Harry Potter a opętanie

hpop

Świadectwo

W 2017 roku osobiście wysłuchałem kazania ks. egzorcysty Tadeusza Marcinkowskiego, który opowiadał o swoim najcięższym przypadku opętania, z jakim miał do czynienia. Opętanym był chłopiec, który od fascynacji harry potterem przeszedł do praktykowania i zbierania materiałów i przedmiotów okultystycznych. Z relacji księdza Tadeusza wiem, że ów chłopiec był konsultowany z psychiatrą, który – co zszokowało rodziców tego chłopca – zalecił wizytę u egzorcysty. Oni oczywiście wyśmiali to i nie zgodzili się, jednak do czasu – gdy miało miejsce wydarzenie, które przesądziło o kierunku działań. Podczas wizyty duszpasterskiej księdza w bloku mieszkalnym w Olsztynie chłopiec siedział zamknięty w swoim pokoju, a ojciec wyglądał przez wizjer w tym czasie śledząc kroki księdza. Gdy ksiądz wszedł do mieszkania na tym samym piętrze, chłopiec zaczął gwałtownie zachowywać się agresywnie. Zgodnie z relacją ojca chłopiec nie mógł wiedzieć że ksiądz był w pobliżu. Gdy ksiądz był w odległości przez ścianę od chłopca, wtedy to zdemolował on swój pokój. Od tego czasu rodzice wiedzieli, co mu dolega i przyprowadzili siłą chłopca do księdza egzorcysty.

Oczywiście opis księdza był autentyczny i bardziej realny. Główną przyczyną opętania była lektura i fascynacja harry potterem.

Temat wszelkiego rodzaju czarów, także w wydaniu popularnych bajek i baśni, jest dla mnie oczywisty – to zaklinanie rzeczywistości do wymiaru kultu magicznego bez względu na skalę i przeznaczenie tego zjawiska, jest to zaprzeczenie Ewangelii i pogwałcenie prawa Bożego.

Ks. Michał Olszewski mówi o Harrym Potterze

Okultyzm a Harry Potter – ks. dr hab. Aleksander Posacki SJ

 

Linki:

Uwaga na Harry’ego

Gabrielle Amorth

https://wiadomosci.wp.pl/znany-egzorcysta-harry-potter-to-dzielo-szatana-6032747187852417a

 


Magia dla naszych dzieci – zabawa czy zagrożenie. Rozważania o Harry Potterze

O północy z 28 na 29 września w całej Polsce, w tym również w Białymstoku, odbyła się niezwykła promocja czwartej części powieści Joanne Kathleen Rowling Harry Potter i czara ognia.

Książki o przygodach młodego czarodzieja, Harrego Pottera, są przez młodzież wprost rozchwytywane, co w dużej mierze należy przypisać odpowiedniej promocji i nagłośnieniu przez media.

Zastanawia jednak fakt, dlaczego na promocję książki o północy przyszło ponad tysiąc osób. Dlaczego księgarnie, które otworzyły swoje podwoje o tak nietypowej porze przypominały czarodziejską grotę, a sprzedawcy byli przebrani za postacie ze świata magii?

Na te i inne pytania dał odpowiedź o. Aleksander Posacki SJ1, który przy okazji swego pobytu w Białymstoku został zaproszony do wygłoszenia wykładu na temat „Magia dla naszych dzieci – zabawa czy zagrożenie?”

Ojciec Posacki swoje wystąpienie rozpoczął od stwierdzenia, iż każda literatura jest uwikłana w jakiś światopogląd, rozumiany jako wzajemne relacje między obrazem człowieka, obrazem świata i obrazem Boga. To właśnie te trzy elementy tworzą pewną przestrzeń, w której rozgrywa się sfera ludzkiego poznania. Literatura jest więc uwikłana w światopogląd poprzez osobę autora, który reprezentując pewien ogląd świata, posiada swoje opinie i poglądy. Te opinie i poglądy pisarz wyraża posługując się słowem pisanym. Inaczej mówiąc, sztuka słowa używa pewnych treści, w tym światopoglądowych, jako materii literackiej. W tym właśnie tkwi istota problemu, który należy sobie uświadomić, aby zrozumieć dyskusję, jaka toczy się wokół książek o Harry Potterze.

J.K. Rowling w swoich książkach używa jako materii literackiej magii i okultyzmu. Magia przedstawiona przez panią Rowling nie jest jednak takim samym tworzywem literackim, jakie możemy spotkać w bajkach czy baśniach światowej klasy (Tolkien, Lewis, Carroll). Magia w powieściach o Harry Potterze jest kalką pewnej realnej rzeczywistości, odzwierciedla zachodni okultyzm we wszystkich jego przejawach. Harry Potter uczy się robić horoskopy, uczy się zaklęć i przekleństw, których używa np. przeciwko swemu kuzynowi. W książce gloryfikowana jest astrologia i krystalomancja czyli magiczny kontakt z lustrem czy kryształową kulą. Są to wszystko realne działania, doskonale znane osobom parającym się na co dzień magią i okultyzmem.

Problem polega jednak na tym, że tej rzeczywistości, jaką jest magia nie traktuje się poważnie. Wręcz przeciwnie tę niebezpieczną rzeczywistość uważa się za zabobon, za coś prymitywnego, nieszkodliwego, za grę wyobraźni czy fantazję.

Gdyby magia i okultyzm były rzeczywiście zabobonem czy iluzją nie przestrzegałaby nas przed nią Biblia. W Księdze Kapłańskiej (19,31) np. czytamy: „Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!” (por. Wj 22,17; Pwt 13,6; Jr 27,9; 29, 8; Dz 8,9-13; 13,6-12; 16,16-24 19,18-20; itd.)

Gdyby magia nie była rzeczywistością i to rzeczywistością groźną, nie wspominałby o niej Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym czytamy: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa; odwoływanie się do szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.” (2116; por. 2117).

Magia nie jest iluzją czy grą wyobraźni. Wiedzą o tym doskonale osoby, uprawiające parapsychologię czy psychotronikę. Ludzie ci zdają sobie sprawę z tego, że istnieją pewne szkodliwe oddziaływania, przed którymi trzeba się bronić. I właśnie te sposoby obrony, tylko w formie literackiej, ukazane są w książce o Harrym Potterze. To Harry bowiem uczy się tzw. magii obronnej, która jest mu potrzebna do walki ze złym czarnoksiężnikiem.

I jeszcze jedno. W ideologii Harrego Pottera nie ma mowy o ofierze, poświęceniu, przebaczeniu czy pokorze, nie ma litości czy rezygnacji z sukcesu. Jest natomiast kult i wola mocy, jest kult władzy i sukcesu oraz rywalizacji za wszelką cenę. Jest to wykwit, przypieczętowanie naszej spoganiałej kultury. Smutne jest tylko to, że po 2000 lat chrześcijaństwa, wyznawcy Chrystusa tak łatwo wracają do pogaństwa, depcząc znamię chrztu i wielką tradycję Kościoła.

 

Na podstawie wykładu o. A. Posackiego
oprac. Joanna Jarzębińska-Szczebiot, Marek Szczebiot
( https://archibial.pl/czas/nr139/art/magia.htm )

1 Ojciec Aleksander Posacki, jezuita, jest doktorem filozofii. Interesuje się antropologią, demonologią, także w kontekście psychiatrii i parapsychologii. Prowadził badania w Rosji, USA i we Włoszech.

Strzeżcie się orędzi z Trevignano Romano

trevignano romano

Zakaz działalności dla ks. Grzegorza Bliźniaka

Artykułem poniższym pragnę przestrzec łatwowiernych i bezkrytycznie ufających w „objawienia i przepowiednie” wiernych Kościoła.

Zakaz działalności dla Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego

Codzienna „Światowa modlitwa” z Trevignano

Zacznę od opisu tej przedziwnej formuły głoszonego orędzia. Układanie nowych modlitw na „nowe czasy” musi budzić już opór świadomych wierzących – w myśl zasady: lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy, prawem wiary).  Tekst praktykowanej modlitwy rozpoczyna się znakiem krzyża i inwokacją do Boga Ojca z przebłagalnym wezwaniem o przebaczenie.

1. „Przebaczenie za popełnione błędy

Listę powodów do przebaczenia otwiera „przebaczenie za popełnione błędy„. Koliduje to już mocno z dogmatyką Kościoła, która naucza o grzechu i o winie. Mówienie zaś o błędach subiektywizuje odczucie osoby, która tak się modli. Zniekształca osąd moralny czynu. W pierwszym rzędzie nie ma tu obrazy Boga. Osąd płynący z wypaczonego sumienia zajmuje miejsce przykazań Boskich, czy teologii moralnej. To również próba zmiękczenia istniejącego problemu bez poniesienia wszystkich konsekwencji tych błędów, tak jakby intencją było ocieplenie relacji z Panem Bogiem.

2. „Przebaczenie za to, że oddaliliśmy się od Ciebie”

Na pierwszym planie skutki doczesne czynu ludzkiego, a nie cześć i wieczna chwała Boża – co jest obecne w modlitwie „Ojcze nasz…”.

„Przebaczenie bluźnierstw skierowanych do Ciebie”

Bluźnierstwa wymienione w kolejności dalszej mogą wskazywać, że decyzja o odejściu od Boga jest gorsza niż walka z Nim.

„Przebaczenie za złe traktowanie przyrody, (…)”

Niekwestionowany czerwony alert. Pominięcie przykazania miłości „bliźniego swego jak siebie samego”. Przemilczanie zbrodni mających miejsce na świecie, jak aborcja, wojny, niewolnictwo… itd.

„(…) którą nam pozostawiłeś, prawie jak raj.”

Królestwo Boże nie jest z tego świata (J 18, 33b-37), a więc o jakim raju jest mowa? O ziemskim raju. Lecz: Gdzie serce twoje, tam skarb twój (Mt 6,19-23). Gdzie więc lepiej mieć swój skarb i gdzie tęsknić?

„Przebacz nam nasze grzechy”

Ale to dopiero po „przebaczeniu za złe traktowanie przyrody”...

„przebacz tym, którzy pozwolili na zamknięcie miejsc kultu odbierając nam możliwość otrzymania Chleba życia wiecznego.”

Modlitwa i ocena postępowania w jednym. Trwa niezrozumienie niektórych wiernych w związku z decyzjami hierarchów, a te słowa nie sprzyjają posłuszeństwu.

„O! Ty Ojcze, który w swoim nieskończonym Miłosierdziu mimo wszystko napełniałeś nas miłością (…)”

Tryb dokonany, a więc koniec świata bliski – modlitwa ogłasza i wymusza na Bogu czas kary.

„Spraw, by w tym okresie Męki Pańskiej, Duch Święty zstąpił na tą ziemię rozdartą przez zło

Ciężkie do interpretacji wizje pseudo-apokaliptyczne… Gdy zaś w modlitwie Ojcze Nasz występuje tylko jeden podobny passus: „Ale nas zbaw ode złego” (Mt 6,13)

„Pokornie prosimy Cię, abyś oświecił Papieża,”

Trudna rzecz, kiedy objawienie prywatne wzywa do modlitwy o oświecenie Papieża. Stąd może płynąć sugestia, że Papież potrzebuje oświecenia bardziej niż wiary…

„aby mógł poświęcić Świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi tak jak wyraźnie Najświętsza Maryja Panna prosiła o to w Fatimie.”

Jak to było z tym poświęceniem przez papieża Franciszka w 2022? Nie wiem, czy głosiciele z Trevigniano Romano aby uznali to poświęcenie, lecz to, że 1 postulat został spełniony nie mówi jeszcze o tym, że reszta jest właściwie sformułowana.

„Ojcze Mój, wylej Krew Odkupienia na tą naszą ludzkość.”

Bóg pragnie naszego zbawienia, ale nie zbawi bez udziału grzesznika. Pierwej należy okazać Bogu wdzięczność za tylu niewdzięcznych. Nie ma czegoś takiego jak powszechne zbawienie, mamy się modlić by nikt nie trafił do piekła. Aby tak się nie stało Bóg ustanowił porządek łaski, gdzie przez Sakramenty święte udziela nam zbawiennych łask. Nie zaś „hurtowo” wszystkich obmywa we Krwi swego Syna.

„Matko Przenajświętsza, zwracamy się do Ciebie jako do matki nas wszystkich: chroń wszystkie swoje dzieci, przygarniając je do swojego Niepokalanego Serca, naszego jedynego bezpiecznego schronienia.”

Matka Boża jest Matką dla słuchaczy Słowa Bożego, mających jednego Ojca w Bogu. Modlitwa do Boga Ojca z pominięciem modlitwy do Syna. Wezwanie powinno być wg mnie zrównoważone wezwaniem do Najświętszego Serca Pana Jezusa.  Jest za to…

„Ojcze, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Amen”

Element „nowego” nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, które również zawiera wątpliwości.


Kościół o prawdziwości rzekomych objawień

Biskup miejsca przestrzega. W miejscu tym zaczyna kręcić się biznes bez błogosławieństwa księdza biskupa (film poniżej).

„Oczywiście, to wszystko jest nienormalne. Ja jej nie potępiłem tylko dlatego, żeby nie robić jej reklamy” –  biskup miejsca Rossi (za: deon.pl)

Do tego dochodzi krytyka Kościoła, szczególnie Watykanu (wrzesień 2016) i straszenie kataklizmem (trzęsieniem ziemi w Rzymie i Watykanie) jako przesłanie tych orędzi.

(Więcej: https://deon.pl/kosciol/biskup-z-trevignano-romano-przeciwko-rzekomym-objawieniom,821538)


Reakcje internetowych propagatorów orędzi z Trevignano Romano

Jestem blokowany! po wysłaniu do autora strony na Facebook https://www.facebook.com/Domniemane-objawienia-Matki-Bo%C5%BCej-w-Trevignano-Romano-105250017750298/ powyższego mojego wpisu na blogu, zostałem zablokowany.

Po wysłaniu komentarza poddającego w wątpliwość prawdziwość orędzi na stronie facebook „3 dni ciemności” https://www.facebook.com/3dni.ciemnosci.TDC/ , zostałem pozbawiony możliwości dodawania komentarzy.

PRZESTRZEGAM przed powyższymi stronami, propagatorami i innymi osobami, które zdają się budować kapitał na ideologii „osaczonej twierdzy”.


Wydawnictwa, audycje, strony, działalność osób – skażone przez propagowanie Trevigniano Romano

esprit
esprit – wpis na Facebook-u

GŁOS ROZSĄDKU

ks. Marcin Wosiek SDB

o. Wit Piotr Chlondowski OFM

Rozeznawanie duchów

ks Marian Rajchel

Ks. Marian Majcher – Rozeznawanie duchów

Ważniejsze cytaty z wypowiedzi ks. Mariana

  • „jeśli ktoś nie potrafi odróżnić swojego myślenia od myślenia złego ducha – przepadł!”
  • „kiedy oddzielamy się od takiego myślenia, będzie stan rozdwojenia jaźni – jest to stan 'rozeznawania duchów’ Każdy otrzymał taki dar…”
  • „Albo się cofniemy albo będziemy się coraz bardziej wyzwalali spod przemocy, spod manipulacji złego ducha”
  • „Jesteśmy bezradni, bo zrezygnowaliśmy z używania własnego rozumu”
  • „To jest ta szkoła bezmyślności, to nas czyni bezradnymi wobec najmniejszej pokusy”
  • „Przy opętaniu to już jest zagnieżdżone siły zła, które przeważają nad ludzkimi uczuciami i emocjami. to jest ten stan patologiczny, stan choroby duchowej.”
  • „Siła modlitwy wstawienniczej” – jeśli działa mocno, to jest zaplanowana przez Pana Boga
  • „Pamiętajmy o tym, że Matka Boża wstawienniczo się modli cały czas”
  • „Bariery przed modlitwą – to działanie złego ducha. Prośba o modlitwę wstawienniczą”
  • „Jezus pragnie by Maryja była pośredniczką między Nim, a daną osobą”
  • „Jezus nie jest w stanie się oprzeć Niepokalanemu, bolesnemu Sercu Matki”
  • „Sama Matka Najświętsza swoją najczystszą modlitwą wstawia się za nami”
  • „Boże, uzdrów moją modlitwę. Uwolnij od tych wszystkich zasłon, które zły duch narzucił na moją wiarę, nadzieję i miłość. „

 

Metody obrony przed szatanem

Imago Mundi 66692 755x491 1

Nasza obrona

Wynaleziono wiele sposobów do obrony i walki ze złem. Sama zaś obrona jak i środki bywają nowoczesne, opracowywane przez ludzi mądrych i wykształconych. A skutki? Ledwie jedno zło zmniejszy się choć trochę, wyrasta inne. I tak bez końca. Ewangelia mówi o istnieniu szatana, ale w ostatnich czasach prawie przestało się o nim mówić. Być może uznano, że nie wypada wspominać o szatanie, bo kojarzy nam się jakieś zacofanie i prymitywne straszenie ludzi piekłem. Skutki tego są przerażające i będą się pogłębiać.
szatan jest i z nim trzeba walczyć. On toczy bój o serce każdego człowieka. On tam stara się wcisnąć. Chytrze i niepostrzeżenie i jeżeli człowiek nie otworzy całego swojego serca na Miłość, na Dobro, a tylko częściowo, szatan natychmiast usiłuje zawładnąć resztą. Dlatego życie człowieka jest ciągłą walką, obrona zaś wynika z konieczności, a nie tylko lęku przed potępieniem.

Organizacja zaplecza

Do naszego zwycięstwa choć nie w takim stopniu jak modlitwa i pokuta może przyczynić się również broń, do której zaliczamy wiedzę, pracę, organizację, jak również technikę (np. internet), która jest w służbie Kościoła. One wszystkie w przeszłości dobrze przysłużyły się w tej walce, a także i obecnie działają, ażeby zahamować postęp zła w świecie.
Musimy jednak pamiętać, że te wszystkie bronie posiadają również przeciwnicy Kościoła, przy czym ich bronie bywają jeszcze lepsze. Mianowicie: – posiadają jeszcze więcej pieniędzy, które jak wiadomo rządzą światem. Posiadają jeszcze jeden rodzaj broni, który jest przez nas niedoceniony. Chodzi tutaj o ludzi z siłami demonicznymi. Szatan pomaga swoim ludziom, otrzymują oni tzw. charyzmaty diabła. Nasze tylko naturalne środki ograniczają się w walce z szatanem. Z tej przyczyny jest tak bardzo ważne, żebyśmy jako chrześcijanie uświadamiali sobie moc i potęgę modlitwy jako broni duchowej, niczym nie ograniczonej, ani czasem ani przestrzenią, sięgającej poza kosmos i wznoszącej się aż do samego tronu Trójcy Przenajświętszej, a przy tym decydującej o całkowitym zwycięstwie, bez której walka z szatanem jest z góry przegrana.

SAKRAMENTY ŚWIĘTE

Ogromnym wprost i niezastąpionym źródłem światła i mocy duchowej są Sakramenty Święte, wszystkie siedem, a szczególnie Sakrament Pokuty i Najświętszy Sakrament, które prowadzą do najgłębszego zjednoczenia z Bogiem, pod warunkiem ścisłej współpracy z Jego łaską.
Z Bogiem możemy dokonać wszystko, bez Boga staniemy się bezbronną ofiarą szatana. Beze Mnie nic uczynić nie możecie (J 15,5).

MODLITWA

Najprostszą i najskuteczniejszą bronią jest modlitwa, posty, umartwienia (pokuta) oraz praktykowanie cnót chrześcijańskich. Nasza modlitwa zapewnia nam nie tylko stały dopływ łaski, ale i pomoc w walce. Jedno i drugie jest ważne, bo im silniejsi będziemy wewnętrznie, tym łatwiej osiągniemy zwycięstwo. Im bardziej ufna i wytrwała modlitwa tym większa jest pomoc z Góry, tym pewniejsze jest zwycięstwo.

Kto się nie modli, ten jest „zwierzęciem albo szatanem” powiedziała jedna z największych mistyczek świata, wielka święta i doktor Kościoła Św. Teresa z Avila. Modlitwa jest największym przywilejem, a nie ciężarem. To wielki zaszczyt myśleć i rozmawiać z Bogiem. Tylko przez modlitwę coraz lepiej poznajemy Boga i Jego wolę oraz uzyskujemy moc do jej wypełnienia. Człowiek, który się nie modli padnie w końcu ofiarą najniższych pożądliwości i najgorszych skłonności oraz wszelkich pokus szatańskich, siejąc dookoła zgorszenie i odrazę. Jeśli się nie opamięta w porę, może nieodwracalnie utwierdzić się w złu skazując siebie na wieczne potępienie.

Do głównych zadań, które wybrani przez Chrystusa uczniowie otrzymali, należało wypędzanie szatana.
„Wróciło 72 z radością i oznajmili: „Panie, przez wzgląd na Twoje Imię, nawet złe duchy nam się poddają”. Na to im odpowiedział: „Widziałem szatana spadającego z nieba, jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpać po wężach i skorpionach i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi”.(Łk 10, 17-19).
To polecenie Chrystusa nie przedawniło się, gdyż walka przeciw szatanowi jest życiową koniecznością Kościoła. Piekło próbuje stale zwyciężyć go. „Otóż i Ja powiadam ci: „Ty jesteś Piotr (czyli skała) i na tej skale zbuduję Kościół Mój, a bramy piekielne nie przemogą go!” (Mat 16,18). To zlecenie Chrystusa stałoby się nieaktualne dopiero wtedy, gdyby nie było szatana. W obecnej sytuacji trzeba przyznać, że piekło działa z szaloną energią i przy pomocy nowoczesnych środków usiłuje zdobyć świat.

Także i tutaj mamy dowody z historii. Tak długo jak Mojżesz modlił się, trzymając ręce wzniesione do Boga – Izrael zwyciężał. Bitwa morska pod Lepanto została wygrana dzięki modlitwie Różańcowej. Uproszono likwidację okupacji sowieckiej w naszej Ojczyźnie. W Brazylii wyszły kobiety z różańcem na ulicę i wymodliły zmianę ustroju.

RÓŻANIEC

Bardzo silną bronią okazuje się w tej walce umiłowana modlitwa Matki Najświętszej, to jest „Różaniec„. Przy jego pomocy dokonało się wiele zwycięstw nad piekłem i jego pomocnikami. Szatan okropnie lęka się Różańca. „Zabierz ten łańcuch” odzywa się przez usta opętanego, któremu został nałożony Różaniec Św. Modlitwa różańcowa działa szatanowi na nerwy, ponieważ w ten sposób odczuwa potęgę Królowej Różańca Świętego.

EGZORCYZM PRYWATNY

Bardzo skutecznym środkiem obrony przeciw szatanowi są – egzorcyzmy Leona XIII. Dla tego wielkiego i mądrego Papieża świadomość straszliwego działania szatana na Ziemi była pewnością. Doznał On objawienia, po którym ułożył mały egzorcyzm („Święty Michale Archaniele…”), który może służyć nie tylko kapłanom ale i wiernym. W każdym razie istnieje dostateczna ilość dowodów na to, że modlitwa Leona XIII jest bardzo skuteczna. W bawarskiej prowincji Zgromadzenia Karmelitów Bosych już od roku 1935 do 1946 w każdym z klasztorów codziennie zbiorowo odmawiano egzorcyzmy Leona XIII. W czasie panowania Hitlera, pewnego dnia w Altotning zjawiło się Gestapo, które chciało aresztować O. Prowincjała, podejrzanego o przestępstwo dewizowe. Wszyscy ojcowie zamknięci w chórze odprawiali egzorcyzmy. Nadspodziewanie Gestapo przyjęło łagodną postawę i wyrażono życzenie obejrzenia celi Brata Konrada (kandydata na ołtarze).

SAKRAMENTALIA

Sakramentalia, np. błogosławieństwo chorego, błogosławieństwo rodziców dzieciom, małżonków sobie nawzajem. One nie mają mocy Sakramentów, ale w walce z szatanem mają do spełnienia swoje własne ważne zadanie. Tu należy jeszcze wyszczególnić: Imię Jezusa, Krzyż Święty, Różaniec Święty, wodę święconą, różne poświęcone medaliki i szkaplerze. Z im większą wiarą korzystamy z sakramentaliów tym większe łaski otrzymujemy.

  • Imię Jezusa: przed Nim mają się zgiąć wszystkie kolana w niebie i na ziemi i pod ziemią (Flp 2,9). Szczególnie umierającym zaleca się usilnie jak najczęściej wymawiać Imię Jezusa, choćby nawet cicho w sercu. Jak często moglibyśmy i wtedy jak jesteśmy zdolni to umiłowane Imię wymawiać i szczególnie wszystko czynić w Imię Jezusa, ale świadomiej niż to się czyni obecnie i zawsze z uczuciem czci i miłości.
  • Krzyż był ołtarzem, na którym Jezus Chrystus dokonał Swej ofiary dla naszego zbawienia. Dlatego Krzyż jest znakiem Jego zwycięstwa nad szatanem. Wszędzie tam gdzie wyrósł Krzyż, musiał ustąpić szatan. Także w pokuszeniu i walce, zostaje moc szatana zwyciężona przez Krzyż; w tej chwili, gdy przeciwstawiamy szatanowi Krucyfiks, lub wykonany znak krzyża na sobie, lub nad innymi ludźmi.
  • Woda święcona – jest skuteczną obroną nie tylko przez wiarę osoby używającej, czego świadectwo daje nam św. Teresa z Avila. Była niezwykle wierną zwyczajowi użycia wody święconej i wdrażała to również swoim Siostrom zakonnym. Pisze na ten temat: „Często doświadczałam, że nie ma skuteczniejszego środka ażeby przepędzić złe duchy i uniemożliwić im powrót – nad wodę święconą. Przed krzyżem uciekają wprawdzie, ale znów powracają. Widocznie woda święcona posiada wielką moc. Wtedy, gdy ją używam odczuwam nadzwyczajną pociechę wewnętrzną. To nie jest żadne urojenie; ja w szczególniejszy sposób zwracałam na to uwagę i stwierdzam, jak ważnym jest wszystko, co Kościół Święty nakazuje i cieszy mnie, gdy widzę, że słowa błogosławieństwa wypowiadane przez kapłana nad wodą udzielają jej tak wielkiej mocy”. (Życie str. 296).
  • Szczególne łaski i obronę przeciwko szatanowi można uzyskać przez noszenie Szkaplerza Karmelitańskiego, medalików, szczególnie Medalika Św. Benedykta i Cudownego Medalika Niepokalanego Poczęcia Maryi, objawionego przez samą Matkę Najświętszą Św. Katarzynie Laboure w 1830 r. w Paryżu.

Przywileje Szkaplerza Karmelitańskiego:

  • Kto umrze odziany(a) Szkaplerzem świętym, nie zostanie potępiony.
  • Noszący(a) Szkaplerz jako czciciel(ka), Matki Bożej zapewnia sobie Jej opiekę co do duszy i ciała w tym życiu i szczególną pomoc w godzinie śmierci.
  • Każdy(a), kto pobożnie nosi Szkaplerz i zachowuje czystość według stanu, zostanie wybawiony(a) z czyśćca w pierwszą sobotę po swej śmierci.
  • Ci, którzy należą do bractwa Szkaplerznego są duchowo złączeni z Zakonem Karmelitańskim i mają udział w jego duchowych dobrach za życia i po śmierci, a więc we Mszach Św., Komuniach Św., umartwieniach, modlitwach, postach itp.

Stolica Apostolska zaliczyła Szkaplerz do Sakramentaliów. Swą władzą potwierdziła przywileje Szkaplerza, opierając ich skuteczność na modlitwach całego Kościoła. Szkaplerz, obok Różańca, stał się jednym z podstawowych nabożeństw maryjnych. Obecnie nabożeństwo szkaplerzne znane jest nie tylko w Europie, lecz na całym świecie. Warto przypomnieć, że Papież Polak, Jan Paweł II, od lat dziecięcych nosi Szkaplerz Święty.
Każdy, kto zna niebezpieczeństwo stale grożące ze strony szatana, nie powinien lekceważyć podanych tu środków obronnych i rezygnować z ich opieki, którą tak łatwo można uzyskać posługując się tymi środkami.

Medalik św. Benedykta

Bardzo ważnym medalikiem jest medalik św. Benedykta, zwanym też Krzyżem św. Benedykta.
Moc Krzyża św. jest historyczną prawdą, a zarazem dogmatem naszej religii. Ponieważ do znaku tego zbyt rzadko się uciekamy, dlatego żadnej pomocy nie doznajemy i musimy sobie słabej wierze winę przypisać. Zasadzkami dookoła jesteśmy otoczeni, ustawiczne niebezpieczeństwo grozi naszej duszy i ciału, idźmy więc za przykładem pierwszych chrześcijan, uzbrajając się znakiem krzyża, niech się on znajduje w miastach, wsiach, domach i na publicznych miejscach, na piersi naszej i w sercu.

Cudowne skutki używania medalu św. Benedykta:

cielesne uzdrowienia, duchowne łaski, prędkie nawrócenia, obrona przeciw zasadzkom złego ducha, obrona w niebezpieczeństwach, różne cudowne skutki jakie doznają domowe zwierzęta.

Znaczenie liter na medalu św. Benedykta.
Litery znajdujące się między ramionami krzyża CSPB oznaczają: „Krzyż św. Benedykta”. Na pniu Krzyża znajdujemy litery CSSML, te oznaczają: „Krzyż św. Niech mi przyświeca”. Na poprzecznych ramionach widzimy litery N.D.S.M.D. wyrażają one: „Zły duch niechaj nie ma nade mną władzy”.
W łacińskim języku pierwsze dwa wiersze tworzą pentametr, czyli pięciostopniowy wiersz. W języku polskim można je w ten sposób oddać:

Krzyż święty niechaj zawsze mi przyświeca,
Szatan zaś, złych myśli niech nigdy nie wznieca.

Dookoła medalu znajduje się dłuższy napis, który przedstawia św. Imię Jezusa Chrystusa, wyrażone w monogramie: IHS. Wiara i codzienne doświadczenie dostatecznie pouczają nas o wszechmocy tego Imienia.
Po prawej stronie medalu wypisane są dookoła litery: V.R.S.N.M.Q.L.I.V.B. , te tworzą dwa wiersze:

„Ustąp szatanie ! nie prowadź do złego, zgubnym jest to do czego namawiasz, raczej sam zażyj tę truciznę”.

W polskim języku można by to oddać w następujący sposób:

Szatanie ustąp, proszę
Twych porad ja nie znoszę,
Chcesz mnie w grzech wprowadzić,
Spróbuj sam trucizny zażyć.

Zdania wyżej przytoczone pochodzą z ust św. Benedykta. Te w pierwszym wierszu wypowiedział doznając silnej pokusy w czasie pobytu na pustyni w grocie niedaleko Subiaco, a czyniąc Krzyż przy wymawianiu tych słów, zwyciężył szatana! Zaś wiersze poniżej się znajdujące wypowiedział w chwili, gdy nieprzyjaciele jego podali mu napój zatruty i gdy nad takowym uczyniwszy znak zbawienia wykrył zamach zbrodniczy, naczynie bowiem zawierające truciznę, po wypowiedzeniu przytoczonych słów zaraz pękło.
Każdy chrześcijanin winien te słowa zapamiętać i nieraz gdy doznaje jakiejkolwiek pokusy, takowe wymawiać.
Moc znaku Krzyża św. Jest tak wielką i straszną dla szatana, że stanowi niedostępną tarczę, poza którą możemy się całkiem czuć bezpieczni.

Co o medaliku mówi Kościół?

Aprobata Kościoła wydana w Rzymie w r. 1857. Jest faktem, że używanie tego medalu-Krzyża i pośrednictwo św. Benedykta wyjedna u Boga wiele łask. Medal św. Benedykta jest skutecznym w następujących razach:

1. niweczy zabobony i czartowskie wpływy
2. oddala czarowników
3. zwierzęta tknięte zarazą lub oczarowane, uzdrawia
4. broni człowieka przed czartem
5. nawraca grzeszników, często już na śmiertelnym łożu będących.

Nadto medal św. Benedykta i w tych razach okazał się skutecznym:

1. niweczy siłę trucizny
2. oddala zarazę
3. przywraca zdrowie, szczególnie cierpiącym na kamienie, bóle w boku, plucie krwią
4. matkom rodzącym zapewnia szczęśliwy poród
5. przeciw piorunom
6. przeciw nawałnicom
7. wreszcie, co jest najważniejszym, medal ten chroni człowieka od pokus, szczególniej zachowuje naszą cnotę i czystość na ciele i duszy.

Skuteczny sposób używania medalu św. Benedykta:

1. Medal należy nosić na szyi, przy sobie
2. W razie epidemii, zaraźliwych chorób zawieszamy go na ścianach i drzwiach domu a podczas zarazy na bydło zawieszać na ścianach stajni, obór i innych pomieszczeń dla zwierząt.
3. Przy budowie domów, kościołów itp. medal wmurowuje się w fundamenty.
4. Przeciw robactwu na polach, w ogrodach, sądach medal zakopuje się w ziemię
5. W domostwach gdzie jest studnia umieszcza się poświęcony medal w studni, wrzuca go do wody, woda pita z niej daje zdrowie dla ludzi i zwierząt.

a) w przypadkach niedomogów trawienia, wątroby, żołądka, braku apetytu wypić szklankę (potrzymać kilka sekund)
b) w czasie choroby, kontuzji, ran, wrzodów przykładać medal na zbolałe miejsca, kłaść na niegojące się rany między opatrunkiem.

Formuły zawarte na medalu należy nauczyć się na pamięć i w odpowiednich sytuacjach wypowiadać:

I. Krzyż Święty niechaj zawsze mi przyświeca,
Szatan zaś, złych myśli niech nigdy nie wznieca.

Tę formułę wypowiadamy, kiedy zły duch chce nas oddać pod jarzmo, jest ona tamą przed tym jarzmem.

II. Szatanie ustąp, proszę
Twych porad ja nie znoszę,
Chcesz mnie w grzech wprowadzić,
Spróbuj sam truciznę zażyć.

Tę formułę wypowiadamy w każdym przypadku doznania jakichkolwiek pokus, czyniąc przy tym kciukiem mały znak Krzyża w okolicach splotu słonecznego (plexus solaris).
Jeżeli ktoś zapomniał formuły w jakimś momencie, to ma dwie możliwości zabezpieczenia się:
1. wypowiedzieć :„Vade retro satana” i zrobić znak krzyża w okolicy splotu słonecznego.
2. wypowiedzieć imię św. Benedykta ze słowami: broń mnie i zrobić znak krzyża jak poprzednio.

Poniżej awers i rewers medalika Św. Benedykta w dwóch wersjach:
1. wersja pierwotna

2. druga wersja gdzie zamiast monogramu IHS jest napis PAX

Przy postaci świętego:
Crux sancti Patris Benedicti – Krzyż świętego Ojca Benedykta.
Na obrzeżu medalika:
Elus in obitu nostro praesentia muniamur – Niech Jego obecność nas broni w godzinę śmierci.

C S P B – Crux sancti Patris Benedicti – Krzyż świętego Ojca Benedykta
C S S M L – Crux sancta sit mihi lux – Krzyż święty niech mi będzie światłem.
N D S M D – Non draco sit mihi dux – Niech szatan nie będzie mi przewodnikiem.

Na obrzeżu medalika:
V R S N S M V – Vade retro satana non suade mihi vana – Idź precz szatanie, nie nakłaniaj mnie do złego.
S M Q L I V B – Sunt mala quae libas, ipse venea bibas – Złe rzeczy czynisz, sam pij swoją truciznę.

Modlitwa do św. Benedykta o dobrą śmierć

Umiłowany przez Boga Benedykt, przyjąwszy ciało i Krew Pana, stojąc w kościele wsparty na rękach uczniów, podniósł ręce ku niebu i wśród słów modlitwy wydał ostatnie tchnienie.
+ Ukazałeś się pełen chwały w obliczu Pana.
+ A Pan Cię ozdobił dostojeństwem i blaskiem.
Boże, Ty udzieliłeś świętemu Benedyktowi wielkich łask w godzinie śmierci, spraw, prosimy Cię, aby u kresu naszego życia obronił nas swoim wstawiennictwem od zasadzek szatana. Przez Chrystusa, Pana naszego, Amen. Święty Ojcze Benedykcie, módl się za nami.


Przedmioty okultystyczne udające sakramentalia

Niby już o tym było głośno, ale warto mieć na uwadze, ponieważ przedmioty i symbole mogą być narzędziem piekła w świecie materialnym – sam doświadczyłem tego, jak „złe” przedmioty – dodatkowo jeśli człowiek nie jest w łasce uświęcającej – odciągają od myślenia o Panu Bogu, od modlitwy. Niestety, do sakramentaliów nie można zaliczyć bluźnierczego w symbolikę krucyfiksu – chociaż wierzę w moc błogosławieństwa kapłana, tutaj egzorcysta mówi o innego rodzaju modlitwie, koniecznej do zwalczenia skutków szatańskiego rytuału.
 

Nasze zwycięstwo

Jest nim potężna pomoc Matki Najświętszej i świętych Aniołów! Szatan nie jest sam. Pod jego rozkazami działa dużo złych duchów, jak również jego ludzkie narzędzia. Wobec takiego zagrożenia byłoby nierozsądne rezygnować z pomocy nieba! W porównaniu do zastępów bezbożnych znajdujemy się w mniejszości.
Tutaj jednak jesteśmy w korzystniejszej sytuacji ze względu na ilość naszych pomocników. Jak dobrze wiemy, przeważająca ilość aniołów pozostała wierna Bogu. Także pod względem sił mamy przewagę, gdyż Matka Najświętsza jest władczynią, której nawet złe duchy muszą słuchać. Ta przewaga duchowa wiąże się również ze św. Archaniołem Michałem i jego aniołami.
Oni byli zwycięzcami w pierwszej walce duchów. Cześć dla Matki Najśw. i świętych Aniołów, prośby o ich pomoc, zaufanie do nich są dla chrześcijanina koniecznością duchową, oddajmy im tę cześć, która im się należy – i dziękujmy za ich pomoc w naszej walce życiowej o zachowanie wiary! Szczególnie prośmy codziennie o opiekę naszego Anioła Stróża.
Cały kierunek naszego życia mamy powierzyć Jezusowi Chrystusowi! Chrystus jest przywódcą w tej walce, zwycięzcą na Kalwarii, Sędzią dnia ostatecznego. Syn Boży sam pomaga nam. Jak małym jest w stosunku do Niego szatan! Chrystus sam jest Stworzycielem, a szatan jest stworzeniem. Wszystko stało się przez Jezusa Chrystusa. Szatan nawet na mgnienie oka nie mógłby zachować swej mocy, gdyby Chrystus na to nie przyzwolił. Chrystus jest samym życiem.
Szatan jest wprawdzie „księciem tego świata”, ale świata, który zginie. Także i szatan ma tylko przyporządkowane miejsce w zbawczym Planie Boga. Chrystus swoich nigdy nie opuści, jest zawsze przy nas, udziela nam potrzebnych sił. Wszystko możemy w Tym, który nas umacnia, jeśli tylko tego pragniemy.
Przy tym nie chodzi tu tylko o braterstwo w walce, ale o braterstwo wiernych, lecz przede wszystkim o braterstwo miłujących. „Kto zna przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca Mego a Ja będę go miłował i objawię mu Siebie” (J 14,21).
„Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać przykazania Moje. Ja zaś będę prosił Ojca a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy” (J 14,15).
„Przyjdziemy do niego i mieszkanie u Niego uczynimy” (J 14,23).
Święci przeżyli miłość Boga, Chrystus uszczęśliwia nas bardziej niż mógłby to uczynić najlepszy przyjaciel. Przy czym posiadamy miłość Boga nie tylko na ziemi ale i na całą wieczność.
Podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus powiedział: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś byli ze Mną, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę Moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata” (J 17,24).
I jeszcze zapewnia swoich: „A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,3).
Czym jest w rzeczywistości nieskończona wspaniałość i miłość Boga w Trójcy Świętej Jedynego – możemy tylko przeczuwać. Być dziećmi Ojca Niebieskiego, braćmi i siostrami Syna Bożego złączonymi z Nim przez miłość Ducha Świętego – to są prawdy o niewyczerpanej głębi – Królestwo Chrystusa i królestwo Lucyfera istnieją nie tylko tu na ziemi, ale również i w wieczności. Jest wieczne niebo i jest wieczne piekło. Można zaprzeczać istnieniu obydwóch – ale nie można ich usunąć. Tak jak słońce od samego rana ukazuje się na niebie, by oświetlić twoje mieszkanie, jeśli tylko otworzysz okna – tak i Bóg, Strażnik Izraela nie drzemie i nie śpi, lecz wstępuje do opróżnionej duszy i napełnia ją nadprzyrodzonymi dobrami”. (św. Jan od Krzyża „Żywy Płomień” str. 101).

Kto jest naszym największym nieprzyjacielem?

Nieprzyjacielem nie są letni chrześcijanie, którzy osłabiają własną zdolność walki, nie samowolni teologowie, którzy dostarczają nieprzyjaciołom Kościoła broń, nie ateiści, którzy walczą przeciw Bogu.
Żaden z nich nie jest nieprzyjacielem, oni są tylko ofiarami. Oni jako najbiedniejsi potrzebują naszej pomocy, jako bracia i siostry są tej pomocy godni. Prawdziwym nieprzyjacielem, odwiecznym wrogiem ludzkości jest szatan. Ten fakt zobowiązuje każdego z nas do zastanowienia i uświadomienia sobie powagi położenia. Tylko w „jedności” będziemy silni! Nie walczmy jedni przeciw drugim, tylko razem przeciw naszemu wspólnemu niebezpieczeństwu i okrutnemu nieprzyjacielowi szatanowi!
Kto jako chrześcijanin ma możność wniknięcia w otchłanie nowoczesnej egzystencji, kto widzi moc siedmiu demonów, które do umówionego domu powracają i swoje praktyki szatańskie uprawiają, ten wie, że dziś na nowo powstaje konieczność większego zaangażowania duchownych w celu sprawowania egzorcyzmów. Dobrze się składa, że obecnie w każdej Diecezji w Polsce jest miejsce dla co najmniej kilku egzorcystów.

Pan Wszechmogący – Któż jak Bóg!

Nieskończonym Źródłem dobra jest Bóg Wszechmogący. On to czyni prawdziwe dobro, bo jest On Prawdą Nieskalaną i, niezmąconą żadną ciemnością, Światłością. W Nim tkwią skarby wszelkiej zdolności i umiejętności, męstwa, rady, rozumu, bojaźni Bożej, roztropności, czystości i najdoskonalszej miłości.
Bóg, stwarzając świat z nicości, uznał stworzenie za dobre. Niech będzie błogosławiona Mądrość i Wspaniałomyślność Stwórcy! Niech każde stworzenie śpiewa Jemu pieśń pochwalną na wieki! Jak wielkie są dzieła Pana!? Jakże my jesteśmy cenni w Jego oczach?
On to stwarzając nas na Swój obraz i podobieństwo, udzielił zarazem łask rozlicznych ku naszemu szczęściu. Co jednak się okazało? Człowiek nadużył swojej wolności, daru darmo otrzymanego. Posłuchał kusiciela przeklętego i zapragnął dorównać Bogu. Nie ma nikogo ponad Boga i żadnego prawa ponad Jego Prawo. Sprawiedliwym wyrokiem była śmierć.
Bóg jednak w swojej niezgłębionej miłości, nie pozostał obojętny na los zranionego grzechem człowieka. Obiecał ostateczny triumf Prawdy i życie dzięki łasce Krwi Baranka, który zstąpić miał z Nieba i umrzeć miał obarczony będąc naszymi winami.
Chrystus zwyciężył śmierć, szatana i świat na Krzyżu. On to chce dziś obdarzyć łaską zbawienia każdego zbłąkanego syna Ewy, aby każdy miał życie „i to życie w obfitości”.
Każdy z nas ma szansę na zbawienie. Drogę wskazał nam już Jezus Chrystus. To nie prawda zatem, że zło zawsze zwycięża. Każdy, kto uwierzył Jezusowi, razem z Nim zwycięża nad złem i dzięki Jego Miłosierdziu może przyjąć godność dziecka Bożego! Dobro triumfuje w duszy bojaźliwej wobec Pana i otwartej na Jego słowa. Prośmy zatem Boga, aby utrzymał nas w Swej łasce dającej zbawienie przez całe nasze życie, abyśmy mogli uczestniczyć w wiecznej Uczcie Miłości, w szczęśliwości Bożej na zawsze.

Dodatkowe materiały

Sakramentalia

Znaczenie sakramentaliów (błogosławieństw) w naszym życiu

Zdarza się dość często, że stawiamy pytanie: po co biskup lub ksiądz błogosławi (jak mówimy: poświęca), np. nowy sklep, supermarket, fragment nowej drogi, pojazdy, instalację oświetlającą nasze kościoły, bank, szkołę, bibliotekę lub nawet oczyszczalnię ścieków? Nieraz wręcz mamy z tego powodu pretensje do naszego duchowieństwa. Jak mamy na to patrzeć? Odpowiedź na nasze wątpliwości możemy znaleźć w soborowej Konstytucji o Liturgii, gdzie czytamy, że sakramentalia (błogosławieństwa) „uświęcają różne okoliczności życia, – prawie każde wydarzenie życia odpowiednio usposobionych wiernych zostaje uświęcone – niemal każde godziwe użycie rzeczy materialnych może zostać skierowane do uświęcenia człowieka i uwielbienia Boga” (KL 60-61). Jeszcze więcej pouczenia na ten temat znajdujemy w księdze Obrzędy błogosławieństw, t. I – II, Katowice 1994. Otóż sam Bóg ponad wszystko błogosławiony jest źródłem i początkiem wszelkiego błogosławieństwa. Pismo Święte, jak i liturgia podkreślają, że tylko Bóg jest dobry i to On wszystko dobrze uczynił, aby swoje stworzenia napełnić błogosławieństwami. Czynił tak również po upadku człowieka, okazując w ten sposób swoje miłosierdzie. Gdy spełniły się proroctwa i nadeszła pełnia czasów Ojciec przysłał nam swojego Syna i przez Niego udzielił ludziom wszelkiego duchowego błogosławieństwa (Ga 4,4; Ef 1,3). Chrystus, nasz Bóg, uwolnił ludzkość od potępienia i obdarzył nas swoją łaską. Zbawiciel jest największym błogosławieństwem Ojca dla nas. On błogosławił braciom i siostrom, szczególnie maluczkim (Mk 10, 16) i kierował do Ojca modlitwę błogosławieństwa, tzn. Boga uwielbiał, wysławiał i dziękował Mu. Jezus wstąpiwszy do nieba zesłał od Ojca Ducha Świętego, abyśmy umocnieni Jego mocą wychwalali Boga Ojca, „dziękowali Mu i wypełniając uczynki miłosierdzia zasłużyli na przyjęcie nas do grona błogosławionych w niebie. (OB 1-3). Bóg, jak uczy Kościół, od którego pochodzi każde błogosławieństwo, pozwolił w historii zbawienia, aby ludzie, szczególnie zaś patriarchowie, królowie, kapłani, lewici i rodzicie wysławiali i błogosławili Jego imię oraz „obdarowywali w Jego imieniu innych ludzi Boskimi błogosławieństwami i sprowadzali je na rzeczy stworzone” także (OB 6). „Błogosławieństwa odnoszą się przede wszystkim do Boga, którego wielkość i dobroć wysławiają. Ponieważ zaś udzielają Bożych dobrodziejstw, odnoszą się także do ludzi, którymi Bóg rządzi i opiekuje się w swojej opatrzności. Zwracają się również do rzeczy stworzonych, których obfitością i różnorodnością Bóg błogosławi człowiekowi” (OB 7). Kościół podejmuje czyny Chrystusa („uczestniczy w kielichu błogosławieństwa”), w liturgii, jak i w sakramentaliach uwielbia i wysławia Boga, także wyprasza Boże dary, błogosławieństwo ludziom, również rzeczom. Staje się w ten sposób Kościół błogosławieństwem dla świata.Konkretnie więc w danym obrzędzie, np. błogosławienia (poświęcenia) sklepu pragniemy najpierw błogosławić Boga (błogosławić, łacińskie: benedicere, czyli dobrze mówić, w tym wypadku o Bogu), tzn. uwielbiać Go i wysławiać oraz dziękować za błogosławiony obiekt, że został on zbudowany, że ludzie będą mogli tu mieć pracę, że tu będziemy mogli zaopatrywać się w potrzebne nam artykuły. Jednocześnie zawarta w tym błogosławieństwie jest prośba o Boże błogosławieństwo dla właścicieli, dla ich pracowników; prośba o uczciwą pracę, chociażby o to, aby nikt nie był tu krzywdzony – ani pracujący, ani też kupujący. Przy błogosławieniu np. pojazdów i ich kierowców także uwielbiamy i wysławiamy dobrego Boga, dziękujemy Mu, ale też prosimy o dobre z nich korzystanie, o szczęśliwą jazdę; o to, abyśmy siebie i nikogo nie skrzywdzili w wyniku wypadku drogowego. Podczas błogosławienia pokarmów na stół wielkanocny błogosławimy Boga, jak wyżej wspomniano, ale prosimy też, aby chleb i inne potrawy służyły nam w codziennym życiu; abyśmy jedli po to, by żyć, a nie żyli, aby jeść. Otaczające nas rzeczy i stworzenia nieraz nam zagrażają: ogień, woda, powietrze, dzikie zwierzęta, bakterie (boimy się wąglika), różne choroby, dlatego prosimy Boga o pomoc poprzez sakramentalia. Błogosławimy wodę i chleb w dzień św. Agaty (5 lutego), aby przez te znaki, za wstawiennictwem Patronki, byliśmy wolni od klęski pożaru. We wspomnienie św. Błażeja (3 lutego), patrona od chorób gardła, poświęcamy świece i otrzymujemy błogosławieństwo, w którym zawarte jest błaganie o nasze zdrowie (gardło i inne choroby). Bywa i tak, że źle korzystamy z tego, co posiadamy; nasze dobra mogą nas w pewien sposób zniewolić. Błogosławieństwa przypominają, że człowiek jest panem rzeczy, a nie odwrotnie. One mają mu służyć w dobrym celu, a nie człowiek, ich właściciel – im. Dlatego też w dawnym rytuale wileńskim (Agenda z 1499 roku) znalazło się błogosławieństwo lustra i prośba, aby jego właściciel umiejętnie z niego korzystał. Możemy domyśleć się, aby zbytnio sobie się nie przyglądał, nie wpadł w samouwielbienie, nie marnował czasu. Także w dawnym obrzędzie błogosławienia stajni (obory) była prośba w intencji gospodarza, aby ten przez swoje nierozumne postępowanie nie stał się podobny do wołu i osła, które przebywają w tym budynku. Rzeczy, przedmioty nas otaczające zawierają w sobie Bożą myśl, bo od Niego pochodzą. Można w nich znaleźć ślady dobrego Boga, one przypominają Boga. Kochającemu człowiekowi wszystko, co ma związek z ukochaną osobą, jest bardzo drogie i cenne. Człowiek religijny poprzez te rzeczy, przedmioty zbliża się do Boga. Poświęcony krzyż przypomina nam wielką miłość Chrystusa do nas i to wszystko, co z tym znakiem jest związane. Błogosławiony kamień węgielny mówi, że na Bogu, na Chrystusie wszystko powinno się opierać jak na fundamencie. Błogosławiona łódź przypomina prawdę, że płyniemy do portu wieczności, że taką również łodzią Piotrową jest nasz Kościół. Błogosławieństwo światła wskazuje, że to Jezus jest naszą światłością, przynosi jasność i ciepło, czyli poznanie i miłość; poświęcany popiół przypomina o Chrystusie, który jest naszym sędzią, o przygodności ludzkiego życia tu na ziemi; błogosławieństwo wody jest wspomnieniem naszego chrztu i tej prawdy, że Chrystus obmywa nas z grzechu. Błogosławiony na Wielkanoc chleb wskazuje na Zmartwychwstałego i uwielbionego Pana, który w Eucharystii jest naszym żywym chlebem (W. Schenk).Wypada nam patrzeć na sakramentalia (błogosławieństwa) jako na dar Bożej miłości i dobroci. Nie wolno ich traktować jako znaki magiczne. Niektórzy używali chleba św. Agaty przy przemycie. Miał chronić tych ludzi i ich towar od ognia, tzn. w tym wypadku od celnika. Błogosławieństwa celebrowane z wiarą i tak przyjmowane będą zawsze wyrazem naszej miłości do Boga, ale też życzliwości względem ludzi, którym tych błogosławieństw udzielamy.

Ks. Stanisław Hołodok
( https://archibial.pl/czas/nr139/art/sakr.htm )

Opętanie

hpop

Opętanie

*Franciscan Marytown Press „szatan i egzorcyzm”, wyjątki.

Opętanie jest całkowicie inne od obsesji, polega na tym, że diabeł wchodzi w człowieka i mieszka w nim, używając jego ciała jako instrumentu dla swoich diabelskich celów i działa poprzez członki ciała opętanego. W wypadku opętania ofiara nie ma żadnej woli w czynnościach, które wykonuje. Nie chce mówić tego co mówi, często nie byłaby sama w stanie mówić językami, które wypowiadają jej usta, nie mogłaby znać faktów, które wyjawia w czasie opętania, ani również tajemnic czy odległych wydarzeń. Czasami fakt opętania można odkryć tylko po dokładnym zbadaniu. Często ofiara nie jest świadoma swojego stanu.
Opętanie nie zawsze oznacza, że ofiara musi być wielkim grzesznikiem, albo że weszła w jakieś prywatne układy z diabłem. Bóg dopuszcza czasami wypadek opętania dla wykazania swojej mocy, albo jako przestrogę dla grzeszników. W Ewangelii mamy siedem przykładów ludzi opętanych, z których Chrystus wyrzucił diabła.
Kiedy wszyscy narzekamy na przykry i niski stan moralny naszego narodu i otwarcie przyznajemy panowanie grzechu, bardzo niechętnie uświadamiamy sobie jego przyczynę. Doskonale widzimy zły owoc lecz oślepliśmy, by dostrzec drzewo, na którym zły owoc dojrzewa. Czy nie jest to zastanawiające, że tak często nie potrafimy uznać, że diabeł jest inspiratorem zła? Ta ślepota oznacza zwycięstwo dla wroga zbawienia. Wiele dusz prowadziłoby świętsze życie, gdyby rozpoznały, że diabeł jest przyczyną i źródłem grzechu: a grzesznicy nie byliby tak dumni ze swoich wad, gdyby wiedzieli, że idą za szatanem, rzeczywistym bytem, a nie tylko niejasną enigmą istniejącą jedynie w ludzkiej fantazji.
Kościół przyjmuje wpływ diabła i stosuje środki zaradcze w formie wielorakich egzorcyzmów i poświęceń. Lecz, niestety, są ludzie wykształceni, nawet pomiędzy duchowieństwem, którzy po latach doświadczeń nigdy nie ujrzeli drzewa zła, nigdy nie dostrzegli sprawcy wszelkiego zła, i którzy mówią, że nigdy nie widzieli osoby poddanej wpływowi diabła. Widzą oni grzeszników umierających bez spowiedzi, mają w swoich parafiach grzeszników, którzy żyją w grzechu od wielu lat, i którzy twierdzą, że są sami odpowiedzialni za swoje czyny i że są ich jedynymi sprawcami. Stanowisko takie nie jest w zgodzie z duchem i Magisterium Kościoła.
Ślepota taka jest godna pożałowania. Generał, który widząc trupy swoich żołnierzy zabitych podczas akcji, nadal twierdziłby, że nie było tam nieprzyjaciela, zostałby odwołany ze swojego stanowiska z powodu głupoty. Chrystus zamierzał, by Jego kapłani prowadzili dusze do nieba, a kiedy zauważą, że wiele dusz bywa zamordowanych dla wieczności, powinni powstać do czynu i walki przeciw wrogowi Boga, który to wszystko sprawia.
Pokażcie duszom chrześcijańskim diabła takim, jaki on naprawdę jest, a jego brzydota nie pociągnie ich. Ukryjcie diabła, a z niewiedzy pójdą za nim. Diabeł ukrywał się zbyt długo, nie z winy Kościoła lecz tych, którzy mają zbyt małą, lub nie mają żadnej wiary w życie nadprzyrodzone. Moc diabła maleje z chwilą, kiedy odkryte zostają jego zamiary. Nie oznacza to oczywiście, że większość wypadków głupoty czy epilepsji jest powodowana obecnością szatana, lecz tylko, że wiele wypadków tego typu, jak również innych zaburzeń fizjologicznych czy umysłowych jest dziełem szatana (Job 2,4-6). Należy zauważyć, że w zapisach Pisma Świętego choroby cielesne są odróżniane od działań złego ducha. Nasz Zbawiciel leczył schorzenia oraz przynosił ulgę uciśnionym przez diabła. Współczesne przekonanie, że cielesne choroby były w owym czasie mylone z wypadkami opętania, jest zupełnie bez podstaw.
„W niektórych wypadkach istnieją dowody, że choroba cielesna była rzeczywiście wewnętrznie związana z działaniem złych duchów. Ślady choroby znikały, z chwilą wymówienia przez Chrystusa słów wypędzenia. W niektórych wypadkach Chrystus zmuszał szatanów do złożenia oświadczenia kim oni byli”. (Raupert J. Godfrey, K.S.G., Christ and the Powers of Darkness, str. 11).
15 sierpnia 1972 r. Papież Paweł VI w liście Apostolskim Motu Proprio, zreformował rytuał pierwszej tonzury, mniejszych święceń i subdiakonatu. Od tego czasu, mniejsze święcenia mają nazywać się „urzędami”, ponieważ ściśle biorąc, nie są one częścią Sakramentu Święceń i można je powierzyć ludziom świeckim. Posługa egzorcysty, podobnie jak inne urzędy poświęcające się pracy nad jałmużną, nie przyjęła się powszechnie jako urząd w Kościele Łacińskim, ale może wyodrębnić się jako taki w poszczególnych regionach, jeżeli Konferencje Biskupie uznają za konieczną czy użyteczną z jakichś szczególnych powodów. W każdym razie, posługę tę może biskup powierzyć kapłanom, diakonom lub innym osobom bez ustanawiania go jako urzędu (L. Osservatore Romano, wyd. ang. 9/21, s. 9).

Czy diabeł może rzeczywiście opętać człowieka?

Diabeł nie może maltretować ciała człowieka z zewnątrz (obsesja) ani działać przez niego w nim (posesja, opętanie) bez pozwolenia Bożego. Bóg czasami pozwala na to, aby ukarać tych, którzy kroczą zbyt blisko świata duchów, uprawiając czarną magię, różdżkarstwo, czary, magnetyzm, okultyzm, hipnotyzm, czy przepowiadanie przyszłości, i co przeważa w świecie dzisiejszym, spirytyzm. Dobrowolnie zaangażować się w jedną z powyższych praktyk albo z ciekawości, albo z pragnienia posiadania tajemnic czasu, to otworzyć drzwi dla szatana.

Przyczyny opętania (posesji)

Często zadaje się pytanie: „co jest przyczyną opętania”, lecz nie ma pełnej odpowiedzi na nie, ponieważ jedne z przyczyn są znane, inne zaś są nieznane. Ogólne przekonanie, że przyczyną opętania jest uparte trwanie w grzechu, może być prawdziwe odnośnie pewnych przypadków, ale niesłuszne odnośnie innych przypadków. Znane są wypadki opętania nawet u ludzi świątobliwych i pobożnych. Oto kilka przykładów przyczyn opętania.

Przepowiadacze przyszłości i tym podobni

Zdarzają się częste wypadki opętania wśród ludzi, którzy poszukują informacji u przepowiadaczy przyszłości lub z wirujących stolików, czy też u spirytystów. Poszukują oni mądrości nie u Boga, lecz w zakazanych źródłach. Stąd nic dziwnego, że stają się ofiarami szatana, który często dla podtrzymania ich w błędzie, „oświeca ich pozorem prawdy”, bardziej niż tego oczekują. Bóg narzekał kiedyś na Ochoziasza, króla Izraela: „Czyż nie ma Boga w Izraelu, że idziesz po prawdę do Belzebuba, boga Akkronu”. Niektórzy spirytyści dokonują pozornych uleczeń modlitwą, ale potem osoby uleczone ponoszą inne cierpienia dniem i nocą. Diabeł każe im ciężko zapłacić za oddane usługi.

Czary

Czary (magiczne napoje lub proszki) podawane w pożywieniu lub napoju, mogą powodować opętanie. Diabeł ma swoje sługi, zwykłe czarownice i szarlatanów, którzy przygotowują te diabelskie substancje, dzięki którym jest zdolny wejść do ciała ludzkiego czy zwierzęcego. W ten sposób nawet niewinne istoty mogą stać się ofiarami. Poświęcenie pokarmu czy napoju łamie czar i unieszkodliwia go. Z tego powodu Kościół poświęca wszystko, wyrzuca z nich diabła i poświęca je celom, dla których zostały stworzone. Niewidzialne dobrodziejstwa poświęcenia będą w pełni znane dopiero w wieczności.

Przekleństwa

Przekleństwo rzucone przez osoby z autorytetem (zwłaszcza rodziców na ich dzieci) może czasami spowodować opętanie. Niektóre dzieci stały się ofiarami diabła bezpośrednio po tym, jak ich rodzice ofiarowali je szatanowi nawet przed przyjściem na świat. W życiu świętych z kolei spotykamy przypadki, że niektóre dzieci były ofiarowane Bogu zanim przyszły na świat. Taka praktyka jest godną pochwały i każda matka chrześcijańska powinna ją stosować.

Bezpośrednie wezwanie

Gdyby jakaś osoba bezpośrednio oddała się złemu, opętanie przez diabła jest prawie że pewne. Bóg jest sprawiedliwy nawet w swojej relacji do szatana, a ponieważ szanuje wolny wybór stworzenia w sytuacji, kiedy ktoś wybiera go za Pana, pozwoli złym duchom wziąć w posiadanie tych, którzy sami mu się oddają.

Z Boskiego przyzwolenia

Dla większej chwały Boga i dla większego tryumfu nad Swymi wrogami, Bóg czasami pozwala, by diabeł wziął w posiadanie zupełnie niewinnych ludzi. Są to tak zwane „Ofiary dusz”, które ofiarowują siebie Bogu, by znosić wszelkie możliwe cierpienia i tortury w tym celu, aby zbawić grzeszników. W takich wypadkach nie ma mowy o żadnej winie, o sprawiedliwej odpłacie czy karze za popełnione winy; Bóg przyzwala na opętanie w tym celu, aby osłabić potęgę piekła (przez egzorcyzm) i by oddano cześć Bogu.

Jak można rozpoznać kto jest opętany?

Rzymski rytuał wymienia trzy główne znaki opętania: mówienie nieznanymi językami lub rozumienie ich, kiedy ktoś ich używa, ujawnianie ukrytych lub odległych faktów, wykazywanie siły nieproporcjonalnie wielkiej do wieku ofiary i okoliczności opętania. Znaki te nie są jedyne, ponieważ Rytuał mówi: „te znaki i inne podobne, kiedy zdarzają się w wielkiej ilości są niezawodnym wskaźnikiem opętania. Jest jednak możliwe, że opętaniu nie będą towarzyszyć żadne z wymienionych powyżej znaków. Diabeł może nie być zainteresowany wykazaniem swej obecności, mówieniem nieznanymi językami lub odkryciem swojej tożsamości innymi cudownymi znakami. Jego moc leży, jak u łodzi podwodnej, w możliwości ukrycia i uderzenia znienacka.
Z drugiej strony jest niemożliwe, aby diabeł nie zdradził swojej obecności jakimiś znakami. Jeżeli jest w osobie, będzie działał. Wywrze swoje panowanie nad ciałem tyranią i torturami. Może ukryć niektóre ze znaków swojej obecności, ale nie zdoła tego zrobić ze wszystkimi.
We wszystkich wypadkach opętania są dowody na istnienie dwu osobowości – ofiary i przebywającego w niej ducha. Osoba fizyczna narzeka na wpływ obcego i na pogwałcenie własnej wolności. Wskazuje, w jaki sposób jest zmuszona działać przez to „coś wewnątrz niej”, nawet wbrew jej własnym przekonaniom i woli. Opętany będzie chciał jeść, to coś zatrzyma go, będzie chciał się modlić to druga osobowość przeszkodzi mu. Osoby takie nie tracą zupełnie głowy, wiedzą co im dolega, są świadome obecności w niej obcej inteligentnej siły, która utrudnia im wolne działanie. Potrzebują pomocy, a pomocy tej udzielić im mogą tylko ci, których trosce powierzone są ich dusze. Jest to obowiązkiem duchowieństwa, aby ofiary opętania diabelskiego otrzymały dobrodziejstwo sakramentaliów ustanowionych przez Kościół dla tych celów. Byłoby okrutne i niesprawiedliwe odesłać ofiary diabła bez udzielenia im pomocy.

Władze szatana

BÓG NIE ZABRANIA ZŁYM DUCHOM CZYNIĆ ŹLE, LECZ I Z TEGO ZŁA PRAGNIE WYPROWADZIĆ DOBRO

Przeglądając jeszcze raz to, co Maryja mówi w swoich orędziach o szatanie można byłoby sporządzić długą listę. Mówi nam, że szatan jest silny, że jest bardzo czynny, zawsze czyhający, ma nad nami przewagę jeśli o pomoc nie zwrócimy się do Jezusa Chrystusa, Który pokonał szatana. szatan chce zniszczyć Plany Boże, unicestwić zamiary Maryi, chce zająć pierwsze miejsce w życiu, odebrać radość… Maryja mówi nam też, że chwała Boża jawi się w jego klęsce, że zwalcza się go modlitwą, zwycięża się go różańcem, że pokonuje się go modlitwą i postem.
Maryja mówi nam też wiele innych rzeczy. Lecz to, co jest uwydatnione to generalna zasada: Bóg obdarzył człowieka wolną wolą i pozwala mu działać. Potem da każdemu według jego dzieła. Tymczasem czeka tak, jak to jest doskonale przekazane w przypowieści o zbożu i kąkolu. Dlatego dopuszcza, by działał szatan, by działali aniołowie, by dobrzy i źli dokonywali swoich dzieł. Dlaczego nie przeklął Hitlera czy Stalina? Dlaczego dopuszcza żeby przemoc gnębiła słabego? Dlaczego nie wkracza by bronić prześladowanego niewinnie? Bóg czeka. On, który chce tylko dobra, życia, szczęścia, zdrowia, dopuszcza zło pochodzące od grzechu, do sprzeciwienia się Mu, do dania dowodów miłości Jemu Samemu. Jest to również konieczne dla naszego uświęcenia (jako że jesteśmy grzechem skażeni) i okazja wynagrodzenia Bogu za grzechy swoje i innych. Cierpienie moralne i fizyczne jest doskonałą okazją do naśladowania Jezusa, w niesieniu krzyża i złożeniu z siebie żywej ofiary całopalnej, aby w zjednoczeniu z Ofiarą Chrystusa ratować inne dusze, a siebie doskonalić w cnotach. Jest też jednak prawdą, że w niezbadany sposób Bóg ze zła wyprowadza dobro, dlatego Bóg pozostawia wolną rękę prześladowcom (czekając na ich nawrócenie), a wywyższa męczenników.
Pismo Święte nazywa błogosławionym „męża, który wytrwa w pokusie” (Jk l, 12) i podobnie błogosławionym nazywa człowieka „który mógł grzeszyć, a nie zgrzeszył, uczynić źle, a nie uczynił” (Syr 31,10). Dlatego na sądzie ostatecznym triumfować będzie wolność dobrze wykorzystana, a karana wolność źle użyta.
Tymczasem Bóg dopuszcza by szatani działali. Ich zwykłym działaniem jest kuszenie. Widzieliśmy jak Bóg wyprowadza z niego dobro.
A teraz przyglądnijmy się w jakich działaniach nadzwyczajnych szatan posiada moc, choć to tylko pojedyncze przypadki oddziaływania ku naszej zgubie. Streszczone są one w sposób systematyczny w pięciu punktach:
l. Zakłócenia zewnętrzne. – Demon może być przyczyną cierpień zewnętrznych (czyli pozostając na zewnątrz osoby dotkniętej), nawet bardzo poważnych. Było to przypadłością wielu Świętych: Św. Pawła od Krzyża, Proboszcza z Ars, św. Ojca Pio… Chodzi o uderzenia, biczowanie, ciosy zadawane w różne części ciała. Czasami ofiara była rzucana o ziemię lub o ściany, zrzucana ze schodów. Są to przypadki rzadkie, które zdarzały się nie tylko świętym. Jeżeli chodzi o lżejsze przypadki, to były i są różne osoby, które cierpiały i cierpią na podobne ataki.
2. Diabelskie opętanie. – Jest to zakłócenie poważniejsze i występuje, gdy demon umiejscawia się w ciele ludzkim i zmusza go do powiedzenia lub zrobienia rzeczy, za które dana osoba nie może być odpowiedzialna, a często nawet nie byłaby zdolna tego uczynić. To w takich przypadkach sprawdzają się takie bardziej widoczne zjawiska, jak mówienie językami, które były całkowicie nieznane ofierze, demonstrowanie nadludzkiej siły, znajomość wydarzeń odległych i utajonych. Ewangelia przedstawia nam typowy przykład tego w opętanym Gergezeńczyku i przedstawia nam także wiele innych przykładów. Przypadki opętania mogą być bardzo różne, czasami z objawami widocznymi, a czasem nie. Byłoby błędem (który wielu popełnia) przykładać tu jakiś szablon. [Pamiętajmy, że szatan posiada przerażającą inteligencję i potrafi dostosować swoje działania do zastanych w człowieku schematów myślenia i wartościowania.]
3. Dręczenie diabelskie. – Chodzi o mniejsze zaburzenia, które nie zawierają opętania. Np. Hiob był dotknięty na zdrowiu, w uczuciach, w dobrach materialnych, ale nie był opętany. Egzorcyści mają do czynienia częściej z przypadkami gnębienia niż opętania z osobami dotkniętymi na zdrowiu (z bólami opornymi na wszelkie lekarstwa, przy których lekarze pozostają bezradni), w uczuciach, w dobrach czy pracy, z występowaniem dziwnych zjawisk u samej osoby lub w rzeczach, które do niej należą. Niemniej jednak nie występuje opętanie diabelskie.
4. Obsesja diabelska – Również w tych przypadkach ból występuje w różnych formach. Dominują myśli obsesyjne, nie do przezwyciężenia, do tego stopnia, że prowadzą do rozpaczy i do samobójstwa. W tych przypadkach bardziej niż w innych egzorcysta musi być bardzo uważny, by nie pomieszać działania demona z chorobami psychicznymi czy zjawiskami parapsychologicznymi [które mimo to najczęściej są wynikiem działania szatana]. Trzeba jednak, aby taką samą wagę i ostrożność wykazywali lekarze psychiatrzy co jest rzeczą bardzo rzadką!
5. Gnębienie, ataki diabelskie. – W tym przypadku demon nie działa na człowieka, lecz na domy, przedmioty, zwierzęta. Te formy diabelskiego działania też są możliwe, choć są rzadkie i ich diagnozowanie wymaga dużego doświadczenia, ponieważ bardzo łatwo można dać się zwieść, zasugerować, doprowadzić się do manii ciężko przezwyciężalnych.

Jak zwalczyć diabła?

Środkami do walki z diabłem we wszystkich jego objawach są:
l) dobra sakramentalna spowiedź, 2) przyjęcie Komunii Świętej i przyjęcie odpustu zupełnego przez spełnienie dodatkowych warunków, 3) gorąca modlitwa i post, 4) użycie sakramentaliów, relikwii, a zwłaszcza święconej wody, ale i wody ze źródełka np. z Gietrzwałdu 5) egzorcyzmy.
Jeżeli chodzi o ten ostatni środek Kościół ostrzega, aby używać go roztropnie tylko przez duchownych i tylko za zgodą Ordynariusza, lub biskupa lokalnego, lub duchownego, który posiada podobne uprawnienia, zwłaszcza, jeżeli egzorcyzmy mają odbyć się uroczyście.
Jeżeli wspomnimy, że diabeł stracił swoją chwałę w niebie poprzez pychę, w chwili odmowy oddania czci ludzkiej naturze Chrystusa, którą Bóg Wcielony miał przyjąć, zrozumiemy jak nisko upokorzył Bóg szatana, nawet do tego stopnia, że zmusił go do bycia posłusznym rozkazom ludzi, działających w Imię Chrystusa.

Moc egzorcyzmu

Niech nikt nie myśli, że wypadki opętania przez złego ducha są tak nieliczne, że trzeba wracać do czasów Chrystusa, aby spotkać jeden. Nie ma miasta, nie ma nawet jednej parafii, w której nie byłoby wypadku opętania. Nie jest to nierozważne stwierdzenie bez przemyślenia, czy rozważenia, lecz jest to stwierdzenie oparte na osobistym doświadczeniu. „Odkryłem tyle wypadków opętania, że nie mógłbym się z nimi uporać nawet gdybym pracował dwadzieścia cztery godziny na dobę, dzień w dzień cały rok.” (o. Dominik Szymański O.F.M. Conv. dr. teologii i prawa).
Złe duchy częściej nawet wchodzą w ciała zwierząt. Również rzeczy nieożywione czy przedmioty używane do grzesznych celów mogą zostać „opętane” przez demona. „Nawiedzony” stolik wirujący będzie udzielał odpowiedzi, jeżeli się go jednak poświęci, zamilknie. Szatan przywłaszcza sobie w posiadanie miejsca i przedmioty, użyte do grzechu, ponieważ przez grzech zostały mu poświęcone, podobnie jak przez poświęcenie, miejsca i rzeczy są konsekrowane Bogu. Z tego wniosek, że częste poświęcanie miejsc ma dobre strony.
Kościół doradza, aby poświęcać domy wiernych przynajmniej raz w roku. Tak jak stan łaski traci się przez grzech, tak użycie przedmiotów dla celów grzesznych pozbawia ich stanu poświęcenia, a popełnienie grzechu w jakimś miejscu pozbawia to miejsce stanu poświęcenia.
Z tego względu Kościół stosuje praktykę ponownego poświęcenia kościołów czy cmentarzy, jeżeli została w nich popełniona zbrodnia.
W życiorysie Św. Franciszka Salezego czytamy, że pewnego razu egzorcyzmował heretyków zanim rozpoczął kazanie, ponieważ uważał, że wszyscy heretycy są w pewnym stopniu podlegli dominacji diabła, który jest ojcem kłamstwa. Działanie tego świętego miało nadzwyczajne skutki. Siedemdziesięciu dwu heretyków nawróciło się.
Święty Franciszek znał kraj, przez który miał przechodzić. Kiedy bowiem był w szkole w college w Annecy, p. De Boisy zmuszony był opuścić zamek w Sales i przebywać przez pewien czas w Brens w Chablais. Z tej okazji podczas wakacji Franciszek zapoznał się z tamtejszym środowiskiem i wiedza ta teraz bardzo mu się przydała.
Skoro tylko podróżni przekroczyli strumień Chandouze, który oddziela społeczność Juvigny od St. Cergues, i tworzy granicę Chablais, zatrzymali się przy nim na krótką modlitwę. Najpierw pozdrowili Anioła Stróża tej prowincji, następnie zwracając myśl do Boga wszechrzeczy, błagali go, aby raczył wypędzić z tej ziemi wszystkie złe duchy i by pobłogosławił pracę, której jego słudzy mieli się poświęcić.
„Charles Auguste opowiada nam, że ich przełożony i jego towarzysze mieli zwyczaj recytowania egzorcyzmów kiedykolwiek wzywano ich do dysput z kalwinistami, a zwłaszcza z ich ministrami. Św. Franciszek zwykł bowiem mówić, że wszyscy heretycy, a zwłaszcza ci, którzy nauczają, są opanowani lub opętani przez diabła i z tego względu jest dobrze odmówić nad nimi egzorcyzm zanim przystąpi się do dysputy.

Dla grup modlitewnych

Św. Ignacy pisze z Antiochii: „Starajcie się często gromadzić, by dzięki czynić Bogu i wysławiać Go, gdy zbieracie się w tym celu, moc szatana słabnie, a jego złośliwość wali się wobec waszej jednolitej wiary” (Ef l3,18). Idąc na zgromadzenie braci, wyznaj swoje grzechy. Nie udawaj się na modlitwę z nieczystym sumieniem. Oto droga życia.


Przykłady opętań

Przypadek opętania Robbiego Mannheima

Robbie Mannheim wiódł życie przeciętnego amerykańskiego 14-latka do momentu śmierci jego cioci Harriet. Zrozpaczony chłopiec postanowił skontaktować się ze zmarlą w trakcie seansu spirytystycznego – wspólnie z ciotką, jeszcze za jej życia, często wywoływali duchy. Wkrótce potem dziwne odgłosy dało się słyszeć w domu, gdzie mieszkał Robbie, a sam chłopiec zmienił się nie do poznania – zaczął okropnie przeklinać, a na jego ciele można było znaleźć ślady samoistnie powstałych ran. Rodzice chłopca zabrali go do psychiatry, który jednak orzekł, że Robbie jest zdrowy na ciele i umyśle. Rodzice nabrali więc przekonania, że ich syn został opętany przez diabła. Podobnego zdania był pewien ksiądz, który postanowił oczyscić duszę chłopca. W trakcie egzorcyzmu, odprawionego w miejscowym szpitalu, kiedy duchowny spiewał „uchroń nas od zła”, Robbie wyzwolił się z pasów bezpieczeństwa i zaczął na oślep uderzać wyrwaną z łóżka sprężyną. Rany, jakie zadał on w ten sposób na ramieniu księdza, wymagały ponad stu szwów.

PRZYSIĘGA MILCZENIA

To tylko fragment czteromiesięcznej gehenny, jaką zaczął przeżywać w kwietniu 1949 roku chłopiec, którego prawdziwe imię miało pod przysięgą pozostać utrzymane w tajemnicy. Jego rodzina mieszkała na przedmieściach Waszyngtonu. Informacja na temat egzorcyzmu ukazała się w Washington Post 20 sierpnia 1949 r., po tym, jak przeciek na temat rytuału spowodował ukazanie się artykułu na jego temat w The Catholic Review. Historia ta zainspirowała Williama Petera Blatty, w tym czasie studenta na uniwersytecie w Georgetown, do napisania bestsellera zatytułowanego Egzorcysta. Blatty skontaktował się z ojcem Williamem Bowdernem, jednym z księży zaangażowanych w egzorcyzmy. Jednak duchowny odmówił ujawnienia jakichkolwiek szczegółów dotyczących sprawy, ponieważ obiecał rodzinie dochować tajemnicy. Jednak Bowdern w czasie przeprowadzania egzorcyzmów prowadził dziennik, którego kopia trafiła w 1986 roku w ręce pisarza Thomasa Allena. Stało się to dzięki pośrednictwu ojca Waltera Hollorana, kolejnego duchownego, który pomagał wypędzić diabła z duszy Robbiego. W ten sposób Allen dowiedział się, jak w ciągu miesiąca grupa jezuitów przeprowadziła serię egzorcyzmów w domu krewnych chłopca i lokalnym szpitalu w St.Louis w Missouri, modląc się i kropiąc ciało opętanego święconą wodą. Objawy opętania pojawiły się nocą, kiedy Robbie wpadł w szał, niszczył wszystko dookoła siebie, opluwał księży i obrzucał ich wyzwiskami. O wschodzie słońca chłopiec uspokajał się. Rany, które pojawiły się na jego ciele, wyglądały jak cięcia od cierni, a strużki krwi układały się w napisy, takie jak PIEKŁO (HELL) czy ZLO (EVIL).

WALKA Z DIABŁEM

Niemal przez cały czas księża modlili się po łacinie. Uważali, że w ten sposób można wezwać Chrystusa, który stawi czoła diabłu. W wielkanocny poniedziałek 1949 roku – po 24 nocach egzorcyzmów – Robbie otworzył oczy i powiedział: „odszedł”. Lekarze, którzy zapoznali się z przypadkiem Robbiego uważają, że przyczyna dziwnego zachowania chłopca mogło być jedno z niżej wymienionych zaburzeń psychicznych:

automatyzm – stan objawiający się mechanicznymi, nie wypływającymi z woli działaniami, towarzyszący pewnym formom schizofrenii

syndrom Gillesa de la Tourette – w czasie którego cierpiący wydają z siebie niekontrolowane krzyki, chrząknięcia, używają także, wbrew własnej woli, wulgarnego języka

natręctwo – objawiające się przymusowym przeżywaniem pewnych myśli czy emocji lub wykonywaniem określonych czynności, często niemających związku z daną sytuacją, z pewną świadomością ich absurdalności.

Jednak lekarze, którzy zbadali chłopca, nie stwierdzili u niego żadnego z powyższych zaburzeń. Allenowi udało się dotrzeć do Robbiego, obecnie 50-letniego mężczyzny, który ma własne dzieci. Zdaniem pisarza, Robbie był „niewinną ofiarą przerażającej, niepojętej siły, której kulturowe i psychiczne korzenie sięgają głębiej niż chrześcijaństwo”. Ojciec Gabriele Amorth jest jednym z niewielu egzorcystów, którzy otwarcie mówią o swoich praktykach. Ten mieszkający w Rzymie ksiądz twierdzi, że w swoim życiu odprawił 50 000 egzorcyzmów, jednak tylko 84 z nich uznał za prawdziwe przypadki opętania. Za oczywiste oznaki faktycznego opętania uważa on nienaturalnie dużą siłę ofiary, posługiwanie się obcymi, nie znanymi jej językami oraz znajomości ukrytych szczegółów z życia innych ludzi.

Autor nieznany

Garabandal – zapowiedź zniszczenia Fatimy

Garabandal – artykuł Adama Branickiego

I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, pełnej imion bluźnierczych, maj ącej siedem głów i dziesięć rogów. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. A na jej czole wypisane imię – tajemnica.
(Ap, 17, 3-5)

Negatywne stanowisko Kościoła nt. Garabandal

Magisterium Kościoła uznaje z założenia możliwość objawień prywatnych pochodzących od Boga, tym niemniej uznawanie bądź nieuznawanie objawień prywatnych za autentyczne w żaden sposób nie wpływa na prawdziwość naszej Wiary. Ta fundamentalna zasada, będąca od zawsze elementem nauczania Kościoła katolickiego, pozwoli nam już na wstępie nabrać pewnego dystansu do wszystkich objawień prywatnych, a już szczególnie do tych, które nie uzyskały aprobaty Kościoła. Do tego rodzaju zjawień należą przede wszystkim ciągnące się od przeszło 15 lat „objawienia” tzw. Gospy z Medjugorie, o których poprzedni biskup Mostaru Pavao Zanić wyraził się w następujący sposób: Błogosławiona Dziewica nie ukazuje się w Medjugorie, objawienia są błędem, franciszkanie pozostają w kłamstwie. Wszystkie te osoby powinny teraz powiedzieć: «Oczywiście, wymyśliliśmy to wszystko».

Przesłanie z Medjugorie zawiera błędy doktrynalne i z tego chociażby powodu nie może pochodzić od Boga. Jednakże pomijając już nieprawowierność przekazu, wypadki medjugorskie zdają się posiadać jeszcze inny, o tyle charakterystyczny, co niepokojący rys: zdają się swoją niezwykłością, długim czasem trwania, nagłośnieniem przez ogólnoświatowe środki masowego przekazu stopniowo ograniczać, a nawet wypierać skierowane do całego świata przesłanie Najświętszej Maryi Panny z Fatimy. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w historii objawień maryjnych naszego wieku były już wypadki, które pretendowały do uzupełnienia, spełnienia, a nawet reduplikacji Fatimy. Mowa tutaj o tzw. objawieniach Matki Bożej w Garabandal.

Garabandal

Garabandal jest małą, liczącą niespełna 300 mieszkańców wioską, malowniczo położoną w prowincji Santander, w hiszpańskich Pirenejach. W niemalże doskonale zamkniętym, czteroletnim cyklu od niedzieli 18 czerwca 1961 r. do 18 czerwca 1965 r. miały tam miejsce wydarzenia, które jak do tej pory doczekały się jednoznacznie negatywnego stanowiska następujących po sobie biskupów diecezjalnych, popartego przez św. Oficjum, a później przez Kongregację Doktryny Wiary. Zjawiska, o których mowa, określane są najczęściej jako objawienia Matki Bożej z góry Karmel i św. Michała Archanioła?, a stały się udziałem czterech dziewczynek-wizjonerek w wieku od 11 do 12 lat: Conchity Gonzalez, Marii Dolores (Marii-Loli) Mazon, Hiacynty Gonzalez oraz Marii Cruz Gonzalez.

Stanowisko władz kościelnych w sprawie wypadków garabandalskich sprowadzało się od początku, tak jak w przypadku Medjugorie, do stwierdzenia, że wszystkie fakty, jakie się wydarzyły we wspomnianej miejscowości, dają się wyjaśnić w sposób naturalny. Na przestrzeni siedmiu lat, od 17 sierpnia 1961 r. do 8 maja 1967 r. ordynariat santanderski wydał na ten temat pięć not informacyjnych, z których każda podważała nadprzyrodzony charakter wydarzeń. Stanowisko to uzyskało poparcie kardynała Ottavianiego, pro-prefekta Kongregacji św. Oficjum, który oficjalnie uznał wyniki prac ordynariatu santanderskiego za w pełni satysfakcjonujące, a co za tym idzie, nie znalazł powodów dla bezpośredniej interwencji św. Oficjum. Oto treść listu kardynała Ottavianiego adresowanego do ówczesnego ordynariusza Santanderu, biskupa Vincente Puchol Montis:

Ekscelencjo,
Listem z ubiegłego października przesłał Ekscelencja tejże Kongregacji dokumenty zebrane przez Komisję Diecezjalną oraz normy wydane przez Ekscelencję na temat „Objawień”, jakie rzekomo miały miejsce w Garabandal.
Ta św. Kongregacja zbadała starannie i uważnie całą dokumentację, łącznie z nadesłaną z innych miejscowości, i doszła ostatecznie do wniosku, iż sprawa sama została już dokładnie zbadana i załatwiona przez Ekscelencję. W rezultacie nie ma powodu, aby św. Kongregacja sama interweniowała.
Dziękuję Ekscelencji za staranność i roztropność, jakiej dał dowód w załatwieniu rzeczonej sprawy. Cieszę się, iż mogę przy okazji wyrazić Ekscelencji własny szacunek i osobiste oddanie.

(-) A. Kard. Ottaviani
pro-prefekt
Rzym, dnia 7 marca 1967.

W grudniu 1977 roku nowy biskup Santanderu Juan Antonio del Val potwierdził decyzje swoich poprzedników, a w roku 1985 ustanowił komisję dla ponownego kanonicznego zbadania wypadków garabandalskich. Badanie zakończyło się sporządzeniem oficjalnej dokumentacji, która została wysłana do Rzymu pod koniec listopada 1991 r. Konkluzja komisji była zgodna z wcześniejszymi orzeczeniami. Następca biskupa del Val, bp José Vilaplaua po objęciu diecezji santanderskiej 29 września 1991 r. zwrócił się do Kongregacji Doktryny Wiary z prośbą o stanowisko w sprawie „objawień” w Garabandal. 28 listopada 1992 r. otrzymał odpowiedź, w której Kongregacja podziela stanowisko św. Oficjum z lat sześćdziesiątych, tj. uznaje wszystkie poprzednie orzeczenia oraz wyniki pracy komisji za satysfakcjonujące, a co za tym idzie, nie znajduje powodów do bezpośredniego zajmowania głosu w tej sprawie.

Bp José Vilaplaua w liście z 11 października 1996 przypomniał wszystkie dotychczasowe orzeczenia w sprawie wypadków garabandalskich, a swoje stanowisko, tym razem ostateczne, zawarł w krótkim potwierdzeniu poprzednich decyzji: „Podzielam i akceptuję decyzje moich poprzedników oraz stanowisko Stolicy Apostolskiej. Co do celebracji Eucharystycznych w Garabandal podtrzymuję decyzje moich poprzedników i zarządzam, aby Msze były odprawiane tylko w kościele parafialnym, przy czym niedopuszczalne są odniesienia do domniemanych objawień „.

Zjawiska garabandalskie zostały poddane wnikliwej analizie teologicznej m.in. przez zmarłego niedawno ks. Józefa Warszawskiego, polskiego jezuitę, który jesienią 1965 roku, tuż po ustaniu cyklu zjawisk, udał się do Garabandal, wszechstronnie zbadał „objawienia”, a wyniki swojej pracy zawarł w książce pt. Garabandal ? objawienie Boże czy mamienie szatańskie (Rzym, 1970, nakładem Autora). Ponieważ wyniki analiz ks. Warszawskiego są u nas mało znane, postanowiliśmy przybliżyć je naszym Czytelnikom, tym bardziej, że charakter, atrybuty, a przede wszystkim cel wypadków garabandalskich do złudzenia przypomina dzisiejsze „objawienia” w Medjugorie. Drugim powodem, dla którego wracamy do Garabandalu, jest metodologia przyjęta przez ks. Warszawskiego w badaniu omawianych zjawisk w naszym przekonaniu jest ona wzorem prawidłowej, katolickiej analizy wszystkich wypadków pretendujących do rangi Bożych objawień.

Garabandalskie „mensaje”

Zjawienia garabandalskie rozpoczęły się 18 czerwca 1961 roku o godz. 1930. Wtedy to najpierw Conchicie, a potem wszystkim czterem dziewczynkom-wizjonerkom ukazał się „anioł”, jakkolwiek bez żadnej komunikacji słownej. Trzy dni później nastąpiła powtórna wizja „anioła”. Z polecenia miejscowego proboszcza dziewczynki zapytały: „Kim jesteś i po co przychodzisz”, lecz nie uzyskały żadnej odpowiedzi. Zanim „anioł” przemówił, ukazał się dziewczynkom jeszcze dwa razy, przy czym pod jego postacią figurował niezrozumiały dla wizjonerek podpis z liter i rzymskich cyfr. Dopiero 1 lipca „anioł” zaczął mówić przedstawił się jako „św. Michał” i zapowiedział nadejście „Dziewicy” „z góry Karmel”. Następnego dnia, w niedzielę o godz. 18:00 pojawiła się po raz pierwszy 'Dziewica”, w towarzystwie dwóch aniołów  bliźniaków   „św. Michałów”. W trójkącie na świetlistym czerwonym tle patrzące oko i podpis z liter wschodnich.

Od tej pory zjawiała się dziewczynkom z różną częstotliwością, a towarzyszyły temu nadzwyczajne wydarzenia opisane w dalszej części artykułu. Dopiero 18 października 1961 roku nastąpił pierwszy przekaz tzw. mensaje garabandalskiej Dziewicy: Macie składać wiele ofiar! Macie czynić wielką pokutę! Macie nawiedzać często Najświętszy Sakrament! Ale przede wszystkim macie być dobrymi! Jeśli tego czynić nie będziecie, nastąpi na was wielkie pokaranie. Kielich się wypełnia! Jeśli się nie odmienicie, kara Boża przypadnie na was!

Na drugie mensaje Dziewica kazała czekać dziewczynkom aż do 19 czerwca 1962 roku: Dziewica przekazała nam przesłanie dla całego świata. Oto ono: Dziewica powiedziała nam, że nie obawiamy się pokarania, gdyż zlekceważyłyśmy jej pierwsze przesłanie żyjąc tak, jakby go nie było. Teraz nadejdzie kara, gdyż świat się nie poprawił; teraz kiedy Dziewica powtórzyła to przesłanie już drugi raz, myśmy ją zignorowały. Świat jest coraz gorszy i musi się zmienić, lecz nie zmienia się nic a nic.

Dwa dni później następuje trzeci przekaz o bardzo podobnej treści co poprzednio. Dziewica sygnalizuje, że kielich się wypełnia, a kara jest coraz bliżej. Wizja kary powoduje u dziewczynek krzyki przerażenia, a nawrócenia wśród wiernych. 29 czerwca ukazuje się ?anioł? i zapowiada cud, przy czym po jego datę odsyła dziewczynki do Dziewicy. Ta ukazuje się i odsyła wizjonerki do bezosobowego głosu, który wskazuje datę 18 lipca. Tego dnia następuje cud widzialnego „wykomunikowania” Conchity przez anioła.

Następne, a zarazem ostatnie mensaje dla całego świata zapowiada Dziewica samej Conchicie dopiero 1 stycznia 1965 roku. Następuje ono w niedzielę 18 stycznia o godz. 2345 w obecności tłumów. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych przekazicielem tego mensaje jest nie Dziewica, lecz anioł:

Ponieważ moje objawienie z 18 października 1961 r. nie zostało wypełnione i przekazane światu, powiem wam, że to przesłanie jest już ostatnim. Tak jak przedtem kielich się wypełniał, tak teraz się przelewa. Wielu kardynałów, wielu biskupów i księży jest na drodze do potępienia, pociągając za sobą wiele dusz. Coraz to mniejszą i mniejszą cześć oddaje się Eucharystii. Powinniśmy uniknąć gniewu Bożego spełniając dobre uczynki. Jeśli ze szczerym sercem będziecie prosić Boga o przebaczenie, przebaczy wam. Ja, Matka wasza błagam was przez posła mego św. Michała, byście się poprawiali, gdyż jest to już ostatnie ostrzeżenie. Bardzo was kocham i nie chcę waszego potępienia. Proście nas my wam uzyskamy. Powinniście składać wiele ofiar. Rozważajcie mękę Jezusa.

Już po zakończeniu całego zasadniczego cyklu zjawisk Dziewica ukazała się samej Conchicie i wyjaśniła przyczynę, dla której to nie ona sama, lecz anioł ogłosił ostatnie mensaje: Wiesz Conchita dlaczegom nie przyszła osobiście, by tobie zakomunikować objawienie dla całego świata  Zbytnią czułam boleść, by to uczynić.

Dziewica w czasie jednej ze swoich lokucji zapowiedziała zdziałanie cudu, który będzie ostatecznym zwieńczeniem objawień. Datę cudu zna tylko Conchita; Dziewica zabroniła dziewczynce ujawnienia daty, tym niemniej wiadomo, że będzie to wielki znak na niebie, większy niż w Fatimie, a nastąpi w czwartek między 7 a 17 kwietnia o godz. 830. Będzie to dzień świętego Męczennika za Eucharystię. Zapytana przez ks. Warszawskiego czy długo jeszcze będziemy czekać na znak (był to rok 1965), Conchita odpowiedziała: Raczej nie.

Zaskakujące proroctwa

Podczas kilku ekstaz, Conchita Gonzalez otrzymała od garabandalskiej Dziewicy zaskakujące przesłanie, według którego po Janie XXIII pozostaje jeszcze trzech papieży, a potem nadejdzie Koniec Czasów. Czy koniec czasów jest tożsamy z końcem świata   Wizjonerka nie umiała udzielić odpowiedzi na to intrygujące pytanie, lecz zawsze powtarzała, że usłyszała od Dziewicy o końcu czasów, nie o końcu świata. Zwolennicy prawdziwości wypadków garabandalskich podejmują próby wyjaśnienia tego zagadkowego proroctwa. O. Eusebio Garcia de Pesquera, wielki wyznawca objawień z Garabandal pisze między innymi: Skoro trzeci papież po Janie XXIII będzie «ostatnim», jak będzie mógł istnieć Kościół bez Ojca Świętego  Skoro nie będzie papieża, czy Chrystus powróci wtedy na ziemię?.

Jednakże mimo (niezbyt częstych) prób wyjaśnienia, garabandalskie proroctwo dotyczące papieży do dzisiaj pozostaje tym, czym było od początku tajemnicą. Równie zaskakująca jest ocena Soboru Watykańskiego II dokonana przez Dziewicę tuż przed jego uroczystym otwarciem. Oto słowa Conchity, spisane z nagrania magnetofonowego dokonanego podczas ekstazy w dniu 26 września 1962 r. (otwarcie Soboru nastąpiło 11 października): Sobór będzie największy ze wszystkich. Odniesie sukces. Ach, jak dobrze! W ten sposób zostaniesz lepiej poznana i będziesz bardziej zadowolona.

Zaś w sam poranek inauguracji Soboru Dziewica ukazała się Conchicie śmiejąc się. Czy uśmiechała się (?) kontemplując przyszłość Kościoła (?) zastanawia się o. de Pesquera. Być może, lecz jak pogodzić zapowiedź kryzysu kapłaństwa zawartą w ostatnim mensaje z radością wobec ceremonii otwarcia Vaticanum II 

„Nie oprze się tej wizji nikt”

Niezależnie od pozostawionych przez Dziewicę przekazów skierowanych do całego świata, a także tych przeznaczonych tylko dla wizjonerek, podczas zjawisk garabandalskich zanotowano ogromną wręcz liczbę wydarzeń, które swoją katolicką wymową mogą przekonać do prawdziwości objawień nawet największych sceptyków. Wszystkie te cudowne zjawiska zostały potwierdzone przez wiarygodnych świadków, wiele z nich zostało zarejestrowanych, a ich autentyczności nie sposób zakwestionować. Oto tylko niektóre z nich:

  • Chrzest żydówki. Podczas jednej z wizji, mieszkańcy Garabandal postanowili zweryfikować autentyczność ukazującej się Dziewicy. Polecili Marii-Loli, jednej z wizjonerek, wylać na Matkę Boską zawartość naczynia z wodą święconą. Oto relacja jednego z naocznych świadków: Była podczas tego objawienia obecna młoda żydówka. Liczyła ze 20 lat. Nie była w Garabandal po raz pierwszy. Nie była jednakże i katoliczką. Otóż dziwnym zbiegiem okoliczności woda święcona, rzucona przez Mariolę na Matkę Boską, nie opadła prosto na ziemię, tak jak powinna była prawem naturalnym spadać, tylko niezrozumiałym ukosem spadła właśnie na ową, nieochrzczoną jeszcze, żydóweczkę. Uderzyło to wszystkich. Żydóweczka zaś sama wzięła to za znak z góry i po powrocie do domu kazała się ochrzcić w kościele.
  • Ucałowanie puderniczki. Podczas objawień dziewczynki w ekstazie bardzo często dawały Dziewicy różne przedmioty do pocałowania; były to najczęściej różańce, obrazki, krzyżyki i medaliki. Po pocałowaniu ich przez Dziewicę wizjonerki w ekstatycznym transie bezbłędnie zwracały przedmioty ich właścicielom, mimo, iż przedtem nie miały pojęcia od kogo pochodzą. Pewnego razu ktoś chcąc wypróbować zjawę położył na tacy wśród wielu innych przedmiotów damską puderniczkę, spodziewając się zapewne, że Dziewica zgromi wizjonerkę, która poda jej do pocałowania ten przedmiot pustoty i zbytku. Nic takiego nie nastąpiło. Pierwszym przedmiotem, którego Dziewica zażądała do pocałowania była właśnie owa puderniczka. Zapytana przez dziewczynkę dlaczego ucałowała ten przedmiot, ?Dziewica? odpowiedziała: Bo to jest mego Syna. Później okazało się, że w puderniczce przenoszono Najświętszy Sakrament podczas komunistycznej rewolucji w Hiszpanii.
  • Nawrócenie protestanta. Niemiecki protestant, Maksym Foerschler-Entermann nawrócił się po tym, jak jedna z wizjonerek, Hiacynta, w ekstazie wizyjnej podała mu krzyż ucałowany przez Dziewicę. Oto fragment jego relacji: O. Ramon wybierał się właśnie do Loyoli. Ojciec wie: miejsce nawrócenia waszego św. Ignacego. Miał dawać rekolekcje. Chciał, żebym z nim pojechał. Ja zaś sobie myślałem: Co mnie tam. Ja protestant. Tam wszystko dyszy papizmem. (…) Ale potem jakoś mnie tknęło i powiedziałem sobie: Pojadę do Garabandal i poproszę tak sobie w duchu ową Virgen, że jeśli to naprawdę Ona, by mi dała znać, iż chce, żebym pojechał na rekolekcje. I jak sobie powiedziałem, tak i zrobiłem. (…) Było to około pół do czwartej z rana, jak później stwierdziłem. Szła w ekstazie. Weszła w zamilkłe z nagła towarzystwo obecnych gości i jakby nikogo nie widząc w zebranym tłumie, jakby nikogo nie było prócz mnie idzie prosto ku mnie. A przystąpiwszy do mnie (…) podaje mi krzyż do pocałowania. Podaje mnie jednemu! Nikomu innemu nie podała. Co miałem pomy śleć ! (…) Spakowałem manatki i 19-go marca zacząłem rekolekcje.
  • Cudowne uzdrowienie. Hiszpański jezuita, o. Ramon Andreu, wielki przeciwnik objawień, miał wypadek samochodowy w drodze do Garabandal. Po dotarciu na miejsce lekarze stwierdzili złamanie piszczeli, a co najmniej podłużne pęknięcie kości. Tej samej nocy chorego o. Andreu odwiedziła w ekstazie Hiacynta i dała mu krzyż do pocałowania mówiąc: Ojcze (…) Dziewica mi powiedziała, że Ojciec czuje się źle, ale kazała donieść, że wszystko będzie dobrze i że Ojciec odprawi mszę św. Następnego dnia rano lekarze ze zdumieniem stwierdzili, że obrzęk zmalał, a pacjent przestał odczuwać ból. O. Andreu udał się o własnych siłach do miejscowego kościoła, aby odprawić Mszę św.
  • Śmierć ekstatyczna. Brat wspomnianego o. Andreu, a zarazem jego współbrat zakonny Luis Maria był profesorem dogmatyki. W roku 1961 przebywając w Garabanadal był świadkiem jednej z ekstaz. W pewnym momencie zobaczył to samo co dziewczynki, czyli wizję Dziewicy. Następnego dnia jadąc samochodem w towarzystwie czterech innych osób był bardzo spokojny, a zarazem wzruszony widzeniem, które otrzymał poprzedniego dnia. W pewnym momencie zatrzymał się i powtórzył: To jest najszczęśliwszy dzień mego życia, a następnie wedle relacji o. Ramona Andreu: Gospodarz wozu zdawało mu się, że słyszy jakby rzężenie  zapytał zaniepokojony: co Ojcu jest  Kierowca, spojrzawszy bratu w oczy, zawołał: Z Ojcem jest źle! Podwieźli go do miejscowej kliniki. Tu już tylko stwierdzono śmierć.
  • Lewitacje. Podczas wizji dziewczynki wielokrotnie stawały się przedmiotem zjawisk, które przekraczały prawa natury. Jest wielu świadków, którzy relacjonują, jak Conchita unosiła się nad ziemią; wypadki te zostały zresztą zarejestrowane na zdjęciach i ta śmach video. Podczas jednej z lewitacji trzeźwy świadek tych wydarzeń próbował ruszyć z miejsca unoszącą się nad ziemią dziewczynkę: bezskutecznie. Jego konkluzja brzmiała: Tego ta mała nie robi.

Kryterium oceny zjawisk

Kościół katolicki, analizując jakiekolwiek objawienia, stosował zawsze procedurę stopniowej eliminacji. Szukając przyczyny sprawczej danego zjawiska, kolejno wyłączał wszystkie możliwe hipotezy aż do momentu, kiedy pozostała ta jedyna możliwa do przyjęcia. Zgodnie ze wspomnianą procedurą, ks. Warszawski rozpoczął swoją analizę od rozpatrzenia możliwości naturalnego pochodzenia wypadków. Po wysłuchaniu opinii lekarzy wielu specjalności zaangażowanych w badanie zjawisk garabandalskich stwierdził, że nie sposób sprowadzać zjawisk wizyjnych, które tam się dokonywały, do ewentualnego podłoża psychopatologicznego i chorobliwego dziewczynek; niemożliwa do przyjęcia jest również hipoteza o autosugestii dzieci czy też zbiorowej sugestii mas. Lekarze stwierdzili między innymi, (…) że absolutny komplet zjawisk parapsychicznych, takich jak telepatia, poznanie przyszłości, poznanie przeszłości, poznanie sumienia, przenoszenie się i lewitacja, towarzyszył ekstazom przy równie absolutnej, somatyczno – psychicznej normalności dziewczynek.

Należało również wykluczyć możliwość oszustwa czy podstępu. Na tym etapie konkluzja ks. Warszawskiego brzmiała następująco: ?Nadzwyczajność tych zjawisk, jak choćby tylko okazana w nich fizyczna moc, która przerastała znane z normalnego życia moce przyrodzone jednostek, zwłaszcza zaś dominanta intelektualna, przekraczająca zarówno siły psychiczne wizjonerek, jak zebranych wkoło nich tłumów, nakazują określać ów czynnik jako pierwiastek nie tylko niesłychanej mocy fizycznej, lecz przede wszystkim niebywałej inteligencji. Bezustanne wreszcie apele ku czynnikom i zagadnieniom nadprzyrodzonym, jakie w trakcie dokonywania się tych zjawisk stawały się udziałem ich uczestników, przymuszają nadto zwłaszcza przy uwzględnianiu ich charakteru przerastającego znane przyrodzone przyczyny do upatrywania w owym czynniku pierwiastka o mocy nadprzyrodzonej, tj. zstępującego ze świata zjawisk nadzwyczajnych.

Jeżeli przyczyną sprawczą garabandalskich zjawień był czynnik natury nadprzyrodzonej, to w grę wchodziła tylko jedna alternatywa: albo za tymi wydarzeniami stoi duch dobry, albo też duch zły. Metoda, która pozwala na rozwiązanie tego dylematu, polega na wnioskowaniu z jakości skutków o jakości przyczyny. Reguła ta, zwana przez katolickich mistyków regułą rozpoznawania duchów, została następująco scharakteryzowana przez św. Ignacego z Loyoli: Taktyką złego anioła jest wślizgiwać się do wnętrza duszy nabożnej zgodnie z zastanymi w niej pojęciami, by tak skaptowaną uwieść z kolei do sobie właściwych celów.

Dla rozpoznania tedy jakości działającego ducha winna taka dusza zwrócić bacznie uwagę na cały zasięg myśli sugerowanej przez działającego w niej ducha. Jeśli tedy spostrzeże, iż zarówno początek zasugerowanej myśli, jak i też środkowy jej przebieg, a w końcu sam jej finał składają się z elementów wyłącznie dobrych, zmierzających ku dobru, znakiem to będzie, iż działa tu duch dobry; jeśli zaś w owym ciągu sugerowanej myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, iż działa za nią duch zła?.

Wspomnianą zasadę zastosował ks. Warszawski do zjawisk garabandalskich: prześledził okoliczności ich początku, zbadał cechy charakterystyczne całego ich przebiegu oraz cel, ku któremu zmierzają i sugestię, którą zawierają.

Okoliczności początku

Jak wspomniano powyżej, pierwsze objawienie anioła przebiegało bez słów. Uderzające są okoliczności tej pierwszej wizji, która miała miejsce w niedzielny wieczór, po dopiero co odbytych w miejscowym kościele nieszporach. Wtedy to właśnie cztery dziewczynki-wizjonerki udały się do sadu kraść jabłka. Spożywając owoc kradzieży dziewczynki mówiły: Urządziłyśmy radość szatanowi. Tym, co od razu zwraca uwagę w przypadku tych okoliczności jest niemalże doskonała analogia z rozpoczęciem objawień z Medjugorie tam dzieci dostąpiły pierwszych wizji gdy poszły potajemnie palić papierosy.

Ogromny kontrast w odniesieniu do okoliczności pierwszych objawień fatimskich Franciszek, Hiacynta i Łucja po raz pierwszy zobaczyli Anioła Pokoju pilnując pasących się owiec i odmawiając różaniec. Tak więc okolicznością, która towarzyszyła pierwszym zjawieniom garabandalskiego anioła był grzech wizjonerek: Godzina była około 1920. Kusiciel począł je faktycznie kusić, gdy zapowiadała się zacierająca wszystko ciemnia nocy. Zjawa garabandalska naprawdę obrała sobie jako swój czas nie jasność południa, tylko nadciągający z górskich oddali właściwy zmierzch dnia. Kusić i skusić do grzechu a równocześnie obrać sobie taką właśnie chwilę popełnionego grzechu za moment objawiania się i zapoczątkowania serii widzeń przestrzegających przed grzechem to zakrawa istotnie na wcale szatański pomysł.

Jeszcze bardziej uderzające są atrybuty i wygląd objawiającego się anioła. Zgodnie z relacją dziewczynek, usłyszały one szurgot w pobliskich kamieniach, który napełnił je lękiem. Nie rzuciły się jednak do ucieczki, lecz jednogłośnie stwierdziły: To diabeł!, po czym zaczęły w stronę zasłyszanego szurgotu ciskać kamieniami. Czy instynktownie pojmowały istotę zjawiska nie wiadomo, lecz wspomniany szurgot będący od zawsze atrybutem złego ducha zdaje się posiadać dosyć jednoznaczne analogie historyczne:

Mimo woli bowiem owo zjawisko przypomina podobny szurgot, jaki doznał twórca protestantyzmu Marcin Luter, i to również w krytycznych dla niego momentach, przeżywanych na zamku wartburskim. Szurgotało mu wieczorem i nocą w pokoju, szurgotało przy łóżku, szurgotało w końcu na schodach i to z takim hałasem, jakby kto furę beczek zwalał z góry na dół. Zachowanie się znowu Lutra w owej chwili jakże łudząco jest podobne w istotnych szczegółach do zachowania się dziewczynek: nie uciekał. A chociaż nie ciskał rzeczywistymi kamieniami, wyszedł przecież na schody i zaczął ciskać pod adresem szatana słowami: Jesteś, to bądź sobie. A potem podobnie jak dziewczynki garabandalskie wzbudzał w sobie myśli religijne.

Wygląd anioła stanowił chyba najbardziej zaskakujący element tej początkowej wizji. Garabandalski św. Michał Archanioł objawił się bowiem dziewczynkom w postaci dziewięcioletniego chłopczyka o przerażającej (terribile jak ją konsekwentnie określały wizjonerki) twarzy, skrzydełkach stojących oddzielnie jak gdyby po bokach figurki oraz dłońmi ustawionymi grzbietem do widza, z paznokciami przyciętymi tępo jak łopatki.

Trochę dziwne atrybuty jak na Księcia Wojska Niebieskiego. Każda wizja anioła jest rzecz jasna wizją pseudocielesną, gdyż aniołowie nie posiadają ciała, niemniej jednak trudno sobie wyobrazić, aby Pan Bóg, chcąc przemówić do wyobraźni dziewczynek, zesłał im św. Michała w podobnej postaci. Kościół katolicki wyobraża sobie św. Michała w postaci rycerza w zbroi, miażdżącego łeb szatana. Odzwierciedla to istotne przymioty tego Archanioła Bożego. Atrybuty garabandalskiego anioła, odzwierciedlające siłę (paznokcie), straszność (twarz) i zabawność (wiek, skrzydełka) są co najwyżej parodią, kpiną i ośmieszeniem postaci Księcia Wojska Niebieskiego.

Podpis z liter i rzymskich cyfr, który ukazał się zarówno pod postacią anioła jak też i później Dziewicy pozostał tajemnicą do dnia dzisiejszego. Dziewczynki wielokrotnie wypytywały o jego znaczenie, lecz nigdy nie uzyskały odpowiedzi. Anioł odsyłał je do Dziewicy, Dziewica do anioła, powiększając jedynie ciekawość wizjonerek. Szukając paralel do tego zjawiska pisze ks. Warszawski obracamy się przecież stale w supozycji działania złego ducha znajdujemy wyłącznie jedną, tj. paralelę kabały.

Równie dziwne są atrybuty związane z pierwszą wizją Dziewicy: Trójkąt z patrzącym okiem to wyobrażenie starca wieków na pewno zaś nie prawdziwej Matki Boskiej. Przykuwa on z dala oko turysty na wieży londyńskiej świątyni masońskiej. Figuruje pod nim również podpis z najczcigodniejszego z orientalnych języków, choć niezrozumiałego dla ogółu mieszkańców tego miasta czy tego kraju, tj. hebrajskiego. Emblemat znowu czerwonego ognia czy płomienia, to typowy emblemat zdobiący wielokrotnie malowaną postać złego ducha.

Charakterystyczne cechy przebiegu „objawień”

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech wypadków garabandalskich jest fakt, że miały one miejsce prawie zawsze w godzinach wieczorno-nocnych. Jest to rys bez precedensu w historii prawdziwych objawień Matki Bożej i trudno go uznać za atrybut właściwy Duchowi światłości. Innym rzucającym się w oczy elementem zjawisk jest ich sceniczność. Naoczni świadkowie ekstatycznych wizji dziewczynek zgodnie stwierdzali, że poruszały się one jakby na scenie, z charakterystycznym automatyzmem: Śpiewały równo i modliły się równo, równo układały ramiona, jak gdyby lalki. Wspomniana scena nie jest przenośnią: był to dosłownie ograniczony obszar, na którym dokonywały się wizje. Zdarzało się, że któraś z dziewczynek wypadała ze sceny natychmiast wypadając z ekstazy, po czym wracała, jakąś ogromną siłą wciągana w obszar wydarzeń.

Garabandalskie objawienia były ponadto, jak wspomniano powyżej, pełne zjawisk parapsychicznych odgadywanie przeszłych i przyszłych wydarzeń, nieomylne zwracanie znalezionych przedmiotów ich właścicielom, telepatia, lewitacje, materializacje (cud widzialnego wykomunikowania Conchity), marszo-biegi, kołyso-spady. Wszystkie te elementy w połączeniu z faktem, że u dziewczynek stwierdzono nieprawdopodobne wręcz zdolności mediumistyczne wskazują, że objawienia garabandalskie miały charakter wybitnie spirytystyczny wspomniane powyżej zjawiska dość powszechnie towarzyszą seansom spirytystycznym.

Duch spirytystyczny stojący za tymi wydarzeniami jawił się z efektów specjalnych jakie wywoływał, jako duch niepokoju, zamieszania, gwałtowności: Chwytał upatrzoną czwórkę dziewczynek w szpony tak zwanych ekstaz, które były zwykłymi fluidalnymi pętaniami, i dalej nimi obracać do woli, bez sensu, bez namaszczenia i bez spokoju, po to tylko, by je za chwilę wypuścić z transu i ponownie pochwycić w obręcz bezwzględnej uległości. (…) Z kolei zadzierał im głowy w okropnym wykrzywieniu do tyłu, potwornym wprost chwytem za kark, znanym z tylu innych zjawisk metapsychicznych nakładając im dla zmylenia i niepoznaki anielskie twarze.

Rozpędzał je na wszystkie strony, rozkraczając niekoniecznie najprzyzwoiciej nogi, i pędził, i gnał przed sobą, jak na poły już opętańców, jakby sam był opętany: raz przodem, raz tyłem, to znowu na kolanach, to na siedzeniu, brakowało jedynie chodzenia na głowie. Za to nie brakło zdjęć fotograficznych robionych z dołu w czasie lewitacji i publikowanych w paryskim Matchu. Na domiar wszystkiego począł ciskać i rzucać dziewczynkami o ziemię, jakby się wściekał wściekaniem niepohamowanym. Stale na kolana. Postawa klęcząca przed nim. Z przymusu. A jeśli nie klęcząca, tedy głową o bruk. A wszystko z hukiem i trzaskiem. Niech się roztrzaska, co chrześcijańskie. Naprawdę krążący lew ryczący, szukający kogo by pożarł (1 P 5, 8).

Głębsza analiza struktury zjawisk garabandalskich doprowadza do jeszcze bardziej zaskakującego wniosku: zarówno na podstawie mensaje skierowanych do całego świata, jak również w oparciu o prywatne lokucje, będące udziałem dziewczynek, trudno ostatecznie powiedzieć kto był właściwym przekazicielem i autorem przesłania: anioł czy Dziewica.

Najbardziej uderzający jest fakt, że anioł, który 18 czerwca 1961 r. przybył do Garabandal, aby obwieścić nadejście Dziewicy wraz z przesłaniem dla całego świata, nie tylko że po wypełnieniu tego posłannictwa nie zniknął z areny wydarzeń, lecz był tym, który cztery lata później, na zakończenie ?objawień? ogłosił kulminacyjne mensaje! Podobnego wypadku nie zna historia prawdziwych objawień maryjnych: hierarchia niebieska zostaje tu w ewidentny sposób zniszczona.

Jak można sobie wyobrazić, żeby ten, którego powołaniem jest obwieścić nadejście Królowej Niebieskiej, ostatecznie zajął miejsce tej Królowej i ogłosił Jej przesłanie, posługując się przy tym pełnym hipokryzji sformułowaniem: Proście nas my wam uzyskamy. Autorem takiego scenariusza może być jedynie zły duch, pełen nienawiści do Matki Najświętszej, która zdeptała mu łeb, w swojej perwersyjnej ambicji pragnący zająć Jej miejsce. Duch ten, czy to pod postacią anioła, czy też Dziewicy od samego początku domagał się wiary od dziewczynek, od świadków, od całego świata. Nie chciał poddać się osądowi Kościoła. Czy wierzycie? pytał bez przerwy. Nie zdziałał żadnego cudu, który stanowiłby ostateczny Boży podpis pod objawieniami, mimo zapewnień, że cud nastąpi i będzie większy niż w Fatimie.

Zamiast tego raczył dziewczynki takimi oto zapewnieniami i rozkazami: Jam jest Maryja, Dziewica (…), a istnieje tylko jedna Dziewica. (..) Trwajcie w Bogu lecz także ze mną. Przekazywał proroctwa dotyczące papiestwa i końca świata, wobec których wierni do dzisiaj gubią się w domysłach. Zaś podczas spirytystycznego wykomunikowania Conchity domagał się czci należnej samemu Bogu: Odmów Confiteor i rozważ kogo przyjmujesz. Pycha, zasadniczy przymiot Dziewicy i anioła odsłania bardziej niż cokolwiek tego, który ukrywał się pod tymi postaciami i był właściwym sprawcą garabandalskich wydarzeń. Trzeba przyznać, że udało mu się (i w dalszym ciągu się udaje) zwieść wiele pobożnych dusz. Wydaje się, że tym należy tłumaczyć głośny śmiech garabandalskiej Dziewicy. Szczególnie wymowny śmiech wobec inauguracji Vaticanum II. Bowiem według relacji jednej z dziewczynek: Kiedym rozmawiała z Dziewicą (?) ta śmiała się bardzo.

Cel? zniszczenie Fatimy

Najbardziej tajemniczym aspektem całej sprawy garabandalskiej jest cel, jaki przy świecał złemu duchowi w realizacji tego przedziwnego scenariusza. Charakterystyczne dla szatana dążenie do imitacji dzieł Bożych, powodowane pychą pragnienie odbierania czci Bożej chociażby przez pewien czas  Wydaje się, że byłoby to wystarczającym uzasadnieniem dla koncesji, jakie poczynił zły duch podczas serii objawień (chrzest żydówki, nawrócenia, zachęcanie do modlitwy i pokuty).

Jednakże głębsza analiza całości zjawisk, jak również ich istotnych szczegółów skłania do stwierdzenia, że nadrzędnym celem diabła była tutaj imitacja, ośmieszenie, a w końcu zniszczenie w duszach katolickich wiernych przesłania Najświętszej Marii Panny z Fatimy, które jest zgodnie ze słowami samej Matki Bożej jedynym ratunkiem dla świata.

Garabandal i Fatima są do siebie uderzająco podobne, zarówno w ogólnym zarysie, jak i w najdrobniejszych szczegółach. Zwraca jednak uwagę fakt, że treść objawień garabandalskich wcale nie stanowi uzupełnienia ani dopełnienia przesłania Naszej Pani z Fatimy, przeciwnie, wymowa garabandalskich mensaje jest o wiele słabsza.

Za to wrażenia zmysłowe towarzyszące zjawiskom garabandalskim, ich nieprawdopodobne nagromadzenie, wszechogarniająca atmosfera niezwykłości, mnogość efektów specjalnych wręcz bije na głowę autentyczne Objawienia fatimskie. Mało tego, autor wydarzeń garabandalskich zdaje się sugerować już samym faktem nowych objawień, jakoby czegoś zabrakło przesłaniu z Fatimy, stąd konieczne jest jego uzupełnienie; mówi przy tym wprost o nowym cudzie, który będzie większy niż w Fatimie. Wraz z tym cudem ma nadejść nowa era w historii zbawienia?.

Era Fatimy, mówią wyznawcy Garabandalu, zakończyła się wraz z końcem zimnej wojny, teraz jesteśmy w erze Garabandalu. Oto więc zasadniczy cel garabandalskiego ducha: ludzkość zamiast wypełnić żądania Najświętszej Maryi Panny z Fatimy ma czekać na cud, który wyznaczy nową erę.

Nie brakuje więc dzisiaj apostołów Garabandalu, którzy na serio przejęli się szatańskim mamieniem Dziewicy i anioła do chwili obecnej działa założone w 1964 r. międzynarodowe Garabandalskie Centrum Św. Michała dla Naszej Pani z Góry Karmel (nazwa doskonale oddaje schizofrenię garabandalskiego ducha!), a Australijskie Centrum Garabandalskie ogłasza, że w grudniu 1998 roku odbędzie się w Melbourne już ósma z kolei konferencja poświęcona garabandalskim objawieniom.

18 lipca 1991 r. Conchita Gonzalez spotkała się w Nowym Jorku z prawosławną histeryczką Vassulą Ryden. Ta ostatnia jest gorącą wyznawczynią Garabandalu, co znalazło wyraz w jej niekończącej się objawieniowej epopei Prawdziwe życie w Bogu, spisanej według autorki pismem automatycznym, jako przekaz rzekomo od samego Pana Jezusa Chrystusa. W wielu miejscach tego bluźnierczego dzieła znajdujemy jednoznaczne potwierdzenie prawdziwości objawień w Garabandal, a w niektórych wręcz nawoływania do uświęcania Garabandal.

Niezależnie od tego, działa cała rzesza aktywnych wyznawców Medjugorie, które jako parodia autentycznych objawień Matki Najświętszej zdaje się dzisiaj zajmować miejsce Garabandalu. O. Eusebio Garcia de Pesquera pisze o tym wprost: Wydarzenia te (z Medjugorie) tak są podobne do garabandalskich, że według pewnego wybitnego portugalskiego kapłana, dobrego znawcy przedmiotu może chodzić o to samo objawienie w dwóch fazach. Sądzi on również, że może nie byłoby Mediugorje, gdyby Maryja znalazła u nas lepsze przyjęcie w Garabandal.

Zjawiska garabandalskie i medjugorskie oprócz wielu zasadniczych podobieństw posiadają jeden wspólny mianownik: zmierzają do zniszczenia Fatimy poprzez jej ordynarną reduplikację. Już dzisiaj na tle powtarzających się od 15 [red: do dziś od lat 80-tych] lat dzień w dzień charyzmatycznych, ekumenicznych „objawień” medjugorskiej „Gospy”, przesłanie Matki Bożej Fatimskiej wydaje się być czymś odległym i mniej oczywistym.

Niech historia Garabandalu pozwoli nam nabrać zdrowego dystansu do Medjugorie i wielu innych współczesnych zjawisk, które nęcą swoją niezwykłością i cudownością (…)…

Wątpliwości na temat Medjugorje

mirjana

Wątpliwości na temat Medjugorje

Na podstawie tekstu Tomasza Kubiaka

Na całej kuli ziemskiej, tu słabiej, tam bardziej zaciekle toczy się walka przeciwko Kościołowi i szczęściu dusz. Wróg ukazuje się w rozmaitej szacie i pod różnymi nazwami. Patrząc na rozlewające się zło, nieraz przygnębienie przyciska duszę. Do czego to dojdzie Co będzie za lat kilka? Chciałoby się przeniknąć wzrokiem przyszłości, czy zabłyśnie tam jeszcze światło?
Św. Maksymilian Maria Kolbe

Fenomen Medjugorie

Geneza i miejsce zjawisk

Medjugorie to mała wioska położona w Chorwacji. Za sprawą objawień Gospy, które trwają od 1981 r., Medjugorie jest znane na całym świecie. W dniu 24 czerwca 1981 r. na wzgórzu koło Medjugorie, trzy dziewczynki Ivanka (ur. 1966 r.), Mirjana (ur. 1965 r.) oraz Vicka (ur. 1964) miały ujrzeć zjawę, którą nazwały Matką Bożą. Później do trójki dziewczynek dołączyli jeszcze Ivan (ur. 1965 r.), Maria (ur. 1965 r.) i Jakov (ur. 1971 r.); oni także mieli widzieć zjawę. Od tej pory, codziennie do dnia dzisiejszego, cała szóstka widzi Matkę Bożą; otrzymują oni orędzia, aby przekazać je całemu światu oraz 10 tajemnic, z których większość dotyczy przyszłości świata i Kościoła. Jak twierdzą niektórzy, geneza zjawisk medjugorskich sięga jednak maja 1981 r., kiedy to na kongresie charyzmatyków, w którym uczestniczył późniejszy opiekun wizjonerów z Medjugorie o. Tomislav Vlasić, charyzmatycy o światowej sławie siostra McKenna i o. Tardiff przewidzieli objawienia w Medjugorie. Siostra McKenna twierdzi, że miała wtedy widzenie o. Vlasića siedzącego na tronie pośród rzeszy wiernych. Obecny na kongresie o. Tardiff powiedział o. Vlasićowi: nie bój się, wysyłam ci Matkę.

Treść objawień

Jednym z pierwszych, a zarazem podstawowych zarzutów wobec objawień w Medjugorie jest niesubordynacja wizjonerów i opiekujących się nimi franciszkanów wobec ordynariusza miejsca. Konflikt franciszkanów z biskupem Mostaru sięga jeszcze lat dwudziestych naszego stulecia. Podczas tureckiej okupacji tych terenów usunięto duchowieństwo diecezjalne, a rolę duszpasterzy parafialnych przejęli franciszkanie. W latach dwudziestych Stolica Apostolska postanowiła odbudować strukturę parafialną diecezji, zniszczoną wcześniej przez Turków. Franciszkanów poproszono o rezygnację z kierowania wieloma parafiami, jednak nie chcieli oni uznać decyzji Stolicy Apostolskiej, co zakończyło się nawet zasuspendowaniem oraz wydaleniem z zakonu dwóch franciszkanów o. Prusiny i o. Vego. Ukaranych zakonników poparła później Gospa, nazywając ich prawdziwymi świętymi, a biskupa wezwała do nawrócenia. Poprzedni ordynariusz diecezji Mostaru, bp Zanić, uznał, iż jest to jeden z głównych dowodów na to, że objawienia w Medjugorie nie pochodzą od Boga, bo przecież Matka Boża nie mogłaby zachęcać do buntu przeciwko prawowitej hierarchii kościelnej.
Nawet życzliwy wobec Medjugorie kardynał Franjo Franić przyznał, że jest to wielki błąd, bowiem franciszkanie, powołując się na Matkę Bożą, zbagatelizowali decyzję biskupa i sprawują dalej sakramenty.

Stałym motywem objawień są treści raczej niezgodne z wiarą katolicką. Już w samookreśleniu się Gospy widać niezgodność z nauką Kościoła. Gospa mówi: „Wiatr jest moim znakiem. Przychodzę w wietrze. Kiedy wieje wiatr, wiedzcie, że jestem z wami. (…) Jestem z wami w wietrze.”. Jeszcze nigdy w historii Kościoła Matka Boża nie była kojarzona z wiatrem.
W dniu 24 lipca 1982 r. Gospa zaprzecza zmartwychwstaniu ciał, mówi, że po śmierci ciało wzięte z ziemi ulega rozkładowi i nigdy nie odżyje. Człowiek otrzymuje ciało przemienione. Innym razem (22 sierpnia 1981 r.) mówi ona o tym, że Jezus był prześladowany za swą wiarę co może sugerować, iż Pan Jezus nie był Bogiem, bowiem Chrystus Pan poniósł męczeństwo dla naszego zbawienia, nie zaś jako ofiara prześladowań religijnych. W dzień drugiego objawienia (25 czerwca 1981 r.) Gospa domagała się ustanowienia w dniu 25 czerwca święta Królowej Pokoju. Jeszcze nigdy w historii Kościoła nie zdarzyło się, by Matka Boża występowała z żądaniem ustanowienia własnego święta. W dniu 24 czerwca 1986 r. Zjawa przekazała każdemu z obecnych w Medjugorie „specjalne błogosławieństwo”. Każdy pielgrzym może go udzielać innym, a ci następnym itd. Błogosławieństwo to polega na nakładaniu rąk na głowę lub nakreśleniu krzyżyka na czole z wypowiedzeniem formuły (jedynie w myślach): „Przekazuję tobie specjalne błogosławieństwo Matki Bożej Królowej Pokoju z Medjugorie, a ty przekaż je innym. Otrzymujesz w tym momencie łaskę macierzyńską Maryi, siłę nawrócenia, uzdrowienia wewnętrznego i fizycznego. Od dziś żyj głównym przesłaniem i orędziami”. Wygląda to jak parodia święceń kapłańskich albo jakiś supersakrament. O. Vlasić twierdzi, że to błogosławieństwo jest największym darem danym Medjugorie przez Gospę, większym niż orędzia. Zadziwiające jest tu podobieństwo do naszej polskiej Oławy, gdzie wizjoner udziela podobnego błogosławieństwa.

Ponadto objawienia te cechują liczne sprzeczności; towarzyszą im nawet śmieszności.
Na początku wizjonerzy twierdzili, że Matka Boża powróci do nich jeszcze trzy razy, mija już jednak prawie 20 lat od pierwszego ukazania się Gospy, a końca tych objawień nie widać. Jej objawienia mają trwać do końca życia wizjonerów, z których najstarszy ma dziś zaledwie 35 lat! Zacytujmy ponownie kard. Franića: „Trzeba zająć się poważnie i krytycznie badaniem treści i formy orędzia. Młodzi świadkowie Ťobjawieńť nie zawsze referują dosłownie orędzie Matki Bożej, czasem podają swoje myśli, nieraz powtarzają orędzia otrzymane przed rokiem czy trzema laty w sposób nieco odmienny.”
Wizjonerzy zadają też Gospie liczne pytania. Często objawienie polega na rozmowie z Gospą. Mamy tu doczynienia z niespotykaną w historii objawień Maryjnych, karykaturą Matki Bożej. W miejsce pokornej Niepokalanej, którą znamy z Pisma Świętego czy z prawdziwych objawień w Lourdes czy Fatimie, pojawia się „gadająca” Gospa. Odpowiada ona na absurdalne pytania w stylu: Kto zdobędzie mistrzostwo Jugosławii w piłce nożnej? czy też: Gdzie jest mój zgubiony pierścionek?.
Zdarzało się, że wzbudzała u wizjonerów uczucie strachu i przerażenia. Znany nam ks. Józef Warszawski SI, który poza Garabandalem zajmował się także sprawą Medjugorie, opowiadał kiedyś, jak podczas jednego z medjugorskich objawień Gospa, ku przerażeniu wizjonerów, ukazała dzieciom wizerunek szatana przybierając jego postać!

Antyteza Fatimy?

Zwolennicy Medjugorie zapytani o to, czy Medjugorie nie stanowi zagrożenia dla Fatimy odpowiadają, że objawienia w Lourdes były rano, w Fatimie były w południe, a Medjugorie wieczorem. Ma to dowodzić ich wzajemnego uzupełniania się. Zdaniem o. Slavko Barbarića, Matka Boża z Medjugorie przychodzi z tym samym celem co w Fatimie, ale w pewnym zmienionym rytmie, który jest przystosowany do naszego współczesnego rytmu. Według niego, nie ma sensu jeździć gdzieś daleko, w odległe miejsca (do Fatimy i Lourdes), kiedy ma się sanktuaria Matki Bożej u siebie (chodzi zapewne o Medjugorie).

Ks. Jan Wójtowicz w swojej książce pt. Problem: Medjugorie, będącą chyba jedyną tego typu pozycją w Polsce, analizuje medjugorskie objawienia posługując się kryteriami teologicznymi. Autor dochodzi do wniosku, że pochodzą one od złego ducha. Ks. Wójtowicz pisze, że bezpośrednim celem medjugorskich objawień jest zdominowanie, usunięcie w cień i pomniejszenie znaczenia Fatimy i Lourdes przede wszystkim przez ciągłe, aktualne trwanie objawień, które wzbudzają ustawicznie sensację, grającą na ciekawości ludzkiej zwłaszcza do rzeczy nadzwyczajnych, i organizowaną coraz szerzej aktywną propagandę oto skutek i cel: osiągnąć strumień pielgrzymów od Lourdes i Fatimy gdzie Ťnic ciekawegoť się nie dzieje, skierować ich do Medjugorie i  uczynić z nich ślepo oddanych Ťwyznawcówť i propagatorów „pysznego medjugorskiego ŤWiatruť”. Jest to więc Ťtajemny planť pychy żądnej hołdu, Ťplan, którego nie odgadniecieť, o którym Zjawa tak często wspomina.

Rzeczywiście przez fakt, iż objawienia w Medjugorie trwają już tak długo, swoją sensacyjnością przyciągają rzesze pielgrzymów. W tym aspekcie widać sprzeczność pomiędzy Medjugorie a Lourdes, La Salette czy Fatimą, gdzie objawienia trwały krótko, a treść orędzi była jasna i konkretna, poruszająca najważniejsze dla świata sprawy, zawierająca pełnię tego, co przez objawienie pragnęła przekazać ludziom Matka Boża.
Nieporównywalne jest także życie wizjonerów. Życie św. Bernadetty cechowała wielka dyskrecja, Hiacynta i Franciszek z Fatimy są dla nas wzorem do naśladowania, siostra Łucja pokorna i ukryta w klasztorze. A wizjonerzy z Medjugorie jakie prowadzą życie? Żadne z nich nie wybrało życia zakonnego czy kapłańskiego. Znane są kłamstwa wizjonerów z Medjugorie, wygłupy Jakova podczas Mszy św.; Ivanka wyszła za mąż i robi interesy w barze dla pielgrzymów itd. Ich opiekunowie, ojcowie Vlasić i Vego także nie zasługują na miano prawdziwych świętych, jak mówi Gospa. O. Vlasić jest ojcem dziecka zakonnicy, zaś o. Vego porzucił kapłaństwo i żyje z byłą siostrą zakonną w konkubinacie.
Objawienia w Medjugorie charakteryzuje ponadto fakt, iż wszystko zaczęło się od grzechu. Najpierw wizjonerki zeszły się na potajemnym paleniu papierosów, natomiast chłopiec ukradł jabłka sąsiadowi. Niemal identycznie było w Garabandal, gdzie wszystko zaczęło się także od kradzieży jabłek.

Badanie kanoniczne i wyrok Kościoła

Bp Pavao Zanić zarządził przeprowadzenie badania kanonicznego w Medjugorie. Pierwsze badanie, przeprowadzone przez komisję diecezjalną, miało miejsce w latach 1983-1984. Pierwsze rezultaty badań przedstawiono 24 marca 1984 r.; czytamy tam m.in.:

  1. Unikać oświadczeń i publikacji niekrytycznych i pochwalnych na temat objawień.
  2. Nie powinno się organizować pielgrzymek do Medjugorie.
  3. Nie wyróżniać w jakiś sposób świadków objawień i nie pozwalać, by występowali w kościołach, zanim nie ukaże się oficjalne orzeczenie.
  4. Powstrzymać się od udzielania wyjaśnień prasie.

Od 18 stycznia 1987 r. do 10 marca 1991 r. tym problemem zajmowała się także Komisja Episkopatu Jugosławii, która uznała, że nie można stwierdzić, aby w Medjugorie miały miejsce zjawiska i objawienia pochodzenia nadprzyrodzonego.

23 marca 1996 r. zabrała głos Kongregacja Nauki Wiary, która przypomniała stanowisko Episkopatu Jugosławii z 1991 r. W liście Kongregacji czytamy:

Z tego, co tu powiedziano, wynika, że nie należy organizować oficjalnych, tak parafialnych, jak diecezjalnych pielgrzymek do Medjugorie, rozumianego jako miejsce autentycznych objawień maryjnych, bo byłoby to niezgodne z tym, co stwierdzili poprzednio biskupi byłej Jugosławii w oświadczeniu, któreśmy tu zacytowali.

2 października 1997 r. ordynariusz Mostaru, biskup Radko Perić odpowiedział na zapytanie redaktora naczelnego pisma Famille Chretienne w sprawie Medjugorie:

Jeśli chodzi o poruszoną sprawę dotyczącą stanowiska wyżej wymienionej Kurii Diecezjalnej w odniesieniu do tak zwanych zjawień czy objawień w Medjugorie, a w szczególności co do zasady: Non constat de supernaturalitate (Nie jest pewne, że to jest nadprzyrodzone) czy Constat de non supernaturalitate (Jest pewne, że to nie jest nadprzyrodzone), mogę orzec co następuje:

  • Druga Komisja diecezjalna, która pracowała od 1984 do 1986, wyraźnie przegłosowała zdecydowaną większością 2 maja 1986 na rzecz Non constat de supernaturalitate (11 głosów negatywnych, 2 pozytywne, 1 nieważny, 1 wstrzymujący się).
  • Deklaracja Konferencji Episkopatu z 1991 mówi: Na podstawie dotychczasowych badań nie jest możliwe stwierdzienie, że chodzi o zjawienia lub objawienia nadprzyrodzone.
  • Kongregacja ds. Nauki Wiary, cytując w całości Deklarację Biskupów byłej Jugosławii w dwu jednakowych listach przesłanych do Biskupów francuskich, mówi: Z tego co tu powiedziano wynika, że nie należy organizować oficjalnych, tak parafialnych, jak diecezjalnych pielgrzymek do Medjugorie, rozumianego jako miejsca autentycznych objawień maryjnych, bo byłoby to niezgodne z tym co stwierdzili poprzednio Biskupi b. Jugosławii w oświadczeniu, któreśmy tu zacytowali.
  • Na podstawie poważnych studiów dotyczących tej sprawy prowadzonych przez 30 naszych uczonych (trzech Komisji), w oparciu o moje pięcioletnie doświadczenie w Diecezji, biorąc pod uwagę gorszące nieposłuszeństwa związane z tą sprawą, kłamstwa pojawiające się od czasu do czasu w ustach Madonny, niezwykłe powtórzenia orędzi od ponad 16 lat, dziwny sposób, w jaki kierownicy duchowi tak zwanych widzących prowadzą ich przez świat, czyniąc im propagandę, oraz praktykę, że Madonna zjawia się na fiat ( niech przybędzie!) widzących moje przekonanie i stanowisko nie jest tylko: Non constat de supernaturalitate, lecz:

    Constat de non supernaturalitate

    (zjawień i objawień w Medjugorie).

  1. Jestem jednak otwarty na badania, które chciałaby podjąć Stolica Święta jako najwyższa Instancja Kościoła katolickiego, aby wydać najwyższy i ostateczny osąd sprawy, przede wszystkim ze względu na dobro dusz oraz ze względu na cześć Kościoła i cześć dla Matki Bożej.

(-) Radko Perić

Znana jest także wypowiedź Kongregacji Nauki Wiary dla polskich biskupów przebywających z wizytą ad limina w Rzymie w kwietniu 1998 r.:

  1. Nadal obowiązuje, że niczego nadprzyrodzonego nie można się w tych objawieniach dopatrywać.
  2. Należy informować wiernych, że Medjugorje jest miejscem modlitwy, ale nie objawień.
  3. Nadal obowiązuje zakaz urządzania oficjalnych pielgrzymek.
  4. To, co mówi istota objawiająca się Gospa zawiera sprzeczności, jest więc niepoważne, podobnie postawa i wypowiedzi widzących.
  5. Aktualny ordynariusz Mostaru zajmuje stanowisko negatywne.
  6. Wobec rozpowszechnionej szeroko propagandy i popularnych pielgrzymek sprawa jest poważna i delikatna, i wymaga roztropnego postępowania.

Reakcje

Biskup Pavao Zanić w liście do ojca Hugha z 17 sierpnia 1987 r. pisał: Są jednakże tacy, którzy się pospieszyli, uprzedzając osąd Kościoła. Ogłosili Ťcuda i zjawiska nadprzyrodzoneť, a z ołtarza głosili prywatne objawienia, co jest zakazane aż do czasu, gdy Kościół uzna te objawienia za autentyczne. Z tego też względu wiele środowisk wstrzymało się z organizowaniem pielgrzymek, czekając na osąd Kościoła. Najpierw Komisja ds. Medjugorie 24 marca 1984 r. wysłała ostrzeżenie. Bez rezultatu. Potem Konferencja Biskupów, w październiku tego samego roku, zakazała organizowania oficjalnych pielgrzymek do Medjugorie (Ťoficjalnieť oznacza organizowanie wspólne i zbieranie osób). Bez skutku. Następnie, w Rzymie, Kongregacja Doktryny Wiary 23 maja 1985 r. wysłała do Konferencji Biskupów Włoskich list z prośbą o podejmowanie wysiłków w celu ograniczenia pielgrzymek organizowanych z Włoch do Medjugorie, a także wszelkiego rodzaju propagandy. Również bezskutecznie. Wreszcie, J.E. kard. Franjo Kuharić i ja osobiście, w imieniu Konferencji Biskupów Jugosławii, 9 stycznia 1987 r. ogłosiliśmy publicznie deklarację: ŤNie jest dozwolone organizowanie pielgrzymek i innych manifestacji motywowanych nadprzyrodzonym charakterem, który mógłby być przypisywany wydarzeniom w Medjugorieť. Jest to deklaracja najwyższej wagi kościelnej i winna być respektowana.

Niestety, opis sytuacji zaprezentowany w liście bpa Zanića nie zmienił się nawet teraz, kiedy to jego następca bp Perić orzekł, iż objawienia w Medjugorie nie są nadprzyrodzone. Wciąż do Medjugorie podążają pielgrzymki z całego świata, w tym także z Polski. Na murach jednego z krakowskich kościołów możemy co kilka dni przeczytać nowe orędzia z Medjugorie. Polskie parafie organizują pielgrzymki, to samo czyni (niestety) Radio Maryja. W propagowanie Medjugorie włączył się nawet ks. prałat Szymborski, duszpasterz grupy indultowej z Warszawy. Także liczni hierarchowie Kościoła ignorują stanowisko ordynariusza i Stolicy Świętej. Przykładem może być m.in. arcybiskup wiedeński, kardynał Christopher Schönborn, który w swej książce Danke Maria opublikował szesnaście świadectw ludzi, którzy wybrali życie kapłańskie lub zakonne dzięki wizycie w Medjugorie. Ma to jego zdaniem dowodzić prawdziwości tych objawień. Propagatorzy Medjugorie skrzętnie odnotowują każdy gest poparcia ze strony hierarchii, ich uwadze nie uszły także pozytywne wypowiedzi polskich hierarchów kardynała Józefa Glempa czy bpa Zbigniewa Kraszewskiego.

Cała afera wokół Medjugorie jest jeszcze jednym sprawdzianem prawdziwej jedności Kościoła katolickiego. Poszczególne episkopaty powinny odpowiedzieć na wezwania Stolicy Świętej i zakazać pielgrzymek do Medjugorie. W interesie Kościoła i zbawienia dusz leży też to, aby Stolica Apostolska odpowiedziała na apel bpa Perića i jak najszybciej rozwiązała tę sprawę. Z pewnością w pełni nastąpi to z chwilą zakończenia się „objawień”.


Znalezione w internecie:
1. http://www.unitypublishing.com/Apparitions/MedjugorjiLies.html

2.

http://www.therecord.com.au/news/uncertainty-over-medjugorje-event/

3. http://www.medjugorje.ws/en/articles/wayne-weible-medjugorje-the-last-apparition-mary-earth/

4. https://veritasomniavincittruthconquersall.wordpress.com/tag/medjugorje-phenomenon/

5. https://www.guardacon.me/Default.asp?A=Blog&p=570&T=Fotografie+particolari+o+straordinarie%253A+la+guida+tecnica

Sakrament Pokuty i Nawrócenia

SacredHeartOfJesus

Droga najlepsza do uwolnienia z mocy zła i oczyszczenia we Krwi Chrystusa.

(Iz 1, 10.16-20)
Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.

Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa