buntu mają tym większą moc nad ludźmi o słabej wierze. Czy to nie o takich ludziach pisze św. Jan Apostoł słowami:

Dzieci, jest już ostatnia godzina,
i tak, jak słyszeliście, Antychryst5 nadchodzi,
bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów;
stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.
Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas;
bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami;
a to stało się po to, aby wyszło na jaw,
że nie wszyscy są naszego ducha. (1J 2, 18-19)

Zacietrzewiony, samozwańczy prorok

Odkąd jeszcze jako ojciec Augustyn Pelanowski głosił Słowo Boże z wnikliwą interpretacją i egzegezą, były już zakonnik zdawał mi się tą postacią, o której wiarę byłbym pewien. Jawił się jako nauczyciel posłany do Ludu Bożego, ukryty prorok wypowiadający wizje i trwożący lud skostniały w niewoli grzechowej. Od momentu jednak, gdy coraz śmielej zaczął wypowiadać swoje uwagi na temat urzędującego Papieża, zacząłem mieć wątpliwości. Do tego stopnia, że właściwie z jego inspiracji przeczytałem niemal całą adhortację apostolską Papieża Franciszka „Amoris Laetitia”. Otwierałem oczy ze zdumienia poziomem agresji ze strony księdza Pelanowskiego… W swoim nagłośnionym kazaniu ksiądz Augustyn atakował szczególnie jedno zdanie adhortacji, a w zasadzie początek trzeciego (z 325 paragrafów całego dokumentu): 3. Przypominając, że „czas jest ważniejszy niż przestrzeń”. Tak pobieżnie i dosłownie ks. Pelanowski ocenił „książkę po okładce”. Opinia ta nie jest nawet współmierna z trafnymi diagnozami i radami dla duszpasterzy, wyrażonymi w papieskim dokumencie… Jednak do apogeum szkodliwej twórczości ks. Pelanowskiego doszło, gdy wygłosił publicznie swoje „proroctwo”, tu cytuję fragment najostrzejszy i najbardziej stojący w sprzeczności z doktryną katolicką:

Pokażę prawdę o waszych nieprawdziwych nadziejach, abyście zdążyli się nawrócić, zanim przyjdę! Bo przyjdę niebawem! A znakiem dla was Mojego nadejścia będzie ohyda spustoszenia – czyli Eucharystia bez Mojej Obecności! Msza, która nie będzie już Mszą, tylko jej parodią. Kto ma uszy do słuchania – niechaj słucha!

Tego zdania nie rozumiałem trzy lata temu, ale dziś wiem, że to atak na Eucharystię właśnie dokonał się ze strony księdza Pelanowskiego. Pan Jezus zapowiedział Swoją obecność – której nie odwołał nigdy – w słowach:  „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28, 20. Nikt oprócz protestantów nie zaprzecza temu, że w Eucharystii jest obecny Pan Jezus.  Cały tekst tego fałszywego proroctwa zasługuje na naganę, ponieważ ciężkie słowa nie są równoważone Miłosierdziem Pana Jezusa. Kto czytał „Dzienniczek” św. Faustyny dokładnie zna sposób w jaki Pan Jezus komunikuje ludziom trudne rzeczy. Na pewno nie taki jak prezentuje ksiądz Pelanowski…
Do tego, styl tej gromowładnej przemowy wzorowany jest na Apokalipsie wg św. Jana, gdzie w 22 rozdziale Pan Jezus mówi parę razy, że „przyjdzie niebawem”. Jednak treść „proroctwa” księdza Augustyna w tym kontekście staje się niejako uzupełnieniem słów Apokalipsy. Dzięki temu według mnie można rozeznać fałszywość owego proroctwa, ponieważ dąży ono do uwiarygadniania się autorytetem Pisma Świętego. Bóg na to nie pozwoli, by ostać się mógł fałszywy prorok, ponieważ obowiązuje następująca przestroga Pana Jezusa:

Ap 22, 18 Ja świadczę
każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi:
jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył,
Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.

 


Oświadczenia zakonu oo. Paulinów w sprawie ks. Pelanowskiego.

W związku z propagowanymi przez o. Augustyna Pelanowskiego poglądami stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej oraz szacunkiem należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi, Zakon św. Pawła I Pustelnika (Paulini) oświadcza, iż zdecydowanie odcina się od prywatnych poglądów wyżej wymienionego kapłana.

Jednocześnie zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze.

Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zamętu i zgorszenia, jakie w dusze wiernych wprowadzić może indywidualna działalność o. Pelanowskiego. Jednocześnie informujemy, że już wcześniej podjęte zostały kroki przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

W duchu braterstwa trwamy w modlitwie za o. Augustyna.

o. Paweł Przygodzki

Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów

Częstochowa – Jasna Góra, 30 listopada 2019 r.

 

Podaję również komunikat bieżący:

Kuria Generalna Zakonu Paulinów informuje, że o. Augustyn Pelanowski został wydalony z Zakonu św. Pawła I Pustelnika Dekretem Generała Zakonu z dn. 12.01.2020 r., potwierdzonym przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego dn. 25.03.2020 r.

Tym samym na mocy kan. 701 Kodeksu Prawa Kanonicznego nie posiada upoważnienia do głoszenia Słowa Bożego i sprawowania sakramentów, dopóki nie znajdzie biskupa, który go przyjmie do swojej diecezji lub przynajmniej zezwoli na wykonywanie święceń.

o. Sebastian Matecki OSPPE

Rzecznik prasowy Zakonu Paulinów

https://www.niedziela.pl/artykul/62404/Komunikat-w-sprawie-o-Augustyna

Strzeżcie się orędzi z Trevignano Romano

trevignano romano

Zakaz działalności dla ks. Grzegorza Bliźniaka

Artykułem poniższym pragnę przestrzec łatwowiernych i bezkrytycznie ufających w „objawienia i przepowiednie” wiernych Kościoła.

Zakaz działalności dla Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego

Codzienna „Światowa modlitwa” z Trevignano

Zacznę od opisu tej przedziwnej formuły głoszonego orędzia. Układanie nowych modlitw na „nowe czasy” musi budzić już opór świadomych wierzących – w myśl zasady: lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy, prawem wiary).  Tekst praktykowanej modlitwy rozpoczyna się znakiem krzyża i inwokacją do Boga Ojca z przebłagalnym wezwaniem o przebaczenie.

1. „Przebaczenie za popełnione błędy

Listę powodów do przebaczenia otwiera „przebaczenie za popełnione błędy„. Koliduje to już mocno z dogmatyką Kościoła, która naucza o grzechu i o winie. Mówienie zaś o błędach subiektywizuje odczucie osoby, która tak się modli. Zniekształca osąd moralny czynu. W pierwszym rzędzie nie ma tu obrazy Boga. Osąd płynący z wypaczonego sumienia zajmuje miejsce przykazań Boskich, czy teologii moralnej. To również próba zmiękczenia istniejącego problemu bez poniesienia wszystkich konsekwencji tych błędów, tak jakby intencją było ocieplenie relacji z Panem Bogiem.

2. „Przebaczenie za to, że oddaliliśmy się od Ciebie”

Na pierwszym planie skutki doczesne czynu ludzkiego, a nie cześć i wieczna chwała Boża – co jest obecne w modlitwie „Ojcze nasz…”.

„Przebaczenie bluźnierstw skierowanych do Ciebie”

Bluźnierstwa wymienione w kolejności dalszej mogą wskazywać, że decyzja o odejściu od Boga jest gorsza niż walka z Nim.

„Przebaczenie za złe traktowanie przyrody, (…)”

Niekwestionowany czerwony alert. Pominięcie przykazania miłości „bliźniego swego jak siebie samego”. Przemilczanie zbrodni mających miejsce na świecie, jak aborcja, wojny, niewolnictwo… itd.

„(…) którą nam pozostawiłeś, prawie jak raj.”

Królestwo Boże nie jest z tego świata (J 18, 33b-37), a więc o jakim raju jest mowa? O ziemskim raju. Lecz: Gdzie serce twoje, tam skarb twój (Mt 6,19-23). Gdzie więc lepiej mieć swój skarb i gdzie tęsknić?

„Przebacz nam nasze grzechy”

Ale to dopiero po „przebaczeniu za złe traktowanie przyrody”...

„przebacz tym, którzy pozwolili na zamknięcie miejsc kultu odbierając nam możliwość otrzymania Chleba życia wiecznego.”

Modlitwa i ocena postępowania w jednym. Trwa niezrozumienie niektórych wiernych w związku z decyzjami hierarchów, a te słowa nie sprzyjają posłuszeństwu.

„O! Ty Ojcze, który w swoim nieskończonym Miłosierdziu mimo wszystko napełniałeś nas miłością (…)”

Tryb dokonany, a więc koniec świata bliski – modlitwa ogłasza i wymusza na Bogu czas kary.

„Spraw, by w tym okresie Męki Pańskiej, Duch Święty zstąpił na tą ziemię rozdartą przez zło

Ciężkie do interpretacji wizje pseudo-apokaliptyczne… Gdy zaś w modlitwie Ojcze Nasz występuje tylko jeden podobny passus: „Ale nas zbaw ode złego” (Mt 6,13)

„Pokornie prosimy Cię, abyś oświecił Papieża,”

Trudna rzecz, kiedy objawienie prywatne wzywa do modlitwy o oświecenie Papieża. Stąd może płynąć sugestia, że Papież potrzebuje oświecenia bardziej niż wiary…

„aby mógł poświęcić Świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi tak jak wyraźnie Najświętsza Maryja Panna prosiła o to w Fatimie.”

Jak to było z tym poświęceniem przez papieża Franciszka w 2022? Nie wiem, czy głosiciele z Trevigniano Romano aby uznali to poświęcenie, lecz to, że 1 postulat został spełniony nie mówi jeszcze o tym, że reszta jest właściwie sformułowana.

„Ojcze Mój, wylej Krew Odkupienia na tą naszą ludzkość.”

Bóg pragnie naszego zbawienia, ale nie zbawi bez udziału grzesznika. Pierwej należy okazać Bogu wdzięczność za tylu niewdzięcznych. Nie ma czegoś takiego jak powszechne zbawienie, mamy się modlić by nikt nie trafił do piekła. Aby tak się nie stało Bóg ustanowił porządek łaski, gdzie przez Sakramenty święte udziela nam zbawiennych łask. Nie zaś „hurtowo” wszystkich obmywa we Krwi swego Syna.

„Matko Przenajświętsza, zwracamy się do Ciebie jako do matki nas wszystkich: chroń wszystkie swoje dzieci, przygarniając je do swojego Niepokalanego Serca, naszego jedynego bezpiecznego schronienia.”

Matka Boża jest Matką dla słuchaczy Słowa Bożego, mających jednego Ojca w Bogu. Modlitwa do Boga Ojca z pominięciem modlitwy do Syna. Wezwanie powinno być wg mnie zrównoważone wezwaniem do Najświętszego Serca Pana Jezusa.  Jest za to…

„Ojcze, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Amen”

Element „nowego” nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, które również zawiera wątpliwości.


Kościół o prawdziwości rzekomych objawień

Biskup miejsca przestrzega. W miejscu tym zaczyna kręcić się biznes bez błogosławieństwa księdza biskupa (film poniżej).

„Oczywiście, to wszystko jest nienormalne. Ja jej nie potępiłem tylko dlatego, żeby nie robić jej reklamy” –  biskup miejsca Rossi (za: deon.pl)

Do tego dochodzi krytyka Kościoła, szczególnie Watykanu (wrzesień 2016) i straszenie kataklizmem (trzęsieniem ziemi w Rzymie i Watykanie) jako przesłanie tych orędzi.

(Więcej: https://deon.pl/kosciol/biskup-z-trevignano-romano-przeciwko-rzekomym-objawieniom,821538)


Reakcje internetowych propagatorów orędzi z Trevignano Romano

Jestem blokowany! po wysłaniu do autora strony na Facebook https://www.facebook.com/Domniemane-objawienia-Matki-Bo%C5%BCej-w-Trevignano-Romano-105250017750298/ powyższego mojego wpisu na blogu, zostałem zablokowany.

Po wysłaniu komentarza poddającego w wątpliwość prawdziwość orędzi na stronie facebook „3 dni ciemności” https://www.facebook.com/3dni.ciemnosci.TDC/ , zostałem pozbawiony możliwości dodawania komentarzy.

PRZESTRZEGAM przed powyższymi stronami, propagatorami i innymi osobami, które zdają się budować kapitał na ideologii „osaczonej twierdzy”.


Wydawnictwa, audycje, strony, działalność osób – skażone przez propagowanie Trevigniano Romano

esprit
esprit – wpis na Facebook-u

GŁOS ROZSĄDKU

ks. Marcin Wosiek SDB

o. Wit Piotr Chlondowski OFM

Koronowani krytycy hierarchii

koronawirus

PCH24. PL w kwestii promocji odruchów fundamentalistycznych

Nie tylko przykrymi są wypowiedzi Krystiana Kratiuka, „mecenasa” konserwatyzmu katolickiego w odsłonie tropiciela dekompozycji Kościoła katolickiego na wielu frontach, a także sympatyka lub nawet postulatora wprowadzenia monarchii w Polsce (na jakiej drodze, samo-ustąpienia prezydenta?) –  lecz są to wypowiedzi dalece oburzające. Skupię się tutaj tylko na jego szczujni z okresu wprowadzania obostrzeń w związku z początkiem pandemii koronawirusa.

https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html

„Gdy Mateusz Morawiecki zostawał szefem polskiego rządu, deklarował, że chce chrystianizować Europę. A do historii przejdzie jako ten, który zabronił Polakom pójść do kościoła w Wielkanoc. Ale polityk to polityk – co jednak powiedzieć o postawie prymasa?”

Tak brzmi nagłówek wypowiedzi Krystiana Kratiuka, natomiast kończy się wyjątkowo dosadnie:

Wszak kiedy jeszcze dwa tygodnie wcześniej wolno było wejść do kościoła właśnie pięćdziesięciu osobom, w niedzielnych Mszach brało udział ledwie kilkanaście czy dwadzieścia kilka osób – i wcale nie były to osoby starsze czy w podeszłym wieku, ale katolicy pragnący Mszy i Komunii. Bo jest ich nieco więcej (również właśnie wśród młodych) niż pięcioro na parafię. Było ich niewielu dzięki czemu i tak zachowywali między sobą nie dwumetrowe, ale i dziesięciometrowe odstępy! Ale teraz, w Wielkanoc, te osoby już do kościoła nie wejdą.

 

Podziękujmy za to premierowi. I prymasowi.

Skąd zatem uzasadnienie z ust Kratiuka dla odmawiania prawa do bezpieczeństwa osobom starszym, które żyją w społeczeństwie i polegają szczególnie na pracy ludzi młodych? Skoro epidemia roznosi się kropelkowo – bo jak by inaczej – to dlaczego dochodzi do skażeń w DPS-ach, szpitalach, domach osób samotnych?
Jakże tak można… izolować we własnej świadomości osoby starsze, że im nic się nie stanie, a młodzi wcale i nigdy nie zaniosą im wirusa? Skąd ta wiara i pewność? Wydawać by się mogło, że od praktykowania wiary w sposób mechanicystyczny, daleki od posłuszeństwa z synowskim oddaniem!

To kpina z Eucharystii. Eucharystia zawiera w sobie Ofiarę Syna Bożego w doskonałym posłuszeństwie Bogu Ojcu. W Kościele władzę sprawują biskupi, nie zaś wierni świeccy. Poświęcanie na „ołtarzu” własnej religijności obowiązku troski w pierwszym rzędzie o bezpieczeństwo i przeżycie trudnego czasu przez osoby starsze, tworzy zarzewie  buntowniczej rewolucji w duszpasterstwach. A dzieje się to w buńczucznym geście „przybijania” na „drzwiach” Kościoła swoich prywatnych tez i przez publiczne „dowalenie” Prymasowi.

Element szerszego nieposłuszeństwa

Tu i ówdzie, pod jedną fałszywą przesłanką, a mianowicie wierności tradycji pisanej przez duże T, ten sam „duch Lutra” w odsłonie sedewakantyzmu, odmawia poddania się pasterskiej dyscyplinie wobec legalnie wybranych następców Apostołów. Podobnie i w postawie Kratiuka brak jednego z kryterium sensus fidei jako dziecięcej ufności w prawdę o Opatrzności Bożej, wymagającej od wiernego heroicznego często zaufania, poddawanego próbom wynikającym z Bożego dopuszczenia. Po stronie reprezentowanej przez ostracyzm pana Kratiuka, przejawia się wyłącznie nieustanna „reanimacja” i „resuscytacja” Kościoła w agonii, jak gdzie indziej autor wyżej wspomnianego tekstu próbuje określać obecny, czy niedaleki stan dwutysiącletniej instytucji.

Sprzyjające środowisko dla rewolucyjnych idei

Takiej zapaleńczej misji wyzywania na pojedynki najwyższych Hierarchów Kościoła i przypadkom sekundowania atakującym w Pasterzy, wtórują stanowiska osób publicznych. Jedną z  cytowanych wypowiedzi w artykule Kratiuka są słowa mecenasa Jerzego Kwaśniewskiego, utyskującego na paniczne reakcje władz. Tak jakby wyłącznie brak konkordancji systemu prawnego w obliczu nowej ustawy o przeciwdziałaniu epidemii, nie przystawał do pogodzenia żelaznej logiki prawa rzymskiego z tą samą logiką… prawa kanonicznego. Jednak podchwycona w ramach konwenansu wystawiania żagli po cudzy wiatr wypowiedź mecenasa, staje się pretekstem do dalszych tego typu wybiegów w przestrzeni medialnej.

Ci sami, którzy wołali do tej pory o zaprzestanie na arenie prawa działań, które wymierzone są w najsłabsze jednostki społeczeństwa – jak starcy, chorzy, niepełnosprawni, samotni, nienarodzeni, itd. – ci sami w jednej chwili oczekują od władz państwowych równego traktowania w dostępie do usług i dóbr, i o zgrozo: do wymuszenia możliwości uczestniczenia w „gwarantowanych” im przez wiarę praktykach religijnych, według ich własnych kryteriów bezpieczeństwa. Takim chwytem, a raczej petycją o zniesienie obostrzeń na czas Triduum Paschalnego zabłysnęła fundacja Życie i Rodzina. Kuriozalne w możliwych skutkach przedsięwzięcie fundacji Kai Godek godziło przecież w naszą solidarność społeczną z najuboższymi, a także księżmi, chcącymi również przetrwać w najlepszej kondycji trudny czas, by móc przygotować się lepiej do wyzwań stojących przed duszpasterstwem w dramatycznych warunkach.

Jak bardzo złudne jest dążenie za wszelką cenę do otwarcia kościołów i ślepe zapatrzenie w wyimaginowane normy sanitarne, pisane z księżyca… Co niektórzy odwołują się dziś nawet do naśladowania męczenników, przywołując do porządku „niewiernych”, by szli na Eucharystię godząc się na ewentualną śmierć swoją (o bliskich trochę szafują oszczędnie….), na śmierć w obliczu przeheroicznej „próby” wiary. Próbą wiary chcą nas teraz teraz właśnie skonfundować tacy Kratiukowie i jakże zacni „tradycyjni” klerykałowie, wprowadzając istotny dysonans poznawczy w dziedzinie moralności chrześcijańskiej z zakresu miłości bliźniego i stosowania V przykazania w praktyce. A na dodatek, snując intrygę derogacji prawa kościelnego („podziękujmy za to (…) prymasowi”) i państwowego na rzecz nieograniczonej wolności nie sumienia, ale „wyznawania”.

Nie wystarczy jednak publiczny cynizm „proroków” Kościoła walczącego… z: modernizmem, masonami, progresistami, i resztą świata. Trzeba wg nich podważyć po równo poczynania: legalnej władzy w tym kraju oraz przy okazji zbesztać Prymasa, skoro bez przyłbicy „dogaduje się” z władzami (zamiast naśladować np. nieskalany w ich mniemaniu wzór Prymasa Wyszyńskiego z gestem słów: NON POSSUMUS!). Za co to wszystko? Za wypowiadanie niewygodnej dla tradycjonalistycznej „egzegezy” narracji.

Brońmy naszych Pasterzy!

A ja staję tutaj w obronie księdza Prymasa! Poniższe Jego słowa są całkowicie zrozumiałe dla osób wiedzących, że Kościół katolicki (powszechny), to nie „ja i moja rodzina” (z wypartym szkodzeniem sobie i bliskim), lecz także i społeczności osób starszych, schorowanych, samotnych i często polegających właśnie na sposób dziecięctwa Królestwa Bożego – na zaleceniach i opiece bezpośredniej Kościoła:

ks. abp. Wojciech Polak, Prymas Polski
abp. Wojciech Polak

Łamanie zakazów podczas epidemii jest naruszaniem piątego przykazania, w którym jesteśmy obowiązani dbać i strzec życia innych i własnego. 

Tempus fugit…

Czas weryfikuje, że Kościół polski się nie mylił. Bieżące doniesienia o zakażeniach DPS-ów, o spieszących z pomocą siostrach zakonnych i innych duchownych w liczbie 3000 (ta liczba wciąż rośnie), o wielu zachorowaniach wśród polskich księży i biskupów, zakonnic, to wszystko jest obrazem rosnącej wszak skali epidemii.

A niestety, bezczelne wpisywanie przez Pańskich fanów na hejt-listę nie któregoś z polskich biskupów, ale samego Prymasa Panie Krystianie, to jest owoc pańskiej bieżącej działalności… choć na pozór dalej pod „patronatem” św. Michała Archanioła (protektora Kościoła Świętego).

„qui vos audit me audit et qui vos spernit me spernit qui autem me spernit spernit eum qui me misit” Lk 10:16 (VUL)

Na koniec… spieszę z odpowiedzią – jako ten głos, który i tak być może odfiltruje Pan jako odosobniony i niewart uwzględnienia – na Pana pytanie-donos:

 Ilu Polaków – zastraszonych restrykcjami czy też przestraszonych wirusem – rzeczywiście poszłoby do kościołów w Wielkanoc, wiedząc że może w nich być nie do pięciu ale do pięćdziesięciu osób?

Odpowiadam zatem – w mega skali poszedł Pan na łatwiznę. To nie wymaga wiele intelektu, by odnaleźć odpowiedź naturalną – żaden katolik wiernie słuchający Pasterzy, choćby tylko przez minimum posłuchu względem ich kompetencji oraz władzy pasterskiej – żaden by nie wziął udziału w Eucharystii.

 

Korona Brauna

Kolejni sympatycy wprowadzenia monarchii. Tym razem jako…

Więcej o podpuszczce ideologicznej formacji Grzegorza Brauna tutaj:

Partia Korona Grzegorza Brauna – więcej plusów ujemnych…

oraz tutaj:

Konfederacja Gietrzwałdzka – polemika

 

Piotr
-czuwajcie.pl

Kreskówki – ani dla dzieci, ani dla dorosłych

bajki

Ochrona dzieci przed zagrożeniami dla ich wiary

To przede wszystkim zapewnienie im kontaktu z Panem Jezusem. Chrystus w Ewangelii głosi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” (Mk 10,14). Nie tylko mówi przez to, że dzieci są uprzywilejowane w kontakcie z Nim, ale wzywa rodziców do szczególnej odpowiedzialności za ich wychowanie w duchu wiary i wzrastanie na drodze życia Ewangelią.

Diabeł zaś mówi ze wstrętem o dzieciach przez ludzi opętanych: „bachory”. Jeśli to prawda, że zły duch tak nienawidzi dzieci, to będzie je chciał wdeptać w ziemię, uczynić z nich niewolników i zniszczyć ich obraz Boży. Diabeł jest ojcem kłamstwa, a zatem przez małpowanie Pana Boga dąży do posiadania własnego potomstwa.

Rodzice, którzy to czytacie:

Baczcie na zachowanie niewinności dziecięcej Waszych pociech, wystawionej pod obstrzał ze strony pop kultury. W każdym markecie dostaniecie nachalne propozycje lalek z różowego plastiku z wymyślnymi kreacjami ubranek, zabawek fantastycznych i upiornych, a wszystko pod markami najbardziej znanymi na świecie. Nie chcę ich tu wymieniać, ale mam na myśli przede wszystkim koncern okultystyczno-pedofilski, którego logo zawiera w sobie trzy szóstki.

Nie trzeba się długo rozglądać, że dominuje jeden nurt, który realizuje misję seksualizacji dzieci oraz wprowadzania ich w świat demonów począwszy od kołyski. Przez niewinne zabawki. Niewinne czytanki do poduszki. Przez ubranka z niewinnymi postaciami z kreskówek. Przez niewinne…. Zaś pomiędzy wierszami przemycane jest to, co jest winne. Waszej uwagi zaś winne jest to, aby katolickie wychowanie dziecka nie napotykało przeszkód w postaci każdej formy bałwochwalstwa, magii, okultyzmu i hedonizmu.

I nie muszę nawet przywoływać kto, co gdzie i kiedy. Wystarczy otworzyć oczy. Zobaczycie wtedy (obyście przejrzeli… – tak jak ja na przykład miałem) na przykład swój dom nawiedzony przez koszmary dziecka, przez niekończące się awantury, przez dziwny wstręt do praktyk religijnych, przez odrazę do pobożności… Wszystko przez niewinne z pozoru, a okultystyczne przedmioty, praktyki, przyzwyczajenia, ignorancję, wygodę. A wszystko to w cieniu realizacji pragnienia „ustatkowania się” i cieszenia zgromadzonym majątkiem wraz z wychowaniem dzieci, aby kulturę tego świata chłonęły.

Powyższe to nie analiza Waszych wyborów, czy decyzji, lecz próba oddania sytuacji, w której znajdują się tysiące rodzin. Pośród nich zamiast życia duchowego kwitnie materializm, który jest zanętą satanizmu, uprawianego przez wpływowych ludzi na serio przez magię, czary i zabobony.

Będąc u najczystszego źródła jakim jest Wiara, nie raz za naszym przyzwoleniem wybieramy inne źródła pod pozorem „elementów dobra”, a jak tylko co złego jawić się zaczyna nam w świadomości, przymykamy na to oczy, by jednym duszkiem przechylić w kierunku ust dziecka puchar obrzydliwości… Świat duchowy nie zna takich kompromisów. Chrystus w Ewangelii, a także Święty Paweł nazywają rzecz po imieniu: „odrobina kwasu zakwasza całe ciasto” (1 Kor 5,6). Dlatego też to, co należy do świata duchowego funkcjonuje na swoich prawach i nie zależy od „dobrej woli” pobłażliwych na przejawu bałwochwalstwa ludzi. Okropiony materializmem, okultyzmem i magią świat wartości, przenika zaś do dzieci pod przykrywką:

  • niewinnej rozrywki
  • modnych ubrań, przedmiotów, muzyki, bajek, filmów, zachowań
  • upodobania w rzeczach, które są markowe i popularne
  • trwania w konsumpcyjnym nastawieniu i uporze
  • „ja w życiu tego nie miała(e)m, to dziecku nie będę żałować”
  • „jeśli z tego korzystają wszyscy, to musi być to dobre”

Brońmy dzieci i młodzież przed demoralizacją – ks. Sławomir Kostrzewa

https://gloria.tv/text/NpVNY6x2R7br4mdHSjU9qYHGJ

Od autora: ks. Sławomir nazywa te zjawiska po imieniu i podaje ich źródła, lecz postawa samego kapłana jest nazbyt okrojona i ogołocona z tego, co powinien przekazywać w zamian, by wypełnić brak po tym, do czego wyzbycia się wzywa.

Opętanie

hpop

Opętanie

*Franciscan Marytown Press „szatan i egzorcyzm”, wyjątki.

Opętanie jest całkowicie inne od obsesji, polega na tym, że diabeł wchodzi w człowieka i mieszka w nim, używając jego ciała jako instrumentu dla swoich diabelskich celów i działa poprzez członki ciała opętanego. W wypadku opętania ofiara nie ma żadnej woli w czynnościach, które wykonuje. Nie chce mówić tego co mówi, często nie byłaby sama w stanie mówić językami, które wypowiadają jej usta, nie mogłaby znać faktów, które wyjawia w czasie opętania, ani również tajemnic czy odległych wydarzeń. Czasami fakt opętania można odkryć tylko po dokładnym zbadaniu. Często ofiara nie jest świadoma swojego stanu.
Opętanie nie zawsze oznacza, że ofiara musi być wielkim grzesznikiem, albo że weszła w jakieś prywatne układy z diabłem. Bóg dopuszcza czasami wypadek opętania dla wykazania swojej mocy, albo jako przestrogę dla grzeszników. W Ewangelii mamy siedem przykładów ludzi opętanych, z których Chrystus wyrzucił diabła.
Kiedy wszyscy narzekamy na przykry i niski stan moralny naszego narodu i otwarcie przyznajemy panowanie grzechu, bardzo niechętnie uświadamiamy sobie jego przyczynę. Doskonale widzimy zły owoc lecz oślepliśmy, by dostrzec drzewo, na którym zły owoc dojrzewa. Czy nie jest to zastanawiające, że tak często nie potrafimy uznać, że diabeł jest inspiratorem zła? Ta ślepota oznacza zwycięstwo dla wroga zbawienia. Wiele dusz prowadziłoby świętsze życie, gdyby rozpoznały, że diabeł jest przyczyną i źródłem grzechu: a grzesznicy nie byliby tak dumni ze swoich wad, gdyby wiedzieli, że idą za szatanem, rzeczywistym bytem, a nie tylko niejasną enigmą istniejącą jedynie w ludzkiej fantazji.
Kościół przyjmuje wpływ diabła i stosuje środki zaradcze w formie wielorakich egzorcyzmów i poświęceń. Lecz, niestety, są ludzie wykształceni, nawet pomiędzy duchowieństwem, którzy po latach doświadczeń nigdy nie ujrzeli drzewa zła, nigdy nie dostrzegli sprawcy wszelkiego zła, i którzy mówią, że nigdy nie widzieli osoby poddanej wpływowi diabła. Widzą oni grzeszników umierających bez spowiedzi, mają w swoich parafiach grzeszników, którzy żyją w grzechu od wielu lat, i którzy twierdzą, że są sami odpowiedzialni za swoje czyny i że są ich jedynymi sprawcami. Stanowisko takie nie jest w zgodzie z duchem i Magisterium Kościoła.
Ślepota taka jest godna pożałowania. Generał, który widząc trupy swoich żołnierzy zabitych podczas akcji, nadal twierdziłby, że nie było tam nieprzyjaciela, zostałby odwołany ze swojego stanowiska z powodu głupoty. Chrystus zamierzał, by Jego kapłani prowadzili dusze do nieba, a kiedy zauważą, że wiele dusz bywa zamordowanych dla wieczności, powinni powstać do czynu i walki przeciw wrogowi Boga, który to wszystko sprawia.
Pokażcie duszom chrześcijańskim diabła takim, jaki on naprawdę jest, a jego brzydota nie pociągnie ich. Ukryjcie diabła, a z niewiedzy pójdą za nim. Diabeł ukrywał się zbyt długo, nie z winy Kościoła lecz tych, którzy mają zbyt małą, lub nie mają żadnej wiary w życie nadprzyrodzone. Moc diabła maleje z chwilą, kiedy odkryte zostają jego zamiary. Nie oznacza to oczywiście, że większość wypadków głupoty czy epilepsji jest powodowana obecnością szatana, lecz tylko, że wiele wypadków tego typu, jak również innych zaburzeń fizjologicznych czy umysłowych jest dziełem szatana (Job 2,4-6). Należy zauważyć, że w zapisach Pisma Świętego choroby cielesne są odróżniane od działań złego ducha. Nasz Zbawiciel leczył schorzenia oraz przynosił ulgę uciśnionym przez diabła. Współczesne przekonanie, że cielesne choroby były w owym czasie mylone z wypadkami opętania, jest zupełnie bez podstaw.
„W niektórych wypadkach istnieją dowody, że choroba cielesna była rzeczywiście wewnętrznie związana z działaniem złych duchów. Ślady choroby znikały, z chwilą wymówienia przez Chrystusa słów wypędzenia. W niektórych wypadkach Chrystus zmuszał szatanów do złożenia oświadczenia kim oni byli”. (Raupert J. Godfrey, K.S.G., Christ and the Powers of Darkness, str. 11).
15 sierpnia 1972 r. Papież Paweł VI w liście Apostolskim Motu Proprio, zreformował rytuał pierwszej tonzury, mniejszych święceń i subdiakonatu. Od tego czasu, mniejsze święcenia mają nazywać się „urzędami”, ponieważ ściśle biorąc, nie są one częścią Sakramentu Święceń i można je powierzyć ludziom świeckim. Posługa egzorcysty, podobnie jak inne urzędy poświęcające się pracy nad jałmużną, nie przyjęła się powszechnie jako urząd w Kościele Łacińskim, ale może wyodrębnić się jako taki w poszczególnych regionach, jeżeli Konferencje Biskupie uznają za konieczną czy użyteczną z jakichś szczególnych powodów. W każdym razie, posługę tę może biskup powierzyć kapłanom, diakonom lub innym osobom bez ustanawiania go jako urzędu (L. Osservatore Romano, wyd. ang. 9/21, s. 9).

Czy diabeł może rzeczywiście opętać człowieka?

Diabeł nie może maltretować ciała człowieka z zewnątrz (obsesja) ani działać przez niego w nim (posesja, opętanie) bez pozwolenia Bożego. Bóg czasami pozwala na to, aby ukarać tych, którzy kroczą zbyt blisko świata duchów, uprawiając czarną magię, różdżkarstwo, czary, magnetyzm, okultyzm, hipnotyzm, czy przepowiadanie przyszłości, i co przeważa w świecie dzisiejszym, spirytyzm. Dobrowolnie zaangażować się w jedną z powyższych praktyk albo z ciekawości, albo z pragnienia posiadania tajemnic czasu, to otworzyć drzwi dla szatana.

Przyczyny opętania (posesji)

Często zadaje się pytanie: „co jest przyczyną opętania”, lecz nie ma pełnej odpowiedzi na nie, ponieważ jedne z przyczyn są znane, inne zaś są nieznane. Ogólne przekonanie, że przyczyną opętania jest uparte trwanie w grzechu, może być prawdziwe odnośnie pewnych przypadków, ale niesłuszne odnośnie innych przypadków. Znane są wypadki opętania nawet u ludzi świątobliwych i pobożnych. Oto kilka przykładów przyczyn opętania.

Przepowiadacze przyszłości i tym podobni

Zdarzają się częste wypadki opętania wśród ludzi, którzy poszukują informacji u przepowiadaczy przyszłości lub z wirujących stolików, czy też u spirytystów. Poszukują oni mądrości nie u Boga, lecz w zakazanych źródłach. Stąd nic dziwnego, że stają się ofiarami szatana, który często dla podtrzymania ich w błędzie, „oświeca ich pozorem prawdy”, bardziej niż tego oczekują. Bóg narzekał kiedyś na Ochoziasza, króla Izraela: „Czyż nie ma Boga w Izraelu, że idziesz po prawdę do Belzebuba, boga Akkronu”. Niektórzy spirytyści dokonują pozornych uleczeń modlitwą, ale potem osoby uleczone ponoszą inne cierpienia dniem i nocą. Diabeł każe im ciężko zapłacić za oddane usługi.

Czary

Czary (magiczne napoje lub proszki) podawane w pożywieniu lub napoju, mogą powodować opętanie. Diabeł ma swoje sługi, zwykłe czarownice i szarlatanów, którzy przygotowują te diabelskie substancje, dzięki którym jest zdolny wejść do ciała ludzkiego czy zwierzęcego. W ten sposób nawet niewinne istoty mogą stać się ofiarami. Poświęcenie pokarmu czy napoju łamie czar i unieszkodliwia go. Z tego powodu Kościół poświęca wszystko, wyrzuca z nich diabła i poświęca je celom, dla których zostały stworzone. Niewidzialne dobrodziejstwa poświęcenia będą w pełni znane dopiero w wieczności.

Przekleństwa

Przekleństwo rzucone przez osoby z autorytetem (zwłaszcza rodziców na ich dzieci) może czasami spowodować opętanie. Niektóre dzieci stały się ofiarami diabła bezpośrednio po tym, jak ich rodzice ofiarowali je szatanowi nawet przed przyjściem na świat. W życiu świętych z kolei spotykamy przypadki, że niektóre dzieci były ofiarowane Bogu zanim przyszły na świat. Taka praktyka jest godną pochwały i każda matka chrześcijańska powinna ją stosować.

Bezpośrednie wezwanie

Gdyby jakaś osoba bezpośrednio oddała się złemu, opętanie przez diabła jest prawie że pewne. Bóg jest sprawiedliwy nawet w swojej relacji do szatana, a ponieważ szanuje wolny wybór stworzenia w sytuacji, kiedy ktoś wybiera go za Pana, pozwoli złym duchom wziąć w posiadanie tych, którzy sami mu się oddają.

Z Boskiego przyzwolenia

Dla większej chwały Boga i dla większego tryumfu nad Swymi wrogami, Bóg czasami pozwala, by diabeł wziął w posiadanie zupełnie niewinnych ludzi. Są to tak zwane „Ofiary dusz”, które ofiarowują siebie Bogu, by znosić wszelkie możliwe cierpienia i tortury w tym celu, aby zbawić grzeszników. W takich wypadkach nie ma mowy o żadnej winie, o sprawiedliwej odpłacie czy karze za popełnione winy; Bóg przyzwala na opętanie w tym celu, aby osłabić potęgę piekła (przez egzorcyzm) i by oddano cześć Bogu.

Jak można rozpoznać kto jest opętany?

Rzymski rytuał wymienia trzy główne znaki opętania: mówienie nieznanymi językami lub rozumienie ich, kiedy ktoś ich używa, ujawnianie ukrytych lub odległych faktów, wykazywanie siły nieproporcjonalnie wielkiej do wieku ofiary i okoliczności opętania. Znaki te nie są jedyne, ponieważ Rytuał mówi: „te znaki i inne podobne, kiedy zdarzają się w wielkiej ilości są niezawodnym wskaźnikiem opętania. Jest jednak możliwe, że opętaniu nie będą towarzyszyć żadne z wymienionych powyżej znaków. Diabeł może nie być zainteresowany wykazaniem swej obecności, mówieniem nieznanymi językami lub odkryciem swojej tożsamości innymi cudownymi znakami. Jego moc leży, jak u łodzi podwodnej, w możliwości ukrycia i uderzenia znienacka.
Z drugiej strony jest niemożliwe, aby diabeł nie zdradził swojej obecności jakimiś znakami. Jeżeli jest w osobie, będzie działał. Wywrze swoje panowanie nad ciałem tyranią i torturami. Może ukryć niektóre ze znaków swojej obecności, ale nie zdoła tego zrobić ze wszystkimi.
We wszystkich wypadkach opętania są dowody na istnienie dwu osobowości – ofiary i przebywającego w niej ducha. Osoba fizyczna narzeka na wpływ obcego i na pogwałcenie własnej wolności. Wskazuje, w jaki sposób jest zmuszona działać przez to „coś wewnątrz niej”, nawet wbrew jej własnym przekonaniom i woli. Opętany będzie chciał jeść, to coś zatrzyma go, będzie chciał się modlić to druga osobowość przeszkodzi mu. Osoby takie nie tracą zupełnie głowy, wiedzą co im dolega, są świadome obecności w niej obcej inteligentnej siły, która utrudnia im wolne działanie. Potrzebują pomocy, a pomocy tej udzielić im mogą tylko ci, których trosce powierzone są ich dusze. Jest to obowiązkiem duchowieństwa, aby ofiary opętania diabelskiego otrzymały dobrodziejstwo sakramentaliów ustanowionych przez Kościół dla tych celów. Byłoby okrutne i niesprawiedliwe odesłać ofiary diabła bez udzielenia im pomocy.

Władze szatana

BÓG NIE ZABRANIA ZŁYM DUCHOM CZYNIĆ ŹLE, LECZ I Z TEGO ZŁA PRAGNIE WYPROWADZIĆ DOBRO

Przeglądając jeszcze raz to, co Maryja mówi w swoich orędziach o szatanie można byłoby sporządzić długą listę. Mówi nam, że szatan jest silny, że jest bardzo czynny, zawsze czyhający, ma nad nami przewagę jeśli o pomoc nie zwrócimy się do Jezusa Chrystusa, Który pokonał szatana. szatan chce zniszczyć Plany Boże, unicestwić zamiary Maryi, chce zająć pierwsze miejsce w życiu, odebrać radość… Maryja mówi nam też, że chwała Boża jawi się w jego klęsce, że zwalcza się go modlitwą, zwycięża się go różańcem, że pokonuje się go modlitwą i postem.
Maryja mówi nam też wiele innych rzeczy. Lecz to, co jest uwydatnione to generalna zasada: Bóg obdarzył człowieka wolną wolą i pozwala mu działać. Potem da każdemu według jego dzieła. Tymczasem czeka tak, jak to jest doskonale przekazane w przypowieści o zbożu i kąkolu. Dlatego dopuszcza, by działał szatan, by działali aniołowie, by dobrzy i źli dokonywali swoich dzieł. Dlaczego nie przeklął Hitlera czy Stalina? Dlaczego dopuszcza żeby przemoc gnębiła słabego? Dlaczego nie wkracza by bronić prześladowanego niewinnie? Bóg czeka. On, który chce tylko dobra, życia, szczęścia, zdrowia, dopuszcza zło pochodzące od grzechu, do sprzeciwienia się Mu, do dania dowodów miłości Jemu Samemu. Jest to również konieczne dla naszego uświęcenia (jako że jesteśmy grzechem skażeni) i okazja wynagrodzenia Bogu za grzechy swoje i innych. Cierpienie moralne i fizyczne jest doskonałą okazją do naśladowania Jezusa, w niesieniu krzyża i złożeniu z siebie żywej ofiary całopalnej, aby w zjednoczeniu z Ofiarą Chrystusa ratować inne dusze, a siebie doskonalić w cnotach. Jest też jednak prawdą, że w niezbadany sposób Bóg ze zła wyprowadza dobro, dlatego Bóg pozostawia wolną rękę prześladowcom (czekając na ich nawrócenie), a wywyższa męczenników.
Pismo Święte nazywa błogosławionym „męża, który wytrwa w pokusie” (Jk l, 12) i podobnie błogosławionym nazywa człowieka „który mógł grzeszyć, a nie zgrzeszył, uczynić źle, a nie uczynił” (Syr 31,10). Dlatego na sądzie ostatecznym triumfować będzie wolność dobrze wykorzystana, a karana wolność źle użyta.
Tymczasem Bóg dopuszcza by szatani działali. Ich zwykłym działaniem jest kuszenie. Widzieliśmy jak Bóg wyprowadza z niego dobro.
A teraz przyglądnijmy się w jakich działaniach nadzwyczajnych szatan posiada moc, choć to tylko pojedyncze przypadki oddziaływania ku naszej zgubie. Streszczone są one w sposób systematyczny w pięciu punktach:
l. Zakłócenia zewnętrzne. – Demon może być przyczyną cierpień zewnętrznych (czyli pozostając na zewnątrz osoby dotkniętej), nawet bardzo poważnych. Było to przypadłością wielu Świętych: Św. Pawła od Krzyża, Proboszcza z Ars, św. Ojca Pio… Chodzi o uderzenia, biczowanie, ciosy zadawane w różne części ciała. Czasami ofiara była rzucana o ziemię lub o ściany, zrzucana ze schodów. Są to przypadki rzadkie, które zdarzały się nie tylko świętym. Jeżeli chodzi o lżejsze przypadki, to były i są różne osoby, które cierpiały i cierpią na podobne ataki.
2. Diabelskie opętanie. – Jest to zakłócenie poważniejsze i występuje, gdy demon umiejscawia się w ciele ludzkim i zmusza go do powiedzenia lub zrobienia rzeczy, za które dana osoba nie może być odpowiedzialna, a często nawet nie byłaby zdolna tego uczynić. To w takich przypadkach sprawdzają się takie bardziej widoczne zjawiska, jak mówienie językami, które były całkowicie nieznane ofierze, demonstrowanie nadludzkiej siły, znajomość wydarzeń odległych i utajonych. Ewangelia przedstawia nam typowy przykład tego w opętanym Gergezeńczyku i przedstawia nam także wiele innych przykładów. Przypadki opętania mogą być bardzo różne, czasami z objawami widocznymi, a czasem nie. Byłoby błędem (który wielu popełnia) przykładać tu jakiś szablon. [Pamiętajmy, że szatan posiada przerażającą inteligencję i potrafi dostosować swoje działania do zastanych w człowieku schematów myślenia i wartościowania.]
3. Dręczenie diabelskie. – Chodzi o mniejsze zaburzenia, które nie zawierają opętania. Np. Hiob był dotknięty na zdrowiu, w uczuciach, w dobrach materialnych, ale nie był opętany. Egzorcyści mają do czynienia częściej z przypadkami gnębienia niż opętania z osobami dotkniętymi na zdrowiu (z bólami opornymi na wszelkie lekarstwa, przy których lekarze pozostają bezradni), w uczuciach, w dobrach czy pracy, z występowaniem dziwnych zjawisk u samej osoby lub w rzeczach, które do niej należą. Niemniej jednak nie występuje opętanie diabelskie.
4. Obsesja diabelska – Również w tych przypadkach ból występuje w różnych formach. Dominują myśli obsesyjne, nie do przezwyciężenia, do tego stopnia, że prowadzą do rozpaczy i do samobójstwa. W tych przypadkach bardziej niż w innych egzorcysta musi być bardzo uważny, by nie pomieszać działania demona z chorobami psychicznymi czy zjawiskami parapsychologicznymi [które mimo to najczęściej są wynikiem działania szatana]. Trzeba jednak, aby taką samą wagę i ostrożność wykazywali lekarze psychiatrzy co jest rzeczą bardzo rzadką!
5. Gnębienie, ataki diabelskie. – W tym przypadku demon nie działa na człowieka, lecz na domy, przedmioty, zwierzęta. Te formy diabelskiego działania też są możliwe, choć są rzadkie i ich diagnozowanie wymaga dużego doświadczenia, ponieważ bardzo łatwo można dać się zwieść, zasugerować, doprowadzić się do manii ciężko przezwyciężalnych.

Jak zwalczyć diabła?

Środkami do walki z diabłem we wszystkich jego objawach są:
l) dobra sakramentalna spowiedź, 2) przyjęcie Komunii Świętej i przyjęcie odpustu zupełnego przez spełnienie dodatkowych warunków, 3) gorąca modlitwa i post, 4) użycie sakramentaliów, relikwii, a zwłaszcza święconej wody, ale i wody ze źródełka np. z Gietrzwałdu 5) egzorcyzmy.
Jeżeli chodzi o ten ostatni środek Kościół ostrzega, aby używać go roztropnie tylko przez duchownych i tylko za zgodą Ordynariusza, lub biskupa lokalnego, lub duchownego, który posiada podobne uprawnienia, zwłaszcza, jeżeli egzorcyzmy mają odbyć się uroczyście.
Jeżeli wspomnimy, że diabeł stracił swoją chwałę w niebie poprzez pychę, w chwili odmowy oddania czci ludzkiej naturze Chrystusa, którą Bóg Wcielony miał przyjąć, zrozumiemy jak nisko upokorzył Bóg szatana, nawet do tego stopnia, że zmusił go do bycia posłusznym rozkazom ludzi, działających w Imię Chrystusa.

Moc egzorcyzmu

Niech nikt nie myśli, że wypadki opętania przez złego ducha są tak nieliczne, że trzeba wracać do czasów Chrystusa, aby spotkać jeden. Nie ma miasta, nie ma nawet jednej parafii, w której nie byłoby wypadku opętania. Nie jest to nierozważne stwierdzenie bez przemyślenia, czy rozważenia, lecz jest to stwierdzenie oparte na osobistym doświadczeniu. „Odkryłem tyle wypadków opętania, że nie mógłbym się z nimi uporać nawet gdybym pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę, dzień w dzień cały rok.” (o. Dominik Szymański O.F.M. Conv. dr. teologii i prawa).
Złe duchy częściej nawet wchodzą w ciała zwierząt. Również rzeczy nieożywione czy przedmioty używane do grzesznych celów mogą zostać „opętane” przez demona. „Nawiedzony” stolik wirujący będzie udzielał odpowiedzi, jeżeli się go jednak poświęci, zamilknie. Szatan przywłaszcza sobie w posiadanie miejsca i przedmioty, użyte do grzechu, ponieważ przez grzech zostały mu poświęcone, podobnie jak przez poświęcenie, miejsca i rzeczy są konsekrowane Bogu. Z tego wniosek, że częste poświęcanie miejsc ma dobre strony.
Kościół doradza, aby poświęcać domy wiernych przynajmniej raz w roku. Tak jak stan łaski traci się przez grzech, tak użycie przedmiotów dla celów grzesznych pozbawia ich stanu poświęcenia, a popełnienie grzechu w jakimś miejscu pozbawia to miejsce stanu poświęcenia.
Z tego względu Kościół stosuje praktykę ponownego poświęcenia kościołów czy cmentarzy, jeżeli została w nich popełniona zbrodnia.
W życiorysie Św. Franciszka Salezego czytamy, że pewnego razu egzorcyzmował heretyków zanim rozpoczął kazanie, ponieważ uważał, że wszyscy heretycy są w pewnym stopniu podlegli dominacji diabła, który jest ojcem kłamstwa. Działanie tego świętego miało nadzwyczajne skutki. Siedemdziesięciu dwu heretyków nawróciło się.
Święty Franciszek znał kraj, przez który miał przechodzić. Kiedy bowiem był w szkole w college w Annecy, p. De Boisy zmuszony był opuścić zamek w Sales i przebywać przez pewien czas w Brens w Chablais. Z tej okazji podczas wakacji Franciszek zapoznał się z tamtejszym środowiskiem i wiedza ta teraz bardzo mu się przydała.
Skoro tylko podróżni przekroczyli strumień Chandouze, który oddziela społeczność Juvigny od St. Cergues, i tworzy granicę Chablais, zatrzymali się przy nim na krótką modlitwę. Najpierw pozdrowili Anioła Stróża tej prowincji, następnie zwracając myśl do Boga wszechrzeczy, błagali go, aby raczył wypędzić z tej ziemi wszystkie złe duchy i by pobłogosławił pracę, której jego słudzy mieli się poświęcić.
„Charles Auguste opowiada nam, że ich przełożony i jego towarzysze mieli zwyczaj recytowania egzorcyzmów kiedykolwiek wzywano ich do dysput z kalwinistami, a zwłaszcza z ich ministrami. Św. Franciszek zwykł bowiem mówić, że wszyscy heretycy, a zwłaszcza ci, którzy nauczają, są opanowani lub opętani przez diabła i z tego względu jest dobrze odmówić nad nimi egzorcyzm zanim przystąpi się do dysputy.

Dla grup modlitewnych

Św. Ignacy pisze z Antiochii: „Starajcie się często gromadzić, by dzięki czynić Bogu i wysławiać Go, gdy zbieracie się w tym celu, moc szatana słabnie, a jego złośliwość wali się wobec waszej jednolitej wiary” (Ef l3,18). Idąc na zgromadzenie braci, wyznaj swoje grzechy. Nie udawaj się na modlitwę z nieczystym sumieniem. Oto droga życia.


Przykłady opętań

Przypadek opętania Robbiego Mannheima

Robbie Mannheim wiódł życie przeciętnego amerykańskiego 14-latka do momentu śmierci jego cioci Harriet. Zrozpaczony chłopiec postanowił skontaktować się ze zmarlą w trakcie seansu spirytystycznego – wspólnie z ciotką, jeszcze za jej życia, często wywoływali duchy. Wkrótce potem dziwne odgłosy dało się słyszeć w domu, gdzie mieszkał Robbie, a sam chłopiec zmienił się nie do poznania – zaczął okropnie przeklinać, a na jego ciele można było znaleźć ślady samoistnie powstałych ran. Rodzice chłopca zabrali go do psychiatry, który jednak orzekł, że Robbie jest zdrowy na ciele i umyśle. Rodzice nabrali więc przekonania, że ich syn został opętany przez diabła. Podobnego zdania był pewien ksiądz, który postanowił oczyscić duszę chłopca. W trakcie egzorcyzmu, odprawionego w miejscowym szpitalu, kiedy duchowny spiewał „uchroń nas od zła”, Robbie wyzwolił się z pasów bezpieczeństwa i zaczął na oślep uderzać wyrwaną z łóżka sprężyną. Rany, jakie zadał on w ten sposób na ramieniu księdza, wymagały ponad stu szwów.

PRZYSIĘGA MILCZENIA

To tylko fragment czteromiesięcznej gehenny, jaką zaczął przeżywać w kwietniu 1949 roku chłopiec, którego prawdziwe imię miało pod przysięgą pozostać utrzymane w tajemnicy. Jego rodzina mieszkała na przedmieściach Waszyngtonu. Informacja na temat egzorcyzmu ukazała się w Washington Post 20 sierpnia 1949 r., po tym, jak przeciek na temat rytuału spowodował ukazanie się artykułu na jego temat w The Catholic Review. Historia ta zainspirowała Williama Petera Blatty, w tym czasie studenta na uniwersytecie w Georgetown, do napisania bestsellera zatytułowanego Egzorcysta. Blatty skontaktował się z ojcem Williamem Bowdernem, jednym z księży zaangażowanych w egzorcyzmy. Jednak duchowny odmówił ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących sprawy, ponieważ obiecał rodzinie dochować tajemnicy. Jednak Bowdern w czasie przeprowadzania egzorcyzmów prowadził dziennik, którego kopia trafiła w 1986 roku w ręce pisarza Thomasa Allena. Stało się to dzięki pośrednictwu ojca Waltera Hollorana, kolejnego duchownego, który pomagał wypędzić diabła z duszy Robbiego. W ten sposób Allen dowiedział się, jak w ciągu miesiąca grupa jezuitów przeprowadziła serię egzorcyzmów w domu krewnych chłopca i lokalnym szpitalu w St.Louis w Missouri, modląc się i kropiąc ciało opętanego święconą wodą. Objawy opętania pojawiły się nocą, kiedy Robbie wpadł w szał, niszczył wszystko dookoła siebie, opluwał księży i obrzucał ich wyzwiskami. O wschodzie słońca chłopiec uspokajał się. Rany, które pojawiły się na jego ciele, wyglądały jak cięcia od cierni, a strużki krwi układały się w napisy, takie jak PIEKŁO (HELL) czy ZLO (EVIL).

WALKA Z DIABŁEM

Niemal przez cały czas księża modlili się po łacinie. Uważali, że w ten sposób można wezwać Chrystusa, który stawi czoła diabłu. W wielkanocny poniedziałek 1949 roku – po 24 nocach egzorcyzmów – Robbie otworzył oczy i powiedział: „odszedł”. Lekarze, którzy zapoznali się z przypadkiem Robbiego uważają, że przyczyna dziwnego zachowania chłopca mogło być jedno z niżej wymienionych zaburzeń psychicznych:

automatyzm – stan objawiający się mechanicznymi, nie wypływającymi z woli działaniami, towarzyszący pewnym formom schizofrenii

syndrom Gillesa de la Tourette – w czasie którego cierpiący wydają z siebie niekontrolowane krzyki, chrząknięcia, używają także, wbrew własnej woli, wulgarnego języka

natręctwo – objawiające się przymusowym przeżywaniem pewnych myśli czy emocji lub wykonywaniem określonych czynności, często niemających związku z daną sytuacją, z pewną świadomością ich absurdalności.

Jednak lekarze, którzy zbadali chłopca, nie stwierdzili u niego żadnego z powyższych zaburzeń. Allenowi udało się dotrzeć do Robbiego, obecnie 50-letniego mężczyzny, który ma własne dzieci. Zdaniem pisarza, Robbie był „niewinną ofiarą przerażającej, niepojętej siły, której kulturowe i psychiczne korzenie sięgają głębiej niż chrześcijaństwo”. Ojciec Gabriele Amorth jest jednym z niewielu egzorcystów, którzy otwarcie mówią o swoich praktykach. Ten mieszkający w Rzymie ksiądz twierdzi, że w swoim życiu odprawił 50 000 egzorcyzmów, jednak tylko 84 z nich uznał za prawdziwe przypadki opętania. Za oczywiste oznaki faktycznego opętania uważa on nienaturalnie dużą siłę ofiary, posługiwanie się obcymi, nie znanymi jej językami oraz znajomości ukrytych szczegółów z życia innych ludzi.

Autor nieznany

Oława – Oławskie „objawienia” – komunikat

Oława – komunikat o fałszywych objawieniach oraz krótka analiza tamtejszych wydarzeń

(źródło tekstu nieznane)

„Stowarzyszenie Ducha Świętego” z siedzibą w Oławie zostało zarejestrowane 16 czerwca 1999 r. we Wrocławiu na wniosek Kazimierza Domańskiego. Zarejestrowane stowarzyszenie nie ma aprobaty kompetentnej władzy kościelnej, czyli biskupa archidiecezji wrocławskiej. W związku z tym Kuria Metropolitarna we Wrocławiu wydała komunikat podpisany przez Kardynała Henryka Gulbinowicza, określający stosunek Kościoła do rzekomych objawień Matki Bożej w Oławie oraz do wspomnianego „Stowarzyszenia”.
Komunikat przypomina najpierw oświadczenie Konferencji Episkopatu Polski z 17 stycznia 1986 r., w którym biskupi zwrócili się do duchowieństwa i wiernych, aby zaprzestali gromadzenia się w Oławie, gdyż rzekome objawienia nie mają nic wspólnego z nadprzyrodzonością. Według oceny Kościoła są one fałszywe, wprowadzają w błąd, godzą w zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu.
Mając na uwadze, iż „Stowarzyszenie Ducha Świętego” zostało zarejestrowane bez zgody władzy kościelnej, komunikat stwierdza, iż „zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, wyrażoną w Prawie kanonicznym w kanonie 1374, każdy ’kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenia lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem’. Stosownie do brzmienia tego kanonu – czytamy dalej w komunikacie – za zapisującego się do stowarzyszenia uznaje się tego, kto świadomie i dobrowolnie zgłasza swoją przynależność do niego w charakterze członka, niezależnie czy przyjęcie dokonuje się przy zachowaniu formalności czy bez nich. Natomiast stowarzyszenie popiera ten, kto przyczynia się do jego rozwoju, tzn. popiera je, werbuje członków, wspomaga materialnie, aktywnie uczestniczy w jego spotkaniach, w realizowaniu jego programów itp.„.
Komunikat wyjaśnia następnie, jakie konsekwencje prawne ma przynależność czy też poparcie udzielone „Stowarzyszeniu”. Kara interdyktu w stosunku do osób świeckich obejmuje zakaz przyjmowania sakramentów, ponadto ukarany powinien być usunięty od udziału w czynnościach liturgicznych albo czynność liturgiczna powinna być przerwana. Wierni świeccy uczestnicząc i przyjmując sakramenty w miejscu rzekomych objawień czynią to niegodziwie i świętokradzko oraz ściągają na siebie karę interdyktu, czyli nie mogą w swoich parafiach otrzymać rozgrzeszenia, godziwie przystąpić do Komunii św., być rodzicem chrzestnym lub świadkiem bierzmowania, otrzymać pogrzebu katolickiego. Każdy wierny, który ściągną na siebie taką karę, może zostać od niej uwolniony tylko przez biskupa diecezjalnego lub przez wyznaczonego przez niego kapłana.

KOMUNIKAT Kurii Wrocławskiej

Kuria Metropolitalna Wrocławska
ul. Katedralna 13
50-328 Wrocław
tel. (071) 32-71-111: fax (071) 22-82-69               Wrocław, dnia 14 grudnia 1999 r.

L.dz. 1946/99

KOMUNIKAT W SPRAWIE OŁAWY

Kuria Metropolitalna Wrocławska, po wcześniej uzyskanej informacji o zaistniałym fakcie, podaje do wiadomości, że dnia 16 czerwca 1999 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu na wniosek Kazimierza Domańskiego z Oławy zarejestrował „Stowarzyszenie Ducha Świętego” w Oławie, którego prezesem został uprzednio wybrany Kazimierz Domański a wiceprezesem jego żona Bronisława Domańska.

Zarejestrowane stowarzyszenie nie ma aprobaty kompetentnej Władzy Kościelnej, tj. Biskupa Archidiecezji Wrocławskiej, ponieważ nie spełnia warunków wymaganych przez prawo kanoniczne i dlatego nie może być uznane za katolickie.

Powstanie tego stowarzyszenia jest kolejnym etapem w trwającej już od 1985 r. sprawy rzekomych objawień Matki Bożej w Oławie. Od tego czasu stanowisko Kościoła w tej kwestii nie uległo zmianie. Wszystkich wiernych katolików obowiązuje zatem nadal oświadczenie Konferencji Episkopatu Polski z 17 stycznia 1986 r., w którym Biskupi zwrócili się do duchowieństwa i wiernych, aby zaprzestali gromadzenia się w Oławie i przez to nie dawali poparcia tym rzekomym objawieniom, ponieważ nie mają one nic wspólnego z nadprzyrodzonością; według oceny Kościoła Katolickiego są fałszywe, wprowadzają w błąd opinię publiczną. godzą w zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu. Ponadto, cała działalność Kazimierza Domańskiego jest prowadzona z uporem i samowolnie, bez łączności z władzami Kościoła rzymskokatolickiego, mimo wielokrotnych upomnień i przestróg oraz zakazów wydawanych przez Władze Kościelne Archidiecezji Wrocławskiej.

W związku z zarejestrowaniem powyższego stowarzyszenia Metropolitalna Kuria Wrocławska informuje duchowieństwo i wiernych, że zgodnie z nauką Kościoła katolickiego wyrażoną w Prawie kanonicznym w kanonie 1374, każdy – „Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą: kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem”.

Stosownie do brzmienia tegoż kanonu za zapisującego się do stowarzyszenia uznaje się tego. kto świadomie i dobrowolnie zgłasza swoją przynależność do niego w charakterze członka, niezależnie czy przyjęcie dokonuje się przy zachowaniu formalności czy bez nich. Natomiast stowarzyszenie popiera ten. kto przyczynia się do jego rozwoju, tzn. propaguje je, werbuje członków, wspomaga materialnie. aktywnie uczestniczy w jego spotkaniach, w realizowaniu jego programów itp.

Prawo Kościoła Katolickiego poucza, że kara zwana interdyktem, którą powinien być ukarany ten, kto popiera tego rodzaju stowarzyszenia lub nimi kieruje, zabrania: 1. udziału w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej i wszelkich innych obrzędów religijnych; 2. sprawowania sakramentów (chrzest, Eucharystia, pokuta, małżeństwo) i sakramentaliów (pogrzeb katolicki, poświęcenia przedmiotów religijnych); 3. przyjmowania sakramentów (chrzest, Eucharystia, pokuta, małżeństwo); ponadto, ukarany powinien być usunięty od udziału w czynności liturgicznej albo czynność liturgiczna powinna być przerwana (por. kan. 1332 KPK).

Oznacza to, że w wypadku sprawowania sakramentów świętych, uczestnictwa w nich lub przyjmowanie ich przez znajdujących się w karze interdyktu jest świętokradztwem. A zatem, kapłani sprawujący sakramenty święte w ramach „Stowarzyszenia Ducha Świętego” w Oławie, a także w miejscu rzekomych objawień w Oławie czynią to świętokradzko i niegodziwie, podpadając jednocześnie pod stosowne kary. Wierni świeccy natomiast uczestnicząc i przyjmując te sakramenty w podanych okolicznościach czynią to również niegodziwie i świętokradzko oraz ściągają na siebie karę interdyktu, czyli nie mogą w swoich parafiach otrzymać rozgrzeszenia, godziwie przystępować do Komunii św., być rodzicem chrzestnym lub świadkiem bierzmowania, otrzymać pogrzebu katolickiego.

Każdy wierny, który ściągnął na siebie taką karę, może zostać od niej uwolniony tylko przez Biskupa diecezjalnego lub przez wyznaczonego przez niego kapłana.

Niniejszym Komunikatem Kuria Metropolitalna we Wrocławiu informuje i przestrzega wszystkich wiernych Kościoła rzymskokatolickiego o konsekwencjach przynależności do sekt i stowarzyszeń religijnych nie zatwierdzonych przez Kościół Katolicki. Przynależność ta grozi popadnięciem w ciężkie kary kościelne. Wszystkich Kuria Arcybiskupia Wrocławska upomina, by w czas wycofali się z fałszywej drogi, niezgodnej z prawem kanonicznym i zasadami wiary Kościoła Katolickiego.

+ Henryk Kardynał Gulbinowicz
Arcybiskup Metropolita Wrocławski

Analiza wydarzeń oławskich

ORĘDZIA OŁAWSKIE A NAUKA KOŚCIOŁA
JEZUS WYCHODZI Z KONSEKROWANEJ HOSTII?
CO JEST NAJWAŻNIEJSZE DLA GODNEGO PRZYJĘCIA JEZUSA W KOMUNII ŚW.?
KILKA WNIOSKÓW: 
	1. BŁĘDNA NAUKA
	2. NIEPRAWDZIWY OBRAZ BOGA
	3. KARYKATURA MATKI BOŻEJ
	4. KRYTYKA OJCA ŚWIĘTEGO I KOŚCIOŁA
DLACZEGO ORĘDZIA OŁAWSKIE SĄ SZKODLIWE? 
OBJAWIENIA OŁAWSKIE NIE SĄ PRAWDZIWE, POPIERAŁY BOWIEM FAŁSZYWEGO PROROKA: MAŁEGO KAMYKA 
KIM JEST LANSOWANY PRZEZ 4 LATA W OŁAWIE MAŁY KAMYK? 	1. Tytuły Małego Kamyka 
							2. Rola Małego Kamyka 
							3. Mały Kamyk głosi błędne nauki – Oława to popiera 
							4. Kontakty wizjonera z Oławy z Małym Kamykiem 
							5. Po 4 latach Oława uznaje orędzia Kamyka za szatańskie... 
							6. Oława... rehabilituje Małego Kamyka 
WĄTPLIWOŚCI CO DO POCHODZENIA PRZEKAZÓW W OŁAWIE OD BOGA 	1. Dlaczego niebo nie ostrzegło wcześniej wizjonera oławskiego przed Małym Kamykiem? 
								2. Kto był autorem oławskiego orędzia nr 71: Niebo czy pan Domański? 
								3. Czyżby niebo nie znało treści orędzi Małego Kamyka sprzed 1987 roku? 
SPÓŹNIONE ODCIĘCIE SIĘ OŁAWY OD ORĘDZI MAŁEGO KAMYKA 
WNIOSKI

Kiedy Bóg mówi, pragnie nas utwierdzić w prawdzie i w miłości. Ten, który jest samą Prawdą i samą Miłością nigdy nie wprowadza w błąd. Jeśli jakieś objawienie jest prawdziwe, Bóg sam lub za pośrednictwem świętych, np. Maryi, pragnie nam przypomnieć jakąś ważną prawdę objawioną w Piśmie św. i przekazywaną przez Kościół. Bóg, Najwyższa Prawda, nigdy nie objawia się, by wprowadzić kogoś w błąd lub po to, by wywoływać zamęt, by zaprzeczać jakiejś nauce głoszonej przez Jego Kościół. Jeśli zaś treść orędzi jakiegoś wizjonera do tego się sprowadza, znaczy to bez wątpliwości, iż nie pochodzą one od Boga.

 
ORĘDZIA OŁAWSKIE A NAUKA KOŚCIOŁA
Przypatrzmy się dla przykładu, jaką naukę o Eucharystii głoszą orędzia oławskie. Bez wątpienia panu Kazimierzowi Domańskiemu, wizjonerowi z Oławy, chodzi o nauczenie szacunku do tego Sakramentu, co oczywiście jest rzeczą szlachetną. W orędziach przypomina on więc m. in. o konieczności zajmowania postawy klęczącej w czasie przyjmowania Komunii św. Powtarza to od 1983 roku tak często, iż ma się wrażenie, że jest to najważniejsza sprawa. I tak np. jedynie postawa klęcząca wyraża pokorę i – jak wynika z oławskich orędzi – jest warunkiem, by być dzieckiem Jezusa, by On był obecny oraz by przyszedł do człowieka i udzielił mu obfitych łask. Gdy zaś człowiek nie klęczy, Chrystus odwraca się od niego, a kapłan, który udzielał Komunii św. na stojąco będzie – zgodnie ze słowami przekazywanymi w Oławie – surowo ukarany po śmierci.
Rozważmy dokładniej powyższe, zaskakujące dla wierzącego katolika pouczenia oławskiego wizjonera. Przypatrzmy się uważnie, co w oławskich orędziach zostało powiedziane o tym cudownym Sakramencie Obecności Chrystusa, w którym prawdziwy Bóg i Człowiek przychodzi z miłością do serca ludzkiego, aby je uświęcić, oczyścić, udoskonalić i zbawić.
Wspomniany wizjoner z Oławy – uzasadniając konieczność postawy klęczącej przy Komunii św. – podaje naukę o Eucharystii, która ośmiesza naszego Zbawiciela i z tego powodu nie może pochodzić od żadnego posłańca z Nieba: ani – jak utrzymuje pan Domański – od Jezusa, ani od Maryi, ani od żadnego innego świętego.
Ewangelista św. Łukasz podkreśla, jak bardzo Jezus Chrystus chciał ustanowić Eucharystię, jak tęsknił za nią, aby móc wewnętrznie, w sposób nadprzyrodzony zjednoczyć się ze Swymi umiłowanymi uczniami. Powiedział: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami» (Łk 22,15). Również dzisiaj kochający nas Jezus z tęsknotą czeka na każdego człowieka, pragnie wejść do jego serca za pośrednictwem ustanowionego przez Siebie sakramentu. Tę tęsknotę wywołuje w Nim niepojęta dla nas miłość. A czego dowiadujemy się z orędzi pana Domańskiego?

 
JEZUS WYCHODZI Z KONSEKROWANEJ HOSTII?

Orędzia oławskie uczą między innymi tego, że Chrystus odwraca się i odchodzi od człowieka, który nie klęczy w czasie Komunii św. I tak na przykład w orędziu nr 133 z 30.01.93 znajdują się rzekome słowa Maryi: „Mój synu, kiedy wiernym podawane jest Ciało Pana Jezusa na stojąco i kapłan sprzeciwia się, gdy ktoś klęka i podaje Ciało Pana Jezusa na stojąco, wtedy Jezus Chrystus odchodzi, odwraca się od tego, który przyjmuje Jego Ciało na stojąco, bo Pan Jezus przekazuje Moim sługom, aby Jego Ciało podawali na klęcząco i do ust, i aby wierni tylko tak przyjmowali.”
Pan Domański posuwa się więc do absurdalnego stwierdzenia, że Chrystus jest obecny w Eucharystii, gdy Komunia św. jest podawana na klęcząco i do ust, natomiast, gdy ktoś nie uklęknie – Chrystus odchodzi. I tak w tym samym orędziu (nr 133 z 30.01.93) czytamy: „Naród polski przyjmuje Ciało Pana Jezusa na klęcząco i do ust i wtedy Jezus Chrystus jest obecny.” Tak więc, według orędzi oławskich, klęczenie przy Komunii św. powoduje, że Zbawiciel jest obecny. Gdy ktoś natomiast nie klęczy – Chrystus odwraca się i odchodzi…
Nauka o obecności Chrystusa, gdy ktoś klęczy, i o odwracaniu się Pana Jezusa, gdy ktoś nie przyjmuje Komunii św. na klęcząco, nie jest żadną „niezręcznością językową” oławskiego wizjonera, ponieważ wyraźnie potwierdza ją np. w orędziu nr 175 z 14.04.95, a więc wygłoszonym 2 lata później: „Strasznie się dzieje na ziemi. Niektórzy kapłani są nieposłuszni Panu Jezusowi i podają wiernym Ciało Pana Jezusa na stojąco i do ręki. Kapłan ma podawać Ciało Pana Jezusa na klęcząco i do ust, bo kiedy nieposłuszeństwo jest w świątyni Pan Jezus się odwraca. Podają hostię, ale Pan Jezus odwraca się, bo nie ma pokory u wiernych, nie ma modlitwy.”
Zauważmy, że sam Ojciec Święty wielokrotnie udziela Komunii św. na stojąco. Cóż więc wtedy się dzieje? Przyjmując rzekome objawienia oławskie trzeby by powiedzieć, że w czasie rozdzielania Komunii św. przez Następcę św. Piotra, Pan Jezus odwraca się i odchodzi. Nie ma więc Komunii św., bo słowo to oznacza zjednoczenie z Jezusem przychodzącym pod postaciami eucharystycznymi.
Nauka wypływająca z orędzi pana Domańskiego sprzeciwia się wyraźnie prawdzie wiary o stałej obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi aż do ich zniszczenia. Prawdę tę przekazuje się nawet najmniejszym dzieciom przygotowującym się do przyjęcia tego Sakramentu. Czyni się to w tym celu, aby ukształtować w nich wiarę w stałą obecność Boga-Człowieka pod konsekrowanymi postaciami i nauczyć szacunku oraz miłości do przychodzącego Zbawiciela.
Zgodnie z nauką Kościoła Chrystus obecny jest pod postaciami chleba i wina aż do ich zniszczenia. Nigdy więc nie porzuca postaci eucharystycznych, nie odwraca i nie odchodzi, nawet gdy ktoś w świętokradzki sposób Go znieważa. Nie ucieka od człowieka Ten, który pozwolił się ubiczować, ukoronować cierniem i przybić do krzyża! Stała obecność Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi to wierność Chrystusa-Miłości.
Bóg nigdy nie odwraca się od człowieka! Tylko człowiek może się odwrócić od Nieskończonej Miłości. To odwrócenie dokonuje się jednak tylko przez popełnienie grzechu ciężkiego, czyli śmiertelnego, i trwanie w nim. Z pewnością takim grzechem odwracającym nas od Boga nie jest przyjmowanie Komunii św. na stojąco.
W Oławie dowiadujemy się jeszcze jednej zaskakującej rzeczy, którą trudno pogodzić z wiarą i nauczaniem Kościoła. Otóż kiedy klęczymy, spełniamy – według pana Domańskiego – warunek, aby być dziećmi Jezusa! I tak 1.01.87 (orędzie nr 41) czytamy: „Ci, którzy przyjmują Moje Ciało na klęcząco są Moimi dziećmi”.
Zaskakująca to nauka dla wierzącego katolika! Źródłem jej nie jest na pewno żaden katechizm czy dokument Kościoła i w żadnym wypadku nie mógł jej objawić ktoś przychodzący bezpośrednio z nieba. Powyższą naukę odnajdujemy nieco wcześniej u Katarzyny Szymon. W orędziu przez nią przekazanym czytamy: „Kto będzie przyjmował Moje Ciało na stojąco nie będzie Moim dzieckiem” (30.09.84). Wydaje się więc, że częste kontakty z «Katarzynką» miały wpływ na treść orędzi wygłaszanych przez pana Domańskiego.
Tymczasem z prawdziwego Bożego objawienia wiemy, że dziećmi Bożymi stajemy się dzięki łasce usprawiedliwienia otrzymywanej w sakramencie chrztu świętego. Kiedy zaś rozważamy orędzia oławskie, nasuwa się pytanie: Czyżby ochrzczeni przestawali być dziećmi Bożymi dlatego tylko, że w czasie Komunii św. stoją? Czy taka nauka – podobnie zresztą jak i wyjaśnienia o „odwracającym się Jezusie” – nie ośmiesza Boga i Jego nieskończonej miłości do nas? Czy nie zaciemnia prawdy o Bogu, kochającym i miłosiernym Ojcu, o Jego niepojętej miłości do człowieka? Czyż Go nie ranią słowa z oławskich orędzi, tak bardzo fałszujące Jego obraz, zamieniające Boga Miłości w obraźliwą istotę?

 
CO JEST NAJWAŻNIEJSZE DLA GODNEGO PRZYJĘCIA JEZUSA W KOMUNII ŚW.?

Częstotliwość powtarzania – nie tylko zresztą w Oławie – nakazu przyjmowania Komunii św. na klęcząco sugeruje, że jest to coś najważniejszego, co trzeba zrobić, aby zbliżyć się godnie do Stołu Pańskiego. Przy tym mocnym akcencie położonym na klęczenie, gdzieś na dalszy plan schodzi miłość do Jezusa, postawa przyjaźni wobec Niego, tęsknota za Najświętszym Sakramentem, wdzięczność za to, że przychodzi On do grzesznika w gościnę, uwielbienie Pana wszechświata itp. W orędziach oławskich i innych fałszywych objawieniach wszystko to znajduje się gdzieś na marginesie. W centrum natomiast jest klęczenie. Jest ono bardziej zaakcentowane niż stan duszy, a przecież może się ono z łatwością stać czymś tylko zewnętrznym, formalistycznym, bezdusznym. Czy rzeczywiście tego oczekuje od nas Jezus?
Według pana Domańskiego od klęczenia w czasie Komunii św. zależy nie tylko to, czy Jezus przychodzi do nas lub się od nas odwraca, nie tylko to, czy uznaje nas lub nie uznaje za Swoje dzieci. Klęczenie ma ponadto wpływać na wielkość otrzymywanych w tym Sakramencie łask. Postawa klęcząca miałaby tak wpływać na owocność Komunii św., że – jak czytamy w orędziu nr 102 – gdy na klęcząco przyjmowana jest Komunia św., wówczas udzielane są największe łaski i – co zaskakuje najbardziej – właśnie wtedy Jezus wchodzi do serc ludzkich: „Tam gdzie byłeś, tam było podawane Ciało Mego Syna na klęcząco i do ust, bo wtenczas kiedy lud klęka przed Chrystusem ma największe łaski i wtenczas wchodzi Jezus Chrystus do ludzkich serc” (24.03.91).

 
KILKA WNIOSKÓW:



1. BŁĘDNA NAUKA

Bez wątpienia nauczanie K. Domańskiego o potrzebie pokory i szacunku poprzez klęczącą postawę w czasie Komunii św. jest cennym przypomnieniem w obliczu częstego dziś lekceważenia Najświętszego Sakramentu. Podawana jednak przy tej okazji nauka o obecności Jezusa, gdy się klęczy, o odwracaniu się Jezusa, gdy się nie klęczy, o wchodzeniu do ludzkich serc, gdy się jest na kolanach, o największych łaskach, gdy komunikuje się na klęcząco oraz o byciu dzieckiem Jezusa tylko wtedy, gdy się klęczy jest błędna. Pouczenia te niezgodne są z nauczaniem Kościoła, a więc nie mogą być „przekazywane z Nieba”, nie mogą pochodzić od Boga. Nauka ta wprowadza wiernych w błąd, prowadzi do zamętu, zaprzecza nauczaniu Kościoła, podważa słuszność postępowania Ojca Świętego, który również udziela Komunii św. na stojąco. Przede wszystkim jednak orędzia oławskie w sposób karykaturalny przedstawiają Boga, Stwórcę i Ojca, ośmieszają Go w oczach Jego dzieci. Trudno przyjąć, że w Oławie rzeczywiście przychodzi Chrystus lub Jego Matka, by mówić rzeczy ośmieszające Najwiętszy Sakrament i w karykaturalny sposób przedstawiające Niepojętą Miłość Bożą.
Głoszona przez pana Domańskiego nauka może też być powodem różnych niepokojów, przeżywanych przez osoby, które np. nie mogą przyjąć Komunii św. na klęcząco z powodu tłoku lub innych okoliczności, pomimo wielkiego wewnętrznego ukorzenia się przed Panem, miłości do Niego i duchowego przygotowania na Jego przyjęcie.

2. NIEPRAWDZIWY OBRAZ BOGA

Nauka podawana systematycznie od 1983 roku do dziś w Oławie, jak i – niemalże w tych samych słowach – przez Weronikę Leuken z Bayside (np. 14.07.79), Katarzynę Szymon (np. 30.09.84), Stanisława Kaczmara w Chotyńcu (np. 4.11.89) fałszuje obraz Jezusa Chrystusa. Czyni z Niego Istotę patrzącą nie na serce człowieka, lecz na jego postawy zewnętrzne. Nie jest to więc Chrystus, którego znamy z Ewangelii, dla którego serce człowieka liczy się bardziej niż zewnętrzne gesty, postawy, zwyczaje. Gdyby Chrystusowi tak bardzo zależało na tym, co zewnętrzne, nie wypowiedziałby tych wstrząsających słów do faryzeuszów, których zewnętrzne zachowanie było bez zarzutu: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości” (Mt 23,25-28).
Największym złem wyrządzanym przez nieprawdziwe objawienia – w tym oławskie – jest więc fałszowanie pojęcia, obrazu Boga u wierzących, ukazywanie Jego karykatury. Zbawiciel – w orędziach mówiących o Eucharystii – jest przedstawiony jako istota obraźliwa, działająca według zasady: „jak ty mnie, tak i ja tobie”, a więc: nie klęczysz, to znaczy nie masz pokory, a ja w takim razie się odwrócę, nie wejdę do twojego serca. Czyż takie przedstawianie Jezusa nie przyćmiewa Jego niepojętej miłości do nas, nie fałszuje prawdy o Jego kochającym Sercu?
Orędzia z Oławy czynią z najlepszego Boga istotę małostkową, zapatrzoną w zewnętrzną postawę człowieka, gotową odwrócić się od niego, gdy nie klęczy przy Komunii. Nauka to wręcz bluźniercza, znieważająca Boga, zakrywająca Jego Niezwykłą Miłość. Zamiast znanego z Ewangelii Boga Dobroci, orędzia fałszywych wizjonerów ukazują nam kogoś, kto je takiego Chrystusa, który się obraża, grozi? Kto potrafi zawierzyć, zaufać bez reszty, oddać swoje życie, poddać się kierownictwu takiej niestałej istoty? Kto prawdziwie pokocha kogoś tak małostkowego? Z drugiej strony, orędzia nieprawdziwe uczą, że aby przypodobać się Bogu i Jego Matce należy przede wszystkim zwracać uwagę na to, co zewnętrzne, na postawy i gesty, które przecież są niczym, jeśli serce człowieka dalekie jest od Boga.
Nie można więc usprawiedliwić wygłaszania nauk – tak szkodliwych, burzących miłość i zaufanie do kochającego nas Jezusa – troską o okazywanie Bogu szacunku poprzez postawy zewnętrzne. Orędzia i pouczenia deformujące w wierzących pojęcie Boga nie mogą pochodzić od Niego ani od Jego posłańców.

3. KARYKATURA MATKI BOŻEJ

Karykaturalnie i w sposób znieważający przedstawiony jest w Oławie nie tylko Jezus, ale również i Jego Matka. Cóż bowiem obiecuje Ona kapłanom komunikującym wiernych na stojąco? To, że będą im się palić palce po śmierci. Wizjoner oławski w przekazie nr 12 ostrzega z powagą: „Matka Boża upominała się, że Komunię Świętą należy przyjmować na klęcząco, kapłani, którzy poleceń Matki Bożej nie wykonują, za to po śmierci ich dwa palce będą się palić w ogniu” (15.08.84). Nieco później zacznie panu Domańskiemu wtórować Mały Kamyk (np. 4.07.87) oraz wizjoner z Chotyńca (np. 8.09.90), głosząc podobną naukę o palących się palcach kapłanów. Element strasznej i długiej kary czyśćcowej za udzielanie Komunii św. na stojąco znajduje się również u Katarzyny Szymon (marzec 1982).
Można by powiedzieć, że fałszywi wizjonerzy podobni są do murarzy, którzy układają cegły rękami, a nogami kopią i walą wzniesiony przez siebie mur. Tak się dzieje między innymi w Oławie. Dlaczego? Otóż tamtejsze orędzia z jednej strony zachęcają do modlitwy, przypominają o konieczności odmawiania Różańca i wielu innych potrzebnych modlitw, z drugiej zaś rysują przed wierzącymi taką karykaturę Boga i Maryi, że niszczą zaufanie do tych kochających Istot, uniemożliwiając tym samym głęboki kontakt z Nimi. Deformowanie obrazu Boga, Maryi i świętych przez fałszywe orędzia, w tym i przez oławskie, utrudnia wierzącym wewnętrzne, pełne ufności i zawierzenia rzucenie się w ramiona kochającego Jezusa i Jego Najświętszej Matki.

4. KRYTYKA OJCA ŚWIĘTEGO I KOŚCIOŁA

Chociaż orędzia oławskie wprost tego nie mówią, jednak straszenie karą po śmierci odnosi się również do Ojca Świętego, który komunikuje wiernych na stojąco. Fakt ten wiąże się z jeszcze jedną ważną sprawą. Nieprawdziwe objawienia – w tym niestety i oławskie – nie tylko deformują u wierzących obraz Boga, Maryi i świętych, ale ponadto w subtelny sposób godzą w Ojca Świętego i Kościół. Dzieje się tak pomimo oficjalnego wyrażania poparcia i zachęcania do modlitwy za niego oraz za cały Kościół. Fałszywi wizjonerzy, piętnując np. udzielanie Komunii św. na stojąco wykazują pośrednio, że to co czyni Ojciec Święty – na mocy własnego rozeznania i zgodnie z obowiązującymi przepisami liturgicznymi – jest potępiane przez Jezusa, Jego Matkę, pociąga za sobą odwracanie się Zbawiciela od wiernych i staje się przyczyną palenia się palców po śmierci wielu kapłanów!
Tak więc fałszywi wizjonerzy, również p. Domański, podważają autorytet Jana Pawła II, człowieka tak bardzo zatroskanego o cześć dla Jezusa w Eucharystii, pomimo słownych deklaracji tychże wizjonerów o wierności i miłości do Papieża oraz zapewnień o ich zatroskaniu o Kościół Chrystusowy na ziemi. Jest to jeszcze jeden argument za tym, że przedstawiane przez nich orędzia nie pochodzą od Boga. Kto bowiem bezpośrednio lub pośrednio godzi w Wikariusza Chrystusa, ten nie mówi z natchnienia Bożego, a w żadnym wypadku nie przekazuje autentycznych objawień.

 

DLACZEGO ORĘDZIA OŁAWSKIE SĄ SZKODLIWE?

Szkodliwość tych orędzi polega przede wszystkim na utrwalaniu w ich zwolennikach fałszywego pojęcia Boga: mściwego, obraźliwego, patrzącego głównie na zewnętrzne formy ludzkiego zachowania, np. odwracającego się i odchodzącego od człowieka, jeśli nie klęczy przy Komunii św. Rysowanie takiego obrazu Boga przed zwolennikami fałszywych objawień prowadzi do stopniowego niszczenia w wierzących postawy dziecięcej ufności, na wytworzeniu której tak bardzo zależy Jezusowi oraz Duchowi Świętemu. Św. Paweł przypomina nam, że Duch Święty pragnie wyzwolić nas z niewolniczego lęku wobec Boga i wytworzyć w nas ogromną ufność wobec Niego. Duch Święty skłania nas do tego, abyśmy odrzucili paraliżujący nas strach i zwrócili się do Boga słowami Ojcze, Abba, to znaczy „Tatusiu” (Rz 8,15-16: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.”)
Fałszywe orędzia, w tym i oławskie, niszczą w wierzących dzieło Ducha Świętego, ponieważ zamiast ufności rodzą strach wobec Boga.
Inną szkodliwą funkcją orędzi oławskich jest odstraszanie ludzi stojących na zewnątrz Kościoła od Boga. Czyż mogą zachęcić kogoś do powrotu do Boga orędzia, które – jak o tym już pisaliśmy – mówią o Chrystusie odchodzącym, odwracającym się od osób nie przyjmujących Komunii św. na klęcząco, o palących się po śmierci palcach kapłanów, którzy udzielają Komunii na stojąco (a więc i Ojcu Świętemu, jeśli kara miałaby dosięgnąć wszystkich bez wyjątku!).
Chciałbym jeszcze raz z naciskiem podkreślić, że przyjmowanie Komunii św. na klęcząco jest rzeczą dobrą i godną polecenia, której nie zamierzam w żaden sposób krytykować. Wręcz przeciwnie, zachęcam wszystkich wierzących do przyjmowania Komunii św. na kolanach, a przede wszystkim z wielką pokorą, miłością i wdzięcznością.
Natomiast nieprawdziwe i ośmieszające wręcz Chrystusa są uzasadnienia, przedstawiane w oławskich orędziach dla ukazania potrzeby klęczenia przy Komunii św. Uzasadnienia te ukazują Jezusa jako istotę obraźliwą, łatwo odwracającą się od człowieka, odchodzącą od niego, zwracającą uwagę głównie na postawy zewnętrzne czy wręcz wychodzącą z konsekrowanych Hostii, gdy ktoś nie klęczy (np. orędzia nr 133, 175 i inne) – dlatego nie mogą pochodzić od Boga.
Przejdźmy teraz do kolejnej sprawy, która wyraźnie wskazuje nam na pochodzenie orędzi z Oławy:

 

OBJAWIENIA OŁAWSKIE NIE SĄ PRAWDZIWE, POPIERAŁY BOWIEM FAŁSZYWEGO PROROKA: MAŁEGO KAMYKA


Oprócz malowania przed wiernymi zamiast Boga prawdziwego – Jego groteskowej karykatury, można podać jeszcze inny powód fałszywości objawień oławskich. Jest nim popieranie przez orędzia z Oławy fałszywych wizjonerów, robienie im reklamy, zachęcanie do słuchania ich. Przez to orędzia zwodziły wierzących. Zanalizujmy szczegółowo orędzia z Oławy, w których pan Domański lansuje jednego z najbardziej niebezpiecznych wizjonerów-zwodzicieli naszych czasów, jakim jest Mały Kamyk z Nowra w Australii.

 
KIM JEST LANSOWANY PRZEZ 4 LATA W OŁAWIE MAŁY KAMYK?
Nie da się w kilku zdaniach zawrzeć i wyczerpać tak obszernego tematu, jakim jest postać i treść nauczania Małego Kamyka. Można pokusić się jedynie o krótki szkic.
Tytuły Małego Kamyka.
Głoszone przez fałszywego wizjonera, zwanego Małym Kamykiem z Nowra, orędzia oraz tytuły w nich zawarte ujawniają „zachwyt nieba” nad jego postacią.      Oto kilka z nich: Książę Apostołów Ostatnich Czasów, Mały Kamyk Miłości, Słodki Mały Kamyk miłości, Mały Kwiatuszek, Mała Skała Miłości, Nasza słodka skała (19.03.89), Anioł Światłości dla świata (7.10.88; 4.02.89), ostatni Prorok dla świętej Matki Kościoła w tych ostatnich dniach (7.10.88), o którym mówił Jezus Chrystus i Prorocy Starego Testamentu (1.01.89), kotwica jedności (26.08.89), Mały Kamyk Bożej Miłości pochodzącej od Boskiego Syna (18.05.90), światło dla Kościoła na ziemi i dla świata (13.10.91), Siła dla Mego Kościoła, Światło serca Bożego dla dzieci świata… (17.10.91), prorok końca czasów (31.12.91) itd… itd…
Najwyższy chyba zachwyt niebios nad Małym Kamykiem i jego misją ujawnia się w orędziu z 1.10.87, danym rzekomo przed obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze, w obecności p. Domańskiego. Sam wizjoner tak je relacjonuje: „…Matka Boska powiedziała, jak jest uszczęśliwiona, żeśmy tu przybyli…” Dodała, „że moje przybycie do Polski przyniesie wiele łask temu krajowi, doda odwagi narodowi polskiemu i dopomoże mu w przyszłości, ponieważ jak powiedziała Matka Boska… dzięki Polsce Kościół odniesie zwycięstwo, a zwłaszcza dzięki Sanktuarium w Częstochowie, jak również Objawieniom w Oławie. Matka Boska powiedziała, że te dwa Sanktuaria uratują Polskę i będą światłem dla Kościoła… powiedziała również, że pewnego dnia powrócę do Polski, ponieważ Matka Boska życzy sobie, abym umieścił Koronę na Głowie Matki Boskiej, koronując ją na Królową Polski, co ma nastąpić w Częstochowie, bowiem to Sanktuarium zostanie ocalone.” „…ukazała mi blizny na Swym Obliczu… powiedziała też, że pewnego dnia ja, Mały Kamyk, uleczę te blizny, ale nie powiedziała jak. …powiedziała, jak bardzo mnie kocha i zdumiała mnie, kiedy dodała, że jest dla Niej wielkim zaszczytem, że ja przybyłem do tego Narodu i dodała, że ten naród zrozumie kiedyś, jak wielki zaszczyt go spotkał, że przyszły Wikariusz Chrystusa [czyli Mały Kamyk] też przybył do Częstochowy. …ogromnie kocha Domańskiego i dodała, że my obaj jesteśmy przez nią wyróżnieni i że Ona obudzi w naszych sercach nadzwyczajną miłość…”
Rola Małego Kamyka…
Jaką rolę miałby odegrać Mały Kamyk, skoro całe niebo – także w Oławie do 25 maja 1989 – roku rozpływało się w zachwytach? Przede wszystkim ma być przyszłym papieżem, Piotrem II, który uratuje cały Kościół. Zanim się to stanie ma zjednoczyć wszystkich wizjonerów świata. Nie są to jednak jedyne zadania. W międzyczasie bowiem niebo nakazało Małemu Kamykowi, żonatemu ojcu czworga dzieci, zawierać małżeństwa mistyczne. Jedno z nich, z 17-letnią Bettiną – dalekie od „mistycznego” związku – doprowadziło do ostatecznego rozpadu jego małżeństwa i założenia nowej rodziny. Wszystko to stało się w imię rzekomej wielkiej misji, której wielu nie potrafi zrozumieć, a dla której Bóg gotów był rzekomo „zawiesić prawa moralne” w odniesieniu do Małego Kamyka.
Mały Kamyk głosi błędne nauki – Oława to popiera.
Z orędzi fałszywego wizjonera, Małego Kamyka, możemy dowiedzieć się różnych „dziwnych” rzeczy, które z pewnością nie pochodzą od Boga Prawdy ani od Jego posłańców. Oto kilka „ciekawostek” bardzo podejrzanych z punktu widzenia nauki katolickiej:
W orędziu z 13.07.84 Mały Kamyk głosi, że Lucyfer był związany w piekle przez 1000 lat do roku 1940. Wynikałoby z tego, że wcześniej nie mógł kusić ludzi na ziemi. Choć głosi tak dziwaczne rzeczy, zyskuje sobie poparcie Oławy. I tak „Maryja” przekazuje przez pana Domańskiego, przez 4 lata, że autentycznie działa przez Małego Kamyka: „W Polsce oraz w Australii przez Małego Kamyka upominam ciągle cały świat” (2.02.86).
Fałszywy wizjoner z Nowra, Kamyk, twierdzi też błędnie, że św. Józef oraz rodzice Maryi zostali wzięci do nieba z duszą i ciałem. Maryja miała mu powiedzieć: „Moje drogie dziecko, chcę ci ujawnić, tobie i Moim wybranym dziś tu obecnym, cudowną tajemnicę niebieską. Ojcowie Kościoła pisali o tym przez wieki, chodzi o wzięcie do Nieba św. Józefa, Mojego oblubieńca, jak i Mojej matki i Mojego ojca. Oni również są w Niebie z duszą i ciałem…” (13.07.84).
Wygłaszanie podobnych nauk wcale nie przeszkadza Oławie w wielokrotnym uznawaniu orędzi Małego Kamyka za prawdziwe i konieczne do przekazania całemu światu: „Przekaż całemu światu, że ty i Mały Kamyk macie przekazywać orędzia. Ja i Mój Syn wybraliśmy was, aby uratować cały świat. …ty i Mały Kamyk musicie nadal jeździć do różnych krajów, aby ludzie otrzymali łaskę uzdrowienia od Boga…” (orędzie oławskie z 25.03.86, nr 31).
Mały Kamyk twierdzi, że Jezus zmartwychwstały cierpi fizycznie: „Choć Jego Ciało powstało z martwych, On cierpi ciągle fizycznie, jak wy sami cierpicie, drogie dzieci, kiedy jesteście chore…” (6.09.86). Pomimo głoszenia przez Małego Kamyka takiej błędnej nauki, orędzia oławskie uznają jego posłannictwo za wyjątkowe, pan Domański nadal otrzymuje bowiem zapewnienia z nieba: „Ty, Moje dziecko i Kamyk, macie największą misję” (16.07.87, nr 47).
Z orędzi Małego Kamyka dowiadujemy się m. in. że „w Kościele jest 6.666 kapłanów, którzy są Judaszami…” (27.06.87). Wizjoner ten posuwa się również do stwierdzenia, że ruch charyzmatyczny – tyle razy popierany przez Jana Pawła II – nie jest prawdziwy: „…Ruch Charyzmatyczny nie jest od Boga. Diabeł, Lucyfer przyniósł to do naszych dzieci w przebraniu Anioła Światłości, by wiele naszych dzieci wtrącić w ciemność” (25.01.85). W innym orędziu Mały Kamyk przekazuje, że ruch „charyzmatyczny wywołuje wiele zamieszania, dlatego że ma poparcie wielu biskupów i kapłanów. Stąd też wydaje się, że jest prawdziwy. Ale na nieszczęście nie jest prawdziwy” (28.05.87).
Ani podawanie precyzyjnej ilości kapłanów-Judaszów, ani negatywna ocena ruchu charyzmatycznego – jakże różna od pozytywnej oceny dokonanej przez Ojca Świętego – nie rodzi wątpliwości w wizjonerze z Oławy. W swoim orędziu p. Domański w 1987 roku zapewnia o bliskim uznaniu przez Kościół: „Wkrótce objawienia Matki Bożej w Oławie i Australii będą zatwierdzone.” (1.10.87)
Kontakty wizjonera z Oławy z Małym Kamykiem.
Obaj wizjonerzy, Domański i Mały Kamyk, nie tylko się wzajemnie popierali swoimi orędziami, lecz ponadto spotykali się i wspólnie podróżowali. Mały Kamyk tak ocenia jedną ze swoich podróży do Polski (od 30.09 do 2.10.1987): „W ciągu dwu i pół dnia pobytu w Polsce mogłem spotkać się z Domańskim z Oławy i bardzo krótko z Biernackim. Wszyscy ci wizjonerzy z Polski zjednoczyli się teraz ze mną włącznie ze Slipkiem, wizjonerką ze Szczecina i innymi prywatnymi wizjonerami” (2.10.87).
Za przyjazne wypowiedzi i uznanie misji Małego Kamyka przez orędzia oławskie, odwzajemnia się on wobec pana Domańskiego swoim wsparciem. I tak np. w orędziu Małego Kamyka z 13.12.86 czytamy: „Wybrałam już kilku wielkich proroków w Polsce, Moich umiłowanych synów Domańskiego i Biernackiego.” Dalej orędzie to wyjaśnia: «Siedmioro moich dzieci będzie mieć w nadchodzącym roku pierwszeństwo, jeśli chodzi o wyciągnięcie po jednym mieczu z Mojego Niepokalanego Serca. Ty, mój synu, będziesz jednym z nich… Inny miecz będzie dany… Domańskiemu i Biernackiemu w Polsce.»
Po 4 latach Oława uznaje orędzia Kamyka za szatańskie…
Trwające przez 4 lata poparcie udzielane przez Oławę fałszywemu wizjonerowi z Australii – a tym samym pociąganie innych do pójścia za nim i słuchania go – nagle się załamało. Pan Domański uświadomił sobie widocznie wyraźnie, że głównym posłannictwem Małego Kamyka jest „papiestwo”, tzn. że uważa się on za przyszłego papieża Piotra II, który – po śmierci Jana Pawła II – ocali Kościół.
To odkrycie pana Domańskiego znalazło swoje odbicie w orędziu oławskim z 25.05.1989, w którym Maryja miała pouczyć: „Mój synu, przekaż, że Mały Kamyk miał ci przekazać o nieprawdziwości objawień w Nowra od 1987 roku, kiedy ogłosił, że on będzie papieżem, to nie są przekazy od Mego Syna i ode Mnie. To były przekazy od złego ducha. Jego misja była tylko wyłącznie o Zakonie Świętego Szarbela. Kiedy przyjechałeś do Toronto otrzymałeś przekazy od Mego Syna i ode Mnie, że Małego Kamyka przekazy są nieprawdziwe od kiedy ogłosił, że będzie papieżem. Mój synu, módlcie się za niego, bo on potrzebuje dużo modlitwy (…) Wiele zakłóceń powstało w Kościele z tego powodu, że się powołał, że będzie papieżem. Kościół musi ogłosić o nieprawdziwości objawień w Australii.” Orędzie oławskie nr 72 z 8.06.89 jeszcze raz zdecydowanie potwierdza szatańskie pochodzenie tych przekazów Kamyka, w których zapowiada on, że będzie papieżem: „Mój synu kiedy jeździłeś z Małym Kamykiem miałeś przekazane w orędziach o nim. On jest Moim dzieckiem i przekaż, aby ogłosił o nieprawdziwości, że będzie papieżem. Bo te myśli jemu podsunął zły duch.”
Oława… rehabilituje Małego Kamyka.
Po tych dwóch orędziach, „niebo” zniżające się w Oławie musiało się zorientować, że „przesadziło” nieco uznając wszystkie orędzia Małego Kamyka od 1987 roku za nieprawdziwe i szatańskie. Z pewnością była w tym przesada, bo przecież również w roku 1987 aż do 25.05.89 w Oławie nie szczędzono pochwał pod adresem Małego Kamyka, potwierdzając nieustannie prawdziwość jego misji, orędzi i wizji, zachęcając do podążania za jego nauczaniem! To ciągłe popieranie Kamyka przez różne postacie „zstępujące z nieba” do Oławy widać wyraźnie w orędziach np. z 6.06.87; 16.07.87; 1.10.87; 7.10.87; 16.11.87; 8.12.87; 2.01.88; 2.02.88; 8.06.88; 10.06.88; 1.01.89; 16.04.89; 22.04.89. Tak więc przekaz nr 73 z 16.07.89 pana Domańskiego świadczy, że niebo w Oławie jakby „ocknęło się” i spostrzegło nieostrożność wyrażoną w słowach „o nieprawdziwości objawień w Nowra od 1987 roku”. Zaczęło więc rehabilitować Małego Kamyka, stwierdzając, że jednak tak źle nie było, gdyż niektóre jego przekazy po 1987 roku nadal były prawdziwe! Wizjoner z Oławy tak bowiem pisze: „Pytałem Matkę Bożą o sprawę Małego Kamyka, bo w 71 orędziu Matki Bożej w Oławie było podane, że od 1987 r., kiedy ogłosił, że będzie papieżem, stracił łaski. Matka Boża powiedziała, że on (Mały Kamyk) ma nadal przekazy, ale gdyby nadal dowodził o swoim papiestwie, to przekazy, w których to czynił będzie, nie są od Mego Syna ani ode Mnie. Matko Boża, przepraszam Pana Jezusa i Ciebie za to, że tak podałem w 71 orędziu o Kamyku. Matka Boża powiedziała: Dobrze, Mój synu, że zwróciłeś się z tym do Mnie. Módl się za Małego Kamyka i za to miejsce objawień w Nowrze, bo na tym miejscu ma powstać wielka świątynia…” (16.07.89).

 
WĄTPLIWOŚCI CO DO POCHODZENIA PRZEKAZÓW W OŁAWIE OD BOGA
Trzy powyższe orędzia rodzą poważne wątpliwości, co do pochodzenia przekazów oławskich od Boga. Oto one:

1. Dlaczego niebo nie ostrzegło wcześniej wizjonera oławskiego przed Małym Kamykiem?
Dlaczego w orędziach oławskich między 1987 a 1989 rokiem – a więc przez 2,5 roku – niebo nie ostrzegało, że szatan od dawna zwodził Małego Kamyka podsuwając mu myśli, że będzie papieżem? Przeciwnie, wszyscy posłańcy niebiescy „schodzący do Oławy” ustawicznie zapewniali przez Domańskiego o prawdziwości misji i orędzi Małego Kamyka (np. nr 53, 54 z 1988 roku), co następnie zostało odwołane, a potem znowu ponownie częściowo potwierdzone.
Co więcej, pan Domański spotykał się jeszcze w 1988 i 1989 roku z Małym Kamykiem. „Niebo” jednak nie tylko nic nie powiedziało o nieprawdziwości orędzi Małego Kamyka, ale wyrażało swoje zadowolenie, potwierdzając niezmiennie autentyczność misji australijskiego wizjonera oraz innego fałszerza, zwanego Trumpeterem. Świadczy o tym orędzie oławskie nr 53 z 2.01.88. Podana jest w nim następująca, wyraźnie przychylna ocena „niebios” dotycząca spotkania się trzech fałszywych wizjonerów (Kamyka, Trumpetera i Domańskiego): „To spotkanie z Małym Kamykiem i Trumpeterem oraz z tobą w Oławie jeszcze bardziej was złączyło. W misji Kamyka i Trumpetera w Polsce, a szczególnie na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, otrzymali oni wiele łask i jeszcze bardziej w swoim kraju przez to zostali wzmocnieni.”
Zaskakujące w orędziu oławskim nr 71 jest też to, że „niebo”, zamiast wytłumaczyć się inteligentnie ze swego dwuletniego oszukiwania pana Domańskiego i pielgrzymów udających się do Oławy co do Małego Kamyka, na tego ostatniego zrzuca odpowiedzialność: on sam miał się przyznać do swego oszustwa! I tak we wspomnianym orędziu „Maryja” mówi do pana Domańskiego: „Mój synu, przekaż, że Mały Kamyk miał ci przekazać o nieprawdziwości objawień w Nowra (czyli w miejscu działalności Małego Kamyka) od 1987 roku, kiedy ogłosił, że on będzie papieżem, to nie są przekazy od Mego Syna i ode Mnie. To były przekazy od złego ducha.”
Z orędzia wynika, że Mały Kamyk miał się przyznać panu Domańskiemu do swoich oszustw i szatańskich objawień, lecz tego nie zrobił. Ponieważ tego nie uczynił, dlatego nie tylko pan Domański był w błędzie sądząc, że wizjoner z Australii to ktoś wyjątkowy, ale i niebo trwało w niewiedzy, wznosząc aż do 25.05.89 w Oławie peany na cześć fałszywego proroka z Nowra. Ponieważ Mały Kamyk nie przyznał się do swoich oszustw, więc – można się domyślić – on ponosi odpowiedzialność za to, że jeszcze przez 2,5 roku był reklamowany w Oławie przez „niebo” jako wizjoner przekazujący autentyczne objawienia, co niewątpliwie wprowadziło w błąd wielu pielgrzymów udających się w dobrej woli do miejsca tych rzekomych objawień.

2. Kto był autorem oławskiego orędzia nr 71: Niebo czy pan Domański?
Zadziwiające jest przepraszanie Maryi przez pana Domańskiego za „nieścisłości” z orędzia nr 71: „Matko Boża, przepraszam Pana Jezusa i Ciebie za to, że tak podałem w 71 orędziu o Kamyku” (16.07.89). Powstaje w związku z tym pytanie: orędzia oławskie pochodzą od Boga czy od pana Domańskiego, skoro stwierdza on: „tak podałem w 71 orędziu o Kamyku”?
Wydaje się, że niejasne orędzia oławskie nr 71, 72, i 73 mówiące raz o nieautentyczności, a potem o częściowej prawdziwości orędzi Małego Kamyka, są próbą ratowania przez oławskiego wizjonera bardzo niezręcznej sytuacji: przez ponad 2 lata (a właściwie przez cztery!), posłańcy „z nieba” reklamowali fałszywego australijskiego wizjonera! Jakże więc mogli przychodzić z nieba, skoro odznaczali się taką ignorancją?

3. Czyżby niebo nie znało treści orędzi Małego Kamyka sprzed 1987 roku?
Kolejna sprawa, która podważa autentyczność orędzi oławskich to fakt, iż „niebo” mylnie rozpoznało, że Mały Kamyk dopiero od 1987 roku zaczął ujawniać swoją misję przyszłego papieża Piotra II. W rzeczywistości czynił to w swoich orędziach znacznie wcześniej.
Otóż „Maryja” ostrzegła 25.05.89 w Oławie pana Domańskiego, że Mały Kamyk ma nieprawdziwe orędzia „od 1987 roku, kiedy ogłosił, że on będzie papieżem…”. Uważna lektura orędzi samego Małego Kamyka wskazuje jednak, że znacznie wcześniej – bo od 1984 roku – niedwuznacznie, konsekwentnie i regularnie „niebo” sygnalizowało mu tę rzekomą przyszłą funkcję! Mały Kamyk, od pierwszych publicznych orędzi, konsekwentnie zmierzał do zaplanowanego celu, znajdującego wyraźne odbicie w większości jego orędzi od 1984 roku: przekonać swych zwolenników, że on ma stanąć na czele wszystkich wizjonerów, a następnie prowadzić lud Boży jako Papież Piotr II, bowiem jedynie on zdolny jest przeprowadzić Kościół przez „najciemniejsze godziny” jego historii (np. orędzia z Nowra z 18.05.84; 2.11.84; 13.11.84; 13.05.85; 29.09.85; 24.05.86; 5.07.86; 6.09.86; 4.10.86; 1.11.86; 25.11.86; 6.12.86).
Dlaczego więc Maryja nie zauważyła tego ani przed 1987, ani przed 1989 rokiem? Co więcej, dlaczego nie pamiętała „własnych słów”, np. z 13.05.85, które „osobiście” skierowała do Małego Kamyka: „…wielki i święty Wikariusz będzie w ukryciu: Papież Piotr II, kiedy antypapież będzie królował na stolicy Piotrowej. Ten Papież Piotr II będzie ostatnim Papieżem całej historii i poprowadzi Kościół w ten ciemny okres, w czas ciemności, w ostatnich chwilach historii ludzkości. Ta historia wkrótce rozegra się na waszych oczach, więc patrzcie i uważajcie, módlcie się i czyńcie pokutę, wtedy Duch Święty was oświeci. Módlcie się też za przyszłego papieża, drogie dzieci, ponieważ on potrzebuje waszych modlitw. On nie jest w tym czasie kapłanem. To ojciec zwykłej rodziny, a jednak zna misję, jaka jest mu powierzona i zna ją również nasz Wikariusz Jan Paweł II…”. Kogo miała „Maryja” na myśli – mówiąc powyższe słowa – jeśli nie Małego Kamyka?
Zdecydowane przeciwstawienie się Małemu Kamykowi w Oławie dopiero 25 maja 1989 i zastosowana w orędziach oławskich argumentacja stanowi dowód, że orędzia te nie mogą pochodzić z nieba, a sam pan Domański nie zdawał sobie sprawy, co właściwie głosi australijski fałszywy wizjoner. Uświadomienie sobie, tuż po ich wspólnej podróży – która miała miejsce w kwietniu 1989 – faktu, że Mały Kamyk z Australii chce być następcą Jana Pawła II, doprowadziło Domańskiego do – widocznej w orędziach – paniki. Stąd w Oławie najpierw odcięcie się od Małego Kamyka (orędzia nr 71, 72), a potem zawiłe tłumaczenia, które z jego orędzi są nadal prawdziwe (te, w których nie mówi o swoim papiestwie; nr 73). Następnie pojawiła się jeszcze próba zrzucenia odpowiedzialności na tych, którzy przepisują orędzia Małego Kamyka i dopisują do nich własne nieprawdziwe zdania (orędzie nr 74), by wreszcie, po latach, ostatecznie podzielić historię Małego Kamyka na okres kiedy miał przekazy i czas obecny, kiedy już ich nie ma (nr 123).

 

SPÓŹNIONE ODCIĘCIE SIĘ OŁAWY OD ORĘDZI MAŁEGO KAMYKA
Chociaż – jak już zaznaczyliśmy – po 25 maja 1989 roku pojawiały się jeszcze w orędziach oławskich próby rehabilitowania Małego Kamyka, jednak od tego czasu kończy się robienie reklamy temu fałszywemu prorokowi z Nowra. W przekazach oławskich z roku 1990 panuje milczenie co do jego osoby. W 1991 pojawia się wezwanie do modlitwy za niego, sektą są nazwani ci, którzy modlą się o nowego papieża, a pan Domański otrzymuje pochwały od „Maryi” za to, że odłączył się ostatecznie od zwolenników Małego Kamyka: „Mój synu, dobrze, że jesteś odłączony od tej grupy, że z tą grupą nie masz żadnej łączności, bo ciebie prowadzi Jezus Chrystus i Jezus Chrystus chce, aby służyć Kościołowi Świętemu, bo w każdym kościele w tabernakulum jest Jezus Chrystus i Ja, Matka Boża.” (nr 102 z 24.03.91).
Jeszcze w 1992 Oława uznaje, że Mały Kamyk przez jakiś czas miał prawdziwe objawienia.
Wizjoner oławski nie wyzwolił się jednak całkowicie z problemów związanych z Małym Kamykiem, któremu sam zrobił w Polsce doskonałą reklamę. O tych kłopotach może świadczyć orędzie nr 123 (z 16.07.92): „Mój synu, tu (do Oławy) przychodzi jedna niewiasta i powoduje zakłócenia, bo rozdaje orędzia Kamyka, z okresu, kiedy miał przekazy, ale teraz on nie ma przekazów, a oni rozdają to wiernym, jakby miał je nadal. Przekaż, aby ta niewiasta upokorzyła się. Ona jest w podeszłym wieku i chodzi z laską. Ona zakłóca spokój. Mój synu, dzisiaj powiedziała jej jedna osoba, aby ona tych orędzi nie rozdawała, tych wstecznych, bo on wtedy miał przekazy, ale teraz już ich nie ma.”. Dziwny – jak na pouczenie posłańca z nieba – jest brak logiki w słowach orędzia, niemniej postawa pana Domańskiego wobec Małego Kamyka jest jednoznaczna: teraz nie ma przekazów, natomiast w przeszłości je otrzymywał. Tymi słowami „niebo” znowu przyznaje, że Mały Kamyk w przeszłości otrzymywał prawdziwe objawienia.

 
WNIOSKI
Popieranie Małego Kamyka przez Oławę odbiera całą wiarygodność tamtejszym orędziom. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś z nieba przychodził do pana Domańskiego po to tylko, by robić reklamę fałszywemu wizjonerowi – Małemu Kamykowi i tym samym zwodzić ludzi.
Wspieranie przez Oławę fałszywych wizjonerów, takich jak Mały Kamyk, Trumpeter, Biernacki i innych, świadczy, że orędzia oławskie nie mogą pochodzić od nieomylnego Boga. Jeśli bowiem Bóg lub posłani przez niego święci faktycznie komuś się objawiają, to czynią to w celu odnowienia duchowego, rozbudzenia miłości, przypomnienia jakiejś zapomnianej przez ludzi prawdy, objawionej już wcześniej w Piśmie św. itp. Bóg nie objawia się ani też nie posyła kogoś z nieba dla robienia reklamy fałszerzom, którzy zwodzą ludzi, rozszerzają nauki niezgodne z autentycznym Objawieniem i nauczaniem Kościoła.
Jezus powiedział: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5,37). Według tych słów wszystkie kłamstwa i krętactwa pochodzą od Złego, czyli od szatana. Czy w orędziach oławskich „tak” zawsze znaczy „tak”, a „nie” – zawsze „nie”? To, co było mówione w Oławie prawie przez 4 lata na temat Małego Kamyka – a nawet jeszcze w orędziu nr 123 z 16.07.92 – nie było prawdą, a więc nie pochodziło od Boga.
Orędzia oławskie ośmieszają Jezusa, Maryję i innych świętych, którzy tam się rzekomo ukazują, aby nas pouczać. Jakże bowiem ktoś przychodzący z nieba raz może mówić – i to przez długi okres czasu – że Mały Kamyk ma prawdziwe objawienia oraz wyjątkową misję do spełnienia, potem temu zaprzeczać, następnie znowu częściowo to odwoływać? Postacie rzekomo zstępujące z nieba do Oławy nie realizują słów Chrystusa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.” Skoro w orędziach oławskich „tak” nie znaczy „tak”, zaś „nie” – nie znaczy „nie”, więc nie pochodzą one od Boga ani od Jego posłańców.

(ks. Michał Kaszowski)