Solo Dio basta, tylko gdy słuchamy Kościoła

lech dokowicz maciej bodasinski źródło: https://youtu.be/zNsLJr0dqOk

Episkopat zaleca ostrożność wobec inicjatyw fundacji Solo Dios Basta

Od razu zaznaczę, że nie będę w pełni obiektywny. Nie śledzę inicjatyw, które uważam za szkodliwe lub zbędne i nie chcę marnować czasu na ich analizowanie. Wpis ten jest jednak moją refleksją nad tym, czego przez omijanie z daleka uniknąłem.

Sprawdzian wiary. Próba posłuszeństwa.

Jeśli Panowie M. Bodasiński i L. Dokowicz nie odwołają zapowiadanych na przełom roku 2020 i 2021 inicjatyw, będą w trudnej sytuacji na przyszłość. Pokora przez zaniechanie włożonej już pracy i poddanie się woli Kościoła, będą testem, z jakiego ducha pochodzi cała ich inspiracja.

Ale oni wzywają do różańca, który jest egzorcyzmem…

Tak, jednak diabeł może promować pozorne dobro, by zniszczyć inne ugruntowane, zgodnie z tym jak pisał św. Szarbel:

Próbuje cię powstrzymać, kiedy po­winieneś iść i popycha cię do przodu, kiedy powinieneś stać, przez niego mówisz wtedy, kiedy powinieneś zamilknąć i milczysz, gdy twoim zadaniem jest wypowiedzieć się.

Zatem każdą inicjatywę powinni oceniać powołani do tego przedstawiciele Kościoła, czyli biskupi. Bez posłuszeństwa w Kościele nie ma kultu Bożego, ani łask, ani dobrych owoców.

Ale gdyby nie oni, to mało kto by się modlił w ogóle, nie widzisz co się dzieje w Kościele?

A mi się zdaje, że właśnie zaburzenie domyślnych i zgodnych z kalendarzem liturgicznym praktyk religijnych jest niewłaściwe. Tworzenie w wiernych przeświadczenia, że powinni w danym miejscu zintensyfikować swe siły, jest niebezpieczne. Dlatego, że:

  • towarzyszą temu emocje i łączy się pewne postawy emocjonalne z wiarą lub jej brakiem,
  • oczekuje się efektu od Boga przez poniesiony trud i całą oprawę,
  • konkurencyjne inicjatywy do zatwierdzonych praktyk w Kościele sprawiają wrażenie, że Kościół nie ma w całym roku liturgicznym idealnie rozłożonego zaangażowania wiernych w praktyki pobożnościowe, a nowatorstwo ma te braki wypełnić,
  • wytężony wysiłek bez przygotowania to jak bieg na 100 metrów po zejściu z kanapy – długo po tym nie wrócisz do standardowej praktyki modlitewnej, bo padniesz z wycieńczenia na długie godziny, dni, a może i miesiące – znam takie przypadki z życia, gdy standardowe praktyki po gwałtownym podjęciu się cięższych praktyk, zaniknęły i się nie odrodziły!

Bardzo zatem przestrzegam i uczulam, że nie wszystkie inicjatywy są właśnie organizowane po Bożemu, ze względu na czas i miejsce, ze względu na brak posłusznego oczekiwania na zatwierdzenie przez Biskupów.

Kto dzisiaj patrzy na religijne książki, czy mają Imprimatur?! To samo niestety dzieje się z aktywnościami podejmowanymi na własną rękę w Kościele, a mowa o praktykach pobożnościowo-pastoralnych, z głoszeniem i przepowiadaniem Słowa Bożego. Do tej działalności szczególnie wymagane jest zatwierdzenie przez Kościół.

Ale Wielka Pokuta to było wydarzenie zatwierdzone…

Nie słyszałem o tym, żeby było. W 2016 roku, ogłoszonym jako Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, panowie tą inicjatywą zdają się kompromitować ogłoszoną przez Papieża Franciszka inicjatywę, ponieważ mówiąc o Wielkiej pokucie według nich:

nie można prosić Pana Boga o miłosierdzie, nie uznając przedtem swojej grzeszności, nie padając na kolana. Że to jest pierwszy krok we wszelkim dialogu z Panem Bogiem.

(źródło: https://youtu.be/zNsLJr0dqOk – ostrzegam przed słuchaniem ich, bo mówią sugestywnym językiem nie wiedząc, że błądzą…)

 

Więcej w komunikacie Rady Stałej KEP i artykule Gościa Niedzielnego:

https://www.gosc.pl/doc/6657737.Rada-Stala-KEP-o-dzialaniach-Fundacji-Solo-Dios-Basta

Poniższy artykuł, chociaż z deon.pl , polecam, jest bardzo merytoryczny, przeczytałem go po napisaniu powyższego wpisu, więc powyżej wyrażam osobiste przekonania:

https://deon.pl/kosciol/komentarze/jakie-bledy-popelniaja-bodasinski-i-dokowicz-,834302

(źródło grafiki wiodącej: youtube – https://youtu.be/zNsLJr0dqOk)

ks. Augustyn Pelanowski – fałszywe proroctwo

ks pelanowski

UWAGA – fałszywy prorok!

Na początku 2020 roku na poniższym blogu odniosłem się do filmu dokumentalnego “Proroctwo” i wystąpienia ojca Augustyna Pelanowskiego z 2017 roku. Pisałem o sprawdzeniu się proroctwa o koronawirusie, nie wiedząc jednak jeszcze o tym, że ksiądz Augustyn (Piotr) Pelanowski dopuścił się zgorszenia przez porzucenie kapłaństwa, złamania ślubów zakonnych i opuszczenia zgromadzenia zakonnego oo. Paulinów.  Módlmy się za księdza Augustyna, który obecnie błądzi. W tej sytuacji nie tylko odcinam się od wspierania jego osoby, ale i oceniam szkodliwość każdej formy udzielania jemu poparcia.

“Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,16)

Pośród osób, którzy głoszą pseudo-apokaliptyczne wizje Kościoła lub wprost wygłaszają herezje, najbardziej znane są przypadki byłych zakonników i księży, którzy odchodzą od kapłaństwa. Nic bardziej dziwnego, diabeł nie dobiera osób do destrukcyjnej walki wewnątrz Kościoła z przypadku. Zwiedzeni przez szatana nieposłuszni nauce Kościoła, ani Pasterzom księża przez swoją postawę buntu mają tym większą moc nad ludźmi o słabej wierze. Czy to nie o takich ludziach pisze św. Jan Apostoł słowami:

Dzieci, jest już ostatnia godzina,
i tak, jak słyszeliście, Antychryst5 nadchodzi,
bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów;
stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.
Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas;
bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami;
a to stało się po to, aby wyszło na jaw,
że nie wszyscy są naszego ducha. (1J 2, 18-19)

Zacietrzewiony, samozwańczy prorok

Odkąd jeszcze jako ojciec Augustyn Pelanowski głosił Słowo Boże z wnikliwą interpretacją i egzegezą, były już zakonnik zdawał mi się tą postacią, o której wiarę byłbym pewien. Jawił się jako nauczyciel posłany do Ludu Bożego, ukryty prorok wypowiadający wizje i trwożący lud skostniały w niewoli grzechowej. Od momentu jednak, gdy coraz śmielej zaczął wypowiadać swoje uwagi na temat urzędującego Papieża, zacząłem mieć wątpliwości. Do tego stopnia, że właściwie z jego inspiracji przeczytałem niemal całą adhortację apostolską Papieża Franciszka “Amoris Laetitia”. Otwierałem oczy ze zdumienia poziomem agresji ze strony księdza Pelanowskiego… W swoim nagłośnionym kazaniu ksiądz Augustyn atakował szczególnie jedno zdanie adhortacji, a w zasadzie początek trzeciego (z 325 paragrafów całego dokumentu): 3. Przypominając, że „czas jest ważniejszy niż przestrzeń”. Tak pobieżnie i dosłownie ks. Pelanowski ocenił “książkę po okładce”. Opinia ta nie jest nawet współmierna z trafnymi diagnozami i radami dla duszpasterzy, wyrażonymi w papieskim dokumencie… Jednak do apogeum szkodliwej twórczości ks. Pelanowskiego doszło, gdy wygłosił publicznie swoje “proroctwo”, tu cytuję fragment najostrzejszy i najbardziej stojący w sprzeczności z doktryną katolicką:

Pokażę prawdę o waszych nieprawdziwych nadziejach, abyście zdążyli się nawrócić, zanim przyjdę! Bo przyjdę niebawem! A znakiem dla was Mojego nadejścia będzie ohyda spustoszenia – czyli Eucharystia bez Mojej Obecności! Msza, która nie będzie już Mszą, tylko jej parodią. Kto ma uszy do słuchania – niechaj słucha!

Tego zdania nie rozumiałem trzy lata temu, ale dziś wiem, że to atak na Eucharystię właśnie dokonał się ze strony księdza Pelanowskiego. Pan Jezus zapowiedział Swoją obecność – której nie odwołał nigdy – w słowach:  “A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Mt 28, 20. Nikt oprócz protestantów nie zaprzecza temu, że w Eucharystii jest obecny Pan Jezus.  Cały tekst tego fałszywego proroctwa zasługuje na naganę, ponieważ ciężkie słowa nie są równoważone Miłosierdziem Pana Jezusa. Kto czytał “Dzienniczek” św. Faustyny dokładnie zna sposób w jaki Pan Jezus komunikuje ludziom trudne rzeczy. Na pewno nie taki jak prezentuje ksiądz Pelanowski…
Do tego, styl tej gromowładnej przemowy wzorowany jest na Apokalipsie wg św. Jana, gdzie w 22 rozdziale Pan Jezus mówi parę razy, że “przyjdzie niebawem”. Jednak treść “proroctwa” księdza Augustyna w tym kontekście staje się niejako uzupełnieniem słów Apokalipsy. Dzięki temu według mnie można rozeznać fałszywość owego proroctwa, ponieważ dąży ono do uwiarygadniania się autorytetem Pisma Świętego. Bóg na to nie pozwoli, by ostać się mógł fałszywy prorok, ponieważ obowiązuje następująca przestroga Pana Jezusa:

Ap 22, 18 Ja świadczę
każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi:
jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył,
Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.

 


Oświadczenia zakonu oo. Paulinów w sprawie ks. Pelanowskiego.

W związku z propagowanymi przez o. Augustyna Pelanowskiego poglądami stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej oraz szacunkiem należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi, Zakon św. Pawła I Pustelnika (Paulini) oświadcza, iż zdecydowanie odcina się od prywatnych poglądów wyżej wymienionego kapłana.

Jednocześnie zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze.

Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zamętu i zgorszenia, jakie w dusze wiernych wprowadzić może indywidualna działalność o. Pelanowskiego. Jednocześnie informujemy, że już wcześniej podjęte zostały kroki przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

W duchu braterstwa trwamy w modlitwie za o. Augustyna.

o. Paweł Przygodzki

Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów

Częstochowa – Jasna Góra, 30 listopada 2019 r.

 

Podaję również komunikat bieżący:

Kuria Generalna Zakonu Paulinów informuje, że o. Augustyn Pelanowski został wydalony z Zakonu św. Pawła I Pustelnika Dekretem Generała Zakonu z dn. 12.01.2020 r., potwierdzonym przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego dn. 25.03.2020 r.

Tym samym na mocy kan. 701 Kodeksu Prawa Kanonicznego nie posiada upoważnienia do głoszenia Słowa Bożego i sprawowania sakramentów, dopóki nie znajdzie biskupa, który go przyjmie do swojej diecezji lub przynajmniej zezwoli na wykonywanie święceń.

o. Sebastian Matecki OSPPE

Rzecznik prasowy Zakonu Paulinów

https://www.niedziela.pl/artykul/62404/Komunikat-w-sprawie-o-Augustyna

Koronowani krytycy hierarchii

koronawirus

PCH24. PL w kwestii promocji odruchów fundamentalistycznych

Nie tylko przykrymi są wypowiedzi Krystiana Kratiuka, “mecenasa” konserwatyzmu katolickiego w odsłonie tropiciela dekompozycji Kościoła katolickiego na wielu frontach, a także sympatyka lub nawet postulatora wprowadzenia monarchii w Polsce (na jakiej drodze, samo-ustąpienia prezydenta?) –  lecz są to wypowiedzi dalece oburzające. Skupię się tutaj tylko na jego szczujni z okresu wprowadzania obostrzeń w związku z początkiem pandemii koronawirusa.

https://www.pch24.pl/za-limit-pieciu-osob-na-mszy-wielkanocnej-podziekujmy-premierowi-i-prymasowi,75256,i.html

“Gdy Mateusz Morawiecki zostawał szefem polskiego rządu, deklarował, że chce chrystianizować Europę. A do historii przejdzie jako ten, który zabronił Polakom pójść do kościoła w Wielkanoc. Ale polityk to polityk – co jednak powiedzieć o postawie prymasa?”

Tak brzmi nagłówek wypowiedzi Krystiana Kratiuka, natomiast kończy się wyjątkowo dosadnie:

Wszak kiedy jeszcze dwa tygodnie wcześniej wolno było wejść do kościoła właśnie pięćdziesięciu osobom, w niedzielnych Mszach brało udział ledwie kilkanaście czy dwadzieścia kilka osób – i wcale nie były to osoby starsze czy w podeszłym wieku, ale katolicy pragnący Mszy i Komunii. Bo jest ich nieco więcej (również właśnie wśród młodych) niż pięcioro na parafię. Było ich niewielu dzięki czemu i tak zachowywali między sobą nie dwumetrowe, ale i dziesięciometrowe odstępy! Ale teraz, w Wielkanoc, te osoby już do kościoła nie wejdą.

 

Podziękujmy za to premierowi. I prymasowi.

Skąd zatem uzasadnienie z ust Kratiuka dla odmawiania prawa do bezpieczeństwa osobom starszym, które żyją w społeczeństwie i polegają szczególnie na pracy ludzi młodych? Skoro epidemia roznosi się kropelkowo – bo jak by inaczej – to dlaczego dochodzi do skażeń w DPS-ach, szpitalach, domach osób samotnych?
Jakże tak można… izolować we własnej świadomości osoby starsze, że im nic się nie stanie, a młodzi wcale i nigdy nie zaniosą im wirusa? Skąd ta wiara i pewność? Wydawać by się mogło, że od praktykowania wiary w sposób mechanicystyczny, daleki od posłuszeństwa z synowskim oddaniem!

To kpina z Eucharystii. Eucharystia zawiera w sobie Ofiarę Syna Bożego w doskonałym posłuszeństwie Bogu Ojcu. W Kościele władzę sprawują biskupi, nie zaś wierni świeccy. Poświęcanie na “ołtarzu” własnej religijności obowiązku troski w pierwszym rzędzie o bezpieczeństwo i przeżycie trudnego czasu przez osoby starsze, tworzy zarzewie  buntowniczej rewolucji w duszpasterstwach. A dzieje się to w buńczucznym geście “przybijania” na “drzwiach” Kościoła swoich prywatnych tez i przez publiczne “dowalenie” Prymasowi.

Element szerszego nieposłuszeństwa

Tu i ówdzie, pod jedną fałszywą przesłanką, a mianowicie wierności tradycji pisanej przez duże T, ten sam “duch Lutra” w odsłonie sedewakantyzmu, odmawia poddania się pasterskiej dyscyplinie wobec legalnie wybranych następców Apostołów. Podobnie i w postawie Kratiuka brak jednego z kryterium sensus fidei jako dziecięcej ufności w prawdę o Opatrzności Bożej, wymagającej od wiernego heroicznego często zaufania, poddawanego próbom wynikającym z Bożego dopuszczenia. Po stronie reprezentowanej przez ostracyzm pana Kratiuka, przejawia się wyłącznie nieustanna “reanimacja” i “resuscytacja” Kościoła w agonii, jak gdzie indziej autor wyżej wspomnianego tekstu próbuje określać obecny, czy niedaleki stan dwutysiącletniej instytucji.

Sprzyjające środowisko dla rewolucyjnych idei

Takiej zapaleńczej misji wyzywania na pojedynki najwyższych Hierarchów Kościoła i przypadkom sekundowania atakującym w Pasterzy, wtórują stanowiska osób publicznych. Jedną z  cytowanych wypowiedzi w artykule Kratiuka są słowa mecenasa Jerzego Kwaśniewskiego, utyskującego na paniczne reakcje władz. Tak jakby wyłącznie brak konkordancji systemu prawnego w obliczu nowej ustawy o przeciwdziałaniu epidemii, nie przystawał do pogodzenia żelaznej logiki prawa rzymskiego z tą samą logiką… prawa kanonicznego. Jednak podchwycona w ramach konwenansu wystawiania żagli po cudzy wiatr wypowiedź mecenasa, staje się pretekstem do dalszych tego typu wybiegów w przestrzeni medialnej.

Ci sami, którzy wołali do tej pory o zaprzestanie na arenie prawa działań, które wymierzone są w najsłabsze jednostki społeczeństwa – jak starcy, chorzy, niepełnosprawni, samotni, nienarodzeni, itd. – ci sami w jednej chwili oczekują od władz państwowych równego traktowania w dostępie do usług i dóbr, i o zgrozo: do wymuszenia możliwości uczestniczenia w “gwarantowanych” im przez wiarę praktykach religijnych, według ich własnych kryteriów bezpieczeństwa. Takim chwytem, a raczej petycją o zniesienie obostrzeń na czas Triduum Paschalnego zabłysnęła fundacja Życie i Rodzina. Kuriozalne w możliwych skutkach przedsięwzięcie fundacji Kai Godek godziło przecież w naszą solidarność społeczną z najuboższymi, a także księżmi, chcącymi również przetrwać w najlepszej kondycji trudny czas, by móc przygotować się lepiej do wyzwań stojących przed duszpasterstwem w dramatycznych warunkach.

Jak bardzo złudne jest dążenie za wszelką cenę do otwarcia kościołów i ślepe zapatrzenie w wyimaginowane normy sanitarne, pisane z księżyca… Co niektórzy odwołują się dziś nawet do naśladowania męczenników, przywołując do porządku “niewiernych”, by szli na Eucharystię godząc się na ewentualną śmierć swoją (o bliskich trochę szafują oszczędnie….), na śmierć w obliczu przeheroicznej “próby” wiary. Próbą wiary chcą nas teraz teraz właśnie skonfundować tacy Kratiukowie i jakże zacni “tradycyjni” klerykałowie, wprowadzając istotny dysonans poznawczy w dziedzinie moralności chrześcijańskiej z zakresu miłości bliźniego i stosowania V przykazania w praktyce. A na dodatek, snując intrygę derogacji prawa kościelnego (“podziękujmy za to (…) prymasowi”) i państwowego na rzecz nieograniczonej wolności nie sumienia, ale “wyznawania”.

Nie wystarczy jednak publiczny cynizm “proroków” Kościoła walczącego… z: modernizmem, masonami, progresistami, i resztą świata. Trzeba wg nich podważyć po równo poczynania: legalnej władzy w tym kraju oraz przy okazji zbesztać Prymasa, skoro bez przyłbicy “dogaduje się” z władzami (zamiast naśladować np. nieskalany w ich mniemaniu wzór Prymasa Wyszyńskiego z gestem słów: NON POSSUMUS!). Za co to wszystko? Za wypowiadanie niewygodnej dla tradycjonalistycznej “egzegezy” narracji.

Brońmy naszych Pasterzy!

A ja staję tutaj w obronie księdza Prymasa! Poniższe Jego słowa są całkowicie zrozumiałe dla osób wiedzących, że Kościół katolicki (powszechny), to nie “ja i moja rodzina” (z wypartym szkodzeniem sobie i bliskim), lecz także i społeczności osób starszych, schorowanych, samotnych i często polegających właśnie na sposób dziecięctwa Królestwa Bożego – na zaleceniach i opiece bezpośredniej Kościoła:

ks. abp. Wojciech Polak, Prymas Polski
abp. Wojciech Polak

Łamanie zakazów podczas epidemii jest naruszaniem piątego przykazania, w którym jesteśmy obowiązani dbać i strzec życia innych i własnego. 

Tempus fugit…

Czas weryfikuje, że Kościół polski się nie mylił. Bieżące doniesienia o zakażeniach DPS-ów, o spieszących z pomocą siostrach zakonnych i innych duchownych w liczbie 3000 (ta liczba wciąż rośnie), o wielu zachorowaniach wśród polskich księży i biskupów, zakonnic, to wszystko jest obrazem rosnącej wszak skali epidemii.

A niestety, bezczelne wpisywanie przez Pańskich fanów na hejt-listę nie któregoś z polskich biskupów, ale samego Prymasa Panie Krystianie, to jest owoc pańskiej bieżącej działalności… choć na pozór dalej pod “patronatem” św. Michała Archanioła (protektora Kościoła Świętego).

“qui vos audit me audit et qui vos spernit me spernit qui autem me spernit spernit eum qui me misit” Lk 10:16 (VUL)

Na koniec… spieszę z odpowiedzią – jako ten głos, który i tak być może odfiltruje Pan jako odosobniony i niewart uwzględnienia – na Pana pytanie-donos:

 Ilu Polaków – zastraszonych restrykcjami czy też przestraszonych wirusem – rzeczywiście poszłoby do kościołów w Wielkanoc, wiedząc że może w nich być nie do pięciu ale do pięćdziesięciu osób?

Odpowiadam zatem – w mega skali poszedł Pan na łatwiznę. To nie wymaga wiele intelektu, by odnaleźć odpowiedź naturalną – żaden katolik wiernie słuchający Pasterzy, choćby tylko przez minimum posłuchu względem ich kompetencji oraz władzy pasterskiej – żaden by nie wziął udziału w Eucharystii.

 

Korona Brauna

Kolejni sympatycy wprowadzenia monarchii. Tym razem jako…

Więcej o podpuszczce ideologicznej formacji Grzegorza Brauna tutaj:

Partia Korona Grzegorza Brauna – więcej plusów ujemnych…

oraz tutaj:

Konfederacja Gietrzwałdzka – szczyt katolickiej nauki społecznej? Polemika.

 

Piotr
-czuwajcie.pl