antykoncepcja – milcząco przyzwalamy na ludobójstwo

Przesłanie, którego nie chcą zrozumieć – antykoncepcja to aborcja

Jako społeczeństwo niestety. Ale czy Ty, internauto, matko, ojcze, mężu, żono, albo osobo wrogo nastawiona do zakładania rodziny – czy masz świadomość wyrządzanej krzywdy i niegodziwości?

Mam ogromny wyrzut do mas katolików, którzy powinni upomnieć się o los niewinnych dzieci. Masa z nich jest ekskomunikowana godząc się na aborcję, ją pochwalając, nawet o tym nie wiedząc. Kuleje świadomość, że aborcja to nie tylko wyrywanie z ciała kobiety rozwijającego się dziecka, ale to już metoda walki by poronienie miało miejsce tuż po poczęciu.

A co z tymi, którzy winni stać w duszpasterstwach na straży nie tylko czystości obyczajów, ale prawdy o otaczającym świecie?

Wyrzut wobec katolików

Z definicji antykoncepcja hormonalna nią nie jest, co udowadniam na stronie https://atakuje.pl. Mimo wszystko odwiedzający tę stronę nie czują się wezwani do propagowania odważnych ocen moralnych tam wygłoszonych. Jak ma się propagować coś, co nie trafia do świadomości wierzących? Czy niewierząca osoba jest w ogóle zdolna do pogłębionej refleksji nad zbrodniczym prawem i praktykami? Prawo zbrodnicze obowiązuje w Polsce, lecz większości to nie interesuje. Są zdeprawowani moralnie, zepsuci ci, którzy głosują na PiS i wszystkie formacje na lewo od nich. Godzą ich rękami w fundament cywilizacji łacińskiej – prawo do życia i ochronę bezbronnych. Żaden leniwy ksiądz ani pasterz, którzy raz na kilka lat coś powiedzą wbrew status quo , żadna taka osoba nie powtarza „w porę i nie w porę” (2 Tm 4,2), bez ustanku. Bo sprawy przyziemne i troska o byt doczesny przesłaniają im perspektywy moralne, które cierpią niebyt w przestrzeni publicznej.

antykoncepcja to aborcja
atakuje.pl

Smutne moje refleksje po 2 miesiącach propagowania w Sieci tej inicjatywy, jak to ją nazwałem – ATAKUJE. Akronim wiele znaczy, bo nie tylko temat aborcji farmakologicznej powinien być piętnowany, ale sam brak walki o życie jako pierwszy temat homilii, z którym kapłan winien iść do wiernych. Bierzmowany zaś jako żołnierz Chrystusa, winien brać udział w życiu społecznym, posłany do innych, walcząc o prawdę.

Troska o nasz los wieczny

Bójcie się Boga! Bez naprawy podstaw upadłej mentalności ufundowanej zgniłymi kompromisami, wasze ogryzione po śmierci przez robactwo kości przy powszechnym zmartwychwstaniu obloką się znowu w ciało, lecz tym razem robak wasz nie umrze i ogień trawiący was nie zagaśnie (Mk 9,43) .

piekło
piekło

Święty Michał Archanioł

sw Michal

Święty Michał Archanioł

I powstała wielka walka na niebie. Michał i jego Anioły zmierzyli się z szatańskimi duchami. (Ap 12,7)

Święty Michał Archanioł
Święty Michał Archanioł

Egzorcyzm prywatny papieża Leona XIII

W związku z różnymi wersjami „Modlitwy do świętego Michała Archanioła” należy pamiętać, że obowiązujący polski tekst tej modlitwy został zatwierdzony przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 26 listopada 1999 r. w Częstochowie, podczas 302. Zebrania Plenarnego, jako część Rytuału Rzymskiego.

Uchwała ta została potwierdzona przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów dekretem z dnia 12 maja 2001 r. (Prot. 59/00/L). Tekst modlitwy opublikowano w: Rytuał Rzymski, Egzorcyzmy i inne modlitwy błagalne, Katowice 2002, s. 102.

SANCTE Michael Archangele, defende nos in proelio, contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae caelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute, in infernum detrude. Amen.ŚWIĘTY Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

  1. Św. Michał, Archanioł Boży.
  2. Poświęć się Św. Michałowi Archaniołowi
  3. Osobiste poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi
  4. Poświęcenie się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi
  5. Założyciel Michalitów
  6. Znamienna relacja
  7. Fragmenty z Orędzi Św. Michała do wybranej duszy

1.
U progu dziejów miało miejsce potężne starcie między dobrem a złem, które opisuje Św. Jan w Apokalipsie. Czytamy tam słowa:
„I nastała wielka walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemogli i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” (Ap. 12,7-9).
I choć według pierwotnego planu ekonomia Boża wyznaczyła Św. Michałowi inną rolę do spełnienia, to jednak wierność i porywające męstwo uczyniły go Heroldem Bożej chwały i wyniosły go na czołowy piedestał godności w miejsce zbuntowanego Lucyfera.
Ze względu na walkę jaką stoczył Św. Michał Archanioł ze smokiem, o której mówi Św. Jan w Księdze Objawień, Św. Michał Archanioł przedstawiany jest na obrazkach w postaci rycerza odzianego w hełm, pancerz, kolczugę, uzbrojony we włócznię, czy dzidę lub miecz, depczący pokonanego szatana-smoka. Ale nie wszystkie obrazy tak go przedstawiają. Istnieją inne, nie mniej liczne, ukazujące Św. Michała w roli rządcy nieba z wagą – symbolem sprawiedliwości w ręce. Waży dobre i złe uczynki duszy, która ma stanąć przed Bogiem, ale jako sługa łagodnego choć sprawiedliwego Sędziego Najwyższego co może uczyni, by tylko spowodować wyrok jak najbardziej łaskawy.
Święci często mówią, że nawet w chwili śmierci Św. Michał może przechylić szalę na naszą korzyść, może osłonić nas skrzydłami i wziąć nas w obronę. Choć teologia ścisła, tłumaczyłaby to może wstawiennictwem Archanioła jeszcze przed zgonem człowieka, to jednak nikt nie zaprzeczy, że zarówno tradycja, jak liturgia kościelna zgodnie głoszą, iż Św. Michał przywodzi dusze na sąd Boży i przedstawia je Najwyższemu Sędziemu z jak największą dla nich przychylnością. We Mszy Św. za zmarłych Kościół Św. błaga, by chorąży Krzyża, Św. Michał wprowadził dusze do wiecznej światłości.
Wiele dusz, nim dojdzie do nieba, musi przejść przez czyściec. Księciem i panem tych dusz oczyszczających się z wszelkiego pyłu grzechowego jest Św. Michał Archanioł. Dobroczynna władza Św. Michała nad duszami czyśćcowymi przejawia się w dwóch kierunkach. Jak Anioł, o którym mowa w Ewangelii, poruszał od czasu do czasu zwierciadlaną taflę sadzawki Betsaidy, by uwolnić kogoś z kalectwa czy choroby, tak Św. Michał porusza ludzkie sumienia i serca zobojętniałe i nieczułe na dotkliwe udręki tych dusz, spragnionych wytchnienia, pokoju i miłości. W stosunku zaś do dusz cierpiących, pociesza je w ponurym więzieniu, że niedługo skończy się ich męka i łagodzi żar ognia.
Gdy do pieca buchającego płomieniami, gdzie znajdowało się trzech młodzieńców babilońskich, zstąpił anioł, „uczynił w nim jakby wiatr rosisty, przewiewający” (Dan. 3,49). Coś podobnego dzieje się w czyśćcu, kiedy tylko Św. Michał zstąpi do niego. Zstępuje zaś, by duszom niektórym zwiastować koniec kary i wprowadzić je w lśniącej szacie niewinności do nieba. Jak aniołów dobrych Św. Michał ocalił, sprowadzając z drogi piekła, na którą wciągnął swych stronników Lucyfer, tak samo nam pomaga w osiągnięciu nieba. Usilnie stara się on o to, by ludzie dobrzy zajęli miejsca zbuntowanych aniołów. Gdy to się stanie, gdy zastępy wybranych posiądą królestwo niebieskie wówczas zwycięstwo Jego będzie pełne, triumf Archanioła nad złem będzie ostateczny. Św. Michał Archanioł jest wzorem dusz dążących do doskonałości, dusz czystych i ofiarnych, zamiłowanych w modlitwie, zatopionych w Bogu. Nie bez znaczenia jest fakt, że właśnie podczas rekolekcji, jakimi Św. Franciszek z Asyżu przygotowywał się do obchodu uroczystości ku czci Św. Michała, otrzymał Biedaczyna Boży, ten wielki czciciel Św. Michała, stygmaty. Z cnót Archanioła najbardziej urzekającą wydaje się cnota pokory. Lucyfer upadł przez pychę. Św. Michał triumfuje dzięki pokorze. Im wyższe dostojeństwo pokornego, tym piękniejszym blaskiem jaśnieje ta cnota. W jednym mgnieniu oka Najpiękniejszy z duchów niebieskich przejrzał całe bogactwo swej natury i łaski dostrzegł dno: nicość z której wywiodła Go wszechmoc i dobroć Boga. Uznał całkowitą zależność swą od Boga i pokłonił się przed Nim głęboko. Hołdem uwielbienia i wdzięczności dla Boga, aktem miłości i głębokiej pokory jest Jego piękne hasło: „Któż jak Bóg!”. Nie lada odwagi potrzeba było ze strony naszego Archanioła, by przeciwstawić się mniemaniu największego, najświatlejszego, najsławniejszego z aniołów, że nie godzi się aniołom korzyć przed człowieczeństwem wcielonego Syna Bożego. Musiał się oprzeć całej nawale duchów zbuntowanych. Musiał skupić przy sobie duchy posłuszne i pokorne jak on sam, pociągnąć za sobą wahających się, bo i tacy niewątpliwie byli. Zadanie to wymagało dzielności, śmiałości, stanowczości, mocy ducha, żarliwości oraz cierpliwości, słowem – odwagi. Otóż wydobywa z siebie całą moc energii, zbiera swoich zwolenników i wydaje bitwę. Bitwę, którą tylko z ogromnym trudem możemy sobie wyobrazić. Bitwę, w jakiej duchy walczą z duchami, bez żadnej broni, bez żadnych słów. Bitwa wydana i wygrana. Lucyfer ze swą hordą zrzucony do przepaści. Michał Archanioł zajmuje jego miejsce. Triumf i chwała.
Św. Paweł mówi o aniołach: „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść ziemię?”. (Hebr. 1,14). I w tej dziedzinie świadczenia usług zarówno jednostkom, jak całym społecznościom, Kościołowi, narodom chrześcijańskim Św. Michał nie dał się nikomu z aniołów wyprzedzić. Wszystkich prześciga swą potęgą, rozmiarami udzielanej pomocy. „Burzyło się morze i drżała ziemia, gdzie Św. Michał zstępował z nieba” – mówi jedna z antyfon. A zstępował i zstępuje wszędzie, gdzie szatan podnosi swój łeb. Jak słońce obejmuje promieniami cały świat, tak każdego ogarnia opieka i skuteczna pomoc Św. Michała. „Michale Archaniele ustanowiłem cię księciem wszystkich dusz, co przyjęte zostaną w niebie” – głosi inna antyfona. Jest to wielki dobroczyńca wszystkich, toteż szczęśliwy każdy, kto się pod Jego skrzydła garnie, bo z Jego pomocą wszystko przetrwa i zwycięży.

Poświęć się Św. Michałowi Archaniołowi

Człowiek nie jest sam. Otacza go świat duchów. Te duchy starają się wpływać na niego i pociągnąć do dobra lub zła zależnie od swej natury. Już w raju był człowiek przedmiotem zainteresowania duchów dobrych i złych. Tak dzieje się nieprzerwanie od początku i tak będzie aż do końca świata. Już w raju dał się Adam oszukać złemu duchowi. Uwierzył w złudę szczęścia, którą mu podszeptywał, a przez to zgubił siebie i swoje potomstwo. Nie usłuchał Pana Boga i nie zachował poleconej mu ze względu na jego szczęście powściągliwości od przynoszącego śmierć owocu. A byłby szczęśliwy on i cały rodzaj ludzki. Dziś także kusi zły duch i poszczególne osoby i całe społeczności, jako „anioł światłości”, jako „przyjaciel człowieka”.
Ale Pan Bóg udziela nam swej pomocy. Św. Michał Archanioł ustawicznie demaskuje kłamstwo szatana. Św. Michał jest istotą w pełni szczęśliwą. To szczęście osiągnął przez oderwanie się od własnego ja, a zanurzenie się w Bogu. On też wskazał i wskazuje wszystkim istotom rozumnym tę jedyną drogę do szczęścia i jest na niej pierwszym przewodnikiem. Wszyscy, którzy poszli za Nim tak aniołowie jak i ludzie stali się szczęśliwymi.
Jeżeli chcesz osiągnąć cel życia i prawdziwe szczęście oddaj się i poświęć potężnemu Archaniołowi, słuchaj go i naśladuj, a On niezawodnie doprowadzi cię do Boga, do nieba, do wiecznego nieskończonego szczęścia. On nie tylko wskaże ci drogę, ale na tej trudnej drodze wspomoże i wzmocni cię jak wzmocnił Chrystusa w Ogrójcu, w czasie Męki i w Jego Drodze Krzyżowej do chwały (nauka Św. Bonawentury). On doprowadzi cię do zwycięstwa.
Wszyscy szukają szczęścia, a przecież niewielu je osiąga, gdyż idą przez życie sami, bez doświadczonych przewodników, zadufani we własne siły i w swój rozum. Dlatego często stają się łupem złych duchów. Św. Michał Archanioł objawiając się świętobliwej siostrze Filomenie klarysce z Valls w Hiszpanii (+ 1868) powiedział: „Szczęśliwy naród, szczęśliwe miasto, szczęśliwa rodzina, szczęśliwy człowiek, którzy mnie się poświęcą – ci bowiem nie zginą”.
Jakie obowiązki zaciągają ci, którzy poświęcą się Św. Michałowi? Przede wszystkim powinni: naśladować Św. Michała: W Jego miłości Boga i Maryi, w Jego pokorze, czystości i męstwie, w Jego gorliwości o chwałę Bożą i zbawienie dusz, w Jego wynagradzaniu Bogu i Maryi za grzechy świata dla uproszenia grzesznikom łaski nawrócenia i o uproszenie łask skutecznych dla dobrych. Ten, który poświęcił się Św. Michałowi stara się codziennie odmawiać Różaniec w intencji wynagradzania Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, za co grzeszników dla uproszenia im łaski nawrócenia, a nadto o ile mu na to warunki pozwalają często przyjmuje Komunię św., szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca w tej samej intencji wynagradzającej i błagalnej. Będzie też wszystkie swoje czyny spełniał dla Boga i zbawienia dusz, (w tej intencji ofiaruje Najświętszym Sercom wszystkie czynności dnia) i prowadził przykładne chrześcijańskie życie. Tym, którzy poświęcili się Św. Michałowi zaleca się najgoręcej zachowanie abstynencji od alkoholu i tytoniu. Poleca się, by czciciele Św. Michała nosili i rozpowszechniali Szkaplerz Karmelitański i Cudowny Medalik, dla zjednania sobie i innym szczególnej opieki Matki Najświętszej. W walce o zbawienie dusz pomocną rzeczą jest posługiwać się koronką do Miłosierdzia Bożego, koronką do Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez. Ponadto poświęceni Św. Michałowi działają: słowem, pismami i wszystkimi dostępnymi im środkami, aby budować Królestwo Boże na ziemi.

Osobiste poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi

Bądź pozdrowiony Św. Michale Archaniele, Wodzu „niezliczonych Zastępów Anielskich” oraz wszystkich ludzi walczących o sprawę Boga i Jego Niepokalanej Matki.
Wpatrzony w Twoją wielką postać i ja chcę walczyć pod Twoim sztandarem przeciw szatanowi, piekłu i grzechowi o królowanie w duszach Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Pragnę oddać się Tobie jak żołnierz swojemu wodzowi, bo Ty znając najlepiej myśli i plany Boże, oświecisz mnie, wesprzesz i poprowadzisz. Przez Ciebie najowocniej będę urzeczywistniał oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Za pośrednictwem mego Anioła Stróża, wszystkich Aniołów i Świętych oddaję Ci ciało i duszę, rozum, pamięć i wolę, moje uczynki, cierpienia i zasługi. Tobie i dla Ciebie poświęcam moje dobra duchowe, umysłowe i materialne. Rozporządzaj mną i wszystkim co do mnie należy, według Twego upodobania. Odtąd chcę wszystko czynić (modlić się, pracować, przyjmować Komunię św.) z Tobą i przez Ciebie dla królowania Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Mocą Bożą, oświeć mój rozum i oczyść moje serce. Przyodziej mnie w Swoje zasługi i cnoty: w miłość ku Bogu i Maryi, w pokorę, czystość, męstwo. Wyjednaj mi wszelkie skuteczne łaski potrzebne do uświęcenia mej duszy i zakrólowania w niej w całej pełni Najświętszych Serc.
Działaj we mnie i przeze mnie. Uczyń mnie użytecznym narzędziem w szerzeniu i umacnianiu Królestwa Bożego na ziemi. Wszystkie dusze, powinny być królestwem Boga, we wszystkich winien On królować, niestety, liczne z nich przez swoje grzechy odeszły od Niego i popadły w nędzny stan niewoli szatańskiej. Szatan mocno w szponach trzyma te swoje biedne ofiary. Same, o własnych siłach, bez pomocy skutecznej łaski Bożej nigdy by z tego stanu (martwoty, śmierci duchowej) nie mogły wyjść i wrócić do Boga. Bóg jednak nie jest zobowiązany dać im tę łaskę (skuteczną), gdyż go obraziły i opuściły dobrowolnie przez grzechy. Taką łaskę można im uprosić u Boga przez wynagrodzenia za nich Jemu oraz Maryi.
Chcę więc za grzeszników wynagradzać i przez praktyki wynagradzające uprosić im łaskę nawrócenia, a w ten sposób przyczynić się do rozszerzenia Królestwa Bożego na ziemi i zapanowania pokoju.
Idąc w Twoje ślady w walce o dusze, o królowanie w nich Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, postanawiam i przyrzekam Ci to Wodzu Bożych Zastępów, że w intencji wynagradzania Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi za grzechy i niewdzięczności swoje i całego świata oraz w intencji uproszenia u Boga i Maryi łaski nawrócenia grzeszników będę:
1. Odmawiać codziennie różaniec wynagradzający (jedna część)
2. Przystępować często, choćby nawet codziennie, do Komunii Świętej i wynagradzającej, a szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca, a przed pierwszym piątkiem miesiąca odprawiać „Godzinę Świętą”.
3. Ofiarować Bogu i Maryi jako wynagrodzenie wszystkie czynności dnia i całego siebie.
4. Zachować wstrzemięźliwość od napojów alkoholowych (wina, piwa, wódki) i od tytoniu.
5. Apostołować słowom (ustnym, drukowanym) i przykładnym życiem chrześcijańskim.

[(Jeżeli komu trudno zdobyć się na całkowite wyrzeczenie się alkoholu, niech złoży przynajmniej obietnicę umiarkowania tzn., że będzie pił niewiele, nie często i nigdy nie upije się. Używanie lekarstw na alkoholu lub małej ilości alkoholu w celach leczniczych nie łamie przyrzeczeń abstynenckich.)]
Dla zapewnienia sobie specjalnej opieki Najświętszej Marii Panny będę nosił i rozpowszechniał Szkaplerz Karmelitański i Cudowny Medalik.
Święty Michale, Zastępy Twoje walczą i zwyciężają „mocą Krwi Baranka” (Obj 12, 11). Będę więc często brać udział we Mszy, ofiarując Ojcu Przedwiecznemu za grzeszników Ciało i Krew Jezusa oraz ponawiać to ofiarowanie odmawiając codziennie jedną z trzech koronek: do Miłosierdzia Bożego, do Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez, dla zaofiarowania Jej zasług.
Będę też starać się o ile warunki mi na to pozwolą (bliskość kościoła, czas): l) odwiedzać Najświętszy Sakrament, 2) odprawiać Drogę Krzyżową, w domu lub kościele, 3) czytać i rozważać codziennie jeden rozdział Nowego Testamentu lub „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis.
Św. Michale za Twoim przykładem przyrzekam Ci czerpać z nabożeństwa do Ducha Świętego miłość i zapał apostolski.
Będę też gorliwie rozgłaszał wielkość Twoją i szerzył nabożeństwo i poświęcenie się Tobie oraz poświęcenie się Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi i wszystkie towarzyszące takiemu poświęceniu praktyki wynagradzające tj. różaniec, Komunię św. wynagradzającą, ofiarowanie czynności dnia, koronki wynagradzające (do Miłosierdzia Bożego, Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Najświętszej Maryi Panny od Łez), nabożeństwo do Ducha Świętego, uczestnictwo we Mszy świętej wynagradzającej, trzeźwość i abstynencję od alkoholu i tytoniu, dobrą pracę i dobre, a przede wszystkim religijne książki.
Wykonywanie przy Twej potężnej pomocy i w miarę moich możliwości tych praktyk wynagradzających będzie moją bronią w walce o dusze, o tryumf Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Kościoła. Tą bronią przyrzekam Ci i ślubuję walczyć przez całe moje życie.
Hetmanie Wojsk Niebieskich, Rycerzu „Niewiasty obleczonej w słońce” – Bogarodzicy Matki Kościoła; błagam Cię wspomagaj mnie nieustannie w boju bezkrwawym o najważniejszą sprawę na ziemi, tj. zbawienie dusz i powszechne królowanie Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Spraw, aby „nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”, (Ap 12, 10), a ludzkość wraz z Tobą i Niebianami śpiewała pieśń uwielbienia „Któż jak Bóg!” Amen.

[Po poświęceniu się, ten akt należy odmawiać od czasu do czasu, najlepiej co tydzień lub co miesiąc, np. w pierwsze niedziele lub pierwsze wtorki.]

POŚWIĘCENIE SIĘ ŚW. MICHAŁOWI

O wielki Książe Niebieski, najwierniejszy Stróżu Kościoła, św. Michale Archaniele, oto ja, chociaż bardzo niegodny Twego oblicza, jednak ufny w Twoją dobroć, powodowany potężnym wpływem Twoich modlitw i licznymi Twymi dobrodziejstwami, staję przed Tobą w towarzystwie mego Anioła Stróża i w obecności wszystkich Aniołów niebieskich, których biorę za świadków mego nabożeństwa ku Tobie. Ciebie dziś obieram za mego szczególnego obrońcę i orędownika. Postanawiam sobie mocno czcić Ciebie zawsze i starać się usilnie o Twoją cześć. Bądź przy mnie przez całe moje życie, abym nigdy nie obraził Pana Boga myślą, słowem lub uczynkiem. Broń mnie przeciw wszystkim pokusom szatańskim, głównie tym, które atakują wiarę i czystość, a w godzinie śmierci uproś pokój mej duszy i zaprowadź do ojczyzny wiecznej. Amen.

Poświęcenie się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi

Oprócz indywidualnego, osobistego poświęcenia się Św. Michałowi istnieje jeszcze poświęcenie się różnych społeczności, do których w pierwszym rzędzie zalicza się rodzina. Św. Michał Archanioł powiedział do siostry Filomeny klaryski: „Szczęśliwa rodzina, która mi się poświęci, ta bowiem nie zginie”. Potężny Archanioł otacza więc specjalną opieką taką rodzinę, która Mu się poświęci. Staje się dla niej przewodnikiem i siłą w drodze do szczęścia, do Boga, do nieba. Dlatego gorąco zachęca się rodziny aby jak najliczniej oddawały się w opiekę potężnemu Archaniołowi i żywiły Doń głęboką cześć i gorące nabożeństwo. Rodzina powinna odpowiednio przygotować się do takiego aktu oddania. Najlepszym do tego przygotowaniem jest osobiste poświęcenie się Św. Michałowi poszczególnych członków rodziny. W dniu tym należy przystąpić do Świętych Sakramentów. Przed poświęceniem wypada też postarać się o odpowiedni obraz Św. Michała i przyozdobić go. Przed tym obrazem głowa rodziny – ojciec lub matka – albo ktoś z niej najstarszy odmawia akt oddania się, a inni powtarzają głośno słowa aktu. Po odmówieniu aktu oddania się, należy jeszcze odmówić litanię do Św. Michała i cząstkę różańca. Na tę uroczystość można by, gdyby nie było większych trudności, zaprosić Księdza Proboszcza lub Księdza Wikarego. Akt oddania należy wspólnie odnawiać od czasu do czasu, najlepiej w pierwszą niedzielę miesiąca, pierwsze wtorki lub co niedzielę i w uroczystość Św. Michała Archanioła 29 września. Dobrze by też było zamówić od czasu do czasu Mszę Św. w intencji rozszerzenia czci Św. Michała oraz samemu tę cześć rozszerzać wśród otoczenia, bliskich, przyjaciół, znajomych.

Akt oddania się rodziny Św. Michałowi Archaniołowi

Bądź pozdrowiony Św. Michale Archaniele, Aniele Stróżu i opiekunie Najświętszej Rodziny Nazaretańskiej i Wodzu Wszystkich Aniołów Stróżów.
Ty wybawiłeś Najświętszą Rodzinę od zagrażających Jej niebezpieczeństw ze strony Heroda. Ty, uratowałeś Dzieciątko Jezus, polecając Józefowi i Maryi uchodzić do Egiptu. A gdy niebezpieczeństwo minęło, znowu skierowałeś ich ku ziemi ojczystej. Czuwaj i nad naszą rodziną, która Ci się powierza i poświęca. Odtąd rządź nami, kieruj i prowadź nas. Ty, który swoją szczególną miłością ku Bogu zapaliłeś rzesze Aniołów i dotąd zapalasz wielką rodzinę dzieci Bożych, połącz całą naszą rodzinę tym samym węzłem miłości Bożej i uczyń ją przez to szczęśliwą w tym i w przyszłym życiu. Ochraniaj i strzeż każdego z nas i całą naszą rodzinę od wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała. Bądź naszym opiekunem, obrońcą, przewodnikiem, naszą siłą, ostoją, zwycięstwem. Powierzając i poświęcając się Tobie ufamy, że przeprowadzisz nas bezpiecznie do Ojczyzny wiecznej, do Jezusa i Maryi.
Rozumiemy, że poświęcić się Tobie, to znaczy być zjednoczony z Tobą i naśladować Ciebie w Twoich cnotach a zwłaszcza w Twojej miłości ku Jezusowi i Maryi, w Twojej gorliwości o Chwałę Bożą i zbawienie dusz. Prosimy Cię, abyś nas oddał i poświęcił Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, abyś nas na wieki z Nimi zjednoczył, tak jak Ty z Nimi jesteś zjednoczony. Z Tobą i przez Ciebie poświęcamy całą naszą rodzinę Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi i z Tobą i przez Ciebie chcemy je kochać, czcić, pocieszać i wynagradzać za tych, którzy nie tylko Ich nie czczą i nie miłują, ale jeszcze słowem i czynem znieważają. Aby więc pocieszyć i wynagradzać Najświętszym Sercom za grzechy nasze i całego świata, a grzesznikom uprosić łaskę nawrócenia, postanawiamy, że będziemy się starać:
l. Codziennie z rana ofiarować Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi wszystkie czynności dnia i siebie samych.
2. Codziennie – o ile będzie można wspólnie odmawiać różaniec wynagradzający (przynajmniej jedną część).
3. Uczestniczyć często, choćby nawet codziennie we Mszy Św. i przyjmować Komunię Św. wynagradzającą, a szczególnie w pierwsze piątki i soboty miesiąca, a przed pierwszym piątkiem miesiąca odprawiać „Godzinę Świętą”.
4. Wyrugować tak zgubne dla naszych rodzin i całego narodu napoje alkoholowe i tytoń z naszego życia rodzinnego, obyczajowego i towarzyskiego. Nie będziemy więc z okazji uroczystości rodzinnych i przyjęć podawać napojów alkoholowych, ani też ich pić u innych.
5. Pilnie rozszerzać wśród otoczenia, rodzin, słowem (ustnym, drukowanym), i przykładnym życiem – osobiste i rodzinne poświęcenie się Św. Michałowi Archaniołowi.
6. Będziemy też starać się o ile warunki nam na to pozwolą: l) odwiedzać Najświętszy Sakrament, 2) odprawiać Drogę krzyżową, (w domu lub kościele), 3) czytać i rozważać codziennie jeden rozdział Nowego Testamentu lub „O naśladowaniu Chrystusa”. Ty, który z Św. Gabrielem i Św. Rafałem nawiedziłeś rodzinę Abrahama i Lota, nawiedź również naszą rodzinę i przynieś nam łaski i błogosławieństwo Boże, tak bardzo nam potrzebne.
Ty, który dałeś pouczenie i światło rodzicom Samsona odnośnie do sposobu wychowania ich syna, bądź i dla nas wychowawcą, opiekunem, światłem i natchnieniem. [Św. Michał polecił rodzicom Samsona, aby syna wychowywali w abstynencji od alkoholu i sami nie pili. To zalecenie tyczy też i rodzin Jemu poświęconych.]
Wodzu Aniołów Stróżów! Poślij nam na pomoc i opiekę Twoich Aniołów, jak to uczyniłeś dla całej rodziny Tobiasza, wysyłając jej ku pomocy Archanioła Rafała.
Ty, który byłeś przewodnikiem do Chrystusa i Jego Kościoła dla całego domu Korneliusza, bądź i dla nas przewodnikiem do Chrystusa i zjednocz nas z Nim na zawsze.
Spraw, abyśmy ożywieni Twoim duchem tu na ziemi i kiedyś w wieczności wielbili naszego Ojca i Stwórcę pieśnią uwielbienia. „Któż jak Bóg!” Amen.

Założyciel Michalitów

Ksiądz BRONISŁAW MARKIEWICZ (1842-1912) był duszpasterzem i wykładowcą teologii pasterskiej w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Kładł nacisk na potrzebę katechizacji. Po wyjeździe do Włoch spotkał się ze Św. Janem Bosko i wiele zaczerpnął z jego myśli. Tu pełnił funkcję wychowawcy, pomagał w duszpasterstwie i wykładał teologię. Po powrocie do Polski zajął się opuszczoną młodzieżą i duszpasterstwem warstw biednych, zaniedbanych pod względem religijnym i społecznym. Był bojownikiem o sprawiedliwość i słuszne prawa, kapłanem o szerokich horyzontach i wyczuciu idących czasów. Głosił to w swoich publikacjach i posłudze słowa. Weryfikował wypowiedzi świątobliwością życia. Podjęte dzieło powierzył założonym w 1897 roku zgromadzeniom zakonnym. Obecnie toczy się w Rzymie jego proces beatyfikacyjny. Sługa Boży oparł oryginalną duchowość na Ewangelii Jezusa Chrystusa, dając słowem i czynem praktyczny wyraz dwom hasłom: „Któż jak Bóg” oraz „Powściągliwość i Praca”. Sam żywił gorące nabożeństwo do Księcia chórów anielskich i szerzył je przez apostolską posługę. „Dziwna rzecz – pisał do Rzymu w 1901 roku do swoich synów duchowych – że dotąd Święty Michał Archanioł jest mało czczony, mimo że w liturgii od wieków odbiera cześć zaraz po Najświętszej Maryi Pannie. Jego cnotami są: pokora, czystość, gorliwość o chwałę Bożą i o dobro dusz ludzkich. Widać, że zbliżyły się czasy Antychrysta i potęg diabelskich, kiedy z wielką mocą wypadnie Kościołowi walczyć pod wodzą Św. Michała i jego Towarzyszy”.

Znamienna relacja

Na kilka lat przed wstąpieniem Leona XIII na Stolicę Apostolską żyła w San Colombo na terenie Hiszpanii karmelitanka bosa S. Filomena. Ta zakonnica, która potem zmarła w opinii świętości, w gorących modlitwach zapytywała Boga, co należy czynić, aby zapewnić triumf Kościoła. Objawił się jej wtedy Św. Michał Archanioł i rzekł trzy razy: „Rozgłaszaj moją wielkość!” Świątobliwa Filomena uświadomiła sobie wtedy niezmierną potęgę i władzę tego Archanioła. Zrozumiała, że spośród duchów niebieskich jest najdoskonalszym i w miłości najwięcej podobnym do samego Pana; że swoich czcicieli szczególną otacza opieką w życiu, przy śmierci i po zgonie; że dla wsparcia Kościoła i naszej wiary należy wzywać przede wszystkim jego pomocy. Zaczęły się bowiem czasy ostateczne i dlatego następca Piusa IX, natchniony przez Ducha Świętego, rozbudzi nabożeństwo do Św. Michała Archanioła, a ludzie zwrócą swe myśli i serce ku temu wodzowi wojsk niebieskich, aby stoczyć z mocami piekła ostateczny bój. Odtąd S. Filomena z polecenia spowiednika nie tylko sama stała się czcicielką Św. Michała Archanioła, ale także zachęcała Karmelitanki i inne zakony do ustawicznego wzywania jego pomocy. Wkrótce potem miała drugie widzenie, które sama tak opisała:
„Ujrzałam Najświętsze Serce Jezusa, napełnione miłością do ludzi, idące przez drogi świata. Utrudzone słaniało się w prawo i lewo, doznając ran z powodu przydrożnych cierni. Z poranionego Serca spływała Krew, użyźniając ziemię. Kiedy to Serce przeszyte na wylot wydało z siebie łaskę i miłość, zbliżyły się do Niego dwie gwiazdy, aby Je podtrzymać. Zrozumiałam, że przecudna gwiazda od prawej strony czyli od strony boleści była to Matka Najświętsza Niepokalana. Drugą gwiazdą równie wspaniałą i jasną od strony miłości był Św. Michał Archanioł. Najświętsze Serce zmieniło się także na gwiazdę, a jej promienie na języki. Chrystus Pan mówił do Matki:
„Fiat, fiat”, „niechaj się stanie to, o co prosisz”. Maryja mówiła do Anioła: „Va, va, va”, „leć, leć, roznoś to, co Syn mi daje”. Św. Michał odpowiadał: „Któż jak Bóg”. W trójkącie gwiazd widziałam obraz Opatrzności, w troistości Osób jednolitość woli. Bo zarówno Maryja chciała wyprosić, jak Chrystus udzielić, a Św. Michał rozdać. Te trzy wole były ze sobą zjednoczone, ta sama miłość łączyła je. Zrozumiałam, że wszystkie łaski dla uratowania Kościoła wyjedna Niepokalana, której stopa zetrze głowę węża, ale, że te wszystkie łaski rozniesie jeden tylko Św. Michał! Więc wzywajcie, wzywajcie tego niezwykle potężnego Hetmana, bo zaczęły się ostateczne czasy!”

(Tę relację podaje za „Kromką Rodzinną” ksiądz Bronisław Markiewicz w swoim miesięczniku „Powściągliwość i Praca” w 1901 r.).

ŚWIĘTY MICHAŁ ARCHANIOŁ
OBROŃCA KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO
Fragmenty z Orędzi do wybranej duszy:

„Przybyłem dziś na polecenie Ojca Przedwiecznego by wam powiedzieć słowa o egzorcyzmie, o mojej osobie i mojej pomocy dla świata. Proszę was, wzywajcie Mnie codziennie i proście o pomoc. Jestem gotów wam pomóc przed złymi duchami, ich napaściami i zasadzkami. Jedną z wielu pomocy jest egzorcyzm, który powinniście odmawiać codziennie, o ile to możliwe rano i wieczorem.
Kiedy odmawiacie egzorcyzm, to wypowiadacie słowa odnoszące się do tajemnicy Krzyża. Ta modlitwa zawiera wszystkie tajemnice wiary chrześcijańskiej. To jest potęga.
Ta modlitwa jest bardzo ważna zwłaszcza teraz, kiedy na ziemi trwa ciężka walka i praktycznie całe piekło wyszło na ziemię. Szatan walczy zawzięcie o każdą duszę… Często używajcie wody święconej. Jest to jeden z największych Sakramentaliów, przed którym uciekają złe duchy.
Dlaczego Kapłani przestali kropić wodą święconą na każdej Mszy świętej? Dlaczego zabraniają odmawiać egzorcyzm jako prywatną modlitwę? W ten sposób dajecie wolną drogę złym duchom. Zwracam się do was jako Obrońca Kościoła Św. – jako ten, który ma stoczyć wielkie i ostateczne walki. Proszę was usilnie, kropcie wodą święconą i odmawiajcie egzorcyzm. To jest potężna broń. To jest moc Prawdy i Miłości Bożej. Nadchodzi godzina decydującej bitwy. Zwycięzcami będą tylko ci, którzy wytrwają w drodze Prawdy i Miłości, którzy pod płaszczem Maryi szukają schronienia i którzy z różańcem w ręku, przez modlitwę zdobywają sobie ochronę ze strony Nieba…”

ŚW. MICHAŁ ARCHANIOŁ MÓWI O BOJAŹNI BOŻEJ
„…Dziecko Ojca i Najwyższego, oblubienico Oblubieńca, ogrodzie Ducha Świętego, owocu Najświętszej Trójcy, czy wiesz, co oznacza bojaźń Boża? To znaczy nienawiść do wszelkiego zła i do tego, co sprzeciwia się Bogu. Bóg jest dobry, czuły, łagodny, miłosierny i miłujący. On jest Prawdą. Zatem niech dusza twoja odczuwa bojaźń Bożą i pozwoli Bogu cię doskonalić. Bojaźń Boża jest początkiem Mądrości, a Mądrość jest udzielana prostym dzieciom, bowiem do tych, którzy są jak dzieci, należy Królestwo Niebieskie. Jeśli więc nie zmienicie waszych serc i nie staniecie się wolni od zła, nigdy nie wejdziecie do Królestwa Bożego. Ach! Czy nie słyszeliście, jak nasz Stworzyciel, Trzykroć Święty, tryumfując nad wszystkim, wylał łzy radości, kiedy nas stworzył? Tak, to ten sam, Bóg, Najwyższy, Wielki Bóg Żyjący, któremu zawdzięczacie życie, On nas stworzył, a przeciw Niemu dziś odwrócił się świat. Jakże ktokolwiek może sądzić, że wymknie się Bożej Sprawiedliwości? Wszystko jest na zawsze ogarnięte spojrzeniem Boga. Zbrodnie oraz zniewagi Jego Świętości przekraczają ciężarem morskie piaski… Jak długo jeszcze musi On oglądać profanowanie Swego Obrazu? Czy człowiek może nie mieć żadnego oparcia i jak długo może tak czynić? Odrzucić Wierną Miłość, to odrzucić Życie. Jednakże Bóg, o którym zapomnieli, nigdy o nich nie zapomniał. Mogę teraz błagać o miłosierdzie dla was wszystkich, szczególnie dla tych spośród was, których serca są najtwardsze. Trzeba ocalić słabych i potrzebujących ze szponów Złego, który knuje upadek ludu Bożego. Przyjdźcie więc! Sprawcie, że ożyją modlitwy adresowane do Mnie, a Ja będę się wstawiał. Przyjdźcie! Przyjdźcie modlić się z duchem zdecydowanym ratować dzieci Boże! Udzielam wam tej przestrogi, lecz nie wszyscy Mnie posłuchają – módlcie się za nich! Proście o Moje wstawiennictwo, a Ja was ochronię i ustrzegę przed złem oraz jego panowaniem. Podobnie jak Niebo wychwala cuda Boga, tak i wy bez przerwy uwielbiajcie Najwyższego, waszego Stwórcę. Któż w Niebiosach może się równać z Wszechmogącym? Kto pomiędzy synami Boga może z Nim współzawodniczyć? Jego tron podobny do słońca woła przede Mną: „Sprawiedliwość!” Raz przemówi Najświętszy, a Słowo Jego spełni się i przez ogień dokona się Sprawiedliwość. A co do tych, których serce podobało się Bogu i którzy do Niego wołali: „Ty jesteś moim Ojcem, moim Bogiem, Skałą mojego zbawienia!” – ci staną się synami pierworodnymi Boga i nie będą musieli się lękać w dniu, w którym On przyjdzie w ogniu. Jahwe zamierza wkrótce przejść pomiędzy wami, poprzez was. Sprawcie, że usłyszę gorliwe modlitwy, a potem zapytajcie siebie: „Co dla mnie oznacza Dzień Pański?” Ktokolwiek knuje zło, pracuje dla własnego upadku. Dlatego mówię wam: przyjdźcie zasiać ziarna pokoju i pojednania, by owoc wasz był miły Wszechmogącemu i by Niebo było waszą nagrodą.
Święty Michał, Archanioł Boży.

Stosy kłamstw o Inkwizycji

emblemat inkwizycji hiszpańskiej

Stosy kłamstw o Inkwizycji

Gazeta Polska – 26 września 1996

Obraz Świętej Inkwizycji, pokutujący w potocznej świadomości i bezustannie ugruntowywany przez media, ma tyle samo wspólnego z historyczną prawdą, ile Księstwo Mołdawii z serialu „Dynastia” z prawdziwą Mołdawią.

O Świętej Inkwizycji słyszał każdy. Przy dziesiątkach okazji przywołuje się ją jako symbol najstraszliwszego w dziejach cywilizacji masowego prześladowania, fanatyzmu i kontroli myśli. Liczni autorzy każą nam widzieć w niej historyczny pierwowzór hitleryzmu i stalinizmu. Każda napaść na Kościół i religię katolicką obowiązkowo zawiera odwołanie do jakoby powszechnie znanych, a nie odpokutowanych zbrodni Świętego Officjum. O owych enigmatycznych zbrodniach przypomina bez przerwy – ale i bez konkretów – prasa, filmy, literatura. Nawet pornografia z lubością wyżywa się w kojarzeniu tortur z lochami Inkwizycji i zakapturzonymi mnichami.

Kto by jednak chciał ową najczarniejszą z legend skonfrontować z dziełami historyków – nawet tych nie kryjących swej niechęci do Kościoła i religii – przeżyje głębokie zdumienie, że wszystko było inaczej. Znajomość choćby tylko podstawowych faktów każe stwierdzić, że cała ta wymyślona w ostatnich stuleciach legenda okrutnej, fanatycznej i zbrodniczej Inkwizycji ma tyle wspólnego z historyczną prawdą, ile księstwo Mołdawii z serialu „Dynastia” z istniejącym naprawdę państwem o takiej nazwie.

Nie twierdzimy tu, że Inkwizycja nie istniała ani że poszczególni jej sędziowie nie dopuszczali się postępków, z dzisiejszego punktu widzenia, godnych głębokiego ubolewania. Niektóre fakty z dziejów Inkwizycji, wyrwane z historycznego kontekstu, budzą w dzisiejszym człowieku zrozumiały odruch sprzeciwu. Kłamstwo czarnej legendy opiera się jednak na całkowitym przeinaczeniu historycznego tła i proporcji. W istocie bowiem, jak piszą Jean i Guy Testasowie, na tle ogólnie panujących obyczajów Inkwizycja była najbardziej obiektywną instytucją swej epoki.

O wydarzeniach sprzed wieków nie można wyrokować nie znając mentalności czasów, w których miały miejsce, ani wypadków, które do nich doprowadziły. Potoczna wiedza o Inkwizycji, ukształtowana przez osiemnastowiecznych, fanatycznych antyklerykałów i rozbudowana przez ich następców, opiera się właśnie na oderwanych faktach, przeinaczanych, wyolbrzymianych i obudowywanych całkiem fantastycznymi hipotezami. Co istotne, czarnej legendy Inkwizycji nie tworzyli historycy, nawet najbardziej stronniczy.

Autorytetami od okrzyczanych zbrodni Świętego Officjum stali się głównie pisarze i scenarzyści, których nikt nigdy nie próbował rozliczać z rzetelności czy obiektywizmu.

Czym w ogóle była Inkwizycja? Czarna legenda każe widzieć w niej coś na kształt kościelnej tajnej policji, stojącej ponad prawem i dysponującej nieograniczonymi prerogatywami do więzienia, torturowania i mordowania kogo tylko jej się spodobało. W istocie zaś Inkwizycja powołana została w chwili ogarniającego Europę kryzysu społecznego właśnie po to, aby położyć kres szerzącemu się bezprawiu, i, lepiej lub gorzej, zadanie owo wypełniła, oszczędzając staremu kontynentowi wielu krwawych zawieruch.

Współczesnemu człowiekowi sam fakt potępiania przez Kościół herezji i zwalczania ich usiłuje się przedstawić jako rzecz z gruntu naganną, jak gdyby pierwowzór totalitarnych tendencji do tłumienia wolności myśli. Zapomina się przy tym, że religia chrześcijańska stanowiła w państwach średniowiecznych podstawę społecznego ładu, równie niekwestionowaną, jak dzisiaj demokracja i prawa obywatela. W przypadku większości herezji zakwestionowanie owej ideologicznej podstawy było środkiem służącym walce z ustrojem. Atak na dogmaty wiary zbiegał się nierozdzielnie z atakiem na króla lub feudalnego pana, towarzyszyły mu zawsze żądania natury politycznej, zazwyczaj także odwieczny postulat wszelkich rewolucji, aby wymordować bogatych i rozdzielić ich mienie między biednych – czyli samych heretyków. W formie sporów religijnych znajdowały ujście konflikty o podłożu ekonomicznym lub narodowościowym, i to one właśnie nadawały tym konfliktom temperaturę prowadzącą do okrucieństw.

Trzeba wyjątkowo złej woli, by kwestionować fakt, iż Kościół wczesnego średniowiecza był wobec herezji bardzo wyrozumiały.

Jego reakcją na rozmaite nauczania, kwestionujące ustalenia Kościoła, były z reguły dyskusje, polemiki i synody, na których w świetle Pisma Świętego starano się znaleźć prawdziwe rozwiązanie spornych kwestii. Interwencje władz świeckich zdarzały się sporadycznie, zazwyczaj wtedy, gdy pojawiało się realne niebezpieczeństwo rozbicia jedności kościoła, co zagrażałoby także państwu.

Atmosfera wieku XII różniła się jednak zasadniczo od stuleci poprzednich. Przede wszystkim, nad chrześcijańską Europą zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo Islamu. Prowadzona z nim walka i ruch krucjatowy oraz związana z tym spirala obustronnych wojennych okrucieństw w ciągu kilku pokoleń pogrzebały średniowieczną tolerancję. Zarazem stopniowe przemiany ekonomiczne zachwiały wewnętrznym pokojem, pchając zubożałe tłumy do rewolt, a feudałów do wyniszczających wojen domowych. Było to stulecie nie notowanych od czasu wielkiej wędrówki ludów społecznych napięć, dzikich okrucieństw i obłędnych nierzadko ideologii, pragnących przewrócić świat do góry nogami.

Głoszenie takich ideologii spotykało się, z oczywistych względów, z ostrą reakcją zagrożonych władców. Pod hasłem walki z herezją stosowali oni coraz okrutniejsze represje. Z drugiej strony, oskarżenie o herezję było dobrym sposobem zniszczenia przeciwnika lub wymówienia posłuszeństwa feudalnemu suwerenowi. Herezja stała się powszechnie nadużywanym orężem w politycznych rozgrywkach, często pretekstem do zwykłych grabieży. Tradycyjnie wyrokowanie o herezji leżało w kompetencjach biskupów, ale szybko przestało to wystarczać – lokalni dostojnicy Kościoła byli nazbyt często zastraszani lub korumpowani przez feudałów.

Powołanie systemu obiektywnych sądów, podlegających bezpośrednio papieżowi, władnych ustalać, co rzeczywiście jest herezją, a co nie, było w tej sytuacji jedyną możliwością przeciwstawienia się ogarniającemu Europę chaosowi. Nieprzypadkowo w dekrecie Papieża Grzegorza IX, określającym zasady funkcjonowania trybunałów inkwizycyjnych, czytamy iż jednym z ich podstawowych celów ma być niedopuszczenie do karania za herezję osób niewinnych.

Jedną z charakterystycznych cech antykatolickiej propagandy jest wybielanie wszystkich historycznych przeciwników Kościoła Rzymskiego. Człowiekowi dzisiejszemu podsuwa się prostacki, czarno – biały obraz historii. Wszyscy, którzy kiedykolwiek z jakichkolwiek pozycji zwalczali katolicyzm, obsadzani są w nim w roli szlachetnych idealistów, prześladowanych za śmiałość myślenia przez fanatyczny, żądny władzy i kierowany wyłącznie chęcią ugruntowania swej pozycji kler.

W taki wyidealizowany, krańcowo odmienny od prawdy sposób przedstawia się zwłaszcza sektę Katarów, zwanych również Albigensami, głównego wroga Kościoła u zarania Inkwizycji i bezpośrednią przyczynę jej powołania. Doktryna Katarów zakładała generalne potępienie dla świata, a nade wszystko dla ciała ludzkiego. Świat był bowiem według „doskonałych” dziełem szatana, seks i prokreacja – najgorszą z możliwych zbrodnią, spędzanie płodu uczynkiem zalecanym, a jedyną drogą ratunku dla grzeszników „oczyszczenie” przez rytualną śmierć głodową (osoby wskazane przez katarskich przywódców zamurowywano w głodowym bunkrze, zupełnie tak, jak czynili to kilka wieków później hitlerowcy). Sekciarze dopuszczali się na katolikach, a zwłaszcza na duchownych, masowych morderstw, które burzyły krew współczesnych. I choć jest faktem, że potem dorównały im z nawiązką okrucieństwa pacyfikujących Prowansję wojsk krzyżowych – złożonych głównie z od pokoleń śmiertelnie z południowcami skłóconych Normanów – to robienie z Albigensów niewinnych owieczek jest doprawdy absurdem.

Chęć wywołania u współczesnych odrazy i jednostronnego potępienia dla Kościoła Rzymskiego każe także przemilczać prawdę o charakterze ruchów reformacyjnych i ich przywódcach. Raczej nie wspomina się o chorobliwej nienawiści Lutra do Żydów, o jego licznych wezwaniach do pogromów oraz pismach, w których snuł plany całkowitego wyniszczenia i wypędzenia z Europy wyznawców judaizmu. Nie wspomina się o charakterystycznej i dla niego, i Jana Kalwina obsesji ścigania czarownic. Co więcej, z wyjątkową perfidią przypisuje się „polowania na czarownice” właśnie Inkwizycji, co jest wierutną bzdurą.

To fakt, że przed sądami inkwizycyjnymi stawali ludzie oskarżeni o czary. Kilkakrotnie nawet, zwłaszcza w późniejszym czasie, zapadały w takich sprawach wyroki skazujące. Częściej jednak Inkwizycja uniewinniała podejrzanych i powściągała zapędy ludności; w jednym z procesów w Hiszpanii trybunał inkwizycyjny przyjął nawet wykładnię, na mocy której złożenie oskarżenia o czary mogło zostać uznane za herezję – co na długie lata zlikwidowało tam problem czarownic. W istocie właśnie historia renesansowych „polowań na czarownice” może być dowodem, że istnienie Inkwizycji zapobiegło stoczeniu się krajów katolickich w otchłań zbiorowej histerii i masowych morderstw, jak to się stało w tej części Europy, gdzie podobnej wyższej instancji zabrakło. Według szacunków Briana B. Levacka, zawartych w książce „Polowanie na czarownice w Europie”, w wieku XVI w całej Europie spalono za czary około 300 tysięcy osób, głównie kobiet. Dwie trzecie z nich zginęło w protestanckich Niemczech, a około 70 tysięcy w oderwanej od Kościoła Anglii.

Jeśli szuka się w historii prawdy, nie amunicji do kampanii propagandowych, trzeba zwrócić uwagę na fakt, że Inkwizycja w większości wypadków działała w atmosferze antykatolickiego terroru, wojny, broniąc tradycyjnego porządku przed ewidentnie zbrodniczymi rewolucjami. Nie od rzeczy jest pamiętać, że wielu inkwizytorów poniosło męczeńską śmierć, niektórzy z rąk heretyckich powstańców, inni z polecenia władców, dla których ci nieprzekupni i niezależni sędziowie byli często przeszkodą.

Jednym z głównych elementów czarnej legendy jest podkreślanie rzekomego okrucieństwa Inkwizycji.

Sugeruje się, jakoby Inkwizycja znała tylko jeden wyrok – śmierć na stosie, i jakoby szafowała nim bez umiaru. Sugeruje się, że całe postępowanie sądowe Inkwizycji oparte było na wyrafinowanych torturach. Twierdzi się wreszcie, że Inkwizytorami byli ludzie o sadystycznych skłonnościach, fanatyczni mordercy i psychopaci, ogarnięci manią zabijania.

Do jakiego stopnia jest to sprzeczne z prawdą, najlepiej świadczą zaczerpnięte z opracowań historycznych liczby. Bernard Gui, jeden z ulubionych szwarccharakterów anty-inkwizycyjnej literatury, jako Inkwizytor Tuluzy w latach 1307 – 1323 wydawał średnio jeden wyrok śmierci na sto rozpatrywanych spraw (ściślej biorąc, była to decyzja o przekazaniu oskarżonego sądowi świeckiemu, albowiem Inkwizycja sama wyroków śmierci ferować wówczas nie miała prawa). Działo się to w samym sercu nieformalnego „państwa” Albigensów, jeszcze wówczas aktywnych. Ten fakt dość słabo przystaje do owego fanatyka, ogarniętego manią tropienia i palenia na stosie sług szatana, jakiego znamy z kart „Imienia Róży” Umberto Eco.

Równie zaskakująco w porównaniu z czarną legendą wyglądają zapisane w dokumentach efekty działalności okrzyczanej szczególnie okrutną i bezwzględną Inkwizycji Hiszpańskiej. Ustalenie dokładnych danych dla całej Hiszpanii jest rzeczą sporną, istnieją bowiem źródła dawne, choć o kilkaset lat późniejsze od Torquemady, szacujące liczbę spalonych na stosie przez Inkwizycję – w ciągu całej jej kilkusetletniej działalności – nawet na trzydzieści tysięcy. Jest to największa z kiedykolwiek rzuconych liczb; wymienia ją Juan Antonio Llorente, historyk zdecydowanie niechętny Kościołowi, nie wskazując jednak żadnych konkretnych źródeł tych danych. Nawet jeśli przyjąć tę liczbę bezkrytycznie, jak uczyniła to część dawniejszych historyków, wydaje się ona stosunkowo skromna w porównaniu z osiągnięciami choćby republikańskich władz tejże Hiszpanii, które w czteroleciu 1936-39 zdążyły zgładzić ponad sześćdziesiąt tysięcy obywateli za takie zbrodnie, jak arystokratyczne urodzenie, zbyt duży majątek, zbyt wysokie wykształcenie bądź śluby zakonne.

Zupełnie inny jednak obraz wyłania się, kiedy sięgniemy do fragmentarycznie zachowanych źródeł z epoki. W uważanym za szczególnie „gorący” hiszpańskim okręgu Bajadoz w ciągu 1O6 lat (1493-1599) skazano na stos… 20 osób. Podobne liczby zawierają dokumenty z innych archiwów. Według dzisiejszych szacunków, sporządzanych na podstawie źródeł z epoki, na ok. 50 tys. procesów, jakie odbyły się przed trybunałami inkwizycyjnymi w całym kraju w latach 1560-1700 wydano mniej niż 500 wyroków śmierci – około jeden na sto.

Okres wcześniejszy, od roku 1484 do 1560, budzi więcej rozbieżności. Najbardziej niekorzystne dla Torquemady szacunki historyków mówią o stu tysiącach procesów i około dwóch tysiącach wydanych wyroków śmierci (ich wykonywanie, o czym za chwilę, nie jest jednak wcale pewną sprawą).

Nawet jeśli uznamy te dane za prawdziwe, trzeba pamiętać, iż – znowu – inkwizycja działała tutaj w warunkach podwójnej wojny, bowiem działaniom zbrojnym na granicach towarzyszyły bardzo silne, mające właściwie znamiona wojny domowej, napięcia etniczne. Inkwizycja Hiszpańska, odmiennie niż w innych krajach, została wmontowana w państwowy system sprawiedliwości i na polecenie królowej Izabelli zajmowała się nie tylko wykrywaniem sprzyjających Maurom agentur wśród żydowskich conversos (które, wbrew twierdzeniom niektórych propagandystów, faktycznie istniały), ale także sądzeniem części przestępstw kryminalnych. Przed trybunałami zreorganizowanej przez Torquemadę Inkwizycji stawiani byli złodzieje kościołów, koniokradzi, sodomici czy mordercy, których, co trzeba uwzględnić, spora liczba znajduje się zapewne wśród skazańców.

Bardzo dokładne dane zachowały się natomiast co do hiszpańskiej części „Nowego Świata”, gdzie, wedle legendy, inkwizytorzy mieli towarzyszyć okrutnym zdobywcom i z krzyżem w ręku dokonywać na Indianach krwawych masakr oraz palić ich na stosach. W istocie np. w Meksyku pomiędzy rokiem 1574 a 1715 odbyło się… 39 egzekucji.

Właściwych proporcji nabierają te liczby dopiero na tle realiów epoki, w której – wedle osławionego prawa Magdeburskiego – każdy sąd grodzki, złożony z najzupełniej przypadkowych mieszczuchów i zadającego męki „mistrza”, mógł wymierzyć 21 rodzajów „kwalifikowanej” (tj. połączonej ze specjalnymi torturami) śmierci za przestępstwa takie, jak kradzież czy cudzołóstwo. W Strasburgu w samym tylko październiku 1582 skazano na stos 134 czarownice – dokładnie dwa razy więcej, niż wynosi zsumowana liczba ofiar pięciu największych auto da f‚ w dziejach Inkwizycji Hiszpańskiej. W księgach miejskich Genewy znajdujemy zapis, iż w 1545 Kalwin kazał tam spalić za czary – bez żadnego sądu – 31 osób.

Do dziś zachowały się zapiski niektórych Inkwizytorów, których antykatolicka propaganda wykreowała na potwory w ludzkich skórach. Z owych zapisków wyzierają jednak sylwetki nie zbrodniarzy, ale sędziów, pragnących przede wszystkim ustalić prawdę.

W swoim podręczniku dla inkwizytorów wspomniany już Bernard Gui uczy, że Inkwizytor powinien „zawsze zachować spokój, nie dać się ponieść złości ani oburzeniu… powinien nie zatwardzać swego serca i nie odmawiać zmniejszenia albo złagodzenia kary zależnie od towarzyszących okoliczności… W przypadkach wątpliwych powinien być ostrożny, powinien wysłuchiwać, dyskutować i badać, aby dojść cierpliwie do światła prawdy„.

Równie nie przystają do otaczającej autora legendy zachowane zapiski znienawidzonego Tomasza Torquemady. Zredagowane przez niego Instrukcje pełne są napomnień, aby sędziowie nie ulegali gniewowi ani łatwym uproszczeniom, aby pamiętali o miłosierdziu i o tym, że ich celem jest zwalczanie grzechu, nie grzeszników.

Na takich wskazówkach raczej nie wychowywali się fanatyczni zbrodniarze. Niechętni religii historycy zazwyczaj wszystkie te wskazania odsuwają na bok, z lekceważącą kwalifikacją „hipokryzja”. Po cóż jednak miałby Torquemada udawać w swoich prywatnych, w ogóle nie preznaczonych dla niczyich oczu zapiskach, które pełne są podobnych myśli? Przed kim odgrywałby komedię, żyjąc w ascezie i przeznaczając cały majątek na wsparcie dla ubogich – w tym często dla rodzin osób skazanych przez jego trybunały? Przed swymi współczesnymi na pewno niczego odgrywać nie musiał, a trudno podejrzewać, by przewidział encyklopedystów, oświeceniowy antyklerykalizm i dzisiejszą antykatolicką propagandę.

O ile wyłaniające się ze źródeł postacie inkwizytorów zdumiewają, to przyjrzenie się procedurom pracy trybunałów inkwizycyjnych w zestawieniu z czarną legendą wręcz szokuje.

Wspominaliśmy już tutaj o dominującym w renesansowej Europie prawie magdeburskim, wyjątkowo okrutnym, znającym jeden jedyny dowód – przyznanie się oskarżonego do winy, i jeden jedyny sposób zdobycia tegoż dowodu – tortury. Proces przed zwyczajnym, świeckim sądem czasów renesansu w ogromnej większości przypadków był sprawdzianem odporności podejrzanego na ból. Chronić go mogło tylko wysokie urodzenie lub przynależnośc do grup mających własne sądy (jak np. wojskowi). Zwykły plebejusz, aby zostać uznanym za niewinnego, musiał wytrzymać pięciokrotne „palenia”, czyli tortury. Nawiasem mówiąc, stąd pozostałe do dziś w polszczyźnie powiedzenie „pal go sześć” – w ustach prowadzącego przesłuchanie oznaczało to ostatnią, szóstą kolejkę tortur, po której już bez dalszych indagacji wypuszczano podejrzanego na wolność.

W wypadku sądów inkwizycyjnych, żaden z ich sędziów nie miał wątpliwości, że jego celem nie jest skłonienie oskarżonego, by się przyznał, ale ustalanie prawdy. Stąd Inkwizycja przywróciła szereg instytucji nie znanych Europie od czasów antycznych oraz dodała szereg nowych, przejętych później przez sądy świeckie i uważanych dziś za niedłączny warunek wolności obywatelskich.

I tak, oskarżony przed trybunałem inkwizycyjnym nie tylko mógł, ale na stanowcze polecenie Grzegorza IX musiał korzystać z usług obrońcy – zawodowego prawnika. Wyrok wydawał wprawdzie zawodowy sędzia, ale miał w tym obowiązek konsultowania się z liczącą od kilku do dwudziestu osób ławą przysięgłych, którą instrukcje Świętego Officjum nakazywały wybierać spośród najbardziej szanowanych miejscowych obywateli. A wreszcie, innowacja wręcz rewolucyjna – oskarżonemu i jego obrońcy sąd miał obowiązek udostępnić wszystkie zebrane dowody winy, wraz z podaniem nazwisk zeznających przeciwko oskarżonemu świadków. Mówiąc nawiasem, tym ostatnim groziły bardzo surowe – do śmierci włącznie – kary w wypadku udowodnienia fałszywych oskarżeń.

Od połowy wieku XIII inkwizytorom wolno było posyłać skazańca na tortury, instrukcje jednak wyraźnie zabraniały uwzględniania wydobytego na torturach zeznania jako materiału dowodowego, stąd w praktyce nie korzystano z tej możliwości zbyt często. Zupełną nowością w historii była przyjęta właśnie przez Inkwizycję zasada, iż człowiek niepoczytalny nie może być sądzony ani karany. Stąd wymogiem sądu była rozpoczynająca przewód obdukcja lekarska. Dokonujący jej medyk mógł, stwierdziwszy zły stan zdrowia, zabronić stosowania tortur, a stwierdzenie choroby psychicznej podsądnego automatycznie uwalniało go od wszelkiej odpowiedzialności.

Uniknąć kary można było zresztą także na wiele innych sposobów; instrukcje Inkwizycji przewidywały różnorakie formy łagodzenia wyroków i amnestii. Jeszcze w ostatniej chwili przed egzekucją skazany mógł publicznie ukorzyć się i uniknąć stosu.

Tę ostatnią karę stosowano jednak rzadko. Trybunały wymierzały głównie rozmaite kary kanoniczne, nakładały grzywny, nakazywały noszenie znaków hańby, wreszcie udział w „obrzędzie pojednania” – auto da f‚. Wiele przeinaczeń dotyczących Inkwizycji Hiszpańskiej opiera się na kłamliwym utożsamieniu tego ostatniego obrzędu ze spaleniem na stosie. W istocie w większości wypadków miał on charakter całkowicie bezkrwawy – jego punktem kulminacyjnym było zapalenie… świec, trzymanych przez wyznających swe winy nawróconych heretyków. Gdy przyjęło się łączyć auto da fe z quemadero (stosem), liczba spalonych stanowiła z reguły kilka procent ogólnej liczby pokutników; w dużych auto da fe z udziałem ponad stu skazanych, bywało ich kilku, bardzo rzadko kilkunastu. Wystarczyło jednak, dzięki prymitywnej manipulacji słownikowej, utożsamić zapisane w dokumentach liczby uczestników auto da fe z liczbą spalonych na stosie, a już liczba rzekomych ofiar „inkwizycyjnego terroru” została w potocznej świadomości pomnożona kilkunastokrotnie.

Przymierzmy wiedzę, którą na temat Inkwizycji dysponujemy, do tła epoki. Do rzezi, jakie w tym czasie urządzali katolikom Henryk VIII lub Cromwell (Robert Steel w szanowanym dziele Social England pisze wręcz: „W Anglii liczba powieszonych za herezję przewyższa trzydzieści do czterdziestu razy analogiczne dane dla działalności Inkwizycji Hiszpańskiej”). Do morderstw dokonywanych przez Luteran i Hugenotów, do praktyki ówczesnego prawa karnego. Nawet szczególnie ponoć „krwawa” Inkwizycja Hiszpańska prezentuje się na ich tle niezwykle skromnie. Tym bardziej, że przecież Inkwizycja w większości wypadków spełniała zadanie, dla którego ją powołano – ocaliła spójność i byt katolickich królestw, zapobiegła wielu rewolucjom, rzeziom, wojnom domowym i masowym zbrodniom. Trzeba o tym koniecznie pamiętać, zanim przystąpi się do wyliczania w jej dziejach rzeczy, których człowiek dwudziestego wieku nie akceptuje.

Tym bardziej trudno o jakiekolwiek porównanie działalności Inkwizycji ze zbrodniami Rewolucji Francuskiej, kiedy to tylko w ciągu dwóch lat (1792 – 94) zamordowano 36.000 ludzi, w tym 12.000 bez żadnego w ogóle wyroku sądowego. Trudno znaleźć jakiekolwiek proporcje pomiędzy działalnością Inkwizycji a krwawą pacyfikacją katolickiej Wandei, czy ze zbrodniami Komuny Paryskiej, nie mówiąc już o stu kilkudziesięciu milionach ofiar dwudziestowiecznego komunizmu.

Mimo to nie słyszy się jakoś, aby komuś, kto odwołuje się do idei praw człowieka i obywatela, do wolności, równości i braterstwa, do sprawiedliwości społecznej albo republikanizmu, kazano wstydzić się i bić w piersi za owe miliony grobów, jakie po sobie te idee pozostawiły. Natomiast kilkuset skazanych przez Inkwizycję Hiszpańską, w cudowny sposób pomnożonych do dziesiątek, a nawet już setek (!) tysięcy, jest bezustannie przywołanych jako argument przeciwko katolicyzmowi i przy każdej okazji opatrywanych żądaniem jakichś specjalnych ekspiacji oraz pokut.

Ten stan rzeczy będzie się utrzymywał tak długo, jak długo pozwolimy naszym współczesnym trwać w historycznej ignorancji na ten temat. Przekazanie im prawdy o Inkwizycji i położenie kresu czarnej legendzie pozostaje wielkim zadaniem dla historyków i publicystów.